RZUTZA3.PL PLKPIERWSZE-REWANZE-ZA-NAMI-PODSUMOWANIE-16-KOLEJKI-ORLEN-BASKET-LIGI

Pierwsze rewanże za nami - podsumowanie 16. kolejki Orlen Basket Ligi

28/01/2025 08:35
fot. Andrzej Romański/plk.pl

Za nami kolejny tydzień zmagań w Orlen Basket Lidze! Rozpoczęliśmy rundę rewanżową a w niej wiele ciekawych rozstrzygnięć. Oto podsumowanie 16 kolejki rozgrywek.

W pierwszym spotkaniu 16 kolejki MKS Dąbrowa Górnicza zmierzyła się z Legią Warszawa. Zaledwie dzień przed samym meczem klub z Dąbrowy Górniczej poinformował oficjalnie o rozstaniu się z dotychczasowym trenerem zespołu, Borisem Balibrea. W spotkaniu z Legią zespół poprowadził dotychczasowy asystent trenera, Michał Dukowicz. Jeśli chodzi o sam mecz, to Legia nie zaczęła go zbyt dobrze. Gospodarze wyszli na parkiet niezwykle zmotywowani, z energią m.in dzięki skutecznym akcjom w ataku Marcina Piechowicza MKS zaliczył serię 13-0 i po pierwszej kwarcie wyszedł na prowadzenie 28-17. Od drugiej kwarty spotkania, natomiast Legia całkowicie zaczęła przejmować kontrolę nad spotkaniem. Najpierw za sprawą m.in Andrzeja Pluty, odrobili wszystkie straty, a potem zaczęli budować własną przewagę. Zespół prowadzony przez Michała Dukowicza popełniał dużo strat i było widać, że zawodnicy są nieco rozproszeni i nieskupieni na grze. Legia w kolejnej kwarcie dalej kontynuowała swoją skuteczną grę w ataku, popisując się również dobrą obroną i zawodnicy gospodarzy nie potrafili znaleźć odpowiedzi na tak skuteczną grę Legii. Ostatnia kwarta to była tylko formalność przy takiej grze zespołu Michała Dukowicza i Legia pokonała zespół z Dąbrowy Górniczej 97-79. Podopieczni Ivicy Skelina, mimo słabszego początku, szybko wzięli się za odrabianie strat, następnie zbudowali przewagę i dowieźli zwycięstwo do końca w świetnym stylu. Świetne zawody rozegrał Andrzej Pluta, który zdobył 23 punkty był niezwykle aktywnym zawodnikiem po obu stronach parkietu i chętnie dzielił się piłką z innymi, dzięki czemu zanotował 8 asyst. Warto też docenić Dominika Grudzińskiego, który trzykrotnie przymierzył zza łuku i zdobył 14 punktów. Po stronie MKSu najlepszym zawodnikiem był Marcin Piechowicz, który zdobył 21 punktów. Z kolei double-double zaliczył Mattias Markusson (10 punktów, 12 zbiórek). Drużyna z Dąbrowy Górniczej musi wyciągnąć wnioski i wziąć się w garść, bo przed nimi najważniejsze tygodnie w Orlen Basket Lidze, o być albo nie być.

