RZUTZA3.PL PLKNIEWIARYGODNY-POWROT-TORUNIA-ERTEL-BOHATEREM-ZWYCIESTWO-PO-DRAMATYCZNEJ-KONCOWCE

Niewiarygodny powrót Torunia, Ertel bohaterem - zwycięstwo po dramatycznej końcówce

29/12/2024 21:53
fot. Andrzej Romański/plk.pl

Ależ to był mecz! Rewelacyjny Michael Ertel i rzut z połowy na dogrywkę. Świetna postawa całej drużyny z Torunia, zawodnicy z ławki zdobyli aż 55 punktów. AMW Arka Gdynia ponosi porażkę w meczu z Arriva Polskim Cukrem Toruń 108-97.

Drużyna z Gdyni szybko i efektownie rozpoczęła spotkanie. W mecz znakomicie wszedł Jakub Garbacz, który kontynuuje swoją dobrą formę, ale to Nemanja Nenadić był najbardziej wyróżniającą się postacią na początku spotkania. Serbski zawodnik w trzy minuty zdobył 5 punktów, prowadząc AMW Arkę Gdynia do przewagi 12-3. Zespół gości z Torunia natomiast nie mógł znaleźć swojego rytmu. Torunianie popełnili aż sześć strat w zaledwie trzy minuty. Takie błędy okazały się kosztowne i zmusiły trenera Srdana Suboticia do szybkiej reakcji – poprosił o przerwę, próbując uporządkować grę swojego zespołu. Po przerwie wziętej przez Srdana Suboticia drużyna Arriva Polskiego Cukru Toruń wyraźnie poprawiła swoją grę w ataku. Dobry moment w pierwszej kwarcie miał Viktor Gaddefors, który popisywał się szybkimi i dynamicznymi wejściami na kosz oraz celnymi rzutami za trzy punkty. Dzięki m.in jego skuteczności Torunianie zdołali odrobić część strat. Po pierwszej kwarcie wynik w Polsat Plus Arenie Gdynia wynosił 24-21 na korzyść gospodarzy.

W drugiej kwarcie oba zespoły wyraźnie skupiły się na ofensywie, co zaowocowało efektownymi akcjami. W drużynie Arriva Polskiego Cukru Toruń na pierwszy plan wysunął się Dominik Wilczek, który w tej części meczu grał z ogromną energią i zakończył pierwszą połowę z ośmioma punktami na swoim koncie. Po stronie gospodarzy ponownie wyróżniał się Jakub Garbacz, który był kluczową postacią Arki Gdynia, zdobywając łącznie 10 punktów w pierwszej połowie. Intensywne tempo i skuteczność po obu stronach w ofensywie sprawiły, że spotkanie było bardzo wyrównane. Warto również nadmienić, że ławka drużyny gości odegrała ważną rolę w pierwszej połowie, wywiązując się ze swoich zadań w ataku. Zawodnicy rezerwowi Polskiego Cukru Toruń zdobyli aż 22 punkty, co stanowiło ważne wsparcie dla podstawowego składu. Drużyna gospodarzy utrzymała przewagę i zeszła do szatni z prowadzeniem 45-42.

Po przerwie mecz nadal był niezwykle wyrównany. W końcówce trzeciej kwarty świetnie zaprezentował się Divine Myles, który zdobył 7 punktów. W drużynie gospodarzy na pierwszy plan wysunął się Łukasz Kolenda. Polski rozgrywający imponował w ataku, skutecznie kreując sytuacje zarówno dla siebie, jak i dla swoich kolegów z drużyny. Jego postawa była kluczowa dla utrzymania przewagi Arki. Po trzech kwartach zespół prowadzony przez Nikole Vasileva prowadził różnicą czterech punktów, co zapowiadało emocjonującą ostatnią kwartę spotkania.

