RZUTZA3.PL PLKKING-I-ANWIL-W-POFINALE-PUCHARU-POLSKI-PEWNE-ZWYCIESTWO-SZCZECINIAN-SLASK-PRZEGRYWA-PO-DOGRYWCE-Z-ANWILEM

King i Anwil w półfinale Pucharu Polski – pewne zwycięstwo szczecinian, Śląsk przegrywa po dogrywce z Anwilem

15/02/2025 08:16
Andrzej Romański/plk.pl

Za nami drugi dzień Bank Pekao Pucharu Polski, pełen emocji. Najpierw King Szczecin odniósł pewne zwycięstwo, prowadząc w pewnym momencie aż 28 punktami. Następnie podczas „Świętej Wojny” kibice przeżyli prawdziwy rollercoaster emocji, a po dogrywce lepsza okazała się drużyna z Włocławka.

Za nami drugi dzień Bank Pekao Pucharu Polski, pełen emocji. Najpierw King Szczecin odniósł pewne zwycięstwo, prowadząc w pewnym momencie aż 28 punktami. Następnie podczas „Świętej Wojny” kibice przeżyli prawdziwy rollercoaster emocji, a po dogrywce lepsza okazała się drużyna z Włocławka.

TREFL SOPOT 77 - 97 KING SZCZECIN

TREFL SOPOT 77 - 97 KING SZCZECIN

Do meczu szczecinianie podchodzili bez Przemysława Żołnierewicza. Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęła drużyna Kinga, która po niespełna sześciu minutach gry prowadziła 14:6, dzięki prostej, skutecznej i energicznej grze. Ostatecznie wygrali pierwszą kwartę 23:13, jednak w jej trakcie kontuzji doznał Nick Johnson. Świetnie w mecz wszedł Isiah Whitehead, zdobywając 10 punktów i notując 2 zbiórki. Najwyższa przewaga Kinga w tej odsłonie wynosiła aż 22 punkty, co doskonale oddawało różnicę klas pomiędzy zespołami. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych ze Szczecina 52:30, przy czym trafili oni aż 10 rzutów zza łuku. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – King wciąż kontrolował przebieg spotkania. Drużyna Trefla wykazała się większą walecznością, co pozwoliło jej nie dopuścić do dalszego powiększania się przewagi rywali. Ostatnie 10 minut szczecinianie rozpoczęli mocnym akcentem, zdobywając 5 punktów i powiększając swoje prowadzenie do 28. W dalszej części kwarty Trefl zdołał zmniejszyć stratę maksymalnie do 15 punktów, jednak ostatecznie King ponownie odskoczył, kończąc mecz z 20-punktową przewagą. Przewaga Kinga była na tyle bezpieczna, że w końcowych dwóch minutach na parkiecie pojawił się zaledwie 16-letni Antoni Majcherek.

Do meczu szczecinianie podchodzili bez Przemysława Żołnierewicza. Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęła drużyna Kinga, która po niespełna sześciu minutach gry prowadziła 14:6, dzięki prostej, skutecznej i energicznej grze. Ostatecznie wygrali pierwszą kwartę 23:13, jednak w jej trakcie kontuzji doznał Nick Johnson. Świetnie w mecz wszedł Isiah Whitehead, zdobywając 10 punktów i notując 2 zbiórki. Najwyższa przewaga Kinga w tej odsłonie wynosiła aż 22 punkty, co doskonale oddawało różnicę klas pomiędzy zespołami. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych ze Szczecina 52:30, przy czym trafili oni aż 10 rzutów zza łuku. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – King wciąż kontrolował przebieg spotkania. Drużyna Trefla wykazała się większą walecznością, co pozwoliło jej nie dopuścić do dalszego powiększania się przewagi rywali. Ostatnie 10 minut szczecinianie rozpoczęli mocnym akcentem, zdobywając 5 punktów i powiększając swoje prowadzenie do 28. W dalszej części kwarty Trefl zdołał zmniejszyć stratę maksymalnie do 15 punktów, jednak ostatecznie King ponownie odskoczył, kończąc mecz z 20-punktową przewagą. Przewaga Kinga była na tyle bezpieczna, że w końcowych dwóch minutach na parkiecie pojawił się zaledwie 16-letni Antoni Majcherek.

Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Kinga Szczecin 97:77. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Isaiah Whitehead, który zdobył 21 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty. Drugim najlepszym strzelcem zwycięskiej drużyny był James Woodard – zanotował 17 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki. Na wyróżnienie zasługuje również Jovan Novak, który zdobył tylko 6 punktów, ale rozdał aż 14 asyst. W drużynie mistrzów Polski zabrakło wyraźnego lidera punktowego – zarówno Grosselle, jak i Schenk zdobyli po 14 punktów. Polski rozgrywający dołożył do tego jeszcze 7 asyst. Kluczowym elementem sukcesu zespołu z województwa zachodniopomorskiego była skuteczność rzutów za trzy punkty – trafili aż 16 trójek, co miało ogromny wpływ na wypracowanie wysokiego prowadzenia już w pierwszej połowie.

Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Kinga Szczecin 97:77. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Isaiah Whitehead, który zdobył 21 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty. Drugim najlepszym strzelcem zwycięskiej drużyny był James Woodard – zanotował 17 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki. Na wyróżnienie zasługuje również Jovan Novak, który zdobył tylko 6 punktów, ale rozdał aż 14 asyst. W drużynie mistrzów Polski zabrakło wyraźnego lidera punktowego – zarówno Grosselle, jak i Schenk zdobyli po 14 punktów. Polski rozgrywający dołożył do tego jeszcze 7 asyst. Kluczowym elementem sukcesu zespołu z województwa zachodniopomorskiego była skuteczność rzutów za trzy punkty – trafili aż 16 trójek, co miało ogromny wpływ na wypracowanie wysokiego prowadzenia już w pierwszej połowie.

ANWIL WŁOCŁAWEK 99 - 93 WKS ŚLĄSK WROCŁAWOba zespoły rozpoczęły mecz ze słabą skutecznością. Włocławianie oddawali więcej rzutów zza łuku niż rywale, jednak pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Wrocławian 23:20, co świadczyło o wyrównanej rywalizacji. Druga kwarta przebiegała już pod całkowite dyktando Śląska. Anwil miał problemy zarówno ze skutecznością, jak i obroną, co pozwoliło WKS-owi wyjść na prowadzenie 37:26. Świetny fragment gry notował Jeremy Senglin, który w ciągu 10 minut na parkiecie zdobył 9 punktów. Do końca pierwszej połowy Wojskowi kontrolowali grę, jednak Rottweilery zdołały niemal całkowicie odrobić straty. Ostatecznie, po efektownym wykończeniu akcji przez Taylora, podopieczni Jonchevskiego wygrali pierwszą połowę 45:41. W trzeciej kwarcie Śląsk znakomicie dzielił się piłką, a gdy do tego doszła przeciętna – żeby nie powiedzieć tragiczna – skuteczność Anwilu, prowadzenie WKS-u wzrosło do 66:56.Anwil rozpoczął ostatnią kwartę ze stratą 12 punktów, jednak na niespełna cztery minuty przed końcem meczu, dzięki celnym rzutom zza łuku i poprawie gry, zniwelował różnicę do zaledwie dwóch oczek. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca – na 73 sekundy przed końcem Wrocławianie prowadzili 83:78. Po niesportowym, faulu Nzekwesiego i świetnej grze Turnera, Anwil doprowadził do remisu na 24 sekundy przed końcową syreną. Śląsk nie wykorzystał ostatniego posiadania, co sprawiło, że byliśmy świadkami pierwszej dogrywki w tegorocznej edycji Pucharu Polski. W dodatkowym czasie gry to drużyna z województwa kujawsko-pomorskiego przejęła inicjatywę i ostatecznie awansowała do półfinału, gdzie zmierzy się z Kingiem Szczecin.Najlepszym strzelcem meczu był Justin Turner, który zdobył 25 punktów. W zespole Anwilu na wyróżnienie zasługuje również Luke Petrasek – autor 14 punktów, w tym trzech celnych trójek, a także Ongenda, który zanotował 9 punktów, 5 zbiórek i 5 bloków. Po stronie Śląska najlepszym zawodnikiem był Jeremy Senglin – zdobywca 19 punktów. Dobre zawody rozegrał również Marcel Ponitka, który trafił pięć razy zza łuku i zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów.

