RZUTZA3.PL PLKFATALNE-OSOBISTE-DOBRY-MCGUSTY-I-SWIETNA-1-KWARTA-LEGII-CZYLI-OPIS-MECZU-SPOJNIA-VS-LEGIA
Fatalne osobiste, dobry McGusty i świetna 1 kwarta Legii - czyli opis meczu Spójnia vs Legia
14/03/2025 20:02
Osłabiona odejściem do Izraela Luthera Muhammada Spójnia Stargard w drugim meczu 21 kolejki Orlen Basket Ligi podejmowała podirytowaną fatalnym meczu na własnym parkiecie z Czarnymi Słupsk - Legię Warszawa. Pierwszy mecz tych drużyn odbył się 10 listopada na hali Bemowo i po pasjonującym spotkaniu oraz wypełnionych po brzegi trybunach Zieloni Kanonierzy odnieśli zwycięstwo w dogrywce. Dzisiaj spodziewaliśmy się zażartej walki, bowiem Biało-Bordowi są świeżo po zmianie trenera i innych zmianach kadrowych, a do tego czują nacisk drużyn z dalszych miejsc w tabeli. Legia chce być w TOP 6 po fazie zasadniczej i walczyć o medale.
Już w pierwszej akcji punkty zdobył rozgrywający swój drugi mecz w naszej lidze Keifer Sykes, który popisał się dynamiczną penetracją i skutecznymi rzutami wolnymi. Legia zaczęła niesamowicie, była agresywna i konkretna w ataku, w obronie robiła swoje. Spójnia z początku miała kłopot z odnalezieniem swojego DNA. Pomagał w tym dobrym początkiem Jayden Martinez i walczący pod obręczami Wes Gordon. Przyjezdni byli do końca kwarty bardzo skuteczni i pewni siebie. Stargardzianie jakby odczuwali brak Luthera Muhammada, nie mogli się wstrzelić w kosz. Na pierwszy plan wysunęły się dwie gwiazdy stołecznych: Sykes i McGusty, którzy chcieli pokazać, że nie bez podstawy mają duży potencjał.
Druga kwarta stała pod znakiem chaosu. Podopieczni trenera Heiko Rannuli poczuli pewną poduszkę punktową i spuścili z tonu. W drużynie z Pomorza energię dawał Jayden Martinez, lecz u Amerykanina widać było braki umiejętności obronnych, to samo tyczyło się praktycznie każdego gracza Spójni, co skrzętnie wykorzystywali ubrani na zielono koszykarze. Gospodarze zdołali wygrać drugą część jednym punktem i z pewną dozą nadziei zeszli do szatni.
Po rozmowie z trenerami i 15 minutowej przerwie obie drużyny forsowały rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Stargardzianie mocno kuleli w elemencie rzutów wolnych, które seryjnie przestrzeliwali. W Legii pojawiło się zmęczenie i nadmierna swoboda w obronie, lecz wynik na tablicy był cały czas pod kontrolą zdobywców Pucharu Polski sprzed roku. Świetnie spisywał się Ojars Silins i Michał Kolenda, którzy wychodzili z cienia gdy było to potrzebne, zdobywając cenne punkty czy dając zbiórki w obronie.
4 kwarta zaczęła się od aktywnej gry Legii w obronie i przechwytu Łotysza Silinsa. Biało-Bordowi za sprawą Aleksandara Langivicia krok po kroku zbliżali się do Legii, która popełniała wiele pomyłek w obronie. Do tego wzmógł się doping na Hali Miejskiej w Stargardzie, co z pewnością odczuli zawodnicy jednej i drugiej drużyny. Warszawianie stracili skuteczność, a lider punktowy zespołu i drugi strzelec ligi (rywalizujący zaciekle o miano najlepszego strzelca z Łukaszem Kolenda z Arki Gdynia). Kameron McGusty zaczął grać zbyt frywolnie i lekkomyślnie. Wydawało się, że dojdzie do zaciętej końcówki, lecz Malik Johnson pomimo świetnego meczu miał problem z rzutami wolnymi tak jak cała drużyna i koszykarze ze stolicy mogą dopisać sobie 12 wiktorię w sezonie.