WIĘCEJ O MECZU: Link

WIĘCEJ O MECZU: Link

Link

Kolejne spotkanie i kolejne pewne zwycięstwo. Tym razem WKS Śląsk Wrocław podjął u siebie zespół prowadzony przez Pawła Turkiewicza, Tauron GTK Gliwice. Od początku spotkania dominowała ofensywa, w zespole z Gliwic w ataku przodował duet Piśla - Gordon, a w Śląsku rewelacyjnie spisywał się Daniel Gołębiowski, który w pierwszej kwarcie zdobył już 8 punktów przy 100% skuteczności. Pierwsza kwarta wskazywała na minimalne prowadzenie gospodarzy 29-25, co zapowiadało że przed nami bardzo wyrównane spotkanie do ostatnich minut. Tak się jednak nie stało - gospodarze przyspieszyli swoją grę w ataku oraz postawili dobrą defensywę. Śląsk Wrocław, dzięki skutecznej grze m.in Jeremy'ego Senglina, systematycznie powiększał swoją przewagę. GTK z kolei grało wolno i bez energii, i po pierwszej połowie Śląsk wyszedł na wysokie prowadzenie 61-48. Po przerwie zespół z Gliwic wziął się za odrabianie strat, Śląsk miał problemy ze zdobywaniem punktów. Jednak w końcówce kwarty gospodarze przyspieszyli swoją grę, dwukrotnie za trzy punkty trafił Angel Nunez i Śląsk odzyskał swój rytm w ataku. W ostatniej kwarcie gospodarze kontynuowali swoją skuteczną grę w ataku oraz obronie. Drużyna z Gliwic, pod nieobecność w tym meczu swoich liderów Mario Ihringa oraz Martinsa Laksy nie potrafiła w żaden sposób zagrozić tego dnia Śląskowi Wrocław i to Śląsk wygrał to spotkanie ostatecznie 105-83. Warto również zaznaczyć, że Śląsk odrobił osiemnaście punktów straty z pierwszego meczu tych drużyn, co może mieć znaczenie w kontekście dalszej części sezonu gdy te drużyny spotkają się w tabeli z identycznym bilansem. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Angel Nunez, który zdobył 23 punkty, trafiając pięciokrotnie za trzy, dołożył 9 zbiórek i był liderem drużyny w ataku. Po stronie GTK Gliwice najlepiej spisał się Malik Toppin (20 punktów, 7 zbiórek). Warto też powiedzieć o tym, jak dobre spotkanie w ataku rozegrał Kuba Piśla, młody zawodnik zdobył 16 punktów.

WIĘCEJ O MECZU: Link

WIĘCEJ O MECZU: Link

Link

Kolejne spotkanie było wyjątkowe dla kibiców Zastalu, ponieważ był to ostatni mecz Waltera Hodga w barwach klubu z Zielonej Góry i wszyscy włącznie z zawodnikami, chcieli je zakończyć w wyśmienitych nastrojach. Mecze we Włocławku zawsze są ciężkie do rozgrywania, głównie przez doping fanatycznych kibiców, którzy gorąco zagrzewają swój zespół do walki. Natomiast Zastal w ogóle nie przyjechał przestraszony do Włocławka. Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane. Gospodarze musieli radzić sobie bez Luke'a Nelsona i Justina Turnera, co odbiło się nieco na ich dyspozycji. W drugiej kwarcie spotkania Zastal podkręcił nieco tempo i wyszedł na siedmiopunktowe prowadzenie po pierwszej połowie. Po przerwie gra Anwilu nie zmieniała się; świetnie po stronie Zastalu w ataku grał Michał Kołodziej, który zdobył pięć punktów z rzędu i Zastal rozpędził się seria 8-0 i trener Selcuk Ernak poprosił o przerwę. Time-out natomiast nie przyniósł zamierzonych efektów w postaci poprawy gry. Anwil męczył się strasznie w ataku i Zastal zatrzymał ostatecznie Anwil tylko na 66 punktach. Zespołowi z Włocławka zabrakło przede wszystkim energii w tym spotkaniu. Mimo kilku zrywów i lepszej gry w obronie, gospodarzom nie udało się już odwrócić losów meczui Zastal sensacyjnie pokonał Anwil 76-66. Najskuteczniejszym zawodnikiem gości, był Ty Nichols, który zdobył 14 punktów oraz chętnie dzielił się piłką z kolegami z zespołu, uzyskując 7 asyst. Ważną postacią na boisku był również Sindarius Thornwell (12 punktów, 9 zbiórek). Po stronie Anwilu można wyróżnić Michała Michalaka, który zdobył 16 punktów. Reprezentant Polski próbował wziąć na siebie ciężar gry zespołu i doprowadzić go do zwycięstwa aczkolwiek to było za mało, zabrakło pomocy ze strony innych zawodników. Gospodarze przez całe spotkanie mieli problemy ze skutecznością, szczególnie w rzutach z dystansu. Zastal natomiast umiejętnie to wykorzystywał i dowiózł zwycięstwo do końca. Walter Hodge w swoim ostatnim spotkaniu zdobył 4 punkty oraz rozdał 7 asyst.

