RZUTZA3.PL PLKKONCERT-NOWAKOWSKIEGO-ZA-TRZY-I-POZNE-PRZEBUDZENIE-STEINA-CZYLI-MECZ-DZIKI-WARSZAWA-VS-CZARNI-SUPSK
Koncert Nowakowskiego za trzy i późne przebudzenie Steina - czyli mecz Dziki Warszawa vs Czarni Słupsk
11/01/2025 17:50
11 stycznia Dziki warszawa rozegrały spotkanie z Czarnymi Słupsk. Mecz zakończył się wynikiem 65:81 dla gości ze Słupska.
11 stycznia Dziki warszawa rozegrały spotkanie z Czarnymi Słupsk. Mecz zakończył się wynikiem 65:81 dla gości ze Słupska.
Mecz zaczął się spokojnie, można wręcz powiedzieć, że aż za spokojnie. Pierwsze punkty zdobył Justice Sueing, ale Andre Wesson szybko odpowiedział celną trójką. Obie drużyny szły łeb w łeb, ale tempo meczu było dość leniwe. Dziki punktowały z osobistych, a Piotr Pamuła dołożył trójkę, co zmusiło Słupsk do wzięcia przerwy przy wyniku 14:9. Po tej pauzie Loren Jackson wziął sprawy w swoje ręce, dorzucił pięć punktów, a Tomczak efektownie zablokował Rickyego McGilla, zamykając pierwszą kwartę skromnym wynikiem 16:14. Nie da się ukryć, że obie ekipy miały poważne problemy ze skutecznością – Czarni ani razu nie trafili zza łuku (0/5), a Dziki pudłowały spod kosza na potęgę (3/12).
Druga kwarta to zupełnie inna historia. Quincy Ford odpalił z dystansu, dając sygnał do ataku dla gości. Dziki zaczęły trafiać spod kosza, ale wtedy na scenę wkroczył Michał Nowakowski. "Misiek" był w gazie – dwie trójki pod rząd i przewaga Czarnych rosła w oczach. Trener Szablowski musiał reagować czasem, bo wyglądało na to, że jego drużyna traci grunt pod nogami. Niestety, przerwa niewiele pomogła, bo Nowakowski po powrocie na parkiet znów trafił z dystansu, a problemy Dzików zaczęły się mnożyć – limit fauli osiągnięty na sześć minut przed końcem kwarty skutecznie podciął im skrzydła. Czarni wykorzystali ten moment – Manjgafić dorzucił swoje punkty, a akcja Mateusza Dziemby dała gościom 10-punktowe prowadzenie. Dziki próbowały wrócić do gry, ale brakowało im lidera, który wziąłby ciężar na siebie. Piotr Pamuła zakończył połowę air balle’em, co idealnie podsumowało problemy warszawskiej drużyny. Po pierwszej połowie wynik to 40:30 dla Czarnych, którzy poprawili celność zza łuku (6/13) i przejęli kontrolę nad meczem. Michał Nowakowski błyszczał, trafiając wszystkie trójki (3/3), a Manjgafić dorzucił wszechstronny występ z 7 punktami i 4 zbiórkami. Z kolei w Dzikach najlepiej wyglądał Andre Wesson z 7 punktami, ale reszta ekipy wyraźnie zawodziła – fatalna skuteczność za trzy (2/8) i spod kosza (3/12) mówi sama za siebie. Przed drugą połową Dziki muszą znaleźć sposób na swoje problemy rzutowe i liczyć, że ktoś w końcu przejmie inicjatywę. Czarni z kolei powinni poprawić skuteczność za dwa i nie stracić wypracowanej przewagi. Wszystko jeszcze może się wydarzyć, ale na razie to Czarni rozdają karty w tym meczu.
Druga połowa zaczęła się obiecująco dla Dzików. Andre Wesson rozpoczął od layupu, a Denzel Andersson dorzucił pięć punktów, co zmusiło trenera Stelmahersa do szybkiej przerwy. Liderzy obu drużyn – Justice Sueing i Alex Stein u gości, a także Mateusz Szlachetka u gospodarzy – nie mieli swojego dnia, co odbijało się na grze. Dziki ponownie szybko złapały kilka fauli, co nie pomagało ich sytuacji. Przyjezdni, dopingowani przez swoich kibiców, utrzymywali przewagę na poziomie kilku punktów. Jednak na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty Mateusz Szlachetka nagle "odpalił" i zdobył sześć punktów w błyskawicznym tempie, zmniejszając stratę do zaledwie jednego oczka. Odpowiedź Czarnych była jednak natychmiastowa – akcja Jackson-Manjgafić i celna trójka znów zwiększyły przewagę gości do dwóch posiadanych akcji. Maciej Bender zaliczył efektowny blok, a niecelny rzut Jacksona zakończył kwartę wynikiem 50:56. Choć gospodarze wygrali tę część meczu, brak skuteczności zza łuku (24%) nadal był ich piętą achillesową.
Czwarta kwarta zaczęła się od celnej trójki Michała Nowakowskiego, który kontynuował swój koncert w tym meczu. Dziki jednak szybko odpowiedziały dzięki zrywowi Janari Jõesaara, który zdobył pięć punktów z rzędu. Stelmahers musiał wziąć czas po zaledwie 90 sekundach gry, widząc, że przewaga zaczyna topnieć. Po przerwie John Fulkerson, nowy nabytek Dzików, zmniejszył stratę do dwóch punktów, a wolny Wessona doprowadził do różnicy zaledwie jednego oczka. W kluczowym momencie przebudził się Alex Stein, który trafił swój pierwszy rzut z gry – od razu za trzy. Kolejne punkty dorzucili Stein i Tomczak, zwiększając przewagę do sześciu punktów. Krzysztof Szablowski poprosił o czas, próbując ratować sytuację. Niestety dla gospodarzy, Stein kontynuował swój show, trafiając kolejne punkty. Wolne Fulkersona i kolejne oczka Steina podwyższyły przewagę Czarnych, a celna trójka Nowakowskiego po kolejnej przerwie dla Dzików przypieczętowała ich los. Na koniec spotkania po celnej trójce Quincy Ford ustalił wynik na 65:81 dla Czarnych. Ekipa z Słupska była tego dnia po prostu lepsza – świetna skuteczność z gry (45%) i 13 celnych trójek zrobiły różnicę. Najlepsi na parkiecie byli Michał Nowakowski (18/4/3) i Alex Stein (16/4/5). W Dzikach wyróżniał się jedynie Janari Jõesaar (17/7/1), ale brak skuteczności za trzy (5/23) i niska liczba asyst (15) pogrzebały ich szanse na wygraną. Po meczu oba zespoły mają taki sam bilans 7:7, ale Czarni awansowali na piąte miejsce w tabeli, podczas gdy Dziki są na siódmym. W przyszłym tygodniu Dziki zmierzą się na wyjeździe z PGE Spójnią Stargard, a Czarni zagrają na własnym parkiecie z Treflem Sopot.
Punktacja:
Dziki: Jõesaar 17 (7 REB), Wesson 12 (7 REB), Szlachetka 10, Mcgill 8, Fulkerson 7, Andersson 5, Pamuła 3, Grochowski 2, Bender 2
Czarni: Nowakowski 18 (6/7 3PT), Stein 16 (14 4Q), Manjgafić 11, Ford 9, Tomczak 7, Dziemba 6, Sueing 6, Jackson 5, Musiał 3