RZUTZA3.PL PLKNIESTABILNY-SLASK-I-SOLIDNE-PIERNIKI-POMOWMY-O-DRUZYNACH-Z-OSTATNIEGO-MECZU-PLAYIN
Niestabilny Śląsk i solidne Pierniki - pomówmy o drużynach z ostatniego meczu play-in
13/05/2025 19:10
W poniedziałek 12 maja rozegrano trzeci mecz play-inów pomiędzy WKS-em Śląskiem Wrocław a Twardymi Piernikami Toruń. Oglądając to spotkanie można było stwierdzić, że do złudzenia odzwierciedlają całe sezony obu ekip. Wrocławianie mieli dobre momenty, ale przez większość meczu byli nieuporządkowani i trudno ich było nazwać drużyną. Koszykarze z Kujaw pomimo że czasem nie byli w stanie zatrzymać indywidualnych popisów rywali to kolektywnością i chłodną głową osiągnęli sukces.
18-krotni mistrzowie Polski mieli na przestrzeni niecałych 7 miesięcy 3 szkoleniowców, a zmiany w składzie były na porządku dziennym. Whitehead, Lynch, Blackshear, Rajković, Joncevski, Nuñez, Bogucki, Cooper, Gołębiowski to lista graczy i trenerów, którzy albo odeszli w trakcie sezonu ze Śląska albo na chwilę odstawieni poza kadrę tak jak Daniel Gołębiowski. Taki też był ten wczorajszy mecz w Hali Orbita, brak jakiejkolwiek stabilności i poukładania ze strony gospodarzy. Wcześniej wspomniane momenty to choćby 2 kwarta, gdzie pojawiła się dobra obrona i Pierniki zdołały rzucić zaledwie 17 oczek, a do tego zryw pod koniec 4 kwarty, kiedy to MaCio Teague seryjnie rzucał trójki i napędzając grę swojego zespołu. To jednak nie wystarczyło by z 8 pozycji wejść do play-off i rywalizować z Anwilem. Trzeba powiedzieć, że odpadła drużyna słabsza, która przez cały sezon miała problemy ze stabilnością o czym mówił obecny trener Aris Lykogiannis i to rezonowało na wyniki zespołu. Do tego doszły kontuzje, nieudana przygoda w Lidze Mistrzów(choć w przeciwieństwie do Kinga Szczecin Wrocławianie wygrali jeden mecz), a atmosfera i morale w zespole były niskie. Krótko mówiąc w drużynie zdobywcy Superpucharu Polski z tego sezonu nazwiska były solidne, a oczekiwania wysokie, lecz brakowało ciągłości, dobrych decyzji personalnych oraz prawdziwego lidera parkietu i szatni w drużynie. Cóż, prezes klubu Michał Lizak będzie musiał wyciągnąć wnioski z tej kampanii zakończonej wpadką i wejść z większym przekonaniem w nowy sezon. Śląsk bez medalu po raz pierwszy od covidowego sezonu 19/20!

Torunianie nie byli faworytem tego starcia, lecz jak mówił w wywiadzie z naszą redakcją asystent trenera Jarosław Zawadka, Pierniki jadą na Dolny Śląsk pełni wiary w awans do play-off. Wczoraj tak jak i od października ubiegłego roku ta ekipa robiła swoje wykorzystując atuty i różnorodność rosteru, jednocześnie będąc świadoma swoich ograniczeń. Generałem zespołu był Szwed Viktor Gaddefors, który z pozycji 3 rozgrywał piłkę i nadawał tempo atakom. Michael Ertel zimną krwią trafiał rzuty z półdystansu mijając nieudolnie broniących graczy Śląska, a Barret Benson rządził pod koszem, przypominając sobie czasy kiedy 2 lata temu reprezentował barwy Spójni Stargard. Były oczywiście drobne minusy takie jak chaotyczne kontrataki czy pozwalanie Śląskowi na rzucanie z czystych pozycji, lecz to się już nie liczy. Dla podopiecznych Srdjana Suboticia liczy się już tylko jutrzejszy mecz w Hali Mistrzów we Włocławku, którym zapoczątkują play-offy w Orlen Basket Lidze.