RZUTZA3.PL PLKLEGIA-WARSZAWA-TRIUMFUJE-NA-BEMOWIE-ZWYCIESTWO-NAD-SLASKIEM-WROCAW

Legia Warszawa triumfuje na Bemowie – zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław

03/05/2025 22:27
fot. Andrzej Romański/plk.pl

W Święto Konstytucji 3 Maja obejrzeliśmy prawdziwie świąteczny mecz pomiędzy nabierającymi rozpędu drużynami. Po przeciwnych stronach parkietu stanęła w roli gospodarza warszawska Legia, bez dotkniętego urazem Keifera Sykesa oraz z mocno ograniczonym czasem gry, spowodowanym kontuzją, EJ’em Onu, oraz WKS Śląsk Wrocław, osłabiony kontuzją Marcela Ponitki, który w zeszłym sezonie zdobył z Legionistami Puchar Polski.

Pierwsze punkty w meczu zdobył holenderski środkowy gości, Emmanuel Nzekwesi, który starał się wykorzystywać przewagę fizyczności nad Mate Vuciciem. Mecz od początku był bardzo wyrównany i stał na wysokim poziomie, a na Bemowie niósł się naprawdę głośny doping. To było prawdziwe koszykarskie święto. Legia, za sprawą Ojarsa Silinsa i Aleksy Radanova, trafiła dwie trójki; wejście Serba z ławki było bardzo dynamiczne i pokazało Śląskowi, że stołeczni chcą zmazać plamę po ostatniej domowej porażce z GTK Gliwice (87:84). Wrocławianie się odgryzali, MaCio Teague grał bardzo solidnie i w pierwszych 10 minutach zdobył 7 oczek, do tego trójki trafiali DeJon Davis oraz Jakub Nizioł – również zawodnik Legii w sezonie 19/20.

W drugiej odsłonie meczu show skradł Aleksa Radanov, który z pozycji nr 3 dyrygował grą całego zespołu. Widowiskowe 2 trójki i zaangażowanie – to wszystko napędzało Zielonych Kanonierów. Podopieczni trenera Arisa Lykogiannisa byli stłumieni dobrą grą Legii w ataku i obronie, świetnie gospodarze bronili wysokich graczy Śląska, czyli Penavę oraz Nzekwesiego, którzy byli blokowani i nie byli w stanie łatwo wykończyć akcji z „pomalowanego”. Nietypowe i wymowne dla zespołu ze stolicy Dolnego Śląska były 4 błędy kroków (3 Daniela Gołębiowskiego). Po 20 minutach gry na tablicy wyników było 49:32 dla gospodarzy i widać było, że to stołeczni mają wszystko, co potrzebne do triumfu w dzisiejszym spotkaniu.

Po przerwie obraz gry nie uległ drastycznej zmianie i to Legia wyglądała na bardziej zorganizowaną drużynę. Wiele punktów spod kosza, po efektywnie przeprowadzonych akcjach, zdobył Mate Vucic, a zdobywcy Superpucharu Polski bazowali na indywidualnych akcjach, głównie MaCio Teague’a. Wrocławianie mieli także kłopoty z rzutami zza łuku (1/5 w 3. kwarcie), nie było ani momentu zagrożenia, ani utraty koncentracji podopiecznych trenera Rannuli. Wisienką na torcie był celny rzut zza łuku w ostatniej akcji Kamerona McGustyego, który przez większość spotkania był w cieniu Aleksy Radanova czy Mate Vucicia. To tylko podkreśla głębię składu, jaką wypracowała warszawska drużyna na przestrzeni sezonu.

W ostatnich 10 minutach tej fascynującej batalii goście pokazali, że chcą wrócić do spotkania. Gorącą rękę rodem z NBA miał w pewnym momencie Jeremy Senglin, który w około 4 minuty trafił 14 punktów. Mimo wszystko, pojedynczymi zrywami w 4. kwarcie nie da się wygrać meczu Orlen Basket Ligi, szczególnie że po drugiej stronie stoi zmotywowana i agresywna Legia Warszawa, która walczy o rozstawienie w play-off i w swoich szeregach ma Mate Vucicia oraz Aleksę Radanova. Wrocławianie popełniali szkolne błędy w defensywie, a ich mowa ciała była negatywna. Warszawianie świetnie bronili, naciskając swoich rywali, do tego ani na chwilę nie zwątpili w swój plan. Gdy przewaga Legii sięgała blisko 20 punktów, a na zegarze pozostały niecałe 2 minuty, praktycznie pewne było 18. zwycięstwo Legii. Swoją szansę na parkiecie otrzymali także gracze akademii Legii – Dawid Niedziałkowski oraz Julian Dąbrowski, po stronie Śląska minuty dostali też Wojciech Siembiga oraz Oskar Hlebowicki.

Był to prawdziwy spektakl na warszawskim Bemowie, lecz pod dyktando gospodarzy. Bojowo nastawieni, podrażnieni nietaktowną porażką z GTK Gliwice, skuteczni oraz posiadający plan na mecz – to wszystko opisuje graczy ze stolicy. Śląsk miał ciekawe momenty, lecz wynikające z popisów Teague’a czy Senglina; nie widać było w szeregach drużyny z południa Polski zacięcia, a przede wszystkim planu, by ugryźć Legię, która zrobiła duży krok w kierunku TOP 4 i rozstawienia w play-off. Śląsk będzie musiał się „spiąć” i powalczyć w derbach Dolnego Śląska z Górnikiem Wałbrzych już w najbliższą środę.

Legia Warszawa 88-79 WKS Śląsk Wrocław

Najlepiej punktujący: Aleksa Radanov 21 (Legia), Macio Teague 22 (WKS)