RZUTZA3.PL PLKNOWE-ROZDANIE-W-SZCZECINIE-JEDNOSTRONNE-WIDOWISKO-MIEDZY-KINGIEM-SZCZECIN-A-ARRIVA-POLSKIM-CUKREM-TORUN
Nowe rozdanie w Szczecinie - jednostronne widowisko między Kingiem Szczecin a Arriva Polskim Cukrem Toruń
10/01/2025 21:33
W dniu 10.01.2025 na szczecińskiej Netto Arenie lokalnego Kinga Szczecin podjął zespół Arriva Polskiego Cukru Toruń. Dla szczecinian mecz niezwykle ważny - zwycięstwo znacznie zwiększało szansę na udział w Pucharze Polski. Dla ekipy z Torunia - również, wszakże drużyna przystąpiła do meczu z bilansem 5-8 który wówczas nie dawał ekipie z Torunia ani miejsca playoffowego, ani też miejsca w Pucharze Polski.
Od samego początku w oczy rzuciła się nieprawdopodobna wręcz forma strzelecka szczecinian którzy to jakby wiedząc, spodziewając się tej niezwykłej formy rzutowej - wyszukiwali rzutów z obwodu tak często jak tylko mogli. I to też sprawdzało się niesamowicie - w połowie meczu gospodarze mieli aż 13 trafionych rzutów zza łuku na 18 oddanych (72%). Niemalże każdy zawodnik gospodarzy wydawał się mieć skalibrowany celownik jak nigdy dotąd w tym sezonie, a szczególnie błyszczeli m.in. Kassim Nicholson, Isaiah Whitehead czy Mateusz Kostrzewski. Widać było także fach playmakingowy który wprowadził ze sobą nowy zawodnik szczecinian - Jovan Novak, który do połowy meczu osiągnał aż 5 asyst. Szczecinianie na ogół wydawali się o wiele bardziej złożoną drużyną, mniej przypominali tą drużynę, która co dopiero przegrała z Anwilem we Włocławku, czy Spójnią w Stargardzie a cała gra wyglądała o wiele bardziej schematycznie. Torunianie natomiast również grali bardzo dobre spotkanie głównie z perspektywy oddawanych rzutów. Widać było jak bardzo mocno nastawieni byli na wykorzystywanie luki szczecinian na pozycji środkowego, która przynosiła wiele punktów gościom spod kosza, bowiem to tam głównie atakowali, a tam głównie błyszczał Wojciech Tomaszewski, który na 5 oddanych rzutów w pierwszej połowie trafił wszystkie, zdobywając dla swojej drużyny 12 punktów. Tak samo szczecinian rozpracowywali Viktor Gaddefors wraz z Mike Ertelem II - skromnie zza łuku, dużo częściej w strefie pomalowanej.
Co zawodnikom Arriva Polskiego Cukru Toruń trzeba oddać to to, że egzekwowali swój plan bardzo dobrze, a na samym końcu róźnicę zrobiła różnica między rzutami za 3 punkty, a tymi za dwa, bowiem wynikiem 60-45 zakończyła się pierwsza połowa, w której to torunianie trafili 14/19 (73%) rzutów z gry nielicząc trójek, podczas gdy gospodarze jedynie 8/15 (53%). Ci drudzy nadrobili jednak właśnie trójkami, których "wsadzili" aż 13/18, i kontrolowali mecz przez świetną dyspozycję zza łuku, podczas gdy torunianie stykając się z jedną z najlepszych obwodowych defensyw w lidze trafiali na także porządnej skuteczności - 4/10 (40%), chociaż jak samo rzuca się w oczy - na o wiele mniejszej ilości prób. Obydwie drużyny zdawały się konsekwentnie wypełniać swój gameplan - torunianie poprzez egzekwowanie niemocy szczecinian podkoszem, szczecinianie poprzez szukanie zagrywek na obwodzie które kończyły się rzutami za 3 punkty, choć do tego często doprowadzały akcję typu drive and kick.
