RZUTZA3.PL PLKGORNIK-MELDUJE-SIE-W-POLFINALE-PUCHARU-POLSKI-POJEDYNEK-REZERW-PELEN-EMOCJI

Górnik melduje się w półfinale Pucharu Polski - pojedynek rezerw pełen emocji

3 dni temu
fot. Andrzej Romański/plk.pl

To miał być najsłabszy ćwierćfinał tegorocznej edycji Pekao S.A. Pucharu Polski. Informacja o kolejnych kontuzjach w obu drużynach i rozwiązanie umowy z Courtneyem Rameyem tylko potwierdzały tę tezę. Jak się okazało - nic bardziej mylnego! AMW Arka GdyniaArka zaczynała sezon jako statystycznie najstarsza drużyna w całej stawce, przez co nikt nie traktował jej poważnie. To był bardzo duży błąd, bo podopieczni Mantasa Česnauskisa szybko udowodnili, że wiek to tylko liczba. Bilans 8-2 w pierwszych 10 meczach sezonu oraz pewny awans do Pekao S.A. Pucharu Polski to nie przypadek. Okazało się, że umiejętności i doświadczenie w dobrze zbilansowanej drużynie muszą zadziałać... i faktycznie, wszystko działało - aż do przerwy świątecznej i nowego roku, kiedy to do Gdyni zawitał kryzys. W ostatnich sześciu meczach zanotowali bilans 2-4, co nie wróżyło niczego dobrego przed turniejem. Kontuzje Kamila Łączyńskiego i Einarasa Tubutisa oraz ogłoszenie na dzień przed meczem ćwierćfinałowym rozwiązania kontraktu z czołowym shooterem drużyny Courtneyem Rameyem oznaczają jedno - Arka potrzebuje zmian i to szybko.Górnik Zamek Książ WałbrzychWałbrzyski szpital trwa w najlepsze od początku sezonu, aż do dnia dzisiejszego. Od polskiej rotacji, przez zagranicznych zawodników aż po głównego trenera - Andrzeja Adamka, wszyscy zmagają się z mniejszymi lub większymi urazami. Mimo ciągłych problemów i braku możliwości prowadzenia treningów z prawdziwego zdarzenia, z grą 5x5, wałbrzyskim zawodnikom udało się powtórzyć zeszłoroczny sukces i zakwalifikować się do turnieju Pekao S.A. Pucharu Polski. Jednak nastroje w drużynie nie były zbyt optymistyczne, ponieważ co prawda do rotacji powrócili po kontuzjach Maciej Bojanowski i Grzegorz Kulka, ale w ostatnim ligowym pojedynku z drużyną Trefla Sopot urazu mięśnia doznał jeden z liderów - Ikeon Smith. Dołączył on do również kontuzjowanego, podstawowego rozgrywającego - Lovella Cabbila, a rolą prowadzącego grę został obarczony Avery Anderson III. W dniu meczu ćwierćfinałowego z Arką Gdynia ogłoszono, że do listy kontuzjowanych graczy dołączył również Marc Garcia - wałbrzyska nadzieja na punkty zza łuku i rozciągnięcie obrony rywali. Na domiar złego występ Taurasa Jogeli do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania...Ćwierćfinał Pucharu Polski: KS Szpital Wałbrzych vs. Sanatorium Arka Gdynia - a jednak solidny mecz koszykówki!W drugim ćwierćfinale Pucharu Polski zdziesiątkowany obrońca tytułu - Górnik Zamek Książ Wałbrzych zmierzył się z równie poturbowaną drużyną Arki Gdynia. Trzeba przyznać, że ułożyło się to bardzo dobrze, ponieważ obie drużyny zmagają się z największymi problemami kadrowymi z całej turniejowej ósemce, więc miały najbardziej wyrównane szanse. Trenerzy zmuszeni byli do przemodelowania sposobu gry swoich drużyn i zaadoptowaniu rezerw do zaistniałej sytuacji. Česnauskisa, trener Arki miał nieco łatwiejsze zadanie - postawił na obronę strefową i zostawienie Wałbrzyszanom miejsca na obwodzie do rzutów trzypunktowych. Plan dobry, zważywszy na reputację Górnika jako drużyny najsłabszej w tym elemencie gry, dodatkowo pozbawionej graczy, którzy tą statystykę nieco podnosili: Smitha, Garcii i Cabbila. Trener Adamek miał ciężki orzech do zgryzienia, bo nieobecności Łączyńskiego, Rameya i Tubutisa to z pewnością