Kolejne spotkanie było wyjątkowe dla kibiców Zastalu, ponieważ był to ostatni mecz Waltera Hodga w barwach klubu z Zielonej Góry i wszyscy włącznie z zawodnikami, chcieli je zakończyć w wyśmienitych nastrojach. Mecze we Włocławku zawsze są ciężkie do rozgrywania, głównie przez doping fanatycznych kibiców, którzy gorąco zagrzewają swój zespół do walki. Natomiast Zastal w ogóle nie przyjechał przestraszony do Włocławka. Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane. Gospodarze musieli radzić sobie bez Luke'a Nelsona i Justina Turnera, co odbiło się nieco na ich dyspozycji. W drugiej kwarcie spotkania Zastal podkręcił nieco tempo i wyszedł na siedmiopunktowe prowadzenie po pierwszej połowie. Po przerwie gra Anwilu nie zmieniała się; świetnie po stronie Zastalu w ataku grał Michał Kołodziej, który zdobył pięć punktów z rzędu i Zastal rozpędził się seria 8-0 i trener Selcuk Ernak poprosił o przerwę. Time-out natomiast nie przyniósł zamierzonych efektów w postaci poprawy gry. Anwil męczył się strasznie w ataku i Zastal zatrzymał ostatecznie Anwil tylko na 66 punktach. Zespołowi z Włocławka zabrakło przede wszystkim energii w tym spotkaniu. Mimo kilku zrywów i lepszej gry w obronie, gospodarzom nie udało się już odwrócić losów meczui Zastal sensacyjnie pokonał Anwil 76-66. Najskuteczniejszym zawodnikiem gości, był Ty Nichols, który zdobył 14 punktów oraz chętnie dzielił się piłką z kolegami z zespołu, uzyskując 7 asyst. Ważną postacią na boisku był również Sindarius Thornwell (12 punktów, 9 zbiórek). Po stronie Anwilu można wyróżnić Michała Michalaka, który zdobył 16 punktów. Reprezentant Polski próbował wziąć na siebie ciężar gry zespołu i doprowadzić go do zwycięstwa aczkolwiek to było za mało, zabrakło pomocy ze strony innych zawodników. Gospodarze przez całe spotkanie mieli problemy ze skutecznością, szczególnie w rzutach z dystansu. Zastal natomiast umiejętnie to wykorzystywał i dowiózł zwycięstwo do końca. Walter Hodge w swoim ostatnim spotkaniu zdobył 4 punkty oraz rozdał 7 asyst.

WIĘCEJ O MECZU: Link

WIĘCEJ O MECZU: Link

Link

W niedzielę mieliśmy okazję obejrzeć trzy meczów w Orlen Basket Lidze. Niedzielne oglądanie rozpoczęliśmy od meczu w Lublinie, gdzie PGE Start zmierzył się z Arriva Polskim Cukrem Toruń. Pierwsza połowa meczu była połową bardzo wyrównaną. Oba zespoły głównie skupiły się na ofensywie, zdobywając w pierwszej połowie razem 85 punktów. Po przerwie, Start przejął inicjatywę nad spotkaniem, m.in dzięki akcjom Tyrana De Lattibeaudiere. Drużyna z Torunia zaczęła mieć problemy ze skutecznością i m.in ten element przesądził o ostatecznym wyniku. Torunianie próbowali odrobić straty, na 5 minut przed końcem spotkania zbliżyli się do zespołu z Lublina na cztery oczka, ale zabrakło energii pod koniec meczu i podopieczni Wojciecha Kamińskiego osiągneli zasłużone zwycięstwo. Kluczowy w ataku po stronie gospodarzy okazał się duet De Lattibeaudiere - Ramey. Tyran osiągnął tym spotkaniu double-double 19 punktów oraz 10 zbiórek. Z kolei Courtney Ramey do 18 punktów dołożył 6 zbiórek. Dla Startu jest to 10 wygrana w tym sezonie, a obecnie zespół prowadzony przez Wojciecha Kamińskiego zajmuje czwarte miejsce w tabeli.

W niedzielę mieliśmy okazję obejrzeć trzy meczów w Orlen Basket Lidze. Niedzielne oglądanie rozpoczęliśmy od meczu w Lublinie, gdzie PGE Start zmierzył się z Arriva Polskim Cukrem Toruń. Pierwsza połowa meczu była połową bardzo wyrównaną. Oba zespoły głównie skupiły się na ofensywie, zdobywając w pierwszej połowie razem 85 punktów. Po przerwie, Start przejął inicjatywę nad spotkaniem, m.in dzięki akcjom Tyrana De Lattibeaudiere. Drużyna z Torunia zaczęła mieć problemy ze skutecznością i m.in ten element przesądził o ostatecznym wyniku. Torunianie próbowali odrobić straty, na 5 minut przed końcem spotkania zbliżyli się do zespołu z Lublina na cztery oczka, ale zabrakło energii pod koniec meczu i podopieczni Wojciecha Kamińskiego osiągneli zasłużone zwycięstwo. Kluczowy w ataku po stronie gospodarzy okazał się duet De Lattibeaudiere - Ramey. Tyran osiągnął tym spotkaniu double-double 19 punktów oraz 10 zbiórek. Z kolei Courtney Ramey do 18 punktów dołożył 6 zbiórek. Dla Startu jest to 10 wygrana w tym sezonie, a obecnie zespół prowadzony przez Wojciecha Kamińskiego zajmuje czwarte miejsce w tabeli.

