RZUTZA3.PL PLKOKIENKO-TRANSFEROWE-ZAMKNIETE-SILA-DRUZYN-JUZ-SIE-NIE-ZMIENI-POWER-RANKING

Okienko transferowe zamknięte, siła drużyn już się nie zmieni. Power Ranking

27/03/2026 16:47
fot.Andrzej Romański/plk.pl

Po dwóch latach przerwy walka o pierwsze miejsce znów będzie się toczyć do ostatniej kolejki. Miasto Szkła nie chce żegnać się bez walki. Czy szacowanie siły Anwilu ma w tym sezonie jeszcze sens? W całej tabeli panuje, jak z resztą przez cały rok, ogromy ścisk i choć fizycznie to raczej niemożliwe, to matematycznie taki sam bilans może mieć 11 drużyn.

1. WKS Śląsk Wrocław

Po ponad 6 tygodniach od ostatniego spotkania Kadre Graya wiemy cokolwiek o jego powrocie. Trener Ainars Bagatskis na konferencji pomeczowej w Warszawie zdradził, tylko albo aż, że Kanadyjczyk powinien wrócić już w kwietniu, bliższej daty jednak nie znamy.

Śląsk po powrocie swojego najlepszego zawodnika ( 15.7 pkt, 6.6 as) ma potencjał na bycie faworytem do mistrzostwa, zwłaszcza, że momentami wyglądali na takowego nawet bez Graya.

Najważniejszą kwestią dotyczącą Śląska jest jednak jego rotacja obcokrajowców. Po przyjściu Kyrella Luca wrocławianie mają w składzie 8 graczy zagranicznych, to oznacza, że po powrocie Graya aż dwóch z nich będzie oglądać mecze z trybun. Wiemy, że łotewski szkoleniowiec lubi mieć szeroką ławkę i na przestrzeni najbliższych tygodni przekonamy się, czy konkretne nazwiska pójdą w odstawkę, czy jednak kadra Śląska będzie inna w każdym meczu.

2. King Szczecin

Czy można być liderem PLK posiadając przeciętną ofensywę i efektywność? Można, wystarczy być najbardziej fizycznym zespołem w lidze i grać zespołowo.

Po stronie Kinga stoi przede wszystkim wygrywanie spotkań, zwłaszcza, że tylko raz przegrali z zespołem również walczącym o mistrzostwo. Był to Trefl, z którym zmierzą się też w tej kolejce, a sopocianie mają swoje problemy.

Gra zespołu Macieja Majcherka opierała się na zespołowości i braku posiadania lidera punktowego. Od początku marca wygląda to jednak inaczej i w każdym z trzech meczów 20 punktów przekroczył, idący po MVP miesiąca, Przemysław Żołnierewicz. Jest to o tyle niespodziewane, że Żołnierz jest dopiero 4 najlepiej punktującym zespołu (10.5 pkt) , choć z taką formą jego miejsce szybko pójdzie w górę.

3. Legia Warszawa

Tegoroczna Legia znów zaczyna być podobna do siebie z przed roku i na pewno będzie chciała obronić tytuł. W tym jednak przeszkodzić może największa różnica względem sezonu mistrzowskiego.

Legia nie umie grać w końcówkach, a konkretniej nie ma McGustyego. Zeszłoroczny MVP w kluczowym momencie brał piłkę w swoje ręce i potrafił samodzielnie wygrać spotkanie. W tym roku nie zrobi tego Andrzej Pluta, który po 35 minutach ciągnięcia zespołu nie będzie na siłach, nie zrobi tego Jayvon Graves, który nie jest graczem takiego kalibru i woli oddać piłkę niż zaryzykować.

Legia ma kilka innych problemów, jednak widziałem je również w zeszłorocznym mistrzu Polski, więc zakładam, że trener Rannula wie jak mimo nich wygrywać spotkania.

Na plus możemy już zaliczyć transfer Dominica Brewtona, który jest 3 najważniejszym graczem stołecznych, oczywiście przy założeniu, że Shungu nigdy w Warszawie nie zagrałby tak jak gra w Krośnie.