uśmiech losu, ale pozostali gracze Arki udowadniali już nie jeden raz w tym sezonie, ile są warci.Mecz rozpoczął się od... przerwy. Wszystko za sprawą serpentyn wrzuconych na parkiet przez bardzo licznie zgromadzonych wałbrzyskich kibiców, którym nie przeszkadza ani późna godzina, ani mecz rozgrywany w czwartek - zawsze wspierają swój klub. Koszykarsko mecz rozpoczęły podchody i badanie rywala. W Górniku grę prowadził Avery Anderson III, ale widać było że wszyscy koledzy zaangażowani są w pomoc dla młodego gracza, na co dzień będącego trzecim rozgrywającym. Po stronie Arki ciężar zdobywania punktów wziął na siebie jeden z najbardziej doświadczonych zawodników - Jarosław Zyskowski. Gracze z Gdyni jako pierwsi opanowali emocje i narzucili swój styl gry wysuwając się na ośmiopunktowe prowadzenie - ostatecznie kończąc kwartę z wynikiem 23:16.W drugiej odsłonie spotkania wałbrzyszanie zrozumieli, że nie mają nic do stracenia i muszą zagrać odważniej. Opłaciło się! Szalone rajdy Andersona i Marchewki, oraz rzuty z dystansu pozwoliły na odrobienie straty. Arka ze skróconą rotacją nie była wstanie upilnować wyjątkowo dobrze dysponowanych zawodników Górnika, którzy z każdą kolejną akcją odjeżdżali z wynikiem. Pierwsza połowa zakończyła się efektownym zagraniem "coast to coast" Kacpra Marchewki, który w 4 sekundy pokonał całe boisko, omijając wszystkich rywali i wykończył lay-up. Tablica wyników wskazała rezultat 41:47 na korzyść Wałbrzyszan.Po przerwie zmobilizowani zawodnicy Arki próbowali odzyskać prowadzenie, ale mimo dobrej gry Barreta, Okauru i Zyskowskiego, Górnik trzymał bezpieczny dystans kilku oczek. Na każdy atak Gdynian, Wałbrzych potrafił skutecznie odpowiedzieć kontratakiem i nawet gdy wydawało się, że Arka zbliżyła się o krok, Grzegorz Kulka odpowiedział buzzerbeaterem z połowy boiska trafionym równo z syreną kończącą trzecią kwartę. Na początku ostatnich decydujących 10 minut gry urazu łydki doznał Amerykanin Michael Okauru, co było gwoździem do trumny dla graczy z Pomorza. W pewnym momencie przewaga urosła nawet do 20 punktów, ale mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 81:91.Spotkanie, które miało być najtrudniejszym do oglądania z pewnością takie nie było i dostarczyło wielu emocji. Sytuacja kadrowa wymusiła na obu trenerach nietypowe rozwiązania i pozwoliła na zaprezentowanie się na ważnej imprezie młodym zawodnikom takim jak: Maciej Puchalski w Górniku Wałbrzych, czy Filip Kowalczyk w Arce. Weteran Jarosław Zyskowski chyba lubi grać przeciwko drużynie z Wałbrzycha, bo po raz kolejny zaliczył bardzo dobry mecz notując 22 punkty - najwięcej w drużynie z Gdyni. Wśród Wałbrzyszan bezapelacyjnie królował Avery Anderson III, który otarł się o triple double zdobywając 31 punktów, 8 zbiórek i 9 asyst. Ważną rolę odegrał również Kacper Marchewka zaliczając 16 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst. Dla obu graczy był to najlepszy występ w tym sezonie, a dla całej wałbrzyskiej drużyny był to najbardziej udany mecz pod kątem rzutów zza łuku. Trafiali oni drużynowo na skuteczności aż 50% - 14 celnych rzutów na 28 prób - co jest zdecydowanym rekordem tego sezonu i z pewnością pomogło w awansie do półfinału.Mówiąc o Górniku nie sposób nie wspomnieć o wałbrzyskich kibicach, którzy wypełnili szczelnie trybunę za koszem i przez całe spotkanie głośno zagrzewali do boju swoją drużynę. To niebywałe, że w czwartkowy wieczór stawili się w takiej liczbie w oddalonym o 270km od domu Sosnowcu, za co należą się słowa uznania i wielki szacunek.

