RZUTZA3.PL PLKNAJWIEKSZE-ZASKOCZENIA-I-ROZCZAROWANIA-SEZONU-20252026

Największe zaskoczenia i rozczarowania sezonu 2025/2026

28/06/2026 17:46
fot.Andrzej Romański/plk.pl

Kurz po mistrzostwie Legi już praktycznie opadł, wszelka uwaga koszykarskich kibiców skupia się na karuzeli transferowej a już za moment dołączy do tego reprezentacja Polski. Sezon ogórkowy pora więc zacząć żegnając się z ubiegłym koszykarskim rokiem i podsumować jakie drużyny szczególnie zapamiętamy, zarówno z dobrej jak i tej złej strony.

Orlen Zastal Zielona Góra (największe zaskoczenie)

Sezon Zastalu można podzielić na trzy etapy, ale w żadnym z nich nie wyglądali jak kandydat do finału. Pierwszy z nich trwał przez październik i listopad czyli na samym początku ligi. Zielonogórzanie byli wtedy drużyną niepoukładaną mającą w składzie tylko 4 obcokrajowców, którzy wtedy nie zachwycali, grającą jakby nie przeszła okresu przygotowawczego przed rozgrywkami. Nic nie zapowiadało tego co przyniesie grudzień, w który zespół wchodził z bilansem 3-5. Przełom roku to jednak narodziny „Zastalexpressu”- 5 wygranych w 6 meczach, jedyna porażka ze Śląskiem po naprawdę dobrym meczu, sprowadzono wtedy Chavaughna Lewisa, który od razu stał się kluczowym graczem. Jednak po tej serii Zastal brutalnie przyhamował będąc cały 2026 mocnym średniakiem, wygrywającym ze słabszymi lecz niemogący się postawić lepszym.

Zastal w play off nie wchodził z niczym, jednak nie był to zespół bez mankamentów. Fayne i Wilson nigdy nie tworzyli mocnej strefy podkoszowej, jednak prawie zawsze można było liczyć na Szumerta. Choć Mazurczak nie zawsze gra jak z czasów mistrzostwa, zdarzały mu się kosmiczne mecze a z Garrisonem i Lewisem obwód mógł wyglądać naprawdę groźnie. Wady i zalety Zastalu równały się sobie, na papierze nie powinny zajść tak daleko. Na szczęście możliwości a rzeczywistość to dwie różne sprawy.

AMW Arka Gdynia (zaskoczenie)

Po sezonie spędzonym na walce o utrzymanie nie spodziewaliśmy się po zespole z Gdyni zbyt wiele. Średniak, który powinien się załapać do play in i z potencjałem na awans z nich do play off. Prawda jest taka, że Arka wyglądała tak większość seoznu, jednak nie na przełomie roku. Forma z listopada grudnia i stycznia to to co zapewniło gdynianom zajęcie 6 miejsca, wygarnie 9 z 11 spotkań musi przynieść efekty. Arka wywalczyła sobie bezpośrednie play off dzięki jeszcze jednej ważnej rzeczy, skupieniu w spotkaniach ze słabszymi rywalami. Tylko raz potknęli się przegrywając ze Startem Lublin.

Były pewne obawy co do tego składu, ale praktycznie żadne się nie sprawdziły. Gra polskiego trio Garbacz- Łączyński- Zyskowski(najlepiej punktujący Polak rundy zasadniczej) sprawiła, że ze wszystkich drużyn z czołówki to właśnie w Arce Polacy odgrywali najważniejszą rolę. Okauru trzymający poziom cały sezon, Barbitch będący tym brakującym elementem i Barrett z końcówki sezonu, indywidualnie z każdego można być zadowolonym.

Honorowe wyróżnienia sukcesów( Dziki Warszawa i Stal Ostrów Wielkopolski)

Wiadome było, że Dziki w tym sezonie będą celować wysoko i postarają się wyjść z ram średniactwa, skala sukcesu jest jednak imponująca. Wygranie ENBL i zdobycie brązowego medalu PLK, dwa pierwsze sukcesy w historii klubu, pozwalają patrzeć na przyszłość optymistycznie. Dziki są już na etapie, w którym co sezon walczą o medal.