4. Trefl Sopot

Sopocianie przegrali dwa ostatnie mecze na dwa różne sposoby, po rzucie na zwycięstwo i po deklasacji 23 punktami. W obliczu tego Trener Larkas postanowił poczynić zmiany i to właśnie Trefl zrobił najciekawsze ruchy na koniec okienka transferowego.

Z niemieckiego Löwen Braunschweig do Sopotu przychodzi Grant Sherfield, grający w Niemczech przyzwoity sezon (14 pkt 3.6 as). Klub z Brunszwiku zajmuje jednak ostatnie miejsce w BBL więc rotacje w składzie nikogo nie dziwią. Do trójmiasta również przychodzi Eric Lockett, który we Włocławku nie pokazał nic nadzwyczajnego, daleko mu jednak do najgorszego zawodnika Anwilu i fakt, że to z nim postanowiono się rozstać jest zaskakujący. Co ciekawe w umownie Amerykanina znalazł się zapis, że nie zagra w meczu 30 kolejki przeciwko swojemu byłemu klubowi.

Trefl, tak samo jak Śląsk, ma teraz w składzie 8 obcokrajowców, więc pozostaje patrzeć kogo nowi zawodnicy wygryzą ze składu.

5. Dziki Warszawa

Dziki są lepsze od większości drużyn w PLK i wyraźnie słabsze od czołówki. Zespół z Koła zajmuje 6 miejsce w tabeli i na 10 porażek aż 7 z nich jest z zespołami będącymi od nich wyżej, w tym dwukrotnie przegrali z Kingiem Górnikiem i Śląskiem. To właśnie brak umiejętności postawienia się zespołom na podobnym poziomie i lepszym jest głównym mankamentem Dzików.

Kolejny problem to krótka ławka, po kontuzji Grzegorza Kamińskiego warszawiacy mają jednego poważnego Polaka w rotacji i ławkę z maksymalnie 9 graczy, na playoff to może być fizycznie za mało.

Głównym atutem zespołu trenera Legovicha jest, wreszcie, transformacja w zespół i już rzadko kiedy jest to Horton one man army.

6. Orlen Zastal Zielona Góra

Wybór, którego jestem najmniej pewien z całej 16, ale Zastal grał przez pewien okres niesamowicie i możliwe jest by znów się do niego zbliżył.

W Zielonej Górze nie ma zdrowia przez co nie ma ciągłości formy. Mecze musieli opuszczać tacy zawodnicy jak Lewis Mazurczak czy Szumert, absolutna podstawa rotacji. Ten ostatni wyrównał ostatnio najlepszy wynik w karierze pod nieobecność tego pierwszego, 20 latek nie będzie jednak rzucał ponad 20 punktów w każdym meczu.

Kontuzja Saby Konate, który nie zdążył na dobre zadomowić się w Lubuskim a już musiał kończyć sezon przez kontuzję jest kwintesencją tego sezonu.

Zdrowy Zastal to jednak niebezpieczny Zastal i mający coś do udowodnienia po przegranym finale Pucharu Polski.

7. MKS Dąbrowa Górnicza

Niższy play-in minimum, wyższy play-in wynikiem optymalnym, walka o bezpośrednie play-off do samego końca. Tak w skróconej wersji wyglądają cele i możliwości drużyny z Zagłębia.

Czasem warto zrobić sobie przerwę, przemyśleć parę spraw, nabrać nowej perspektywy, a po zrobieniu tych rzeczy wrócić i przejść polską koszykówkę. Niezależnie od tego jak skończy się ten sezon dla MKSu, zmiana Szablowskiego na Gronka jest najlepszą zmianą trenera w tym sezonie PLK. Zespół gra szybko i ofensywnie, gracze nie muszą się hamować a wszystko funkcjonuje tak jak powinno było od początku.

W Dąbrowie podziękowano w końcu Dominicowi Greenowi, który nigdy nie był tym kim miał być. Tym samym zredukowano liczbę obcokrajowców muszących oglądać mecz z trybun do jednego.

8. Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski

Apetyt rośnie w miarę jedzenia i choć ten sezon w Ostrowie i tak będzie sukcesem, to walka o jego skalę będzie toczyć się do samego końca.

