RZUTZA3.PL PLKJAROSLAW-ZAWADKA-BYLISMY-GLOWNYM-KANDYDATEM-DO-SPADKU-PLAYINY-TO-DUZY-SUKCES
Jarosław Zawadka: Byliśmy głównym kandydatem do spadku, play-iny to duży sukces
11/05/2025 12:14
Zapraszamy na wywiad z asystentem trenera Twardych Pierników Toruń - Jarosławem Zawadką. Były koszykarz AZS-u Toruń wspiera Srdjana Suboticia i wspólnie z resztą drużyny z województwa Kujawsko-Pomorskiego osiągnął 9 miejsce po sezonie zasadniczym Orlen Basket Ligi.
Jan Okniński: Po 30 kolejkach sezonu zasadniczego jak Pan wraz z resztą sztabu szkoleniowego Twardych Pierników ocenia rezultaty odniesione przez zespół w tym czasie?
Jarosław Zawadka: Oczywiście, że nasza ocena może być w samych superlatywach, ponieważ przed sezonem byliśmy głównym kandydatem do spadku, a zajęliśmy 9 miejsce. Były takie mecze, gdzie przegraliśmy w końcówce 1,2 czy 3 punktami i zwycięstwa nam uciekły, ale były też takie mecze gdzie wygraliśmy po zaciętej końcówce. Kluczowy był zwłaszcza ten mecz w Gdyni, bo do tamtej pory graliśmy dobrze, ale przegrywaliśmy, a tutaj wygraliśmy w nietypowych okolicznościach i poszliśmy w górę tabeli. Cały koszykarski Toruń wiedział jak stoimy finansowo i sportowo, więc awans do play-in jest sukcesem.
Czy drużyna jest gotowa fizycznie i mentalnie na grę w play-inach? Czy w ostatnim czasie zmieniony został plan treningowy w związku z tymi dodatkowymi meczami?
Drużyna jest przygotowana na granie meczów na takiej intensywności. Mieliśmy tą świadomość że końcówka sezonu będzie wymagająca. Ten ostatni mecz z MKS-em potraktowaliśmy bardziej jako trening niż jakieś kolejne wyzwanie, w którym musieliśmy grać na 100%,niektórzy zawodnicy odpoczęli, niektórzy w ogóle nie grali. Nasz plan uległ trochę zmianie, by zawodnicy odpoczęli, a my jako sztab szkoleniowy przygotowaliśmy ich do play-inów.
Jakiś czas temu na portalu rzutza3 napisałem artykuł o pewnych podobieństwach tj.wszechstronnosc w ataku, nieustępliwość i zaangażowanie bez względu na wydarzenia boiskowe oraz drobne problemy z rzutem Viktora Gaddeforsa z supergwiazdą NBA - Giannisem Antetokounmpo. Czy Pan również dostrzega pewne punkty wspólne między nimi?
Wiadomo, że są to inne poziomy rozgrywkowe natomiast ma Pan rację, ze Viktor jest pod wieloma względami podobny do Greka. Nie wiem jak zachowuje się Giannis w szatni, ale Gaddefors to nasz generał w szatni i na boisku. To wspaniały człowiek o wielkiej charyzmie i myślę, że to właśnie dzięki jego wszechstronności zaszliśmy tak daleko.
Asystenci trenerów są zwykle odrobinę w cieniu, nie mają takiego rozgłosu medialnego i uwagi, lecz tak samo jak head coachowie starają się pracować na rzecz drużyny jak najlepiej. Co jest najtrudniejsze w tej pracy?
To bardzo ciekawe pytanie, ale najtrudniejsze w tej pracy jest chyba przygotowywanie scoutingu gdy mecze są co 3 dni. Trzeba być wtedy na treningach a do tego jeszcze rozpracowywać rywala. Przed play-inami nie wiedzieliśmy z kim będziemy grać czy to będą Dziki, Zastal czy Stal, trzeba być gotowym na każdą ewentualność. Taka sama sytuacja przydarzy się jeśli wygramy z Dzikami w sobotę, to na poniedziałek trzeba rozpracować kolejnego rywala.
