RZUTZA3.PL PLKKAPITALNY-MECZ-WOJCIKA-BOLESNA-PORAZKA-DZIKOW
Kapitalny mecz Wójcika - bolesna porażka Dzików
24/04/2025 22:25
Dramatyczna końcówka – kibice zgromadzeni w warszawskiej Hali Koło otrzymali prawdziwy koszykarski thriller. Dziki Warszawa, choć długo goniły wynik i w trzeciej kwarcie przejęły inicjatywę, ostatecznie musiały uznać wyższość Zastalu Zielona Góra. Bohaterem ostatnich sekund został Michał Kołodziej, który dobitką równo z syreną zapewnił gościom zwycięstwo 85-83.
Drużyna Dzików Warszawa rozpoczęła pierwszą kwartę delikatnie mówiąc – ospale. Zespół nie grał na 100% swoich możliwości, brakowało energii i ognia, który zwykle napędza ich grę. Orlen Zastal Zielona Góra doskonale to wykorzystywał, prezentując twardą obronę i skuteczną ofensywę. Goście zacieśniali środek boiska i byli niezwykle agresywni w defensywie, nie pozwalając Dzikom na rozwinięcie skrzydeł. W ofensywie od samego początku błyszczał Szymon Wójcik, który już po pięciu minutach miał na koncie 10 punktów, w tym dwa celne rzuty zza łuku. Zespół Krzysztofa Szablowskiego kompletnie nie potrafił odnaleźć się w tym meczu – dominacja gości była widoczna w każdym aspekcie gry. Ich obrona była piekielnie mocna, a wynik 20-4 idealnie to obrazował. Zastal, prowadzony przez trenera Vladimira Jovanovicia, grał bardzo zespołowo, co przynosiło efekty. W końcówce kwarty Dziki zdołały nieco odrobić straty – gospodarze przyspieszyli swoją grę i pokazali więcej energii. Mimo to, pierwsza odsłona meczu zakończyła się prowadzeniem gości z Zielonej Góry 27-17. Warto dodać, że Zastal aż czterokrotnie trafiał zza łuku w tej części spotkania.
Zastal wszedł w drugą kwartę z taką samą energią, jaką zaprezentował w pierwszej. Goście grali z dużym zaangażowaniem, a ich główną bronią nadal były rzuty za trzy punkty – kolejne „trójki” wpadały. Dziki próbowały znaleźć sposób na powstrzymanie tego żywiołowego ataku, a trener Krzysztof Szablowski zdecydował się na ustawienie strefy 2-3. Wystarczyła jednak jedna ruchoma zasłona, by rozbić tę obronę, a Darius Perry trafił zza łuku, ustalając wynik na 43-25 dla Zastalu. Choć ta akcja się powiodła, gra Dzików w obronie zaczęła nieco lepiej funkcjonować – udało się w końcu delikatnie wytrącić Zastal z rytmu, co skłoniło trenera Vladimira Jovanovicia do wzięcia przerwy. Druga kwarta była już zdecydowanie bardziej wyrównana. Dziki wyciągnęły część wniosków z kiepskiego początku meczu, jednak to wciąż nie było ich optymalne oblicze. Fakt, że w pierwszej połowie stracili aż 51 punktów we własnej hali, mówi sam za siebie – defensywa Dzików zdecydowanie nie była ich atutem w tym spotkaniu. Mimo to, gospodarze poprawili grę w ofensywie i po dwóch kwartach przegrywali dziewięcioma punktami. Zastal nie był już tak szczelny w obronie, co pozwoliło Dzikom złapać rytm w ataku. W drużynie gości wyróżniali się Szymon Wójcik i Ty Charles Nichols – obaj rzucili po 13 punktów. Po stronie Dzików dobrze spisywali się John Fulkerson i Janari Joesaar, którzy zdobyli odpowiednio 10 i 9 oczek. Goście swoje prowadzenie zawdzięczają oprócz defensywy głównie dzięki celnym rzutom za trzy punkty, które po prostu wpadały. Drużyna z Zielonej Góry w pierwszej połowie aż siedem razy trafiła zza łuku.
