RZUTZA3.PL PLKKRYZYS-W-SZCZECINIE-NADAL-TRWA-PGE-SPOJNIA-STARGARD-WYGRYWA-DERBY

Kryzys w Szczecinie nadal trwa - PGE Spójnia Stargard wygrywa derby!

22/12/2024 17:27
Andrzej Romański/plk.pl
Dnia 22.12.2024 o godzinie 15:30 w Hali Ośrodku i Rekreacji w Stargardzie rozegrał się mecz między gospodarzami - stargardzką PGE Spójnią a wicemistrzem Polski, Kingiem Szczecin. Spotkanie to odbyło się w ramach 11 kolejki Orlen Basket Ligi, i rzecz jasna były to derby województwa zachodniopomorskiego. Po raz pierwszy od wielu wzajemnych starć oba zespoły stoczyły ze sobą pojedynek jednocześnie znajdując się w kryzysie, bowiem PGE Spójnia Stargard do meczu przystąpiła z rekordem 4-6, będąc na 11 miejscu w tabeli, a szczecinianie zajmując 7 miejsce, z wynikiem 6-4. W zespole szczecinian zabrakło także Chada Browna oraz Andy'ego Mazurczaka, który w obecnym sezonie na parkiet już nie wyjdzie.Spotkanie rozpoczęło się dość zachowawczo, oba zespoły grały powolnie, rozrzucając piłkę na szerokość boiska i próbując wyegzekwować akcję pod koszem przy okazji pogubienia się przeciwników w rotacji, co z początku nie wychodziło zbyt dobrze. To, co rzucało się bardzo mocno w oczy, to skuteczność z jaką obie drużyny (a szczególnie King Szczecin) rzucały do kosza. Nie da się ukryć, że rzuty zza łuku nie okazywały się być domeną obydwu drużyn, bowiem przez całą pierwszą połowę na 25 rzutów wpadło tylko 7, co stanowiło 28% wspomnianej skuteczności. I pomimo tego, że pierwsza kwarta (zakończona wynikiem 16:14 dla gospodarzy) potoczyła się dosyć równo, to w drugiej kwarcie Spójnia obnażyła większość słabości szczecinian. Zbiórki to element w którym goście zostali całkowicie zdominowani przez Spójnię, która w pierwsze 20 minut meczu zebrała piłkę aż 24 razy, a szczecinianie... ledwo 13. Bardzo mocno widać tu brak silnego, defensywnego zawodnika zdolnego walczyć o zbiórki, albowiem jedynym takim obecnie w drużynie wicemistrzów Polski jest Aleksander Dziewa. Widać było także kolejną różnicę, która mocno zaowocowała dla gospodarzy dzisiejszych derbów, a był nią playmaking. PGE Spójnia Stargard mimo braku scentralizowania swojego playmakingu na którymś z graczy, wyraźnie lepiej poruszała piłką i znajdowała znacznie więcej kluczowych zagrań niż goście, którzy bez swojego generała na rozegraniu mają ogromne kłopoty z kreowaniem zagrań. I to właśnie te różnice głównie sprawiły, że to stargardzianie zeszli do szatni w połowie meczu z przewagą 9 punktów przy wyniku 37-28. Po raz kolejny dla szczecinian rozpoczął się znany scenariusz z poprzednich kilku meczów, w którym to zostali podstawieni pod ścianą, zmuszeni gonić uciekający wynik. A żeby dogonić uciekający wynik, samemu trzeba przyspieszyć i grać wyraźnie lepiej, co dotychczas szczecinianom się nie udawało. Fatalna skuteczność wewnątrz łuku (38% do połowy) także nie pomagała gościom w gonieniu PGE Spójni Stargard, która mimo tego, że miała sporą przewagę, sama nie wyglądała jak zespół który gra taką koszykówkę, jaką grać chce, co nieco obrazuje stan Kinga Szczecin. Druga połowa miała dla szczecinian być kolejną weryfikacją, czy w obliczu słabości jakie przejawiają będą w stanie powrócić do meczu, i nie