RZUTZA3.PL PLKKING-ZREWANZOWAL-SIE-MKSOWI-W-ENEA-ARENIE

King zrewanżował się MKS-owi w Enea Arenie!

25/04/2026 23:44
Andrzej Romański/plk.pl

King Szczecin na własnej hali pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 102-89, skutecznie rewanżując się za grudniową porażkę na wyjeździe. Spotkanie miało wyraźnego dominatora - szczecinianie kontrolowali jego przebieg od pierwszych minut, choć goście przez długi czas starali się dotrzymywać kroku. Ostatecznie jednak różnica jakości, konsekwencji i formy ofensywnej przesądziła o pewnym zwycięstwie obecnego lidera Orlen Basket Ligi.

King Szczecin na własnej hali pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 102-89, skutecznie rewanżując się za grudniową porażkę na wyjeździe. Spotkanie miało wyraźnego dominatora - szczecinianie kontrolowali jego przebieg od pierwszych minut, choć goście przez długi czas starali się dotrzymywać kroku. Ostatecznie jednak różnica jakości, konsekwencji i formy ofensywnej przesądziła o pewnym zwycięstwie obecnego lidera Orlen Basket Ligi.

Dominacja i rosnąca siła ofensywna Kinga Szczecin

Dominacja i rosnąca siła ofensywna Kinga Szczecin

King od początku narzucił swoje tempo gry, zmuszając rywali do ciągłego gonienia wyniku. Choć zdarzały się momenty słabszej defensywy, drużyna ze Szczecina prezentowała się jak zespół aspirujący do mistrzostwa - pewny, zorganizowany i skuteczny. Szczególnie widoczna była poprawa w rzutach za trzy punkty, które coraz częściej stają się realnym atutem tej drużyny. Kluczowym elementem była znakomita organizacja gry. Jovan Novak rozdał aż 16 asyst, kontrolując tempo i podejmując świetne decyzje mimo agresywnej defensywy rywali. Coraz lepiej wygląda jego współpraca z Jeremym Roachem, który dołożył 20 punktów i 5 asyst. Ich kooperacja może być jednym z najważniejszych elementów w kontekście zbliżających się playoffów - o ile utrzymają tę regularność. Na plus należy zapisać także grę podkoszowych. Choć Nemanja Popović szybko złapał trzy faule i nie był długo dostępny w pierwszej połowie, bardzo solidne zmiany dali Malcolm Dandridge oraz Mateusz Kostrzewski, zapewniając stabilność i fizyczność pod koszem. Warto również podkreślić przygotowanie taktyczne zespołu - King znakomicie poradził sobie z nietypową strategią rywali, którzy już od połowy boiska podwajali, a nawet potrajali Jovana Novaka. Mimo tej presji rozgrywający nie popełnił ani jednej straty, a gospodarze szybko karali przeciwników rzutami z dystansu.

King od początku narzucił swoje tempo gry, zmuszając rywali do ciągłego gonienia wyniku. Choć zdarzały się momenty słabszej defensywy, drużyna ze Szczecina prezentowała się jak zespół aspirujący do mistrzostwa - pewny, zorganizowany i skuteczny. Szczególnie widoczna była poprawa w rzutach za trzy punkty, które coraz częściej stają się realnym atutem tej drużyny. Kluczowym elementem była znakomita organizacja gry. Jovan Novak rozdał aż 16 asyst, kontrolując tempo i podejmując świetne decyzje mimo agresywnej defensywy rywali. Coraz lepiej wygląda jego współpraca z Jeremym Roachem, który dołożył 20 punktów i 5 asyst. Ich kooperacja może być jednym z najważniejszych elementów w kontekście zbliżających się playoffów - o ile utrzymają tę regularność. Na plus należy zapisać także grę podkoszowych. Choć Nemanja Popović szybko złapał trzy faule i nie był długo dostępny w pierwszej połowie, bardzo solidne zmiany dali Malcolm Dandridge oraz Mateusz Kostrzewski, zapewniając stabilność i fizyczność pod koszem. Warto również podkreślić przygotowanie taktyczne zespołu - King znakomicie poradził sobie z nietypową strategią rywali, którzy już od połowy boiska podwajali, a nawet potrajali Jovana Novaka. Mimo tej presji rozgrywający nie popełnił ani jednej straty, a gospodarze szybko karali przeciwników rzutami z dystansu.