Stal ma obecnie bilans dający bezpośrednie play-off i głównym przeciwnikiem do utrzymania go jest terminarz. Poza Miastem Szkła i Anwilem zespół Trenera Urbana będzie musiał się mierzyć z drużynami z czołówki i rywalami o miejsca 6-8. Margines błędu jest więc bardzo mały.

Główną zaletą Eftona Reida jest to, że jego poprzednikiem był Ante Brzović, więc nawet jeśli nie wpłynie na grę Stali to nie będzie wielka strata. Davida Brembliego na parkietach nie było przez 672 dni i to jest człowiek, który nic nie musi wszystko może i nawet minimalny wkład w grę Stali to sukces.

9. Górnik Zamek Książ Wałbrzych

Górnik jest średniakiem, który cierpi przez siłę konkurencji i ostatnią drużyną, która może o coś w tym sezonie powalczyć.

Kontuzja Ikeona Smitha na tym etapie sezonu mogła być bardzo bolesna, tym większym sukcesem jest podpisanie w jego miejsce Ryana Taylora, który w te paręnaście spotkań może zrobić więcej niż przez cały sezon we Włocławku.

W ostatnim czasie rozsypuje się jednak podstawa drużyny jaką byłą obrona. Na przestrzeni dwóch tygodni Górnik stracił 3 cyfrową liczbę punktów, wcześniej w sezonie zdarzyło się to tylko raz.

10. AMW Arka Gdynia

Arka w tym roku wygrała tylko jeden mecz, a gdyby nie rzut Łączyńskiego na zwycięstwo to nawet on byłby przegrany.

Niedana przygoda z Weathersem i nieudany pobyt Rameya to dwa główne symbole próby zmiany na lepsze w Arce. Milan Barbitch wydaje się być udanym transferem, nie jest to jednak gracz, który odmieni sytuację drużyny. Zresztą na odrodzenie nie ma już czasu, zespołowi z trójmiasta zostało 8 spotkań(zaległy mecz ze Śląskiem) i prognozowany bilans to 4-4.

W tym roku Arka dostarczyła nam historię o brutalnym zderzeniu z rzeczywistością. Bardzo dobry start i silna pozycja w czołówce, weryfikacja i lekki spadek przy pozostaniu w Top8, a w 2026 porażka za porażką i przegranie wyścigu z czasem.

11. Anwil Włocławek

Pieniądze szczęścia nie dają, ktoś mógłby powiedzieć, że można za nie zbudować dobrą koszykarską drużynę. Często ma to ze sobą związek, jednak nie w tym przypadku.

Cztery porażki z rzędu zwieńczone przegranymi derbami z Twardymi Piernikami to kwintesencja tegorocznego Anwilu.

Nikt nczego nie oczekuje od Ife Ajayi, który już zdążył zadebiutować, tak samo jak nikt, na czele z trenerem, nie ma oczekiwań wobec Shaqa Buchanana. Mowa ciała Ronena Ginzburga może sygnalizować, że on już w tym momencie niczego od nikogo nie oczekuje , może od kalendarza żeby już był początek maja. Na koniec sezonu liczą też kibice z Włocławka chcący zapomnieć o tej drużynie, o tych nieszczęsnych 14 milionach budżetu i nieudanym eksperymencie z Kożanem. W tym Anwilu nie zgadza się nic, ta drużyna nie ma woli walki, bo bez tożsamości nie ma o co walczyć.

Anwil jedyne co może wygrać w tym sezonie, to tytuł największego rozczarowania.

12. Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń

Double- double w debiucie i 30 punktów ze statystykami bliskimi triple-double w drugim meczu, w taki sposób Isaiah Cousins przywitał się z toruńskimi kibicami, prowadząc zespół do wygranej nad Anwilem w derbach Kujaw. Można śmiało stwierdzić, rozegrał w końcu tylko 2 mecze, że będzie godnym następcą kontuzjowanego Thomassona, który był przecież najlepszym strzelcem drużyny (15.8 pkt).

