RZUTZA3.PL PLKJAKUB-NIZIOL-POWROT-NO-WLASNIE-KOGO

Jakub Nizioł, powrót….. no właśnie, kogo?

04/06/2025 20:10
fot.Andrzej Romański/plk.pl

Temat ewentualnego powrotu Nizioła do Śląska ciągnął się przez większość sezonu. Mało znacząca rola zawodnika we Francji i niesatysfakcjonujące wyniki wrocławian rodziły myśl „dlaczego by nie wrócić do sprawdzonych rozwiązań”. Wielu kibiców może być więc rozczarowane tym jak ta historia się zakończyła, ale czy ktokolwiek powinien być zdziwiony? Do czego chciano wracać Jakub Nizioł pomimo bycia wychowankiem Śląska okazję do debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce w barwach wrocławskiej ekipy miał dopiero w sezonie 2022/2023. Zakontraktowano go wtedy po dwóch udanych latach spędzonych w Astorii Bydgoszcz, z której odchodził jako najlepiej punktujący Polak( średnio 12 pkt na mecz) a może nawet po prostu najlepszy polski zawodnik. Przygoda Nizioła we Wrocławiu również trwała dwa lata, w jej trakcie Śląsk zdobył srebrny i brązowy medal mistrzostw polski. Sam zawodnik pokazał się w swoim rodzimym mieście w dość imponujący sposób. Strzelec trzymający dobrą bo 35% skuteczność z za łuku, gracz umiejący energicznie spenetrować w stronę kosza, co jeśli nie zakończy się punktami to wymuszeniem faulu czy wykorzystywanie długiego zasięgu ramion do efektownych wsadów czym zasłużył sobie na ksywę Jakub „Air” Nizioł w trakcie zapowiedzi składu przez speakera. Jednak aspekt czystko sportowy nie jest najważniejszą rzeczą do omówienia w tym konkretnym przypadku. Nizioł w Śląsku nie był tylko zawodnikiem, był gwiazdą, był tym, który swoimi akcjami podnosił trybuny, był tym na kim klub opierał marketing i którego koszulki kupowali kibicie. Widać to zwłaszcza po sezonie 2023/2024 gdy we Wrocławiu zabrakło zagranicznej gwiazdy, która byłaby jednoosobową armią do zdobywania punktów czy samodzielnego wygrywania spotkań( np. Jeremiah Martin z sezonu 22/23 czy MVP sezonu 21/22 Travis Trice). W tych okolicznościach wokół Nizioła wyrosła pewnego rodzaju aura czy mit i bez wspominania o nich nie można wytłumaczyć kim był Jakub Nizioł w Śląsku Wrocław.

Temat ewentualnego powrotu Nizioła do Śląska ciągnął się przez większość sezonu. Mało znacząca rola zawodnika we Francji i niesatysfakcjonujące wyniki wrocławian rodziły myśl „dlaczego by nie wrócić do sprawdzonych rozwiązań”. Wielu kibiców może być więc rozczarowane tym jak ta historia się zakończyła, ale czy ktokolwiek powinien być zdziwiony?