Niewykorzystane momenty i brak konsekwencji MKS-u

Niewykorzystane momenty i brak konsekwencji MKS-u

Początek meczu dawał gościom nadzieję - Dale Bonner i Martin Peterka skutecznie punktowali na defensywie Kinga, a szybko złapane 3 faule Popovicia otworzyły przestrzeń pod koszem. Problem w tym, że MKS nie potrafił tego przełożyć na realną przewagę ani trwałe zagrożenie. Z każdą kolejną kwartą ofensywa dąbrowian traciła na jakości i konsekwencji. Pojedyncze zrywy Luthara Muhammada czy J.D.J. Thomasa nie wystarczały, by nawiązać równorzędną walkę. Dodatkowo zawiedli zawodnicy, którzy w poprzednim starciu byli kluczowi - Jakub Musiał oraz E.J. Montgomery byli mało widoczni i nieskuteczni. Nie bez znaczenia było także sędziowanie, które - jak podkreślał po meczu trener Artur Gronek - ograniczało grę w kontakcie, co mogło wpłynąć na styl gry jego zespołu. Mimo ciekawego planu taktycznego i agresywnej obrony na rozegraniu, MKS nie znalazł sposobu, by przełamać dobrze przygotowany zespół gospodarzy.

Początek meczu dawał gościom nadzieję - Dale Bonner i Martin Peterka skutecznie punktowali na defensywie Kinga, a szybko złapane 3 faule Popovicia otworzyły przestrzeń pod koszem. Problem w tym, że MKS nie potrafił tego przełożyć na realną przewagę ani trwałe zagrożenie. Z każdą kolejną kwartą ofensywa dąbrowian traciła na jakości i konsekwencji. Pojedyncze zrywy Luthara Muhammada czy J.D.J. Thomasa nie wystarczały, by nawiązać równorzędną walkę. Dodatkowo zawiedli zawodnicy, którzy w poprzednim starciu byli kluczowi - Jakub Musiał oraz E.J. Montgomery byli mało widoczni i nieskuteczni. Nie bez znaczenia było także sędziowanie, które - jak podkreślał po meczu trener Artur Gronek - ograniczało grę w kontakcie, co mogło wpłynąć na styl gry jego zespołu. Mimo ciekawego planu taktycznego i agresywnej obrony na rozegraniu, MKS nie znalazł sposobu, by przełamać dobrze przygotowany zespół gospodarzy.

Podsumowanie

Podsumowanie

King Szczecin umacnia swoją pozycję lidera na dwie kolejki przed playoffami i wysyła wyraźny sygnał, że jest w bardzo dobrej formie. Zespół gra efektownie, skutecznie i coraz pewniej w kluczowych elementach ofensywy. Dla MKS Dąbrowa Górnicza sytuacja jest bardziej napięta – przed nimi decydujące mecze, które określą ich miejsce na koniec sezonu. Jeśli chcą myśleć o czymś więcej, muszą odzyskać skuteczność i stabilność, których w Szczecinie wyraźnie zabrakło.

King Szczecin umacnia swoją pozycję lidera na dwie kolejki przed playoffami i wysyła wyraźny sygnał, że jest w bardzo dobrej formie. Zespół gra efektownie, skutecznie i coraz pewniej w kluczowych elementach ofensywy. Dla MKS Dąbrowa Górnicza sytuacja jest bardziej napięta – przed nimi decydujące mecze, które określą ich miejsce na koniec sezonu. Jeśli chcą myśleć o czymś więcej, muszą odzyskać skuteczność i stabilność, których w Szczecinie wyraźnie zabrakło.