Ekipa z Torunia znosi lepiej plagę kontuzji niż mogliśmy zakładać. W obliczu starty najważniejszych zawodników ich gra zaczęła być bardziej zespołowa co, momentami niespodziewanie, naprawdę dobrze się ogląda.

Największym problemem Pierników jest fizyczna liczba zawodników. Granie meczy w 8 może udać się raz czy dwa, ale to nie jest naturalny stan rzeczy. Co gorsza to nie jest rzecz którą można naprawić, jedyne co można to liczyć, że na te ostatnie parę spotkań zawodnikom starczy energii.

13. Energa Czarni Słupsk

Widać, że Ivica Skelin ma na ten zespół pomysł. Czarni grają, wreszcie, według konkretnej taktyki i są na dobrej drodze by ich obrona, która jest jedną z najgorszych w lidze, zaistniała. Wygrywanie spotkań również wróciło do repertuaru na stałe. Ofensywnie zespół prowadzi Jorden Duffy, jednak jeśli zdarzy mu się gorszy mecz może zastąpić go Chico Carter.

Lepsza forma czarnych może jednak zostać brutalnie zakończona przez niesprzyjający terminarz. Nikogo nie zdziwi scenariusz, w którym słupszczanie do końca sezonu notują tylko jedno zwycięstwo.

14. PGE Start Lublin

Tyle zmian przeprowadzonych w Lublinie, grupowe zwolnienia i sprowadzanie nowych zawodników. Ponowne zatrudnienie Rameya po jego nieudanym pobycie w Gdyni. Wszystkie te ruchy tylko po to, by ostatecznie Start opierał się na indywidualizmie Liama O’Reilliego i Jordana Wrighta. Jeśli któryś z tego duetu zagra odpowiednio dobry mecz to wygrają, jeśli obaj będą mieli słabszy dzień to przegrają. Grzegorz Kamiński uporczywie przez cały sezon próbował powtórzyć zeszłoroczny sukces, stworzyć samograja z obcokrajowców, udało się to tylko częściowo, bo tylko dwóch graczy zagranicznych gra na wystarczającym poziomie.

Nic dwa razy się nie zdarza, jeśli więc Start nie chce spędzić następnego sezonu w dole tabeli, będzie musiał zmienić założenia konstrukcji drużyny.

15. Tauron GTK Gliwice

Co roku tak samo słabi, co roku ktoś słabszy od nich.

Po przyjściu Nebojsy Vidića w grze GTK było widać postęp, ofensywa gliwiczan zaczęła jakoś wyglądać i przy słabej obronie rywala był to sposób na urwanie zwycięstwa. Lepsza gra utonęła jednak w morzu porażek i nie ma ona znaczenia gdy efekt wciąż jest taki sam. Ostatnie zwycięstwa GTK to pokonanie Śląska i Anwilu, obie drużyny zagrały słabo, zwłaszcza końcówki, i to bardziej one przegrały mecz niż gliwiczanie wygrali.

Ostatni mecz to porażka z Miastem Szkła czyli bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, mimo niej to Ślązacy mają większe szanse na utrzymanie się w lidze. Zbliżenie się bilansów może oznaczać jednak emocjonującą walkę przynajmniej dwóch drużyn.

16. Miasto Szkła Krosno

Ciężkie jest życie beniaminka PLK.

Choć na początku nie wyglądało to tragicznie, niewiele brakowało do wygrywania spotkań, mimo przeprowadzenia ogromu zmian w składzie, to nigdy tak naprawdę nie była walka. Krosno od dawna zmierza w kierunku pierwsza liga, a coroczne pobijanie rekordów zwycięstw u beniaminków raczej zostanie przerwane.

Ta drużyna ma paru dobrych graczy. Bockler zaliczył niesamowity początek sezonu, Hamilton zaliczył serię udanych spotkań, Radic zawsze gra na przyzwoitym poziomie, są to jednak pojedyncze elementy, a nie działająca drużyna.

To jest tylko 6 spotkań, to jest urywek sezonu, ale nie można przejść obojętnie obok tego, że Ben Shungu po zamianie Warszawy na Krosno jest najlepiej punktującym PLK.