To miał być najsłabszy ćwierćfinał tegorocznej edycji Pekao S.A. Pucharu Polski. Informacja o kolejnych kontuzjach w obu drużynach i rozwiązanie umowy z Courtneyem Rameyem tylko potwierdzały tę tezę. Jak się okazało - nic bardziej mylnego!

AMW Arka Gdynia

Arka zaczynała sezon jako statystycznie najstarsza drużyna w całej stawce, przez co nikt nie traktował jej poważnie. To był bardzo duży błąd, bo podopieczni Mantasa Česnauskisa szybko udowodnili, że wiek to tylko liczba. Bilans 8-2 w pierwszych 10 meczach sezonu oraz pewny awans do Pekao S.A. Pucharu Polski to nie przypadek. Okazało się, że umiejętności i doświadczenie w dobrze zbilansowanej drużynie muszą zadziałać... i faktycznie, wszystko działało - aż do przerwy świątecznej i nowego roku, kiedy to do Gdyni zawitał kryzys. W ostatnich sześciu meczach zanotowali bilans 2-4, co nie wróżyło niczego dobrego przed turniejem. Kontuzje Kamila Łączyńskiego i Einarasa Tubutisa oraz ogłoszenie na dzień przed meczem ćwierćfinałowym rozwiązania kontraktu z czołowym shooterem drużyny Courtneyem Rameyem oznaczają jedno - Arka potrzebuje zmian i to szybko.

Górnik Zamek Książ Wałbrzych

Wałbrzyski szpital trwa w najlepsze od początku sezonu, aż do dnia dzisiejszego. Od polskiej rotacji, przez zagranicznych zawodników aż po głównego trenera - Andrzeja Adamka, wszyscy zmagają się z mniejszymi lub większymi urazami. Mimo ciągłych problemów i braku możliwości prowadzenia treningów z prawdziwego zdarzenia, z grą 5x5, wałbrzyskim zawodnikom udało się powtórzyć zeszłoroczny sukces i zakwalifikować się do turnieju Pekao S.A. Pucharu Polski. Jednak nastroje w drużynie nie były zbyt optymistyczne, ponieważ co prawda do rotacji powrócili po kontuzjach Maciej Bojanowski i Grzegorz Kulka, ale w ostatnim ligowym pojedynku z drużyną Trefla Sopot urazu mięśnia doznał jeden z liderów - Ikeon Smith. Dołączył on do również kontuzjowanego, podstawowego rozgrywającego - Lovella Cabbila, a rolą prowadzącego grę został obarczony Avery Anderson III. W dniu meczu ćwierćfinałowego z Arką Gdynia ogłoszono, że do listy kontuzjowanych graczy dołączył również Marc Garcia - wałbrzyska nadzieja na punkty zza łuku i rozciągnięcie obrony rywali. Na domiar złego występ Taurasa Jogeli do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania...

Ćwierćfinał Pucharu Polski: KS Szpital Wałbrzych vs. Sanatorium Arka Gdynia - a jednak solidny mecz koszykówki!

W drugim ćwierćfinale Pucharu Polski zdziesiątkowany obrońca tytułu - Górnik Zamek Książ Wałbrzych zmierzył się z równie poturbowaną drużyną Arki Gdynia. Trzeba przyznać, że ułożyło się to bardzo dobrze, ponieważ obie drużyny zmagają się z największymi problemami kadrowymi z całej turniejowej ósemce, więc miały najbardziej wyrównane szanse. Trenerzy zmuszeni byli do przemodelowania sposobu gry swoich drużyn i zaadoptowaniu rezerw do zaistniałej sytuacji. Česnauskisa, trener Arki miał nieco łatwiejsze zadanie - postawił na obronę strefową i zostawienie Wałbrzyszanom miejsca na obwodzie do rzutów trzypunktowych. Plan dobry, zważywszy na reputację Górnika jako drużyny najsłabszej w tym elemencie gry, dodatkowo pozbawionej graczy, którzy tą statystykę nieco podnosili: Smitha, Garcii i Cabbila. Trener Adamek miał ciężki orzech do zgryzienia, bo nieobecności Łączyńskiego, Rameya i Tubutisa to z pewnością uśmiech losu, ale pozostali gracze Arki udowadniali już nie jeden raz w tym sezonie, ile są warci.

