RZUTZA3.PL PLKO-FLIRCIE-KAMERONA-MCGUSTYEGODO-STATUETKI-MVP

O flircie Kamerona McGustyego...do statuetki MVP

05/03/2025 17:52
Andrzej Romański/plk.pl

Wszechstronność, wysokie boiskowe IQ i pozytywne nastawienie do każdej gry to cechy opisujące bezwzględnego lidera Legii Kosz z sezonu 24/25 - Kamerona McGustyego. Mierzący 197 cm wzrostu rzucający obrońca rozgrywa swój trzeci sezon w Europie i w stołecznej drużynie notuje średnio 20.3 punkta na spotkanie, 3.4 zbiórki oraz 2.9 asysty.

Wychowywał się w Houston, gdzie na żywo podziwiał popisy choćby Jamesa Hardena. Jego pierwszy college’em była Oklahoma, a później trafił do wyróżniającej się uczelni Miami. Swoją karierę w NCAA może zaliczyć do udanych, ponieważ grał tam bardzo dobrze i stanowił o sile każdej z uczelni w której występował. Do tego w 2022 roku został uznany za jednego z graczy najlepszej piątki rozgrywek. Po 6 latach na akademickim szlaku postanowił rozkręcić swoją karierę w Europie. Trafił do drugiej ligi włoskiej, gdzie rywalizował w położonym w Lombardii klubie UCC Assigeco Piacenza. Tam grał bardzo dobrze notując 19.3 pkt 4 zbiórki oraz 1.7 asysty na mecz, w grudniu 2022 roku ustanowił również swój dotychczasowy rekord punktowy wynoszący 31 oczek. Po solidnym okresie we Włoszech Kameron został zauważony przez działaczy francuskiego klubu Limoges CSP. Tam pełnił rolę rezerwowego i przez średnio 21 minut spędzonych na parkiecie zdobywał 9 punktów, 2 zbiórki oraz asystę. Pobyt w centralnej Francji nie był też dla niego udany ze względu na zaledwie 13 pozycję drużyny w tabeli.

Jasne więc było to, że koszykarz z Houston będzie chciał znaleźć klub, który poza sporym wynagrodzeniem zaoferuje mu też dużą rolę w zespole. Sam Amerykanin przyznał też na początku sezonu, że ważne było dla niego by w mieście w którym gra było lotnisko by mógł swobodnie podróżować do rodziny w Teksasie, co w trakcie pobytu w Limoges było kłopotem. McGusty przyznał, że do najbliższego lotniska we Francji musiał podróżować samochodem aż cztery godziny. Dobrze orientująca się we francuskich realiach za sprawą na dyrektora sportowego Aarona Cela Legia Kosz nie czekała długo i już w lipcu podpisała McGustyego. Wiedziała, że to na nim chce oprzeć ciężar gry i to on ma być liderem zespołu. W minionym sezonie czołowym graczem Zielonych Kanonierów był Christian Vital, który wielokrotnie przed czy w trakcie obecnego sezonu jest porównywany do rzucającego obrońcy z Houston i trzeba przyznać, iż Kam dobrze wypada przy obecnie grającym we Włoszech Vitalu.

W meczach przedsezonowych Kameron pokazywał się z dobrej strony będąc liderem drużyny, lecz oficjalny debiut we wrześniowym Superpucharze Polski nie zaliczy do udanych. Trafił zaledwie 1 z 10 rzutów i zdobył 4 pkt do czego dołożył 2 zbiórki i asystę. Wielu kibiców zaczęło się o niego martwić i zadawać sobie pytania kto będzie w Legii zdobywał punkty. Te wątpliwości szybko zostały rozwiane i McGusty w każdym meczu gra naprawdę solidnie. Najlepiej czuję się gdy może wykreować sobie pozycję z półdystansu po kilku kozłach, lecz potrafi też wyprowadzić dynamiczną kontrę czy przymierzyć zza łuku. Jego mowa ciała na parkiecie jest bardzo pozytywna, przez co nakręca kolegów do nieustępliwości i większego zaangażowania. Odnosząc się do wcześniej wspomnianej solidności warto powiedzieć, że opisywany zawodnik nie zszedł w ligowych spotkaniach ani razu poniżej 8 zdobytych punktów, a 11 razy miał 20+ oczek. Po 19 kolejkach gracz grający z numerem 0 na plecach z podaną we wstępie średnią 20.3 pkt na mecz jest 2 strzelcem ligi tracać kilkanaście setnych części punkta do pierwszego w tym zestawieniu Łukasza Kolendy z Arki Gdynia. Wisienką na torcie był ostatni mecz derbowy z Dzikami na Kole, kiedy to lider gości przy wyniku 70:60 dla ,,Watahy” zdobył 12 punktów z rzędu rzucając z półdystansu i z linii rzutów wolnych. Warto podkreślić, że ostatnie dwa punkty były zdobyte równo z syreną końcową spotkania.

Analizując te statystyki i zalety Kamerona McGustyego łatwo można dojść do wniosku, że po sezonie z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie szukał angażu w topowych ligach Europy. Jednakże sam zawodnik musi być świadom, iż wspólnie z kolegami z drużyny niczego w tym sezonie jeszcze nie osiągnął, ale wiele może osiągnąć. Już w środę 5 marca pierwszy mecz ćwierćfinałowy ENBL z rumuńskim CSO Voluntari, a na krajowym podwórku w Orlen Basket Lidze wkraczamy w decydujące fragmenty sezonu zasadniczego, który ma duży wpływ na rozstawienie w play-offach i walkę o medale, w które przecież Legia celuje i na które ma sporą chrapkę oraz potencjał. Być może jeśli strzelec zza oceanu utrzyma świetną dyspozycje i doprowadzi swój zespół do triumfu w którychś z wyżej wymienionych rozgrywek otrzyma statuetkę MVP, która znacząco podniesie jego notowania na ,,koszykarskiej giełdzie" oraz napędzi jego ciekawie rozwijającą się karierę.