RZUTZA3.PL PLKO-CO-BEDA-WALCZYC-KONKRETNE-ZESPOLY-W-PLK-PRZEZ-NAJBLIZSZE-3-TYGODNIE
O co będą walczyć konkretne zespoły w PLK przez najbliższe 3 tygodnie
3 dni temu
Do zakończenia sezonu regularnego pozostały tylko 4 kolejki, a większość zespołów wciąż nie jest pewna swojej przyszłości. Można jednak wyróżnić kilka grup drużyn o konkretnych ambicjach.
Walka o TOP 3
Właściwie to o kolejność na podium ponieważ skład drużynowy wydaje się być przesądzony. Trefl przegrywając w 25 kolejce z Legią wypisał się z wyścigu o 3 najwyższe lokaty, nadrobienie dwóch wygranych w 4 mecze jest raczej niemożliwe. Arka poziomem odstaje od reszty czołówki i nie wydaje się by mogła wygrać zaległe spotkanie ze Śląskiem. W grze pozostała więc tylko trójka graczy, która jednak między sobą będzie walczyć do końca.
Śląsk Wrocław, King Szczecin i Legia Warszawa, wszystkie z osiemnastoma wygranymi i porównywalnymi ambicjami do tytułu, spośród których jednak jeden zespół ma przewagę. Wrocławianie mają dwa zaległe mecze, z Arką i Twardymi Piernikami, i w obu są faworytem do zwycięstwa. Śląsk może więc pozwolić sobie na błędy i mieć przy tym największe szanse na wygranie rundy zasadniczej. Jego rywale ze Szczecina i Warszawy tego luksusu nie mają, każda porażka może oznaczać 3 miejsce i rywalizację z nieprzyjemnym przeciwnikiem.
(Prawie) Pewny play-off
Sąsiedzi z Trójmiasta do TOP 3 się już nie załapią, nie powinni jednak spaść z TOP 6. Trefl Sopot Puchar Polski wygrywał zasłużenie i faktycznie pod koniec lutego wyglądał jak najsilniejsza ekipa PLK. Od tego czasu jednak przegrali tyle spotkań co wygrali, mając przy tym problemy z rywalami zdecydowanie słabszymi. W Treflu ważniejsze od walki o miejsce jest walka o przepracowanie własnych problemów i wejście w play-off w najlepszej odsłownie.
Arka z matematyczną szansą na TOP 3 i raczej pewnym play-off to wynik ponad stan. Wystarczy powiedzieć, że seria 3 wygranych z rzędu to owoc spotkań z GTK i Krosnem. Bilans, co najmniej, 16-10 na 3 tygodnie do końca powinien jednak wystarczyć do bezpośredniego awansu. Siła gdynian zmieniała się wielokrotnie w trakcie sezonu i choć obecnie są mocnym średniakiem, topowa dyspozycja z końca 2025 owocuje w najważniejszym momencie.
Piekło środka tabeli
Jedno zwycięstwo różnicy decyduje o bezpośrednim awansie do play-off lub nie załapaniu się do post season. To zdanie i tak nie oddaje w pełni ścisku w strefie play-in, ponieważ tą jedną wygraną więcej mają Dziki Warszawa z bilansem 15-11, wynik 14-10 współdzieli za to ze sobą 5 drużyn z miejsc 7-11. Zastal, Anwil, MKS, Górnik, Stal, każda z tych ma swoją historię w tym sezonie i ambicje. Od walki o uniknięcie kompromitacji, przez chęć spełnienia ambicji i odbudowania potęgi, po nieprawdopodobny sukces mimo okoliczności. Dla kogoś ta historia nie skończy się dobrze, zwłaszcza że ich pozycja nie zależy tylko od nich, ale przede wszystkim od wyników rywali.
Mecze Aniwlu z Zastalem i Stali z Górnikiem to dwa bezpośrednie starcia w grupie tych pięciu drużyn, które jeszcze pozostały do rozegrania. Wygrani zbliżą się do bezpośredniego play-off, a przegrani będą walczyć by 6 maj nie był końcem sezonu. Dziki natomiast trzykrotnie będą mierzyć się z zespołami czającymi się na ich miejsce. Mecze ze Stalą, Anwilem i Zastalem to możliwość pokazania, że zespół ze stolicy faktycznie zasługuje na play-off.
Przedwczesne wakacje
W czasie gdy niektórzy walczą o skalę sukcesu a inni o to by go odnieść. 3 zespoły już o nic nie grają. Twarde Pierniki Toruń momentami wyglądali jak ekipa, która powalczy o niższy play-in, ostatecznie jednak problemy zdrowotne pokrzyżowały te plany i z bilansem 10-15 najprawdopodobniej skończą sezon na obecnym miejscu, czyli 12. Start Lublin i Czarni Słupsk to historie nieudanych projektów, dużych rotacji w trakcie sezonu oraz chęci zapomnienia i pójścia dalej. W Lublinie nie udało się drugi rok z rzędu sprowadzić mocnej zagranicznej rotacji, która umiejętnościami indywidualnymi wygrywałaby mecze. W Czarnych natomiast Roberts Štelmahers, który rok temu sezon uratował nie poradził sobie na etapie budowania składu i w końcu zamieniono go na Ivice Skelina. Bilans 8-18 nie jest tak bezpieczny jak w przypadku wyniku torunian, jednak patrząc na konkurencję nic złego nie powinno się tutaj wydarzyć.
Walka o utrzymanie
O ile na początku sezonu, jak to zwykle bywa, mieliśmy pewne nadzieje, że będzie to wyglądać inaczej, rzeczywistość szybko zweryfikowała. Beniaminek z Korsna okazał się zbyt słaby na PLK, a GTK znów utrzyma się w lidze bo jest ktoś słabszy od nich. Miasto Szkła wydało najwięcej na licencje graczy w tym sezonie, ciągłe odejścia i nowe twarze, na czele ze zmianą trenera, zamieniły ten sezon w ciągłą operacje na żywym organizmie. Nawet jak zespół zagrał dobry mecz, to i tak finalnie go przegrywał i choć formalnie nie jest to rozstrzygnięte, to każdy spadek wróży zespołowi z Podkarpacia. W Gliwicach również przeprowadzano zmiany, również zmieniono trenera i momentami też było więcej chaosu niż zaplanowanego działania. Jednak pewna prawda pozostaje niezmienna, GTK zawsze jest słabe, zawsze jest ktoś słabszy od nich.