oszukujmy się, z początku trzeciej kwarty nic nie wskazywało na to, że będą w stanie powrócić do meczu. Bardzo dobry występ m.in. Luthera Muhammada sprawił, że szczecinianie mieli kłopoty w obronie, samemu nie mając żadnej "gwiazdy", która dźwignie ciężar odrobienia strat. Do połowy trzeciej kwarty tak naprawdę mecz wyglądał tak samo jak w pierwszej kwarcie - niezbyt emocjonujące wymiany punktów które utrzymywały różnicę wyniku na podobnym poziomie. Jednak to w drugiej połowie tej kwarty King Szczecin zaczął nieco bardziej nabierać odwagi i wykańczać uprzednio wypracowane przez siebie zagrania, co nieco przybliżało widmo utraty prowadzenia dla gospodarzy, bowiem dorobek punktowy gości zaczął się zbliżać do Spójni. Bohaterami tych akcji byli głównie Kassim Nicholson oraz Aleksander Dziewa, którzy to stanęli na wysokości zadania, i postanowili wziąć ciężar rozruszania ofensywy na swoje barki, dzięki czemu w 4 minuty różnica 14 punktów dla gospodarzy spadła na moment do przewagi 5-punktowej, a na sam koniec kwarty do przewagi 8-punktowej, kończąc ją wynikiem 56-48. Wynik ten dla Spójni zaczynał robić się niebezpieczny, bowiem "nagrzewający się" zawodnicy ofensywni Kinga Szczecin to jednak sprawdzona marka, która mimo swoich problemów potrafi sprawić przeciwnikom duży problem gdy dostaną odpowiednie narzędzia. Mimo tego, że to dalej podopieczni trenera Urlepa prowadzili, to jednak ciężar utrzymania prowadzenia zaczynał robić się coraz cięższy, i wraz z wejściem w czwartą kwartę należało udowodnić, że mimo wszystko ciężar ten gospodarze udźwigną. Trzecią kwartę swoim trafieniem trzypunktowym rozpoczął Isaiah Whitehead który już na samym jej początku zasugerował, że rozgrzani szczecinianie nie próżnują, i będą wracać do meczu. I choć zaraz po jego trafieniu swoje trzypunktowe trafienie zanotował Yam Yehonatan, toteż Whitehead zaraz uraczył nas następnym trzypunktowym trafieniem, a zaraz... następnym. W 2 minuty Whitehead trafił 9 punktów zza łuku, i choć szczecinianie wreszcie zaczęli punktować w ofensywie, to stargardzianie również odpowiadali, i finalnie mimo 9 punktów Whiteheada różnica wyniku po 3 minutach była dokładnie taka sama jak ta, z którą weszliśmy w ostatnią kwartę, a w pewnym momencie ponownie wynosiła ona 11 punktów. Już w tym momencie wyglądało to jak porażka szczecinian, a czara goryczy się jeszcze nie przelała, bowiem to tym razem rozpędzona Spójnia zaczęła rozstrzeliwać kosz drużyny przyjezdnej, na co goście nie mieli kompletnie żadnej odpowiedzi z wyjątkiem Przemysława Żołnierewicza, który stanowił główne oparcie szczecinian w ofensywie w trakcie końcówki tego meczu, ale zdecydowanie niewystarczające. Pomimo nadziei, która zrodziła się na koniec trzeciej kwarty, gospodarze ze Stargardu bez problemu odprawili szczecinian z powrotem do domu z wynikiem 84-74.Punktowali:PGE Spójnia Stargard:Yam Yehonatan 16, Luther Muhammad 14, Sebastian Kowalczyk 14, Jayden Martinez 13, Kacper Borowski 11, Aleksandar Langović 6, Wesley Gordon 4, Ta'Lon Cooper 4, Dawid Słupiński 2King Szczecin:Isaiah Whitehead 17, Aleksander Dziewa 14, Przemysław Żołnierewicz 14, Kassim Nicholson 10, James Woodard 9, Tony Meier 6, Szymon Wójcik 4