Po przerwie nastąpiło TO COŚ. COŚ, czyli zupełnie odmienione Dziki Warszawa. Gospodarze wrócili na parkiet z zupełnie nową energią, determinacją i agresją. W błyskawicznym tempie odrobili stratę punktową i doprowadzili do remisu 54-54. Chwilę później Alijah Comithier trafił z dystansu, dając Dzikom prowadzenie – 57-54. Dziki wróciły do gry. Zespół z Zielonej Góry, mimo słabszego początku trzeciej kwarty, nie spuścił głów. Zastal zdołał pozbierać się po ofensywnym szturmie gospodarzy i ponownie ustabilizować swoją grę. Dzięki konsekwencji oraz chłodnej głowie, goście odzyskali prowadzenie i przed decydującą kwartą prowadzili 66-62. Trzecia odsłona meczu rozbudziła emocje i zapowiadała pasjonującą czwartą kwartę.
Ostatnia kwarta tego emocjonującego meczu była równie wyrównana jak trzecia. Oba zespoły grały na wysokim poziomie, ale to Zastal po pięciu minutach tej części gry zdołał wypracować sobie kilka punktów przewagi. Po celnym rzucie Dariusa Perry’ego goście objęli prowadzenie 73-67. Trener Dzików, Krzysztof Szablowski, natychmiast poprosił o przerwę – było jasne, że trzeba wrócić do podstaw. A podstawą jest obrona, której w tym meczu Dzikom momentami bardzo brakowało. Przerwa pomogła – szybkie dwie udane akcje sprawiły, że przewaga Zastalu stopniała do zaledwie jednego punktu. Na cztery minuty przed końcem spotkania kibice zgromadzeni w Hali Koło oglądali końcówkę na stojąco, dopingując z całych sił. Chwilę później Janari Joesaar trafił za trzy i Dziki wyszły na prowadzenie 75-73.
Końcówka była piekielnie intensywna. Po celnych rzutach Ty Charlesa Nicholsa Zastal odzyskał prowadzenie – 81-80. Dziki miały swoją szansę – Janari Joesaar wszedł z impetem pod kosz, został sfaulowany, ale niestety dwukrotnie spudłował z linii rzutów wolnych. Za moment faulowany przy rzucie za trzy był z kolei Nichols – trafił dwa z trzech osobistych. W ostatnich sekundach meczu Dziki ruszyły do decydującego ataku – Alijah Comithier został sfaulowany przy próbie rzutu zza łuku. Zachował zimną krew i trafił wszystkie trzy wolne, doprowadzając do remisu 83-83. Wydawało się, że czeka nas dogrywka, ale ostatnia akcja meczu należała do Zastalu. Rzut na zwycięstwo Nicholsa nie znalazł drogi do kosza, ale niezastawiony Michał Kołodziej był tam, gdzie trzeba – dobił piłkę i zapewnił Zielonogórzanom zwycięstwo 85-83. Najskuteczniejszym graczem Dzików był Alijah Comithier, który zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów, 4 zbiórek i 3 asyst. Po stronie Zastalu znakomity występ zaliczył Ty Charles Nichols – 20 punktów i aż 9 asyst. Na uwagę zasługuje również kolejny solidny mecz w wykonaniu Szymona Wójcika – 16 punktów, 2 zbiórki i 2 asysty. Widać, że Szymon dobrze odnalazł się w swojej roli – dostaje minuty i skutecznie je wykorzystuje. Dla Zastalu było to niezwykle ważne zwycięstwo – drużyna znajduje się w dolnej części tabeli, a dziesiąty triumf w sezonie daje im realną nadzieję na walkę o wyższe cele. Dziki natomiast komplikują sobie sytuację, jeśli chodzi o pewny udział w Play-Off.
Punktowali:
Punktowali:
Dziki Warszawa: Alijah Comithier 25, John Fulkerson 17, Janari Jõesaar 12, Andre Wesson 10, Mateusz Szlachetka 6, Jarosław Mokros 5, Mateusz Bartosz 4, Nikola Radičević 2, Denzel Andersson 2,Orlen Zastal Zielona Góra: Ty Charles Nichols 20, Szymon Wójcik 16, Filip Matczak 14, Darius Perry 12, Michał Kołodziej 12, Veljko Brkić 9, Zachary Simmons 2
Dziki Warszawa: Alijah Comithier 25, John Fulkerson 17, Janari Jõesaar 12, Andre Wesson 10, Mateusz Szlachetka 6, Jarosław Mokros 5, Mateusz Bartosz 4, Nikola Radičević 2, Denzel Andersson 2,
Orlen Zastal Zielona Góra: Ty Charles Nichols 20, Szymon Wójcik 16, Filip Matczak 14, Darius Perry 12, Michał Kołodziej 12, Veljko Brkić 9, Zachary Simmons 2