RZUTZA3.PL PLKMKS-ZAPRZEPASCIL-SZANSE-DZIKI-WYSZARPALY-ZWYCIESTWO

MKS zaprzepaścił szansę. Dziki wyszarpały zwycięstwo!

10/11/2025 13:22
fot.Andrzej Romański

Emocjonujące spotkanie w ramach 7 kolejki Orlen Basket Ligi mogliśmy ogladać na "Kole", gdzie warszawskie Dziki podejmowały gości z Dąbrowy Górniczej. Obie ekipy przystąpiły do meczu bardzo zmotywowane, nie brakowało też podtekstów do stolicy zawitał ex trener stołecznych Krzysztof Szablowski.

Wyrównany początek

Wyrównany początek

Spotkanie w Stolicy rozpoczęło się "wymianą ciosów" z obu stron - u gości dominował Amerykański strzelec Luther Muhammad, zaś miejscowi mogli liczyć na skutecznego pod koszem Łukasza Frąckiewicza i właśnie po Jego ekwilibrystycznej akcji 2+1 stołeczni wyszli na prowadzenie 13-9 .W końcówce pierwszej odsłony skutecznymi akcjami popisywał się Landrius Horton, zaś wynik po 10 minutach gry celnym rzutem spod obręczy ustalił Tahlik Chavez, wyprowadzając swój zespół na prowadznie 23-21.Początek drugiej kwarty śmiało można określić walką kosz za kosz, kibicom zgromadzonym w hali na warszawskiej Woli z pewnością podobać sie mogła rywalizacja strzelców, u gości szalał Marco Garcia, Dziki mogły liczyć za to na swoich strzelców Grzegorza Kamińskiego i wspomnianego Hortona. Wynik po 1 połowie ponownie ustalił "energetyczny" Chavez - tym razem celną trójką, było 42-35 dla gospodarzy.

Spotkanie w Stolicy rozpoczęło się "wymianą ciosów" z obu stron - u gości dominował Amerykański strzelec Luther Muhammad, zaś miejscowi mogli liczyć na skutecznego pod koszem Łukasza Frąckiewicza i właśnie po Jego ekwilibrystycznej akcji 2+1 stołeczni wyszli na prowadzenie 13-9 .

W końcówce pierwszej odsłony skutecznymi akcjami popisywał się Landrius Horton, zaś wynik po 10 minutach gry celnym rzutem spod obręczy ustalił Tahlik Chavez, wyprowadzając swój zespół na prowadznie 23-21.

Początek drugiej kwarty śmiało można określić walką kosz za kosz, kibicom zgromadzonym w hali na warszawskiej Woli z pewnością podobać sie mogła rywalizacja strzelców, u gości szalał Marco Garcia, Dziki mogły liczyć za to na swoich strzelców Grzegorza Kamińskiego i wspomnianego Hortona. Wynik po 1 połowie ponownie ustalił "energetyczny" Chavez - tym razem celną trójką, było 42-35 dla gospodarzy.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Popisy strzelców nie ma straconych piłek

Popisy strzelców nie ma straconych piłek

Początek drugiej połowy należał do miejscowych, dobrze ze swoich ról wywiązywali się Horton i silny Łukasz Frąckiewicz, z którym problem miał Adrian Bogucki. W zespole przyjezdnych uaktywnił sie w ataku hiszpański rzucający obrońca Garcia, który w połowie trzeciej kwarty dwa razy z rzędu trafił z dystansu - było już tylko 51-50 dla warszawian i o time-out poprosił trener Marco Legovich. Po przerwie Dziki utrzymywały "delikatne" prowadzenie za sprawą skutecznego z dystansu Chaveza, jednak goście dzięki akcjom świetnego Marco Garcii z pomocą Dale'a Bonnera utrzymywały MKS przy życiu, trzecia kwarta zakończyła się wynikiem Dziki Warszawa 62-58 MKS Dąbrowa Górnicza.

Początek drugiej połowy należał do miejscowych, dobrze ze swoich ról wywiązywali się Horton i silny Łukasz Frąckiewicz, z którym problem miał Adrian Bogucki. W zespole przyjezdnych uaktywnił sie w ataku hiszpański rzucający obrońca Garcia, który w połowie trzeciej kwarty dwa razy z rzędu trafił z dystansu - było już tylko 51-50 dla warszawian i o time-out poprosił trener Marco Legovich. Po przerwie Dziki utrzymywały "delikatne" prowadzenie za sprawą skutecznego z dystansu Chaveza, jednak goście dzięki akcjom świetnego Marco Garcii z pomocą Dale'a Bonnera utrzymywały MKS przy życiu, trzecia kwarta zakończyła się wynikiem Dziki Warszawa 62-58 MKS Dąbrowa Górnicza.

