RZUTZA3.PL PLKPOGROM-W-SZCZECINIE-KING-ZDOMINOWAL-STALOWKE

Pogrom w Szczecinie! King zdominował Stalówkę

20/10/2025 23:25
Andrzej Romański/plk.pl

King Szczecin, mimo braku Jovana Novaka, w imponującym stylu pokonał w Netto Arenie Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 97:72. I choć nieobecność serbskiego generała na parkiecie mogła zwiastować problemy z organizacją gry, duet Przemysława Żołnierewicza i Jeremy'ego Roacha wypełnił powstałą lukę więcej niż należycie.

King Szczecin, mimo braku Jovana Novaka, w imponującym stylu pokonał w Netto Arenie Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 97:72. I choć nieobecność serbskiego generała na parkiecie mogła zwiastować problemy z organizacją gry, duet Przemysława Żołnierewicza i Jeremy'ego Roacha wypełnił powstałą lukę więcej niż należycie.

Wyrównany początek i... dominacja do ostatniego gwizdka

Wyrównany początek i... dominacja do ostatniego gwizdka

Pierwsza kwarta była jeszcze wyrównana, a różnica punktowa pozostawała niewielka. Dopiero w drugiej odsłonie King pokazał pazur, a gwiazdą szczecinian w ofensywie był przede wszystkim Jeremy Roach. Amerykanin tylko w tej części meczu zdobył 15 punktów, świetnie korzystając z zasłon i zabójczo wykorzystując swoje ponadprzeciętne umiejętności snajperskie. Obok niego błyszczał Przemysław Żołnierewicz, który w roli rozgrywającego spisał się znakomicie. Żołnierewicz był także bardzo aktywny w obronie i kreatywny w ataku, czym dodał drużynie dużo jakości po obu stronach parkietu. Stal próbowała odpowiadać, głównie dzięki Danielowi Gołębiowskiemu i Trentonowi Gibsonowi, jednak ich wysiłek nie wystarczył wobec coraz lepiej funkcjonującej maszyny z Netto Areny. Goście nie potrafili wykorzystać chwil słabszej skuteczności Kinga, a brak wsparcia z ławki tylko pogłębiał problemy. Symbolicznym momentem pierwszej połowy był buzzer beater Roacha zza połowy, który podniósł publiczność z krzeseł i podciął skrzydła rywalom.

Pierwsza kwarta była jeszcze wyrównana, a różnica punktowa pozostawała niewielka. Dopiero w drugiej odsłonie King pokazał pazur, a gwiazdą szczecinian w ofensywie był przede wszystkim Jeremy Roach. Amerykanin tylko w tej części meczu zdobył 15 punktów, świetnie korzystając z zasłon i zabójczo wykorzystując swoje ponadprzeciętne umiejętności snajperskie. Obok niego błyszczał Przemysław Żołnierewicz, który w roli rozgrywającego spisał się znakomicie. Żołnierewicz był także bardzo aktywny w obronie i kreatywny w ataku, czym dodał drużynie dużo jakości po obu stronach parkietu. Stal próbowała odpowiadać, głównie dzięki Danielowi Gołębiowskiemu i Trentonowi Gibsonowi, jednak ich wysiłek nie wystarczył wobec coraz lepiej funkcjonującej maszyny z Netto Areny. Goście nie potrafili wykorzystać chwil słabszej skuteczności Kinga, a brak wsparcia z ławki tylko pogłębiał problemy. Symbolicznym momentem pierwszej połowy był buzzer beater Roacha zza połowy, który podniósł publiczność z krzeseł i podciął skrzydła rywalom.