Do czego chciano wracać

Do czego chciano wracać

Jakub Nizioł pomimo bycia wychowankiem Śląska okazję do debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce w barwach wrocławskiej ekipy miał dopiero w sezonie 2022/2023. Zakontraktowano go wtedy po dwóch udanych latach spędzonych w Astorii Bydgoszcz, z której odchodził jako najlepiej punktujący Polak( średnio 12 pkt na mecz) a może nawet po prostu najlepszy polski zawodnik. Przygoda Nizioła we Wrocławiu również trwała dwa lata, w jej trakcie Śląsk zdobył srebrny i brązowy medal mistrzostw polski. Sam zawodnik pokazał się w swoim rodzimym mieście w dość imponujący sposób. Strzelec trzymający dobrą bo 35% skuteczność z za łuku, gracz umiejący energicznie spenetrować w stronę kosza, co jeśli nie zakończy się punktami to wymuszeniem faulu czy wykorzystywanie długiego zasięgu ramion do efektownych wsadów czym zasłużył sobie na ksywę Jakub „Air” Nizioł w trakcie zapowiedzi składu przez speakera. Jednak aspekt czystko sportowy nie jest najważniejszą rzeczą do omówienia w tym konkretnym przypadku. Nizioł w Śląsku nie był tylko zawodnikiem, był gwiazdą, był tym, który swoimi akcjami podnosił trybuny, był tym na kim klub opierał marketing i którego koszulki kupowali kibicie. Widać to zwłaszcza po sezonie 2023/2024 gdy we Wrocławiu zabrakło zagranicznej gwiazdy, która byłaby jednoosobową armią do zdobywania punktów czy samodzielnego wygrywania spotkań( np. Jeremiah Martin z sezonu 22/23 czy MVP sezonu 21/22 Travis Trice). W tych okolicznościach wokół Nizioła wyrosła pewnego rodzaju aura czy mit i bez wspominania o nich nie można wytłumaczyć kim był Jakub Nizioł w Śląsku Wrocław.

Oczekiwanie na powrótPo zakończeniu sezonu 2023/2024 jedną z najważniejszych spraw przed którą stanęli włodarze Śląska było zatrzymanie Nizioła w klubie. Temat skończył się prawie tak szybko jak się zaczął, dwudziestoośmiolatek chciał spróbować swoich sił poza Polską i zdając sobie sprawę, że jeśli nie teraz to nigdy nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu. Ostatecznie wybór padł na francuskie La Rochelle, beniaminka tamtejszej ekstraklasy, któremu Polak miał pomóc w utrzymaniu się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Warto jeszcze wspomnieć o rzeczy o dziwo tym razem nie najważniejszej, we Wrocławiu Niziołowi proponowano znaczną podwyżkę, i pieniądze większe niż nad Sekwaną, chęć sprawdzenia się w innym otoczeniu była jednak ważniejsza. Weryfikacja rozerwania duetu Nizioł-Śląsk nastąpiła dość szybko, bez pozytywnych doświadczeń dla którejkolwiek ze stron. Dla wrocławian ubiegły sezon to ciągły chaos kadrowo-organizacyjny, problemy na pozycjach 1 i 5, odejście podczas rozgrywek z klubu 7 zawodników czy ukoronowanie i pewna rodząca się we Wrocławiu tradycja- dwukrotna zmiana trenera. Pobyt Nizioła we Francji to nie było coś tragicznego, jednak do udanych też mu daleko. Jakub grał na poziomie zadaniowca wchodzącego z ławki i może na inne środowisko taka forma by wystarczyła. La Rochelle grało jednak cały sezon z nożem na gardle praktycznie nie wygrywając spotkań i ciągle zajmując ostatnią pozycję w tabeli. Gdyby Nizioł grał tak jak grał w zespole ze środka tabeli, tą przygodę można by zaliczyć do udanych, jednak gdy występy na 16 i 15 punktów przeplatasz takimi na 0 w drużynie gdzie od każdego wymaga się 120% wkładu, nie możesz liczyć na stabilną przyszłość.