Na początku sezonu sama obecność Stali w PLK była sukcesem. Zespół w warunkach chaosu finansowego składany z przysłowiowych „najlepszych z najtańszych” niemuszący walczyć o utrzymanie już odniósłby sukces. Tymczasem ostrowianie cały sezon pozostawali w grze o play off i choć finalnie MKS Dąbrowa Górnicza okazał się lepszy, zespół Andrzeja Urbana zasłużył na wyróżnienie.

WKS Śląsk Wrocław( rozczarowanie)

Jak w miesiąc z kandydata do mistrzostwa stać się drużyną gdzie nic nie działa. Śląsk cały sezon utrzymywał się w czołówce tabeli, nie notował serii porażek i łączył grę w PLK z grą w EuroCupie ( 5 zwycięstw i mogło być więcej). Były momenty gdy był najmocniejszy jak i te gdzie był „tylko” w czołówce, a potem przyszedł kwiecień. Przegarnie 4 spotkań z rzędu, w których w drużynie panował chaos i nie było obrony poskutkowały zwolnieniem trenera Ainarsa Bagatskisa i choć dwa ostatnie mecze Śląsk wygrał, było już po sezonie. Przegranie 2-3 serii, w której prowadziło się 2-0 dużo mówi o tym jaki to był sezon. Gdy liderzy zawodzili z drużyny zaczęło wychodzić niedoświadczenie co skończyło się najgorszym meczem sezonu, który zarazem był tym najważniejszym.

Personalnie zadowolony może być z siebie tylko Jakub Nizioł, który sportowo udźwignął bycie liderem. Kirkwood i Gray w czasie serii z Arką mieli najgorszy moment sezonu, Djordjević już wcześniej zaczął odgrywać niższą rolę. Na uwadze pozostają też kwestie pozasportowe, skoro nie było konfliktu w szatni to dlaczego zwolniono trenera?

Anwil Włocławek (rozczarowanie)

Anwil w przeciwieństwie do Śląska nigdy nie był faworytem do mistrzostwa, ale do odpadnięcia w play in też nie. Choć skład nie był tak mocny jak w poprzednich latach to po skończeniu dwóch sezonów z rzędu na 1 miejscu i nie wygraniu żadnego medalu presja na sukces była ogromna. Sezon włocławian powinniśmy dzielić na dwa etapy, pierwszy gdzie trenerem jest Grzegorz Kożan i drugi z Ronenem Ginzburgiem na tym stanowisku. Prawda jest jednak taka, że była to zmiana kosmetyczna. Drużna cały sezon zmagała się ze słabą obroną, zawodnicy sprowadzani z zamysłem bycia liderami zawodzili i nigdzie nie było widać tego ogromnego budżetu.

Michał Michalak po tym sezonie jedyne z czym się będzie kojarzył to z byciem przepłaconym. Slaughter okazał się tylko mocnym nazwiskiem a Vucićowi sezon zniszczyła kontuzja. O składzie Anwilu najwięcej mówi, że jego najjaśniejsze persony, Wahl i Buchanan, zostały sprowadzone już w trakcie sezonu.

Honorowe wyróżnienia rozczarowań( King Szczecin i PGE Start Lublin)

Wili Morskie cały sezon utrzymywały się w czołówce tabeli. Choć z mniejszą liczbą atutów niż Legia czy Śląsk dzięki fizyczności i zespołowości wygrywali większość spotkań. Ten zespół miał swoje problemy gdy wchodzili w play off, ale można było założyć, że zaczną one wychodzić w wyższych rundach. Tymczasem wszyscy liderzy Zastalu grali świetnie, a w Kingu brakowało chociaż jednego.

Szczecinianie byli silnym zespołem, jednak również najbardziej przeszacowanym w całej lidze i nigdy nie byli aż tak mocni jak myśleliśmy.

O byłym wicemistrzu Polski wspomnieć trzeba z kronikarskiego obowiązku. Start nie był zespołem na miarę powtórzenia sukcesu, jednak przed rozpoczęciem rozgrywek wyglądali solidnie. Potrzebne było jednak tylko parę tygodni by wyszło jak dużo rzeczy w tym zespole się nie zgadza i jedyna walka na którą będzie ich stać to ta o utrzymanie.