RZUTZA3.PL PLKNOKAUTY-W-POLFINALACH-SUPERPUCHARU-POLSKI-START-I-TREFL-W-FINALE
Nokauty w półfinałach Superpucharu Polski - Start i Trefl w finale
27/09/2025 22:28
Znamy już uczestników finału superpucharu Polski, w którym Start Lublin zmierzy się z Treflem. Lublinianie w pierwszym półfinale pewnie pokonali Górnik Wałbrzych, a w drugim spotkaniu zespół z Pomorza rozbił Legię Warszawa.
Jakie były najważniejsze momenty sobotnich meczy?
Start kontra Górnik (80:66)
Najwięcej emocji ten półfinał dostarczył nam na przełomie pierwszej i drugiej kwarty. Po dosyć powolnym otwarciu spotkania (15:14 po 7 minutach gry) Wałbrzyszanie zdobyli pięć punktów w minutę(2:36-1:31) obejmując prowadzenie, którego do następnej części gry już nie oddali. Początek drugiej kwarty to również koniec emocji związanych ze zmianą prowadzącego grę i powolna zapowiedź dominacji konkretnego zespołu. Start w dwie minuty wykręcił serię 10:0 (6:55-4:57) po trójkach Pelczara i Forda oraz rzutach wolnych Hawkinsa i kończącym run rzucie Wrighta. Górnik przez resztę kwarty się jeszcze bronił, ale powoli wychodziły problemy, przez które przegrają całe spotkanie.
Momenty dominacji jednej drużyny są ciekawe tylko dla jej kibiców, mimo wszystko to one często przesądzają o wyniku całego spotkania. Tak też było tym razem, jednak nie mieliśmy tutaj do czynienia z „momentem” a z całą kwartą natarcia Startu Lublin. Lovell Cabbil jr to nie jest rasowy rozgrywający, tak samo Ike Smith , a to właśnie brak kogoś takiego, osoby mogącej zapanować nad chaosem prowadzenia gry, zabił Górnik w trzeciej części spotkania, Wałbrzyszanie odnotowali tylko dwanaście oczek. Start zdobył dwadzieścia trzy punkty w kwartę (najwięcej w meczu) bez trafienia trójki, ale po co rzucać z dystansu jeśli ma się Tevina Macka atakującego kosz zawsze z wielką zaciekłością( 9 punktów w kwarcie) i zagraniczną rotację, w której każdy jest w stanie zdobywać punkty.

Początek czwartej kwarty to Barret Benson, próbujący reanimować przegrywającego już szesnastoma punktami Górnika. Po jego rzutach wolnych rozpoczęła się kolejna pięcio-punktowa seria brało-niebieskich (7:41-6:47), która zmniejszyła przewagę Startu do jednocyfrowej liczby. Dawało to ostatnie nadzieje na wyrównaną rywalizację, szybko jednak Lublinianie pokazali, że są lepszą ekipą tego spotkania odpowiadając swoją serią 8:0.
Nie każdy bohater nosi pelerynę i nie każdy bohater odnosi tylko zwycięstwa. Tymi słowami za ten mecz należy docenić Barreta Bensona. Środkowy Górnika zdobył najwięcej punktów w meczu bo aż 21 i jako jedyny zawodnik przekroczył 20, a do tego dołożył 7 zbiórek co czyni go razem z Tevinem Mackiem najlepiej zbierającym. Jednak wyróżnienie go nie jest za robienie statystyk, a bardziej niż na miano bohatera spotkania zasługuje na tytuł Syzyfa. Za ciągniecie zespołu w obliczu nieskuteczności kolegów, za granie swojego gdy w drużynie panuje chaos, za trafienie jednej z trzech tylko trójek górnika i za próbę walki kiedy niejeden mógłby się poddać. Benson był najlepszym indywidualnie zawodnikiem spotkania, biorąc pod uwagę równą grę całego zespołu zwycięskiego Startu najbardziej się też wyróżniał, jednak mecz przegrał dlatego jest i bohaterem i Syzyfem pierwszego półfinału superpucharu Polski.