Oczekiwanie na powrót

Po zakończeniu sezonu 2023/2024 jedną z najważniejszych spraw przed którą stanęli włodarze Śląska było zatrzymanie Nizioła w klubie. Temat skończył się prawie tak szybko jak się zaczął, dwudziestoośmiolatek chciał spróbować swoich sił poza Polską i zdając sobie sprawę, że jeśli nie teraz to nigdy nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu. Ostatecznie wybór padł na francuskie La Rochelle, beniaminka tamtejszej ekstraklasy, któremu Polak miał pomóc w utrzymaniu się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Warto jeszcze wspomnieć o rzeczy o dziwo tym razem nie najważniejszej, we Wrocławiu Niziołowi proponowano znaczną podwyżkę, i pieniądze większe niż nad Sekwaną, chęć sprawdzenia się w innym otoczeniu była jednak ważniejsza. Weryfikacja rozerwania duetu Nizioł-Śląsk nastąpiła dość szybko, bez pozytywnych doświadczeń dla którejkolwiek ze stron. Dla wrocławian ubiegły sezon to ciągły chaos kadrowo-organizacyjny, problemy na pozycjach 1 i 5, odejście podczas rozgrywek z klubu 7 zawodników czy ukoronowanie i pewna rodząca się we Wrocławiu tradycja- dwukrotna zmiana trenera. Pobyt Nizioła we Francji to nie było coś tragicznego, jednak do udanych też mu daleko. Jakub grał na poziomie zadaniowca wchodzącego z ławki i może na inne środowisko taka forma by wystarczyła. La Rochelle grało jednak cały sezon z nożem na gardle praktycznie nie wygrywając spotkań i ciągle zajmując ostatnią pozycję w tabeli. Gdyby Nizioł grał tak jak grał w zespole ze środka tabeli, tą przygodę można by zaliczyć do udanych, jednak gdy występy na 16 i 15 punktów przeplatasz takimi na 0 w drużynie gdzie od każdego wymaga się 120% wkładu, nie możesz liczyć na stabilną przyszłość.

fot.Andrzej Romański/plk.pl

Witaj w domu KubaPowrót Nizioła do WKS-u ziścił się na koniec marca wraz z zamknięciem w PLK okienka transferowego. Włodarze Śląska o swojego byłego zawodnika pytali już wcześniej, ale ze względu na wypadek kolegi z zespołu rola Jakuba znacznie wzrosła i Francuzi nie chcieli go wypuszczać. Jednak nareszcie, dokonało się, Śląsk sprowadza zawodnika, który jak rok wcześniej Angel Nunez wyczaruje im medal i pomimo całej reszty sezonu na koniec odtrąbią sukces. Debiut Nizioła przypadł na mecz z Czarnymi Słupsk, indywidulanie - 10 pkt. i jak na powrót to optymistyczny początek, drużynowo- sfrajerzenie się, przegranie ostatniej kwarty 15:28 w konsekwencji czego porażka 82:85. Jednak ulegnięcie bezpośredniemu rywalowi w walce o bezpośrednie play-off to nie jedyna konsekwencja takiego wyniku. Aleksandarowi Jonchevskiemu podziękowano za współpracę, Macedończyka zastąpił Grek Aristeidis Lykogiannis, który miał, najpewniej jak Miodrag Rajković sezon wcześniej, zrewolucjonizować Śląsk w końcówce sezonu. Rewolucji nie było, a jeśli była, to bliżej jej do takiej co zjada własne dzieci niż rodzi korzyści. Jeśli chodzi o organizację i warunki pracy, Nizioł zdecydowanie szybko poczuł domowe wrocławskie klimaty, które jednak nie pomogły w jego grze. Jakub grając w 8 spotkaniach tylko 3 razy przekroczył dwucyfrową liczbę punktów, w spotkaniu play-in z Kingiem Szczecin skompletował 0 oczek, na ostatnim mecz sezonu Śląska, z toruńskimi Twardymi Piernikami nawet nie wyszedł na parkiet. Statystycznie Nizioł ten krótki sezon w barwach śląska zakończył ze średnią 7.4 punktów na mecz, przy 18,5 minutach gry i evalem wynoszącym 6.3 na mecz.