ANWIL WŁOCŁAWEK 99 - 93 WKS ŚLĄSK WROCŁAW

Oba zespoły rozpoczęły mecz ze słabą skutecznością. Włocławianie oddawali więcej rzutów zza łuku niż rywale, jednak pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Wrocławian 23:20, co świadczyło o wyrównanej rywalizacji. Druga kwarta przebiegała już pod całkowite dyktando Śląska. Anwil miał problemy zarówno ze skutecznością, jak i obroną, co pozwoliło WKS-owi wyjść na prowadzenie 37:26. Świetny fragment gry notował Jeremy Senglin, który w ciągu 10 minut na parkiecie zdobył 9 punktów. Do końca pierwszej połowy Wojskowi kontrolowali grę, jednak Rottweilery zdołały niemal całkowicie odrobić straty. Ostatecznie, po efektownym wykończeniu akcji przez Taylora, podopieczni Jonchevskiego wygrali pierwszą połowę 45:41. W trzeciej kwarcie Śląsk znakomicie dzielił się piłką, a gdy do tego doszła przeciętna – żeby nie powiedzieć tragiczna – skuteczność Anwilu, prowadzenie WKS-u wzrosło do 66:56.

Anwil rozpoczął ostatnią kwartę ze stratą 12 punktów, jednak na niespełna cztery minuty przed końcem meczu, dzięki celnym rzutom zza łuku i poprawie gry, zniwelował różnicę do zaledwie dwóch oczek. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca – na 73 sekundy przed końcem Wrocławianie prowadzili 83:78. Po niesportowym, faulu Nzekwesiego i świetnej grze Turnera, Anwil doprowadził do remisu na 24 sekundy przed końcową syreną. Śląsk nie wykorzystał ostatniego posiadania, co sprawiło, że byliśmy świadkami pierwszej dogrywki w tegorocznej edycji Pucharu Polski. W dodatkowym czasie gry to drużyna z województwa kujawsko-pomorskiego przejęła inicjatywę i ostatecznie awansowała do półfinału, gdzie zmierzy się z Kingiem Szczecin.

Najlepszym strzelcem meczu był Justin Turner, który zdobył 25 punktów. W zespole Anwilu na wyróżnienie zasługuje również Luke Petrasek – autor 14 punktów, w tym trzech celnych trójek, a także Ongenda, który zanotował 9 punktów, 5 zbiórek i 5 bloków. Po stronie Śląska najlepszym zawodnikiem był Jeremy Senglin – zdobywca 19 punktów. Dobre zawody rozegrał również Marcel Ponitka, który trafił pięć razy zza łuku i zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów.

PLAN NA SOBOTĘ Z ORLEN BASKET LIGĄ:

PLAN NA SOBOTĘ Z ORLEN BASKET LIGĄ:

1 Półfinał: PGE Start Lublin vs Górnik Zamek Książ Wałbrzych, 15:00 I Polsat Sport 2Od godziny 17:00, konkursy: Trójek oraz wsadów, Polsat Sport 22 Półfinał: King Szczecin vs Anwil Włocławek, 19:00, Polsat Sport 2

1 Półfinał: PGE Start Lublin vs Górnik Zamek Książ Wałbrzych, 15:00 I Polsat Sport 2

Od godziny 17:00, konkursy: Trójek oraz wsadów, Polsat Sport 2

2 Półfinał: King Szczecin vs Anwil Włocławek, 19:00, Polsat Sport 2