Różnica Jovana Novaka wydawała się sprawiać zawodnikom gości największe kłopoty. Podania, wizja, oraz sam rzut którym dysponuje zainteresowany zdawały się uwolniać ukryty dotychczas potencjał szczecinian, na który obrona Arriva Polskiego Cukru Toruń nie mogła znaleźć rozwiązania. Szybka gra, atletyczność, umiejętności rzutowe i względnie mała liczba strat - do tego szczecinianie nas nie przyzwyczaili w tym sezonie, a pierwszy mecz z nowym rozgrywającym wyglądał jak swoista zapowiedź nowego rozdania. Rozkwitł przede wszystkim Kassim Nicholson, który przy Jovanie Novaku wydaje się niesamowicie szybkim, atletycznym zawodnikiem z nieprzeciętnym rzutem - takim jakim miał być, gdy do drużyny ze Szczecina przychodził. Postaci takiego lidera ofensywy zdecydowanie zabrakło w drużynie przyjezdnej, bo choć mieli oni swoje szansę, a niektórzy zawodnicy relatywnie dużo punktowali, toteż nie przynosiło to wyników, ani nie aktywowało reszty zespołu. Po pierwszych dwóch minutach trzeciej kwarty w zespole gości nie było ani jednego gracza który mógł pochwalić się więcej niż jedną asystą. Ba. Cała drużyna z Torunia miała ich zaledwie... 3. Dwukrotnie mniej niż sam Jovan Novak, który przecież w Kingu rozgrywał swoje pierwsze zawody.
Siła w ofensywie, ale duża niemoc w defensywie - tak można skrótowo opisać występ Kinga Szczecin, który zdecydowanie za łatwo oddawał punkty przeciwnikom już w trzeciej kwarcie, po bardzo prostackich błędach, co sprawiło że w pewnym momencie wynik zmalał do zaledwie 13 punktów przewagi, wcześniej stanowiąc w tej samej kwarcie o dwudziestopunktowej przewadze szczecinian. Ale i w tym nie było kłopotu - Jovan Novak jako weteran zdawał się wiedzieć doskonale co robić, i choć postawa szczecinian w obronie była daleka od genialnej, toteż to ten przesympatyczny Serb wydawał się porozumiewać telepatycznie ze wszystkimi zawodnikami ofensywy Kinga, i coraz bardziej uciekać wynikiem. Żeby zrozumieć dlaczego cały czas poruszam wątek ofensywy szczecinian wystarczy spojrzeć na wynik pod koniec trzeciej kwarty - 92-71. Pod sam koniec meczu show skradł jeszcze jeden bohater - Szymon Wójcik, który to po niesamowitej kooperacji z nowym rozgrywającym skończył mecz z wynikiem 18 punktów mimo jedynie rozegranych 14-stu minut, co uczyniło go liderem w kategorii trafionych punktów przez zawodników w tym meczu. Czwarta kwarta nie wyglądała wcale inaczej niż poprzednie - pospiesznie uciekająca drużyna Kinga i próbująca nadgonić drużyna z Torunia, która w drugiej połowie nieco zyskała w ofensywie, co w zupełności nie wystarczało aby wygrać z wicemistrzami Polski. Wynik meczu? 107-95 dla gospodarzy.
Punktowali:
King Szczecin:
Szymon Wójcik 18, Mateusz Kostrzewski 17, Kassim Nicholson 16, Isaiah Whitehead 14, Aleksander Dziewa 13, Jovan Novak 12, James Woodard 10, Tony Meier 7
Arriva Polski Cukier Toruń:
Viktor Gaddefors 17, Wojciech Tomaszewski 15, Barret Benson 15, Mike Ertel II 14, Grzegorz Kamiński 11, Dominik Wilczek 11, Abdul-Malik Abu 5, Divine Myles 4, Bartosz Diduszko 3