RZUTZA3.PL PLKMISTRZOWIE-CHCA-POWTORZYC-SUKCES-SPRZED-ROKU-ANALIZA-TREFLA-SOPOT
Mistrzowie chcą powtórzyć sukces sprzed roku - analiza Trefla Sopot
17/03/2025 20:23
Mistrzowie Polski zdobyli minionej wiosny swój upragniony tytuł dzięki bardzo twardej obronie, zespołowości i charakterowi, który udzielał się w najważniejszych momentach. Jasne było, że po takim sukcesie oczekiwania w Sopocie wzrosną i trzeba będzie stawić im czoła.
W preseasonie trener Żan Tabak namówił władze Trefla by ubiegać się o grę w EuroCupie, tak też się stało. Jeśli chodzi o personalia to zostały kluczowe postacie czyli zawsze groźny Kanadyjczyk Aaron Best, twardzi środkowi czyli Mikołaj Witliński i Geoff Groselle, a co najważniejsze MVP zeszłorocznych finałów Jakub Schenk oraz kapitan zespołu Jarosław Zyskowski. Do Trójmiasta zawitali Tarik Phillip, który miał być liderem zespołu, Trey McGowens oraz atletyczny Marcus Weathers, a Polska rotacje wzmocnił Bartosz Jankowski. Roster Sopocian wydawał się kompletny, a wyzwania czekające w nowym sezonie bardzo ciekawe.
25 września w Ergo Arenie Żółto-Czarni rozegrali bardzo zacięty mecz w EuroCupie, lecz po dogrywce przegrali z niemieckim Ratiopharmem Ulm. Pod koniec września w Radomiu Trefl przegrał drugie oficjalne spotkanie w sezonie w półfinale Superpucharu Polski będąc bezbarwnym, na tle Kinga Szczecin. Sezon ligowy zaczął się od wygranej w derbach z Arką po ofensywnym meczu. Gra układała się dobrze, a na pierwszy plan wysuwał się Brytyjczyk Tarik Phillip, który penetrował kosz, rzucał zza łuku i był bardzo pewny swoich koszykarskich umiejętności, po prostu stawał się gwiazdą ligi. Co prawda co tydzień Sopocianie przegrywali mecze w EuroCup często dostając solidne lekcje koszykówki od takich supergwiazd Patrick Beverley, Bruno Caboclo czy Tyler Cavanaugh, lecz ich dyspozycja w Orlen Basket Lidze była naprawdę solidna. Na początku grudnia rozpoczęła się czarna seria koszykarzy znad zatoki. Przegrali oni 3 mecze w EuroCupie i 3 spotkania w OBL, gdzie między innymi ulegli 34 punktami na własnym parkiecie Legii Kosz. Były to początki przemodelowania zespołu po tym jak do Izraela odszedł Tarik Phillip na zasadzie buy-outu, a z Treyem McGowensem rozwiązano umowę za porozumieniem stron. W miejsce tego pierwszego przyszedł Nick Johnson - zawodnik, który w CV miał G-League, francuską LNB Elite, niemiecką Bundesligę, ligę turecką czy wreszcie NBA (Houston Rockets). Pierwsze jego mecze były ciężko do zdiagnozowania. Johnson popełniał sporo strat i średnio się rozumiał z kolegami na parkiecie, widać było jednak jego umiejętności penetracji kosza czy rzutu oraz dobre warunki fizyczne.
Do zespołu sprowadzony został również shooter Nahiem Alleyne, który od momentu pojawienia się w Polsce prezentuje przeciętna formę zdobywając 6.8 oczka na mecz. W połowie grudnia szeregi Mistrzów Polski opuścił też wysoki Belg Andy Van Vliet, ponieważ otrzymał kuszącą ofertę z ligi greckiej. Zastąpił go dobrze znany już w Trójmieście Darious Moten. Trefl na początku bieżącego roku wrócił do dobrej dyspozycji i wygrał honorowo swój jedyny jak się okazało mecz w rozgrywkach europejskich z litewskim BC Wolves, w lidze pokonywali pewnie Dziki, Spójnie, Czarnych czy też GTK. Nick Johnson w meczu w Stargardzie otarł się o triple-double(24/9/10). Podopieczni Żana Tabaka po raz kolejny po mało wyrazistym meczu ulegli Kingowi Szczecin tym razem w Pucharze Polski, a do tego przegrali kolejne 2 mecze ligowe ze Stalą Ostrów oraz Kingiem. W tych 3 meczach pojawił się kolejny nowy gracz zagraniczny. Jest nim Keondre Kennedy - wszechstronny obwodowy. W minioną sobotę odbili te niepowodzenia wygrywając na wyjeździe po bardzo solidnym meczu z Anwilem Włocławek na jakże trudnym terenie. Teraz czeka ich we wtorek zaległe derbowe starcie z Arką, a później trzeba sobie przyznać, że kalendarz jest naprawdę łaskawy dla Żółto-Czarnych, mecze z drużynami z dołu tabeli i kilka spotkań u siebie.