RZUTZA3.PL PLKGORNIK-KONTYNUUJE-SWIETNA-GRE-LEGIA-NIEMRAWA-I-BEZ-BYSKU-OPIS-MECZU-W-STOLICY
Górnik kontynuuje świetną grę, Legia niemrawa i bez błysku - opis meczu w stolicy
20/12/2024 20:08
Przedświąteczna kolejka Orlen Basket Ligi dostarczy z pewnością kibicom wielu emocji. Jeśli chodzi o te emocje to nostalgię z pewnością odczują Dariusz Wyka, Grzegorz Kulka i Janis Berzins, którzy wracają na Bemowo by rozegrać spotkanie z Legią. Wymieniony tercet zawodników ma piękne wspomnienia ze stolicą, bowiem wspólnie grali w Lidze Mistrzów, a Wyka z Kulką zdobyli razem dla Legii Wicemistrzostwo Polski i Puchar kraju.
Skupiając się jednak na całej obecnej drużynie Legii należało się spodziewać kontynuacji dobrej formy z wyjazdowego meczu z Mistrzem Polski - Treflem Sopot.
Starcie rozpoczęło się od ofensywnego faulu Grzegorza Kulki i 2 niecelnych trójek Legionistów, pierwsze punkty rzutem z półdystansu zdobył Łotysz Ojars Silins. Po stronie gości aktywny był Alterique Gilbert, który od pierwszych minut wykazywał dużą chęć do gry co udokumentował dwoma trójkami. Legii brakowało z początku skuteczności zza łuku czy też z linii rzutów osobistych. Górnik grał mądrze i zdołał wyciszyć lidera gospodarzy Kamerona McGustyego, który w 1 kwarcie zdobył jedynie jak na siebie i swoje możliwości 2 pkt. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki celnemu floaterowi Michała Kolendy Zieloni Kanonierzy zakończyli 1 odsłonę spotkania wynikiem 16:14 na własną korzyść.
2 kwarta stała pod znakiem wielu trafionych rzutów i dynamiczniejszej gry. Ciekawa sytuacją było popełnienie 3 fauli w jednej akcji przez Dominika Grudzińskiego, lecz nie przeszkodziło to Legii w skutecznej grze. Widzom mogła podobać się zespołowość drużyny ze stolicy, forma kapitana zespołu Michała Kolenda również była godna podziwu, ponieważ koszykarz z Ełku rzucił 12 pkt w 1 połowie i wydatnie pomógł swojej drużynie w organizacji gry w ataku. W pewnym momencie jednak kontrolę nad meczem przejęła wałbrzyska drużyna, która miała aktywne ręce w obronie i wymusiła sporo strat Legionistów, które później przełożyła na efektowne wsady. Dobry końcowy fragment poskutkował 6 punktowym prowadzeniem gości po 20 minutach rozgrywki. Patrząc z perspektywy parkietu wydaje się że Legii brakuje spokoju i też Shawna Jonesa, który po powrocie po kontuzji nie prezentował się w 1 połowie z najlepszej strony. Podopieczni trenera Andrzeja Adamka natomiast świetnie grają z kontry i robią po prostu swoje nie zważając na poczynania rywali.
Po przerwie efektywną akcję zagrał Joshua Patron wykańczając serię piwotów spod kosza. Gra była zacięta, ale to Warszawiacy po przerwie byli skuteczniejsi i przejęli stery w meczu. W ekipie Górnika brakowało Łotysza Janisa Berzinsa, który nie może zaliczyć tego sezonu do tej pory do udanych. Na koniec 3 kwarty Legia źle zastawiła swoją deskę przy zbiórce i Górnik zdobył 4 punkty z jednej akcji.
Ostatnia kwarta rozpoczęła się od efektownego bloku Janisa Berzinsa na Jawunie Evansie, który nie wszedł najlepiej w tą pdslone meczu pudłując dwa kolejne rzuty. Gospodarze pomimo głośnego dopingu licznie zgromadzonych na Bemowie sympatyków basketu pudłowała rzuty i kiepsko się organizowała w ataku i obronie. Wałbrzyszanie kontynuowali prostotę w grze, było to skuteczne i pokazywało mądrość trenera Andrzeja Adamka, który trzeba przyznać z beniaminka ligi stworzył naprawdę mocny kolektyw mogący powalczyć z każdym w naszych rozgrywkach. Szalał Alterique Gilbert, który umiejętnie rozgrywał, dynamicznie penetrował i dyrygował gra swoje drużyny. Gra Legii była chaotyczna i opierała się na oddawaniu rzutów pod koniec przewidzianego czasu na akcję(24 sekundy), zdecydowanie hamulcowym w ekipie ze stolicy był też Shawn Jones, który nie trafił paru istotnych rzutów spod kosza mając przewagę nad graczami Górnika. W szeregach drużyny z Dolnego Śląska tryskała energia i chęć zwycięstwa. Pod koniec Górnik świetnie kontrolował zegar i zarządzał piłka nie spiesząc się z gra, Legia natomiast ma nad czym myśleć, bowiem nie pokazała żadnej specjalnej zagrywki czy ustawienia którym mogłaby zaskoczyć obronę oponentów.