Drużyna gospodarzy znakomicie rozpoczęła czwartą kwartę, kontrolując przebieg gry zarówno w ataku, jak i w obronie. Skuteczne akcje Arki szybko pozwoliły jej na wypracowanie kilkupunktowej przewagi. Po celnej trójce Jakuba Szumerta wynik wynosił 72-65 dla AMW Arki Gdynia. Trener gości, Srdan Subotić, widząc rosnącą przewagę rywali, zdecydował się na przerwę, by zmotywować swoich zawodników do lepszej gry po obu stronach parkietu. Gdynianie jednak konsekwentnie realizowali swój plan, grając mądrze w ataku, co pozwalało im utrzymać przewagę. Torunianie odpowiedzieli przyspieszeniem gry, głównie za sprawą Michaela Ertela. Lider zespołu gości popisał się najpierw celnym rzutem za trzy punkty, a następnie wymusił faul, zdobywając kolejne punkty z linii rzutów wolnych. W czwartej kwarcie rozpoczął się swoisty pojedynek pomiędzy liderami obu drużyn – Michaelem Ertelem i Nemanją Nenadiciem. To właśnie Nenadić w końcówce meczu wziął odpowiedzialność za grę swojego zespołu. Dzięki jego skuteczności Gdynianie osiągnęli najwyższe, dziewięciopunktowe prowadzenie w tym meczu na minutę przed końcem spotkania. Wydawało się, że gospodarze kontrolują sytuację, ale końcówka okazała się nieprawdopodobna.

Na 40 sekund przed końcem Michael Ertel trafił celny rzut za trzy punkty, zmniejszając stratę do wyniku 87-80. W kolejnej akcji Gdynianie popełnili kosztowną stratę, co pozwoliło Divine Mylesowi na zdobycie kolejnych trzech punktów i zmniejszenie różnicy do zaledwie jednego punktu. Trener Arki szybko zareagował, biorąc przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry Łukasz Kolenda wziął na siebie odpowiedzialność i trafił ważny rzut, ponownie zwiększając przewagę gospodarzy do czterech punktów. Kiedy wynik na 2 sekundy przed końcem wskazywał 92-89 dla Gdynian, wydawało się, że nic już nie odbierze gospodarzom zwycięstwa. Jednak w ostatniej sekundzie Michael Ertel oddał desperacki rzut z połowy boiska. Ku zaskoczeniu wszystkich piłka wpadła do kosza, doprowadzając do dogrywki!

Dogrywka od początku przebiegała pod dyktando gości, którzy pokazali niesamowitą wolę walki i charakter. Michael Ertel, będący w znakomitej formie, kontynuował swoje show i był nie do zatrzymania w ataku. To był jego prawdziwy "showtime" – zdobywał punkty, kreował grę i prowadził swój zespół do zwycięstwa. Gospodarze z Gdyni wyraźnie podłamali się utratą przewagi w końcówce czwartej kwarty. Nie potrafili odnaleźć swojego rytmu w dogrywce, co wykorzystali torunianie. Drużyna prowadzona przez Srdana Suboticia osiągnęła niesamowite zwycięstwo, podnosząc się z bardzo trudnej sytuacji i triumfując nad Arką Gdynia 108-97. Kibice z Torunia mają powody do dumy – ich zespół udowodnił, że nawet w obliczu wydawałoby się nieuchronnej porażki potrafi wrócić do gry i walczyć do końca.

Ten spektakularny comeback daje toruńskim fanom nadzieję, że 2025 rok będzie dużo lepszy dla drużyny Srdana Suboticia. Michael Ertel był prawdziwym liderem zespołu, kończąc mecz z imponującymi statystykami: 33 punkty, 6 zbiórek i 6 asyst. Na wyróżnienie zasługuje również Grzegorz Kamiński, który przeciwko byłemu klubowi pokazał się z dobrej strony zdobywając 11 punktów. W drużynie gospodarzy najskuteczniejszy okazał się Łukasz Kolenda, który zdobył 23 punkty, ale to nie wystarczyło, by powstrzymać rywali. Za nami mocne zakończenie roku w Orlen Basket Lidze.

Punktowali:

Punktowali:

AMW Arka Gdynia: Łukasz Kolenda 23, Nemanja Nenadić 16, Stefan Djordjević 16, Jordan Watson 12, Jakub Garbacz 10, Sage Tolbert Iii 10, Adam Hrycaniuk 6, Jakub Szumert 4

AMW Arka Gdynia: Łukasz Kolenda 23, Nemanja Nenadić 16, Stefan Djordjević 16, Jordan Watson 12, Jakub Garbacz 10, Sage Tolbert Iii 10, Adam Hrycaniuk 6, Jakub Szumert 4

Arriva Polski Cukier Toruń: Michael Ertel 33, Divine Myles 19, Wojciech Tomaszewski 13, Viktor Gaddefors 13, Grzegorz Kamiński 11, Dominik Wilczek 8, Barret Benson 5, Bartosz Diduszko 3

Arriva Polski Cukier Toruń: Michael Ertel 33, Divine Myles 19, Wojciech Tomaszewski 13, Viktor Gaddefors 13, Grzegorz Kamiński 11, Dominik Wilczek 8, Barret Benson 5, Bartosz Diduszko 3