RZUTZA3.PL PLKLEGIA-AGRESYWNA-W-OBRONIE-I-KONKRETNA-W-ATAKU-GORNIK-NIE-BY-DRUZYNA-ZACZELISMY-PLAYOFF
Legia agresywna w obronie i konkretna w ataku, Górnik nie był drużyną - zaczęliśmy play-off!
14/05/2025 23:17
Po zakończonych w poniedziałek i emocjonujących play-inach Orlen Basket Ligi z niecierpliwością czekaliśmy na play-offy. Oczekiwanie nie było długie, bowiem już w środę zaczęliśmy bezpośrednią batalię o tytuł Mistrza Polski, którego broni Trefl Sopot. Jako trzeci mecz tych play-offów zmierzyły się ze sobą drużyny z miejsc 4 i 5 po sezonie zasadniczym. Rozpędzająca się Legia Warszawa na własnym parkiecie podejmowała rewelacje sezonu i zdobywcę Pucharu Polski - Górnika Zamek Książ Wałbrzych. Oczekiwaliśmy zaciętej rywalizacji i przysłowiowego ,,ognia” na trybunach. Delikatnym faworytem byli stołeczni, lecz Wałbrzyszanie już nie raz udowadniali że nie można ich nigdy skreślać.
Pierwsze punkty w tej serii zdobył Mate Vucic, który wykorzystał rzut wolny i po zbiórce w ataku dorzucił kolejne 2, trójkę dorzucił Michał Kolenda. Górnik wyglądał na zdezorientowanych mocnym początkiem rywali. Trema szybko została opanowana i Wałbrzyszanie zdobywali 7 punktów pod rząd. Mimo wszystko w początkowych fragmentach spotkania pojawiło się sporo niedokładności i nieporozumień w obu zespołach. Dwa imponujące bloki zaliczył EJ Onu, który dobrze pokazał się z ławki w 1 kwarcie dając ochronę własnego kosza o zaliczając zbiórkę w ataku po których premierowe punkty zdobył MVP sezonu zasadniczego - Kameron McGusty. Gracze gości popełniali sporo strat, co uniemożliwiało im konstrukcję ataku. Po pierwszych 10 minutach Legia prowadziła 21:11, lecz trzeba przyznać, iż mogli prowadzić znacznie wyżej. 3/12 Górnika za 2 to niechlubna statystyka, która rzadko się zdarza w meczach juniorskich…
Drugą odsłonę podobnie jak pierwsze otworzył chorwacki środkowy Mate Vucić, który rozgrywa naprawdę udany sezony w stolicy i stanowi o podkoszowej sile Zielonych Kanonierów. Podopieczni trenera Andrzej Adamka nie byli w stanie poprawić swojej gry w ataku, a EJ Onu dołożył 3 blok. Defensywa zawodników z Dolnego Śląska wyglądała równie nieporadnie, Legia bez większego oporu realizowała swój plan. Świetnie dysponowany strzelecko był Ojars Silins. Tego samego nie można było powiedzieć o Aleksandrze Wiśniewskim, który umiejętną obroną Legii był zmuszany do rzucania zza łuku, z 4 rzutów nie trafił żadnego. Pojawiło się też sporo fauli między innymi byłego zawodnika Legii Grzegorza Kulki(2020-24), który szybko złapał 3 faule. Tyle samo przewinień zgromadził Dominik Grudziński, a oba zespoły po nieco ponad 4 minutach kwarty miały przekroczony limit fauli. Problemy ze skutecznością miał Ike Smith, Amerykanin nie trafiał swoich firmowych rzutów z półdystansu i wyraźnie nie był sobą. Legioniści wzorowo egzekwowali zagrywki wypracowane na treningach, solidne zawody rozgrywał Keifer Sykes. Były gracz Indiany Pacers w rozmowie z naszą redakcją podkreślał, że da z siebie wszystko co najlepsze w play-off. Po nieudanej izolacji dla Kamerona McGustyego zakończyła się pierwsza połowa. Solidna i energicznie grająca Legia prowadziła 44:26 z nieskutecznym i zagubionym Górnikiem.
15 minutowa przerwa nie zmieniła obrazu gry na parkiecie. Zdobywców Pucharu Polski stać było na pojedyncze dobre akcje, a mowa ciała wskazywała, że zawodnicy są już myślami w hotelu i regenerują się przed piątkowym meczem. Gospodarze złapali luz charakteryzujący zgraną i dobrze grającą drużynę. Kameron McGusty włączył tryb MVP trafiając swoje firmowe rzuty z półdystansu i dodaj celną trójkę. Wrzucając kamyczek do ogródka koszykarza z Houston nie trafił on 4 rzutów osobistych w dzisiejszym spotkaniu. Jednak jeśli grasz tak jak McGusty to jest to mała rzecz. Z dobrej strony pokazał się jak zawsze bojowo nastawiony Maksymilian Wilczek. Reprezentant Polski U-20 przechwycił 4 piłki, a do tego był mocno zaangażowany w obronę, dołożył także kilka zbiórek i asysty. Każda drużyna chciałaby mieć takiego zaangażowanego, młodego i także wszechstronnego Polaka. Wrocławianin to prawdziwy glue-guy.
W 4 odsłonie obie drużyny wiedziały kto wygra ten mecz. Na parkiet weszli juniorzy Legii: Dawid Niedziałkowski i Julian Dąbrowski. Po stronie gości swoje minuty dostali kapitan zespołu Krzysztof Jakóbczyk i Piotr Niedźwiedzki. Nie było już zagrywek czy rozważań taktycznych, każdy grał na swoje konto i chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Z tego chaosu lepiej wyszła Legia wygrywając tą kwartę 1 oczkiem, a cały mecz 31 punktami pokazując iście play-offową formę.
Dzisiejsze spotkanie pokazało, że zmiana trenera dała pozytywny bodziec Legii i wzniosła ich graczy na wyższy poziom. Górnik dzisiaj popełniał szkolne błędy i nie był jednością. Trzeba pamiętać jednak, że to jest seria do 3 zwycięstw i już w piątek Wałbrzyszanie przy wsparciu około 70 swoich przyjezdnych kibiców będą mogli zdobyć Halę OSiR Bemowo. Będzie to wymagać lepszej skuteczności, agresywniejszej obrony, a także chemii pomiędzy graczami, a do tego obniżenia jakości gry Legii, która nie może teraz spocząć na laurach. Legia zagrała świetny mecz i mierzy w tytuł, a Górnika stać na więcej!
