RZUTZA3.PL PLKMAMY-GAME-7-CONLEY-GARRISON-BOHATEREM-ZIELONEJ-GORY

MAMY GAME 7! Conley Garrison bohaterem Zielonej Góry

20/06/2026 00:35
fot.Andrzej Romański/plk.pl

Przed tymi finałami chyba tylko garstka najwierniejszych kibiców w Zielonej Górze podejrzewała tak długą serię. Tymczasem Zastal po raz drugi już doprowadza do wyrównania i zapewnia nam trzeci rok z rzędu game 7 w walce o mistrzostwo Polski.

Ospały początek Legii

30 punktów, tyle obecni mistrzowie zdobyli przez całą pierwszą połowę co jest ich najgorszym wynikiem w tegorocznych play-off. Po solidnym ostatnim spotkaniu znów słabo zagrali Jayvon Graves i Shane Hunter(w 4 kwarcie spadł za 5 fauli), a Race Thompson do formy sprzed kontuzji raczej nie wróci. Wystarczy powiedzieć, że najlepszym zawodnikiem w 1 części spotkania był Ojārs Siliņš, grający sezon zdecydowanie gorszy od poprzedniego, który swoimi 3 trafieniami z dystansu trzymał stołecznych przy życiu.

Zastal w tym czasie nie grał w cale dużo lepiej, nie przekroczyli 20 punktów w żadnej z kwart, ale bycie lepszym od tamtej Legii nie było najtrudniejszym zadaniem. W połowie drugiej kwarty zielonogórzanie prowadzili nawet 16 punktami, by w ostatnie 4 minuty zdobyć tylko dwa oczka(wszystko z linii rzutów wolnych) i na przerwę schodzić przy stanie 35:30. Ofensywę zastalowców napędzali przede wszystkim Lewis(w całym spotkaniu 18 punktów) i Mazurczak( w całym spotkaniu 15 punktów i 7 asyst).

Akcja się rozkręca

Tylko w 3 kwarcie oba zespoły przebiły granicę 20 punktów i był to zdecydowanie najbardziej dynamiczny okres spotkania(do czasu). Jedyną trójkę w meczu trafił Pluta(finalnie 11 punktów), a Brewton zaczął zdobywać punkty bez marnowania rzutów(finalnie 14 punktów). Cartier zdobył swoje jedyne punkty w meczu(1/8 z gry, najgorszy mecz serii), punktować na poważnie zaczął Szumert(12 punktów ogółem, wszystkie z gry w 2 połowie) a Lewis dołożył kolejne 7 oczek.

Bohater ocalił przed upadkiem

Wszystko układało się po myśli Zasatlu, aż nadeszła 4 kwarta. W obliczu mocniejszej obrony Legii gospodarze walili głową w przysłowiowy mur. Starty, rzuty z wymuszonych pozycji i oddanie inicjatywy, która była po twojej stronie przez cały mecz. Poskutkowało to wynikiem 8:20 w 7 minut 4 kwarty i Zastal z prowadzenia cały mecz zaczął przegrywać i wyglądać jakby nie mogli nic z tym zrobić. Jednak o żadnym spuszczaniu głów nie mogło być mowy.

Akcję 2+1 notuje Mazurczak, szybko bo w 13 sekund lay-upem odpowiada Ponsar. Następnie za 2 trafiają Mazurczak i Szumert, ten drugi nie trafia na 15 sekund do końca ale zbiera Matczak, który jest faulowany. Zastal prowadzi 73:72 i ma 2 rzuty wolne, Matczak jednak myli się dwukrotnie po czym fauluje i trener Rannula bierze czas. W nieco ponad 2 sekundy Brewton wjeżdża pod kosz i Legia prowadzi, więc teraz to trener Miłoszewski bierze czas. 1.7 sekundy na zegarze, Mazurczak do Garrisona ten po koźle rzuca sprzed obrońcy i Zastal Wygrywa 76:74.

Opisywanie meczu akcja po akcji jest zbyt toporne i nikomu niepotrzebne, jeśli jednak istnieją okoliczności tego warte, to widzieliśmy je właśnie w Zielonej Górze. Mecz numer 7 już w niedziele o 19 na Bemowie, czy Legia obroni mistrzostwo, czy może ten rzut Garrisona okaże się wart złota?