Mecz rozpoczął się od... przerwy. Wszystko za sprawą serpentyn wrzuconych na parkiet przez bardzo licznie zgromadzonych wałbrzyskich kibiców, którym nie przeszkadza ani późna godzina, ani mecz rozgrywany w czwartek - zawsze wspierają swój klub. Koszykarsko mecz rozpoczęły podchody i badanie rywala. W Górniku grę prowadził Avery Anderson III, ale widać było że wszyscy koledzy zaangażowani są w pomoc dla młodego gracza, na co dzień będącego trzecim rozgrywającym. Po stronie Arki ciężar zdobywania punktów wziął na siebie jeden z najbardziej doświadczonych zawodników - Jarosław Zyskowski. Gracze z Gdyni jako pierwsi opanowali emocje i narzucili swój styl gry wysuwając się na ośmiopunktowe prowadzenie - ostatecznie kończąc kwartę z wynikiem 23:16.

W drugiej odsłonie spotkania wałbrzyszanie zrozumieli, że nie mają nic do stracenia i muszą zagrać odważniej. Opłaciło się! Szalone rajdy Andersona i Marchewki, oraz rzuty z dystansu pozwoliły na odrobienie straty. Arka ze skróconą rotacją nie była wstanie upilnować wyjątkowo dobrze dysponowanych zawodników Górnika, którzy z każdą kolejną akcją odjeżdżali z wynikiem. Pierwsza połowa zakończyła się efektownym zagraniem "coast to coast" Kacpra Marchewki, który w 4 sekundy pokonał całe boisko, omijając wszystkich rywali i wykończył lay-up. Tablica wyników wskazała rezultat 41:47 na korzyść Wałbrzyszan.

Po przerwie zmobilizowani zawodnicy Arki próbowali odzyskać prowadzenie, ale mimo dobrej gry Barreta, Okauru i Zyskowskiego, Górnik trzymał bezpieczny dystans kilku oczek. Na każdy atak Gdynian, Wałbrzych potrafił skutecznie odpowiedzieć kontratakiem i nawet gdy wydawało się, że Arka zbliżyła się o krok, Grzegorz Kulka odpowiedział buzzerbeaterem z połowy boiska trafionym równo z syreną kończącą trzecią kwartę. Na początku ostatnich decydujących 10 minut gry urazu łydki doznał Amerykanin Michael Okauru, co było gwoździem do trumny dla graczy z Pomorza. W pewnym momencie przewaga urosła nawet do 20 punktów, ale mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 81:91.

Spotkanie, które miało być najtrudniejszym do oglądania z pewnością takie nie było i dostarczyło wielu emocji. Sytuacja kadrowa wymusiła na obu trenerach nietypowe rozwiązania i pozwoliła na zaprezentowanie się na ważnej imprezie młodym zawodnikom takim jak: Maciej Puchalski w Górniku Wałbrzych, czy Filip Kowalczyk w Arce. Weteran Jarosław Zyskowski chyba lubi grać przeciwko drużynie z Wałbrzycha, bo po raz kolejny zaliczył bardzo dobry mecz notując 22 punkty - najwięcej w drużynie z Gdyni. Wśród Wałbrzyszan bezapelacyjnie królował Avery Anderson III, który otarł się o triple double zdobywając 31 punktów, 8 zbiórek i 9 asyst. Ważną rolę odegrał również Kacper Marchewka zaliczając 16 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst. Dla obu graczy był to najlepszy występ w tym sezonie, a dla całej wałbrzyskiej drużyny był to najbardziej udany mecz pod kątem rzutów zza łuku. Trafiali oni drużynowo na skuteczności aż 50% - 14 celnych rzutów na 28 prób - co jest zdecydowanym rekordem tego sezonu i z pewnością pomogło w awansie do półfinału.