Końcówka rodem z NBA potrzebna dogrywka

Końcówka rodem z NBA potrzebna dogrywka

Czwarta kwarta rozpoczęła sie po myśli warszawian, którzy szybko wyszli na prowadznie 69-60, dobrze w ich szeregach spisywał się środkowy Ody Oguama, który pewnie kończył akcje pod koszem. Chwilę pózniej to jednak goście z Zagłębia Dąbrowskiego doszli do głosu, prym w ich szeregach wiedli Ron Curry i Hiszpan Garcia. Po punktach Montgomery'ego goście wyszli na kilkupunktowe prowadzenie 78-73. Końcówka czwartej kwarty była pod dyktando gości, którzy zamieniali rzuty wolne na punkty i wydawać by sie mogło, że to Oni wyjadą ze Stolicy z wygraną, jednak fatalny błąd obrońcy MKS-u na faul przy rzucie za trzy punkty zamienił Grzegorz Kamiński, finalnie zamieniając trzy rzuty wolne na trzy punkty i po czterdziestu minutach mieliśmy remis 85-85 zapowiadała sie emocjonująca dogrywka!W dogrywce oba zespoły grały już bez swoich podstawowych graczy, z boiska z powodu pięciu przewinień spadli Dontay Caruthers po stronie Dzików, zaś w MKS-e byli to Luther Muhammad i Adrian Bogucki.Lepiej dogrywkę rozpoczęli goście, którzy minimalnie prowadzili w jej pierwszych dwóch minutach - dobrze grał skuteczny obrońca Dale Bonner, jednak w ekipie stołecznych sygnał do ataku dał dobrze dysponowany rzutowo tego dnia Zae Horton. Końcówka dodatkowego czasu gry należała do amerykańskiego strzelca, który poprowadził swój zespół ostatecznie do zwycięstwa 96-93.Najlepszymi zawodnikami w swoich zespołach byli Zae Horton z 28 punktami i 5 zbiórkami dla Dzików. W zespole gości 30 punktów zdobył Marc Garcia wymuszając przy tym aż 12 fauli.

Czwarta kwarta rozpoczęła sie po myśli warszawian, którzy szybko wyszli na prowadznie 69-60, dobrze w ich szeregach spisywał się środkowy Ody Oguama, który pewnie kończył akcje pod koszem. Chwilę pózniej to jednak goście z Zagłębia Dąbrowskiego doszli do głosu, prym w ich szeregach wiedli Ron Curry i Hiszpan Garcia. Po punktach Montgomery'ego goście wyszli na kilkupunktowe prowadzenie 78-73. Końcówka czwartej kwarty była pod dyktando gości, którzy zamieniali rzuty wolne na punkty i wydawać by sie mogło, że to Oni wyjadą ze Stolicy z wygraną, jednak fatalny błąd obrońcy MKS-u na faul przy rzucie za trzy punkty zamienił Grzegorz Kamiński, finalnie zamieniając trzy rzuty wolne na trzy punkty i po czterdziestu minutach mieliśmy remis 85-85 zapowiadała sie emocjonująca dogrywka!

W dogrywce oba zespoły grały już bez swoich podstawowych graczy, z boiska z powodu pięciu przewinień spadli Dontay Caruthers po stronie Dzików, zaś w MKS-e byli to Luther Muhammad i Adrian Bogucki.

Lepiej dogrywkę rozpoczęli goście, którzy minimalnie prowadzili w jej pierwszych dwóch minutach - dobrze grał skuteczny obrońca Dale Bonner, jednak w ekipie stołecznych sygnał do ataku dał dobrze dysponowany rzutowo tego dnia Zae Horton. Końcówka dodatkowego czasu gry należała do amerykańskiego strzelca, który poprowadził swój zespół ostatecznie do zwycięstwa 96-93.

Najlepszymi zawodnikami w swoich zespołach byli Zae Horton z 28 punktami i 5 zbiórkami dla Dzików. W zespole gości 30 punktów zdobył Marc Garcia wymuszając przy tym aż 12 fauli.