RZUTZA3.PL PLKMASON-MADSEN-JESTEM-DUMNY-Z-ENERGII-KTORA-KAZDEGO-DNIA-WNOSZE-DO-ZESPOLU
Mason Madsen: "Jestem dumny z energii, którą każdego dnia wnoszę do zespołu".
28/08/2026 07:31
Po pierwszym sezonie za granicą Mason Madsen przenosi się do Energa Czarnych Słupsk, aby pomóc drużynie wywalczyć upragniony awans do Play Offów. Obwodowy, choć ma w swoim CV grę w G League, głównie znany jest z mediów społecznościowych, w których dokumentuje swoją karierę. Amerykanin opowiedział nam o swojej drodze, pierwszych krokach w seniorskiej karierze oraz celach na najbliższy sezon.
Jakub Grębla: Mason, za tobą wymagający poprzedni sezon, w trakcie którego dwukrotnie zmieniałeś klub. Jak podsumowałbyś ostatnie kilka miesięcy?
Mason Madsen: Nie wiem, czy użyłbym słowa „wymagający”, opisując mój poprzedni sezon. Uważam, że miałem ogromne szczęście, że dostałem możliwość grania w koszykówkę na całym świecie i spełniania mojego życiowego marzenia. Zawsze będę wdzięczny Valley Suns za danie mi pierwszej szansy na grę w profesjonalnej koszykówce i możliwość poznania jednego z najwyższych poziomów koszykówki, jakim jest NBA G League.
Zostałem zwolniony w okolicach świąt Bożego Narodzenia, co ostatecznie mogło okazać się najlepszą rzeczą, jaka kiedykolwiek mi się przytrafiła. Mogłem znaleźć świetne miejsce na rozpoczęcie swojej zagranicznej kariery w Szwecji i po raz pierwszy od dłuższego czasu naprawdę odnalazłem siebie jako koszykarza. Nie mogłem prosić o lepszy kraj ani lepszy zespół na zakończenie poprzedniego roku i myślę, że pomogło mi to stworzyć solidne fundamenty pod dalszą część mojej kariery.
Po zakończeniu naszego sezonu w Szwecji 31 marca odezwał się do mnie klub z Urugwaju z propozycją dołączenia do zespołu na fazę play-off. Zawodnik, którego zastępowałem, był zresztą moim bliskim przyjacielem, który przyjął inną pracę związaną z reprezentacją USA 3x3, więc był dla mnie dużym wsparciem podczas tej zmiany.
Był to mój pierwszy pobyt w Ameryce Południowej. Chociaż przystosowanie się do koszykówki i bariera językowa były niezwykle trudne w tak krótkim czasie, traktuję to jako kolejne doświadczenie, które pomogło mi się uczyć i zdobywać nową perspektywę w dalszej części mojej podróży. Patrząc więc na to wszystko z perspektywy czasu, jestem ogromnie wdzięczny każdemu z klubów, które pozwoliły mi założyć swoje koszulki i spełniać moje marzenie.
Spędziłeś trochę czasu w G League. Jak opisałbyś poziom rywalizacji w tych rozgrywkach?
Poziom rywalizacji w G League jest elitarny. Grasz z zawodnikami i przeciwko zawodnikom, którzy mają doświadczenie w NBA i mieli okazję rywalizować na najwyższym poziomie. Powiedziałbym, że największą różnicą w porównaniu z Europą jest poziom atletyzmu. Na całym świecie jest wielu świetnie wyszkolonych zawodników, ale na najwyższym poziomie przewagę robi połączenie tych umiejętności z długą, atletyczną sylwetką.
Który zawodnik, przeciwko któremu grałeś w Stanach Zjednoczonych, zrobił na tobie największe wrażenie?
Szczerze mówiąc, trudno wybrać tylko jednego zawodnika. Przez lata grałem przeciwko wielu zawodnikom NBA, ale czasami najbardziej imponujący są ci, którzy w NBA nie występują. Na przykład mój były kolega z drużyny z czasów studiów, David Dejulius, gra obecnie w Besiktasie w Eurolidze i jest naprawdę świetnym rozgrywającym. Po prostu nie ma 6’5” wzrostu, bo inaczej prawdopodobnie grałby w NBA. Jeśli jednak chodzi o zawodnika NBA, który najlepiej radził sobie przeciwko mnie w czasach akademickich, był nim Scottie Pippen Jr.