Stal Ostrów, pod wodzą trenera Andrzeja Urbana, rozegrała z kolei imponujący mecz przeciwko Dzikom Warszawa, kończąc spotkanie pewnym zwycięstwem 94-67. Od samego początku gospodarze narzucili swój styl gry, stosując obronę strefową, która sprawiała rywalom spore problemy.. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Stali 28-16, a kluczową rolę odegrał Damian Kulig, który wykorzystywał swoje atuty pod koszem. W drugiej kwarcie przewaga gospodarzy tylko się zwiększała. Stal grała konsekwentnie, ograniczając straty do minimum (zaledwie jedna strata w całej pierwszej połowie), co pozwoliło im zakończyć tę część meczu wysokim prowadzeniem 53-28. Dziki nie były w stanie znaleźć sposobu na świetnie zorganizowaną grę zespołu z Ostrowa. Po przerwie nastąpił kolejny popis ofensywy Stali, zwłaszcza w rzutach za trzy punkty. Adas Juškevičius trafił cztery trójki z rzędu, prowadząc drużynę do zdobycia 31 punktów w tej odsłonie. Ostatnia część meczu przyniosła lepszą grę Dzików, którzy rozpoczęli kwartę serią 9-0. Andre Wesson i Denzel Andersson trafiali z dystansu, ale ich wysiłki nie wystarczyły, by odrobić stratę. Stal, mimo chwilowego spadku koncentracji, utrzymała prowadzenie i pewnie wygrała mecz. Najlepszym zawodnikiem po stronie gospodarzy był Adas Juškevičius, który zdobył 21 punktów, natomiast w drużynie Dzików wyróżnił się Denzel Andersson z 17 punktami.

Stal Ostrów, pod wodzą trenera Andrzeja Urbana, rozegrała z kolei imponujący mecz przeciwko Dzikom Warszawa, kończąc spotkanie pewnym zwycięstwem 94-67. Od samego początku gospodarze narzucili swój styl gry, stosując obronę strefową, która sprawiała rywalom spore problemy.. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Stali 28-16, a kluczową rolę odegrał Damian Kulig, który wykorzystywał swoje atuty pod koszem. W drugiej kwarcie przewaga gospodarzy tylko się zwiększała. Stal grała konsekwentnie, ograniczając straty do minimum (zaledwie jedna strata w całej pierwszej połowie), co pozwoliło im zakończyć tę część meczu wysokim prowadzeniem 53-28. Dziki nie były w stanie znaleźć sposobu na świetnie zorganizowaną grę zespołu z Ostrowa. Po przerwie nastąpił kolejny popis ofensywy Stali, zwłaszcza w rzutach za trzy punkty. Adas Juškevičius trafił cztery trójki z rzędu, prowadząc drużynę do zdobycia 31 punktów w tej odsłonie. Ostatnia część meczu przyniosła lepszą grę Dzików, którzy rozpoczęli kwartę serią 9-0. Andre Wesson i Denzel Andersson trafiali z dystansu, ale ich wysiłki nie wystarczyły, by odrobić stratę. Stal, mimo chwilowego spadku koncentracji, utrzymała prowadzenie i pewnie wygrała mecz. Najlepszym zawodnikiem po stronie gospodarzy był Adas Juškevičius, który zdobył 21 punktów, natomiast w drużynie Dzików wyróżnił się Denzel Andersson z 17 punktami.