Witaj w domu Kuba

Powrót Nizioła do WKS-u ziścił się na koniec marca wraz z zamknięciem w PLK okienka transferowego. Włodarze Śląska o swojego byłego zawodnika pytali już wcześniej, ale ze względu na wypadek kolegi z zespołu rola Jakuba znacznie wzrosła i Francuzi nie chcieli go wypuszczać. Jednak nareszcie, dokonało się, Śląsk sprowadza zawodnika, który jak rok wcześniej Angel Nunez wyczaruje im medal i pomimo całej reszty sezonu na koniec odtrąbią sukces. Debiut Nizioła przypadł na mecz z Czarnymi Słupsk, indywidulanie - 10 pkt. i jak na powrót to optymistyczny początek, drużynowo- sfrajerzenie się, przegranie ostatniej kwarty 15:28 w konsekwencji czego porażka 82:85. Jednak ulegnięcie bezpośredniemu rywalowi w walce o bezpośrednie play-off to nie jedyna konsekwencja takiego wyniku. Aleksandarowi Jonchevskiemu podziękowano za współpracę, Macedończyka zastąpił Grek Aristeidis Lykogiannis, który miał, najpewniej jak Miodrag Rajković sezon wcześniej, zrewolucjonizować Śląsk w końcówce sezonu. Rewolucji nie było, a jeśli była, to bliżej jej do takiej co zjada własne dzieci niż rodzi korzyści. Jeśli chodzi o organizację i warunki pracy, Nizioł zdecydowanie szybko poczuł domowe wrocławskie klimaty, które jednak nie pomogły w jego grze. Jakub grając w 8 spotkaniach tylko 3 razy przekroczył dwucyfrową liczbę punktów, w spotkaniu play-in z Kingiem Szczecin skompletował 0 oczek, na ostatnim mecz sezonu Śląska, z toruńskimi Twardymi Piernikami nawet nie wyszedł na parkiet. Statystycznie Nizioł ten krótki sezon w barwach śląska zakończył ze średnią 7.4 punktów na mecz, przy 18,5 minutach gry i evalem wynoszącym 6.3 na mecz.

fot.Wojciech Cebula/plk.pl

Dobrze cię widzieć? Powiedzieć, że kibice oczekiwali bardziej spektakularnego powrotu w takiej sytuacji to jak nic nie powiedzieć. Jednak teraz, kiedy kurz porażki opadł i kiedy emocje ostygły, można zastanowić się nad pytaniem. Czy można było się spodziewać czegoś innego? Nizioł wracał do Śląska bez stabilnej formy po nierównym epizodzie we Francji. Były na przestrzeni tych kilu spotkań momenty gdy dostawał piłkę po czym oddawał ją koledze z drużyny, a ja widząc to myślałem „ widać, że jesteś bez formy i pewności, rok temu byś rzucał i pewnie byś trafił”. Przychodzi do drużyny gdzie braków kadrowych można doszukiwać się na pozycji centra( Emmanuel Nzekwesi bez nominalnego zmiennika) i rozgrywającego( kontuzjowany Marcel Ponitka i Justin Robinson), ale skrzydłowych, którym jest przecież Jakub, to jest wręcz nadmiar i, z których można by złożyć wyjściową piątkę. Trener odpowiedzialny za ten transfer żegna się z posadą po jednym meczu i nigdy nie było nam dane zobaczyć czy Jonchevski miał pomysł na 29 latka. Lykogiannis jako trener, to zmiana bez której Śląsk radził by sobie równie dobrze jeśli nie lepiej. Za jego kadencji nie było na zespół pomysłu, chęci walki w drużynie, czy chociażby stałej rotacji i roli Polaków, w wyniku czego Jakub w jednym meczu mógł wyjść w pierwszej piątce a w następnym nie pojawiać się na parkiecie.W obliczu wszystkich nieprzychylnych okoliczności jak i faktu, że cały sezon Śląska był nieudany, nie martwił bym się o przyszłość w relacji Nizioł-WKS. Pomimo brutalności tego konkretnego zderzenia z rzeczywistością, nie można go nazwać niespodziewanym i niemożliwym do przewidzenia. Nizioł nie zbawił Śląska, nie wydarzyło się jednak nic co by mogło sugerować, że nie będzie pożyteczny w przyszłym roku. Co więcej, nie widzę przeciwskazań żeby Jakub znowu był we Wrocławiu gwiazdą a jego zagrania elektryzowały publiczność hali Orbita. Energiczne wejścia na kosz w celu wymuszania fauli było jedyną rzeczą którą Nizioł dowiózł sportowo. Składa się to jednak wraz z innymi elementami na kluczowy obraz zawodnika, któremu się chce i, który jest zaangażowany w swoją drużynę. To nie jest też tak, że rzut magicznie opuścił Nizioła, 75% za 2 i 42% za 3, to jest dalej strzelec, w tym sezonie nie miał najzwyczajniej w świecie miejsca na pokazanie tego. Jeśli więc są osoby, które zwątpiły i na pytanie „ czy Nizioł w Śląsku ma sens?” nie wiedzą jak odpowiedzieć, spróbuję zrobić to za was. Tak, ma, tak samo jak każdy inny zawodnik przy trenerze z pomysłem, przy konsekwentnym realizowaniu planu na sezon, przy ciągłości i przy spokoju.