Co możesz powiedzieć o zespole Energa Czarnych Słupsk? Jak oceniasz dotychczasowe treningi i co chciałbyś wnieść do zespołu w tym sezonie?
Dotychczasowe treningi były świetne. Na początku każdego sezonu pojawia się krótki okres adaptacyjny, kiedy zawodnicy dopiero się poznają, ale po pierwszych kilku treningach wszystko staje się łatwiejsze. Mamy dobrą grupę zawodników, którzy dobrze się ze sobą dogadują, a każdy zaczyna odnajdywać swoją rolę.
Chcę pomagać w tworzeniu przestrzeni na parkiecie dzięki mojej umiejętności rzucania i wykorzystywać to, by kreować rzuty nie tylko dla siebie, ale również dla moich kolegów z drużyny. Poza kwestiami stricte koszykarskimi jestem dumny z energii, którą każdego dnia wnoszę do zespołu, oraz z tego, że potrafię być konsekwentny w swoim podejściu. Chcę, żeby koledzy mogli zawsze na mnie liczyć i wiedzieli, że każdego dnia będę taki sam, nawet kiedy rzuty nie będą wpadać.
Dokumentujesz swoją karierę w mediach społecznościowych. Skąd wziął się pomysł na nagrywanie? Jest to coś w stylu hobby?
Pierwsze filmy, jakie kiedykolwiek nagrałem, miały dokumentować wyjazd drużyny do Włoch i Hiszpanii, kiedy grałem w Boston College. Początkowo miały być tylko dla mnie, żebym mógł później do nich wrócić i wspominać ten wyjazd, ale wrzuciłem je na YouTube i pierwszy film spotkał się z dobrym odbiorem.
Później zacząłem po prostu nagrywać dni meczowe i wszystko rozwijało się naturalnie. Powodem, dla którego kontynuowałem, był rzeczywisty wpływ, jaki zobaczyłem dzięki mediom społecznościowym. Dzięki tej relacji zaczęły powstawać nowe znajomości i więzi z ludźmi. Dziś moja skrzynka wiadomości jest pełna osób, które piszą, jak bardzo są wdzięczne za to, że zdecydowałem się dzielić swoją podróżą i jak bardzo pomogło im to w ich własnej drodze. To wystarczający powód, żebym chciał to kontynuować.
Wielu polskich kibiców już cię zna. Jak opisałbyś jednak swój styl gry osobom, które nie miały jeszcze okazji cię oglądać? Jaka jest twoja największa siła na parkiecie?
Moją największą siłą jest zdecydowanie umiejętność rzucania, ale jestem również dumny z tego, że wykonuję trudne rzeczy, które mogą pojawiać się w różnych momentach meczu — mocno biegam w tranzycji, rzucam się po piłkę czy bronię na całym boisku. Wiem, że jeśli chcę pomagać drużynie wygrywać, a tym samym rozwijać swoją karierę, muszę wykonywać wszystkie te małe rzeczy na wysokim poziomie.
Kto zawsze był twoim mentorem i wspierał cię przez całą karierę?
Trudno wskazać jedną osobę. Miałem ogromne szczęście, jeśli chodzi o wsparcie, jakie miałem przez całą swoją drogę. Mój tata trenował mnie przez całą szkołę średnią i odegrał ogromną rolę w moim rozwoju koszykarskim. Moja mama podczas mojej kariery w college’u podróżowała z jednego na drugi koniec kraju, żeby oglądać, jak mój brat i ja gramy, a w moim ostatnim roku studiów była na każdym meczu.
Mój brat bliźniak, który również gra profesjonalnie, każdego dnia na parkiecie zmuszał mnie do stawania się lepszym i wiem na pewno, że bez niego nie byłbym dziś w tym miejscu.
Na koniec — jaki jest obecnie twój największy cel w karierze? Gdzie chciałbyś być za kilka lat?
Trudno mi to konkretnie określić. Po prostu chcę cały czas się rozwijać i stawać się najlepszą wersją samego siebie. Kiedyś, patrząc wstecz na swoją karierę, nie chcę mieć żadnych wyrzutów sumienia dotyczących tego, co mogło się wydarzyć, dlatego skupiam się na robieniu małych kroków naprzód każdego dnia.
Kiedy zaczynam marzyć o grze na najwyższym poziomie, przypominam sobie, że najlepszym sposobem, aby tam dotrzeć, jest skupienie się na tym, co mam do zrobienia tu i teraz. Kiedy wygrywasz, wszyscy na tym korzystają.