WIĘCEJ O MECZU: Link

WIĘCEJ O MECZU: Link

Link

W niedzielny wieczór Spójnia Stargard podejmowała u siebie Czarnych Słupsk, lecz mimo obiecującego początku i dobrej gry przez większą część spotkania, gospodarze nie zdołali wyjść z tego spotkania zwycięsko. Mecz rozpoczął się pechowo dla Spójni, bo już w pierwszej minucie boisko opuścił kontuzjowany Wesley Gordon. Pierwsze minuty należały do Czarnych, którzy dzięki solidnej obronie i skutecznych akcjach w ataku odskoczyli na 9-0. Gospodarze zdołali jednak wrócić do gry dzięki skutecznym akcjom z dystansu i dobrej grze w ataku Treya Davisa i po pierwszej kwarcie Spójnia wyszła na trzypunktowe prowadzenie. W drugiej kwarcie gospodarze odskoczyli na dziesięć punktów przewagi. Czarni zdołali jednak częściowo odrobić straty i na przerwę schodzili przy wyniku 56-44 dla Spójni. Najlepiej punktującym w tej części meczu po stronie Czarnych był Michał Nowakowski, który zdobył 12 punktów, po stronie Spójni na główny plan wyróżniał się Kacper Borowski, który zdobył 10 punktów w pierwszej połowie. Po przerwie Spójnia powiększyła przewagę do szesnastu punktów, ale wtedy rozpoczął się show Lorena Jacksona, który swoimi dynamicznymi akcjami odmienił losy meczu. Dzięki serii 16-4 w czwartej kwarcie Czarni wyszli na prowadzenie, a kluczowa okazała się trójka Alexa Steina w końcówce, która przypieczętowała ich zwycięstwo. Czarni w ostatniej kwarcie odrobili wszystkie straty i zaliczyli efektowny comeback osiągając ósme zwycięstwo w tym sezonie. Najlepszymi zawodnikami meczu byli Alex Stein (24 punkty, 4 zbiórki) oraz Loren Jackson (22 punkty, 7 asyst), którzy poprowadzili Czarnych do triumfu. Po stronie Spójni wyróżniali się Luther Muhammad (20 punktów) i Trey Davis (19 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst), lecz to nie wystarczyło, by zatrzymać rozpędzonych gości.

W niedzielny wieczór Spójnia Stargard podejmowała u siebie Czarnych Słupsk, lecz mimo obiecującego początku i dobrej gry przez większą część spotkania, gospodarze nie zdołali wyjść z tego spotkania zwycięsko. Mecz rozpoczął się pechowo dla Spójni, bo już w pierwszej minucie boisko opuścił kontuzjowany Wesley Gordon. Pierwsze minuty należały do Czarnych, którzy dzięki solidnej obronie i skutecznych akcjach w ataku odskoczyli na 9-0. Gospodarze zdołali jednak wrócić do gry dzięki skutecznym akcjom z dystansu i dobrej grze w ataku Treya Davisa i po pierwszej kwarcie Spójnia wyszła na trzypunktowe prowadzenie. W drugiej kwarcie gospodarze odskoczyli na dziesięć punktów przewagi. Czarni zdołali jednak częściowo odrobić straty i na przerwę schodzili przy wyniku 56-44 dla Spójni. Najlepiej punktującym w tej części meczu po stronie Czarnych był Michał Nowakowski, który zdobył 12 punktów, po stronie Spójni na główny plan wyróżniał się Kacper Borowski, który zdobył 10 punktów w pierwszej połowie. Po przerwie Spójnia powiększyła przewagę do szesnastu punktów, ale wtedy rozpoczął się show Lorena Jacksona, który swoimi dynamicznymi akcjami odmienił losy meczu. Dzięki serii 16-4 w czwartej kwarcie Czarni wyszli na prowadzenie, a kluczowa okazała się trójka Alexa Steina w końcówce, która przypieczętowała ich zwycięstwo. Czarni w ostatniej kwarcie odrobili wszystkie straty i zaliczyli efektowny comeback osiągając ósme zwycięstwo w tym sezonie. Najlepszymi zawodnikami meczu byli Alex Stein (24 punkty, 4 zbiórki) oraz Loren Jackson (22 punkty, 7 asyst), którzy poprowadzili Czarnych do triumfu. Po stronie Spójni wyróżniali się Luther Muhammad (20 punktów) i Trey Davis (19 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst), lecz to nie wystarczyło, by zatrzymać rozpędzonych gości.