Dobrze cię widzieć?

Powiedzieć, że kibice oczekiwali bardziej spektakularnego powrotu w takiej sytuacji to jak nic nie powiedzieć. Jednak teraz, kiedy kurz porażki opadł i kiedy emocje ostygły, można zastanowić się nad pytaniem. Czy można było się spodziewać czegoś innego? Nizioł wracał do Śląska bez stabilnej formy po nierównym epizodzie we Francji. Były na przestrzeni tych kilu spotkań momenty gdy dostawał piłkę po czym oddawał ją koledze z drużyny, a ja widząc to myślałem „ widać, że jesteś bez formy i pewności, rok temu byś rzucał i pewnie byś trafił”. Przychodzi do drużyny gdzie braków kadrowych można doszukiwać się na pozycji centra( Emmanuel Nzekwesi bez nominalnego zmiennika) i rozgrywającego( kontuzjowany Marcel Ponitka i Justin Robinson), ale skrzydłowych, którym jest przecież Jakub, to jest wręcz nadmiar i, z których można by złożyć wyjściową piątkę. Trener odpowiedzialny za ten transfer żegna się z posadą po jednym meczu i nigdy nie było nam dane zobaczyć czy Jonchevski miał pomysł na 29 latka. Lykogiannis jako trener, to zmiana bez której Śląsk radził by sobie równie dobrze jeśli nie lepiej. Za jego kadencji nie było na zespół pomysłu, chęci walki w drużynie, czy chociażby stałej rotacji i roli Polaków, w wyniku czego Jakub w jednym meczu mógł wyjść w pierwszej piątce a w następnym nie pojawiać się na parkiecie.

W obliczu wszystkich nieprzychylnych okoliczności jak i faktu, że cały sezon Śląska był nieudany, nie martwił bym się o przyszłość w relacji Nizioł-WKS. Pomimo brutalności tego konkretnego zderzenia z rzeczywistością, nie można go nazwać niespodziewanym i niemożliwym do przewidzenia. Nizioł nie zbawił Śląska, nie wydarzyło się jednak nic co by mogło sugerować, że nie będzie pożyteczny w przyszłym roku. Co więcej, nie widzę przeciwskazań żeby Jakub znowu był we Wrocławiu gwiazdą a jego zagrania elektryzowały publiczność hali Orbita. Energiczne wejścia na kosz w celu wymuszania fauli było jedyną rzeczą którą Nizioł dowiózł sportowo. Składa się to jednak wraz z innymi elementami na kluczowy obraz zawodnika, któremu się chce i, który jest zaangażowany w swoją drużynę. To nie jest też tak, że rzut magicznie opuścił Nizioła, 75% za 2 i 42% za 3, to jest dalej strzelec, w tym sezonie nie miał najzwyczajniej w świecie miejsca na pokazanie tego. Jeśli więc są osoby, które zwątpiły i na pytanie „ czy Nizioł w Śląsku ma sens?” nie wiedzą jak odpowiedzieć, spróbuję zrobić to za was. Tak, ma, tak samo jak każdy inny zawodnik przy trenerze z pomysłem, przy konsekwentnym realizowaniu planu na sezon, przy ciągłości i przy spokoju.