RZUTZA3.PL PLKLEGIA-WARSZAWA-NAJLEPSZYM-ZESPOLEM-SEZONU-ZASADNICZEGO-RELACJA-Z-MECZU-Z-KINGIEM-SZCZECIN
Legia Warszawa najlepszym zespołem sezonu zasadniczego! Relacja z meczu z Kingiem Szczecin.
07/05/2026 01:36
Ostatni mecz sezonu, stawką pierwsze miejsce i lepsze, przynajmniej na papierze, rozstawienie w Play Offach. Legia Warszawa pokonuje King Szczecin 88-84 w spotkaniu na szczycie Orlen Basket Ligi, zapewniając sobie pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym z bilansem 22-8. Szczecinianie zaś uplasowali się na drugim miejscu z bilansem 21-9.
Mocny początek gości!
Wynik spotkania otworzyli goście, a konkretnie Nemanja Popovic, dwukrotnie kończąc pod koszem i dając prowadzenie 0-5. Za chwilę podwyższył jeszcze Anthony Roberts. Legia próbowała się szybko odnaleźć, lecz gra rywali na początku meczu była wyraźnie lepsza i bardziej skuteczna, co zmusiło trenera Heiko Rannulę do pierwszego time-outu przy wyniku 5-13. Wciąż rewelacyjnie spisywał się dominujący w pomalowanym center Wilków Morskich - Popovic, który po nieco ponad pięciu minutach pierwszej kwarty miał na koncie 8 punktów. Gra Legii nie wyglądała zaś tak jak chcieliby kibice. Nietrafione rzuty, szczególnie zza łuku (0/8), a także błędy w obronie doprowadziły do wyniku 9-25. Gospodarze jednak zaczęli łapać swój rytm pod koniec pierwszej części meczu i ostatecznie ta zakończyła się wynikiem 15-25.
Szybka odpowiedź wojskowych!
W drugą kwartę lepiej weszli tym razem wojskowi, którzy po trzech minutach zmniejszyli stratę do zaledwie 5 punktów (24-29). Zaczęli się lepiej odnajdywać pod koszem, a swoją formę łapał Andrzej Pluta. Przerwa na żądanie dla trenera Majcherka wiele nie zdziałała, bowiem za chwilę było już 27-29 po świetnej kontrze Pluty i Ponsara. Francuz w tamtym momencie uzbierał już 9 oczek i 7 zbiórek. Mecz wówczas nabrał niesamowitego tempa, a oba zespoły zaczęły wymieniać się prowadzeniem, popisując się efektownymi akcjami. King miał problemy ze swoimi atakami oraz utrzymaniem się przy piłce (8 strat w drugiej kwarcie), lecz na minutę do końca odzyskał prowadzenie 35-37. Z drugiej strony Legia nie miała szczęścia na obwodzie, bo tam wpadła tylko jedna próba na czternaście. Niefortunną passę wreszcie przerwał Michał Kolenda, który doprowadził do wyniku 38-37, co oznaczało, że do szatni z prowadzeniem schodził zespół w białych strojach.
Rewelacyjna trzecia kwarta
Druga połowa była kontynuacją tego, co widzieliśmy pod koniec pierwszej. Na jej początku dobre momenty miał Jeremy Roach, który swoimi fantastycznymi akcjami wyprowadzał King na prowadzenie. Legia jednak nie odpuszczała i za każdym razem szybko odpowiadała, natomiast po pięciu minutach to Wilki Morskie prowadziły 44-48. Podopieczni Heiko Rannuli wcale nie poprawili skuteczności za trzy, a zaczęły się pojawiać też dziury w defensywie. Te błędy doprowadziły za chwilę do ośmiopunktowej straty (48-54). Sytuacja poprawiła się dopiero dzięki Andrzejowi Plucie, a konkretnie jego dwum popisowym rzutom, po których na tablicy widniał wynik 51-56. Trzeba jednak przyznać, że Szczecinianie wyglądali w tej kwarcie lepiej i być może wchodzili w ostatnią część tego starcia z lepszymi nastrojami. W końcu wynik 53-58 był dla nich korzystny.
To nie koniec meczu!
A ostatnia kwarta? To jeszcze więcej emocji - obie ekipy już nieco zmęczone, lecz nie brakowało im chęci, by wygrać to spotkanie. Legia szybko nadrobiła stratę punktową i dzięki Kolendzie oraz Ponsarowi było już 61-59. Dzięki kolejnej trójce kapitana Legii, gospodarze prowadzili 64-59 i coraz bardziej przybliżali się do triumfu. Goście, którzy przecież mieli naprawdę dobrą trzecią kwartę, w czwartej już nie radzili sobie z atakami rywali i na pięć minut do końca tracili 7 punktów. Rozpędzone oba zespoły zaczęły wtedy wyhamowywać i następne akcje nie były zbyt obfite w punkty, bowiem na trzy minuty do końca Legia wciąż prowadziła 66-62. A kto przełamał tę niemoc? Ponownie Michał Kolenda, po raz trzeci w tej kwarcie zza łuku, a za chwilę dzięki Shane’owi Hunterowi było już 71-65. Legia była więc krok od pierwszego miejsca w sezonie. Ale to nie był koniec. Kibicom ze Szczecina nadzieję wlali Tomasz Gielo i Jovan Novak, którzy trafili trójki w samej końcówce, natomiast podopieczni trenera Majcherka wciąż potrzebowali 3 punktów do odrobienia strat, a czasu pozostało naprawdę niewiele, bo konkretnie tylko 15 sekund. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych - Tomasz Gielo oddał kolejną celną trójkę i tym samym doprowadził do dogrywki!
Rozstrzygnięcie w końcówce!
W dogrywce King kontynuował grę pod kosz i znakomicie wykorzystywał Nemanje Popovicia, za sprawą którego goście w połowie tego dodatkowego czasu prowadzili 76-80. Szybko odpowiedział jednak kapitan Legii, Michał Kolenda, który zdobył wówczas piątą trójkę w tym spotkaniu i odwrócił wynik na korzyść mistrzów Polski. Niesamowitą akcją 2+1 popisał się też lider zespołu - Andrzej Pluta i było już 84-82. Jak w czwartej kwarcie King musiał odrabiać w samej końcówce, tak też było w dogrywce - na 21 sekund do końca Szczecinianie tracili 4 punkty. Tym razem cudu nie było i goście nie podołali tak trudnemu zadaniu. Legia odniosła tym samym 22 zwycięstwo w tym sezonie, triumfując 88-84. Oznacza to, że mistrzowie Polski przystąpią do Play Offów z pierwszego miejsca, a King z drugiego.
Legia Warszawa: Michał Kolenda - 23 (13 ZB), Carl Ponsar - 18 (9 ZB), Andrzej Pluta - 16 (6 AST), Shane Hunter - 13, Jayvon Graves - 8
King Szczecin: Nemanja Popovic - 27 (9 ZB), Tomasz Gielo - 14, Anthony Roberts - 13, Noah Friedel - 12, Jeremy Roach - 11, Jovan Novak - 5 (13 AST),
TABELA ORLEN BASKET LIGI:
1. Legia Warszawa 22-8
2. King Szczecin 21-9
3. WKS Śląsk Wrocław 20-10
4. Energa Trefl Sopot 19-11
5. Dziki Warszawa 18-12
6. AMW Arka Gdynia 18-12
7. Anwil Włocławek 17-13
8. Zastal Zielona Góra 16-14
9. MKS Dąbrowa Górnicza 16-14
10. Stal Ostrów Wielkopolski 16-14