Mówiąc o Górniku nie sposób nie wspomnieć o wałbrzyskich kibicach, którzy wypełnili szczelnie trybunę za koszem i przez całe spotkanie głośno zagrzewali do boju swoją drużynę. To niebywałe, że w czwartkowy wieczór stawili się w takiej liczbie w oddalonym o 270km od domu Sosnowcu, za co należą się słowa uznania i wielki szacunek.

Czy underdog znowu ugryzie?Górnik Zamek Książ Wałbrzych wygrywając ćwierćfinał z AMW Arką Gdynia awansuje do półfinału Pucharu Polski, w którym zmierzy się z drużyną Trefla Sopot. Obie ekipy rywalizowały ze sobą w ostatnią niedzielę podczas ligowego spotkania, w którym górą okazał się Trefl. Dlatego też to właśnie drużyna z Sopotu jest faworytem sobotniego spotkania, jednak Górnik Wałbrzych lubi rolę underdoga - nie docenianego przez rywali. Właśnie z taką łatką udało im się wywalczyć Puchar Polski w zeszłym sezonie. Czy podrażniona ambicja ostatnim spotkaniem i chęć rewanżu wystarczą na pokonanie Trefla? Czy niesieni dopingiem kibiców "białej ściany" koszykarze z Wałbrzycha dopiszą kolejny rozdział, pięknej pucharowej bajki? Czy Dariusz Wyka będzie mógł podnieść Puchar Polski trzeci rok z rzędu? Czy underdog znowu ugryzie? - Dowiemy się w sobotę!Mecz Górnik Zamek Książ Wałbrzych - Trefl SopotSobota godz. 15:00

Czy underdog znowu ugryzie?Górnik Zamek Książ Wałbrzych wygrywając ćwierćfinał z AMW Arką Gdynia awansuje do półfinału Pucharu Polski, w którym zmierzy się z drużyną Trefla Sopot. Obie ekipy rywalizowały ze sobą w ostatnią niedzielę podczas ligowego spotkania, w którym górą okazał się Trefl. Dlatego też to właśnie drużyna z Sopotu jest faworytem sobotniego spotkania, jednak Górnik Wałbrzych lubi rolę underdoga - nie docenianego przez rywali. Właśnie z taką łatką udało im się wywalczyć Puchar Polski w zeszłym sezonie. Czy podrażniona ambicja ostatnim spotkaniem i chęć rewanżu wystarczą na pokonanie Trefla? Czy niesieni dopingiem kibiców "białej ściany" koszykarze z Wałbrzycha dopiszą kolejny rozdział, pięknej pucharowej bajki? Czy Dariusz Wyka będzie mógł podnieść Puchar Polski trzeci rok z rzędu? Czy underdog znowu ugryzie? - Dowiemy się w sobotę!

Czy underdog znowu ugryzie?

Górnik Zamek Książ Wałbrzych wygrywając ćwierćfinał z AMW Arką Gdynia awansuje do półfinału Pucharu Polski, w którym zmierzy się z drużyną Trefla Sopot. Obie ekipy rywalizowały ze sobą w ostatnią niedzielę podczas ligowego spotkania, w którym górą okazał się Trefl. Dlatego też to właśnie drużyna z Sopotu jest faworytem sobotniego spotkania, jednak Górnik Wałbrzych lubi rolę underdoga - nie docenianego przez rywali. Właśnie z taką łatką udało im się wywalczyć Puchar Polski w zeszłym sezonie. Czy podrażniona ambicja ostatnim spotkaniem i chęć rewanżu wystarczą na pokonanie Trefla? Czy niesieni dopingiem kibiców "białej ściany" koszykarze z Wałbrzycha dopiszą kolejny rozdział, pięknej pucharowej bajki? Czy Dariusz Wyka będzie mógł podnieść Puchar Polski trzeci rok z rzędu? Czy underdog znowu ugryzie? - Dowiemy się w sobotę!

Mecz Górnik Zamek Książ Wałbrzych - Trefl SopotSobota godz. 15:00

Mecz Górnik Zamek Książ Wałbrzych - Trefl Sopot

Sobota godz. 15:00