Kontrolowana dominacja do samego końca

Kontrolowana dominacja do samego końca

Po przerwie szczecinianie kontrolowali wydarzenia na parkiecie w każdym aspekcie. Nemanja Popović konsekwentnie rządził pod koszem, wspierany przez solidnego Ondreja Hustaka, a w defensywie doskonałą robotę wykonywał Max Egner. I choć może nie błyszczał punktami, to jego walka o zbiórki i pozycję były kluczowe dla utrzymania tempa. Anthony Roberts z kolei po raz kolejny przypomniał, jak efektownym potrafi być zawodnikiem, a jego dynamiczne wejścia i seria widowiskowych wsadów w końcówce rozgrzały Netto Arenę do czerwoności. Ekipa z Ostrowa Wielkopolskiego nie potrafiła odnaleźć właściwego rytmu. Przy ogromnych problemach ze skutecznością ofensywa gości ograniczała się właściwie do trzech zawodników - Gołębiowskiego, Gibsona i DJ Lastera. Gołębiowski, mimo fizycznej obrony Kinga, kilka razy skutecznie przedzierał się pod kosz i zasłużył na słowa uznania, lecz bez większego wsparcia nie był w stanie odwrócić losów spotkania.Ostatecznie King Szczecin udowodnił, że nawet bez swojego lidera potrafi rozegrać kompletny, dojrzale poukładany mecz. Po ospałym początku gospodarze całkowicie przejęli kontrolę nad wydarzeniami i nie oddali jej już do końca. Dzisiejsze zwycięstwo to nie tylko pokaz siły i szerokości składu, ale także dowód, że potencjał tego zespołu wciąż rośnie - a mimo dominującej wygranej, w Szczecinie czuć, że stać ich na jeszcze więcej. Ekipa Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski pokazała natomiast głównie to, że ma ogromne problemy w niemalże każdym aspekcie gry i funkcjonowania składu, które będą dla ekipy ostrowian ogromną przeszkodą w wygrywaniu meczów. Jedno jest pewne - jeśli ostrowianie chcą wygrywać mecze, to ich gra musi ulec kompletnej przebudowie.

Po przerwie szczecinianie kontrolowali wydarzenia na parkiecie w każdym aspekcie. Nemanja Popović konsekwentnie rządził pod koszem, wspierany przez solidnego Ondreja Hustaka, a w defensywie doskonałą robotę wykonywał Max Egner. I choć może nie błyszczał punktami, to jego walka o zbiórki i pozycję były kluczowe dla utrzymania tempa. Anthony Roberts z kolei po raz kolejny przypomniał, jak efektownym potrafi być zawodnikiem, a jego dynamiczne wejścia i seria widowiskowych wsadów w końcówce rozgrzały Netto Arenę do czerwoności. Ekipa z Ostrowa Wielkopolskiego nie potrafiła odnaleźć właściwego rytmu. Przy ogromnych problemach ze skutecznością ofensywa gości ograniczała się właściwie do trzech zawodników - Gołębiowskiego, Gibsona i DJ Lastera. Gołębiowski, mimo fizycznej obrony Kinga, kilka razy skutecznie przedzierał się pod kosz i zasłużył na słowa uznania, lecz bez większego wsparcia nie był w stanie odwrócić losów spotkania.

Ostatecznie King Szczecin udowodnił, że nawet bez swojego lidera potrafi rozegrać kompletny, dojrzale poukładany mecz. Po ospałym początku gospodarze całkowicie przejęli kontrolę nad wydarzeniami i nie oddali jej już do końca. Dzisiejsze zwycięstwo to nie tylko pokaz siły i szerokości składu, ale także dowód, że potencjał tego zespołu wciąż rośnie - a mimo dominującej wygranej, w Szczecinie czuć, że stać ich na jeszcze więcej. Ekipa Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski pokazała natomiast głównie to, że ma ogromne problemy w niemalże każdym aspekcie gry i funkcjonowania składu, które będą dla ekipy ostrowian ogromną przeszkodą w wygrywaniu meczów. Jedno jest pewne - jeśli ostrowianie chcą wygrywać mecze, to ich gra musi ulec kompletnej przebudowie.