RZUTZA3.PL PLKPIERWSZA-WYGRANA-GOSCI-W-PLAYOFF-GOTCHER-BOHATEREM-NA-BEMOWIE
Pierwsza wygrana gości w play-off - Gotcher bohaterem na Bemowie
16/05/2025 22:09
Po rozegraniu pierwszych meczów każdej serii ćwierćfinałowej play-offów w Orlen Basket Lidze wszystkie drużyny ,,obroniły” przewagę własnego parkietu. W piątek 16 maja zaczęliśmy 2 mecze trzech serii. O 17:30 na warszawskim Bemowie rozpoczął się mecz grającej ostatnio z polotem i pasją Legią Warszawa, a zdobywcami lutowego Pucharu Polski czyli Górnikiem Wałbrzych. Pierwsze starcie zdominowała Legia wygrywając różnicą 31 punktów, lecz to są play-offy i obie drużyny są w stu procentach skupione na kolejnym meczu. Szanse obu zespołów były dość wyrównane, lecz mając na uwadze wydarzenia ze środy notowania Legii były odrobinę wyższe niż przyjezdnych.
Spotkanie rozpoczęło się od punktów Ojars Silins, który w pierwszym meczu swoją skutecznością wydatnie pomógł swojej drużynie w zwycięstwie. Podobnie jak w środę z początku mogliśmy narzekać na skuteczność i proste błędy w konstrukcji ataku. Trzymając się tych analogii to ponownie gospodarze lepiej weszli w mecz i zaczęli od prowadzenia 7-2. Górnik po dłuższej chwili włączył lepszy rytm i zaczął punktować, ale to Legioniści dzięki celnym trójkom oraz indywidualnym umiejętnościom rozgrywających zakończyła pierwszą część meczu prowadząc 18:12.
W drugiej kwarcie zawodnicy przyspieszyli tempo gry i włączyli tzw.,,play-off mode”. Odrobina trash-talkingu, tumult na trybunach i spektakularne akcje. Nie trwało to przez całe 10 minut tej części gry, bowiem pojawiło się sporo nieporozumień w obu drużynach, a Górnik na fatalnej skuteczności wykonywał rzuty wolne. 3/11 z linii to nieakceptowalny wskaźnik. Gospodarze nie wykonywali aż tylu rzutów osobistych, lecz nie popisywali się skutecznością. Wałbrzyszanie wracali do gry i łapali niezły rytm dzięki licznie zgromadzonym swoim fanom w sektorze gości.
Agresywna obrona i wymuszeniem straty rozpoczęli 3 kwartę goście. Kolejne minuty tej części były równie energetyczne co jej początek. Widać, że trener Andrzej Adamek wraz z asystentami: Zoranem Čarapiciem oraz Davidem Jacksonem mocno zmotywowali swoich podopiecznych do lepszej gry. Kibice Biało-Niebieskich także dodawali im mocy by lepiej grać. Zieloni Kanonierzy niedługo później uruchomili swoje armaty za sprawą trójek Keifera Sykesa. Z perspektywy trybun można było jednak odnieść wrażenie czy nie było tych trójek za dużo? Aż 10 rzutów zza łuku i ledwie 2 spod kosza przez 10 minut… To Górnik grał dynamiczniej i skuteczniej w tej odsłonie i zszedł z 1 oczkiem przewagi.
W 4 kwarcie ważyły się losy tego czy Warszawianie pojadą na Dolny Śląsk z dużą zaliczką czy też z bilansem 1-1. Kibice przyjezdni głośno dopingowali swoich ulubieńców i liczyli że zwycięża. Gra była mocno szarpana i widać było nerwowość po obu stronach. Nie ma co się dziwić, bowiem stawka była wysoka. 2/18 obu drużyn za 2 punkty to bardzo słaba statystyka. Pojawiło się wiele strat, ale lepiej to zniósł Górnik. Wałbrzyszanie cały mecz realizowali swój plan czyli agresywna gra w obronie i pozytywne nastawienie. Pomimo tego, że Legia miała piłkę na 15 sekund przed końcem spotkania i mogła w efektowny sposób wygrać to spotkanie Kameron McGusty stracił piłkę i Toddrick Gotcher rzucił celną trójkę po przechwycie. Później podopieczni trenera Heiko Rannuli rozpaczliwie próbowali odpowiedzieć, lecz nie udało im się to.
McGusty, Sykes i Pluta - gracze opiekujący się piłką zespołu warszawskiego zawiedli. Zbyt dużo strat i nieprzemyślanych rzutów, blady Radanov i totalnie niewidoczny kapitan Michał Kolenda. Pozytyw dla Legionistów jest taki, że niedawno wygrali w Wałbrzychu(w 26 kolejce 72:79 - 17 kwietnia), a do tego w dalszym ciągu wydaje się być bardziej wszechstronna i obdarzona większym potencjałem drużyną. Górnik to z pewnością zespół, który jest ze sobą na dobre i na złe, zna swoje wady i zalety a także wzajemnie się motywuje. Dzisiaj ten team spirit pomógł w nałożeniu agresywnej obronę na przeciwników o wygraniu tego spotkania. Z pewnością nie idealnego i spotkania z wieloma błędami z obu stron, ale to są play-offy i rywalizacja toczy się dalej. Kolejna odsłona tej serii w najbliższy wtorek o 17:30 w Wałbrzychu.