Q1: 20-22 Q2: 22-15 Q3: 23-12 Q4: 15-17
Punktujący w Starcie: Mack-17; Hawkins-13; Wright-13; Griffin-12; Tennyson-11; Ford-10; Pelczar-3; Krasuski-1
Punktujący w Górniku: Benson-21; Cabill-15; Smith-10; Pemberton-9; Anderson-6; Jogela-4; Łapeta-1
Trefl kontra Legia(96:82)
Emocjonująca pierwsza kwarta w żaden sposób nie zapowiadała dalszego przebiegu spotkania. Trefl po rzutach Goinsa i Schenka zaczął od prowadzenia 7:0. Następnie przez ponad 4 minuty drużyny odpowiadały sobie rzut za rzut, żeby Legia przeprowadziła sześciopunktową serię(3:45-1:53) i zrównała się z Sopocianami wynikiem. Jakub Schenk nie pozostawił tego samemu sobie, trafił trójkę i dwa wolne pokazując dlaczego jest kapitanem Trefla, który jednak przewagi nie utrzymał pozwalając Wilczkowi i Siliņsowi trafić po trójce. Mecz zaczął się wolno, jednak w samej końcówce pierwszej kwarty przyśpieszył zapowiadając świetną wyrównaną rywalizację, która jednak trwała zdecydowanie zbyt krótko.
Trefl cały mecz był szybki, w bieganiu do kontr, w kreowaniu pozycji, w oddawaniu rzutów, Legia grała wyraźnie wolniej, co wystarczyło tylko na półtora kwarty. Początek drugiej części meczu to wymienianie się seriami punktowymi. osiem Punktów Trefla z rzędu? Legia na to odpowie swoimi siedmioma. Mikołaj Witliński jest nie do zatrzymania pod koszem i co chwila robi akcję 2+1? Legia ma Plutę i Shungu, którzy będą trafiać za 3. Właśnie po trójce Bena Shungu na 39:39 Trefl swoim tempem gry uciekł gospodarzą. Przez ostatnie 3 minuty legioniści nie trafili rzutu z gry, doprowadzając do stosunku 11:4 na korzyć Sopocian w końcówce kwarty. W obliczu rozpędzonego Scruggsa i Kacinasa tylko rzuty wolne Pluty trzymały Legię na powierzchni.

Mistrzowie Polski nie zagrali złego meczu, cały czas trzymali swój poziom około 20 punktów na kwartę, Trefl po prostu zagrał znacznie lepiej, i potrafił wyczuć krew. Po akcjach Witlińskiego i Scruggsa na początku trzeciej kwarty na tablicy widniał wynik 55-43 dla przyjezdnych, którzy zbudowali solidną przewagę i od tego momentu kontrolowali mecz. Legia nie była wstanie zatrzymać punktowania Trefla, udana akcja w ofensywie lub dwie kończyła się taką samą odpowiedzią. Szansa na przełom pojawiła się przy konkursie rzutu za 3. Trafił Pluta i Shungu, Cowels pokazuje, że też potrafi rzucać, ponownie trafia pluta i mamy wynik 70-61. Legioniści okazję jednak zmarnowali i zamiast pójścia za ciosem zafundowali swoim kibicom 3 minuty bez zdobycia punktów. W tym czasie Trefl nie trafił rzutu z gry, zrobił to jednak 7 razy z linii rzutów wolnych. Tym samym wynik na koniec trzeciej kwarty stanął na liczbach 77-61.
Mistrz Polski sprzed dwóch lat zdecydowanie wciąż czuje się dobrze w koszulce Trefla Sopot. Paul Scruggs rzucił najwięcej punktów w drużynie( o dwa mniej niż mający najwięcej w meczu pluta), zebrał najwięcej piłek i rozdał najwięcej asyst. Nie można oczekiwać od zawodnika żeby każdy mecz w sezonie grał jak ten pierwszy, ale patrząc na łatwość z jaką wjeżdżał pod kosz i energię na całym boisku, dla Amerykanina ten epizod w Polsce może być indywidualnie lepszy od poprzedniego. Scruggs w sezonie 23/24 był zawodnikiem wahanej formy, przeplatającym eksplozje ofensywne z serią meczów z jednocyfrowym wynikiem punktów. Półfinał superpucharu zagrał jak prawdziwy lider, który do poświęcania się na całym boisku dokłada skuteczność ofensywną.
Q1: 21-22 Q2: 29-21 Q3: 27-18 Q4:19-21
Punktujący w Treflu: Scruggs-18; Cowels-16; Witliński-16; Schenk-15; Kacinas-12; Goins-10; Suurorg-5; Zapała-4
Punktujący w Legii: Pluta-20; Shungu-13; Graves-10; Silins-10; Wilczek-9; Hunter-6; Kolenda-5; Tass-4 Czapla-3; Ponsar-2