Z czego wynikała słaba dyspozycja Twardych Pierników w meczach domowych(6 zwycięstw w 15 meczach), co daje 12 pozycję w tabeli? Pierwszy i kluczowy mecz w play-inach Pana drużyna zagra w Arenie Toruń…
Myślę, że w tym sezonie dużo jest takich drużyn, które mają takie same problemy w meczach domowych jak my. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale tak samo staramy się wygrać grając u siebie i na wyjeździe. Może specyfika naszej sali jest taka, że przez bieżnię lekkoatletyczną nie czujemy tej bliskości z kibicami jak chociażby na wyjazdach kiedy to czasami nasi fani siedzą tuż za ławką i te wsparcie czuć mocniej, to takie moje odczucie. Trudno powiedzieć.

Co jest dla Pana największym pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu w drużynie z Torunia, a co zaskoczyło najbardziej negatywnie?
Myślę, że najbardziej pozytywnie zaskoczyło mnie to, że drużyna się tak zcaliła. Jesteśmy jednością i na boisku i na parkiecie, zawodnicy chętnie spędzają ze sobą czas, zaraz po treningach nie uciekają do domów tylko rozmawiają ze sobą w szatni. Myślę też, że to sukces sztabu szkoleniowego, bo zawsze ściągając zawodników do zespołu bierzemy pod uwagę ich charaktery. W tym sezonie udało nam się to w 100%. Jeśli chodzi o negatywne to nie mam żadnych.
Twarde Pierniki zrobiły bardzo mało zmian kadrowych na przestrzeni 8 miesięcy sezonu. Czy Pana zdaniem odegrało to dużą rolę w osiągnięciu fazy play-in?
Jeśli na samym początku sezonu nie przydarzyłaby się kontuzja Aljažowi Kuncowi, który zrobił ogromny postęp do tych zmian byłoby jeszcze mniej. Kunc zrobił ogromny postęp i zapowiadało się, że będzie naszym podstawowym zawodnikiem. Musieliśmy ściągnąć Dimitryja Rywnyja, który wiedzieliśmy że nie jest tym graczem którego szukamy, ale liczyliśmy że Aljaž szybko do nas wróci. Zimą udało nam się ściągnąć Grześka Kamińskiego z Arki Gdynia, chcieliśmy go też przed sezonem, a do tego wiedzieliśmy jaka jest sytuacja Barreta Bensona w Chorwacji i że nie jest zadowolony ze swojej roli. Po dojściu tych dwóch graczy potrzebowaliśmy trochę czasu na zgranie i jak czas tego poznawania się minął spowodował, że chłopacy są w play-inach.
Czy według Pana mentalna przewaga będzie grała rolę, bo przecież to Pierniki w porywającym widzów stylu wygrały mecz z Dzikami, a Śląsk przegrał wyraźnie z Kingiem?
Bardzo nas podbudowała wczorajsza wygrana w takich okolicznościach i jesteśmy gotowi na mecz we Wrocławiu. Natomiast myślę, że Śląsk wiedział że ma 2 szansę na awans do play-offów i to że przegrali nie będzie miało znaczenia, my mieliśmy mecz o ,,być albo nie być”. Jesteśmy pełni energii i jedziemy z wiarą do Wrocławia.
Śląsk to drużyna która często gra na tak zwanym low poście wykorzystując fizyczność swoich silnych skrzydłowych (głównie Ajdin Penava) oraz środkowego Emmanuela Nzekwesiego. Czy dla sztabu szkoleniowego Twardych Pierników to główna rzecz do ograniczenia by wygrać to spotkanie? Jeśli nie to co będzie kluczowe w pokonaniu Wrocławian?
Nie sądzę by gra na low poście była kluczowa, Nzekwesi to nie jest taki typowy center. Oczywiście bazuje na swojej fizyczności i dobrym rzucie z półdystansu, ale Penava to wyższy i groźniejszy gracz. Mimo wszystko w meczu, który niedawno przegraliśmy w Hali Stulecia Wrocławianie rzucili dużo trójek, a my ich nie trafialiśmy. Zaczęło się od DeJona Davisa - gracza z pozycji 4/5, który trafił ich kilka, a do tego Justin Robinson wrócił do gry na nasz mecz i zrobił różnicę. Grali lepiej niż wcześniej bez rozgrywającego, wyłączenie tych 2 elementów będzie decydujące.