WIĘCEJ O MECZU: Link

WIĘCEJ O MECZU: Link

Link

W ostatnim spotkaniu 16 kolejki Orlen Basket Ligi King Szczecin podejmował u siebie Górnik Zamek Książ Wałbrzych. Początek spotkania nie był zbyt optymistyczny dla kibiców Wilków ze Szczecina. Goście prowadzili po pierwszej kwarcie 32-16. Była to istna dominacja zespołu z Wałbrzycha, Górnik w pierwszej kwarcie dał popis swojej gry w ofensywie, a King był wobec tego bezradny. Druga kwarta była kwartą bardziej wyrównaną bo zakończyła się remisem 21-21, ale mimo to King nadal wysoko przegrywał z Górnikiem. Strata z pierwszej kwarty była ogromna. Gdy wydawało się, że King już raczej tego nie odrobi z takim zaangażowaniem to w drugą połowę zespół Arkadiusza Miłoszewskiego wszedł z impetem. Szybkie, mądre i przemyślane akcje zaczęły przynosić efekty. W dodatku została poprawiona defensywa i King wrócił do gry. Świetnie spisywał się w rzutach zza łuku Tony Meier, który trafił aż 6 trójek i m.in dzięki jego grze King zdołał odwrócić losy spotkania. Warto też wspomnieć o dobrym spotkaniu w wykonaniu Jamesa Woodarda, który zdobył 20 punktów i dołożył 5 zbiórek. Gospodarze, dzięki celnym rzutom za trzy punkty wygrali to spotkanie. Podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego trafili aż 18 trójek, co jest bardzo imponującym wynikiem. Nie zapominajmy również o Jovanie Novaku, który rozdał 11 asyst. Gra Górnika w drugiej połowie z kolei kompletnie się zacięła. Zawodnicy przez tak dużą przewagę po pierwszej połowie, nieco stracili koncentrację. W zespole gości po 19 punktów dołożył Grzegorz Kulka a także Ikeon Smith, który dodatkowo dołożył 10 zbiórek. Zespół prowadzony przez Andrzeja Adamka miał problem, żeby zatrzymać tak skuteczny King i ostatecznie polski szkoleniowiec nie znalazł na to recepty i to gospodarze ostatecznie wygrali to spotkanie.

W ostatnim spotkaniu 16 kolejki Orlen Basket Ligi King Szczecin podejmował u siebie Górnik Zamek Książ Wałbrzych. Początek spotkania nie był zbyt optymistyczny dla kibiców Wilków ze Szczecina. Goście prowadzili po pierwszej kwarcie 32-16. Była to istna dominacja zespołu z Wałbrzycha, Górnik w pierwszej kwarcie dał popis swojej gry w ofensywie, a King był wobec tego bezradny. Druga kwarta była kwartą bardziej wyrównaną bo zakończyła się remisem 21-21, ale mimo to King nadal wysoko przegrywał z Górnikiem. Strata z pierwszej kwarty była ogromna. Gdy wydawało się, że King już raczej tego nie odrobi z takim zaangażowaniem to w drugą połowę zespół Arkadiusza Miłoszewskiego wszedł z impetem. Szybkie, mądre i przemyślane akcje zaczęły przynosić efekty. W dodatku została poprawiona defensywa i King wrócił do gry. Świetnie spisywał się w rzutach zza łuku Tony Meier, który trafił aż 6 trójek i m.in dzięki jego grze King zdołał odwrócić losy spotkania. Warto też wspomnieć o dobrym spotkaniu w wykonaniu Jamesa Woodarda, który zdobył 20 punktów i dołożył 5 zbiórek. Gospodarze, dzięki celnym rzutom za trzy punkty wygrali to spotkanie. Podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego trafili aż 18 trójek, co jest bardzo imponującym wynikiem. Nie zapominajmy również o Jovanie Novaku, który rozdał 11 asyst. Gra Górnika w drugiej połowie z kolei kompletnie się zacięła. Zawodnicy przez tak dużą przewagę po pierwszej połowie, nieco stracili koncentrację. W zespole gości po 19 punktów dołożył Grzegorz Kulka a także Ikeon Smith, który dodatkowo dołożył 10 zbiórek. Zespół prowadzony przez Andrzeja Adamka miał problem, żeby zatrzymać tak skuteczny King i ostatecznie polski szkoleniowiec nie znalazł na to recepty i to gospodarze ostatecznie wygrali to spotkanie.

TABELA PO 16 KOLEJKACH ORLEN BASKET LIGI:

TABELA PO 16 KOLEJKACH ORLEN BASKET LIGI: