RZUTZA3.PL PLKPRZEGLAD-ARSENALU-ENEA-LACIATE-ASTORIA-BYDGOSZCZ

Przegląd Arsenału: Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz

07/09/2026 07:08
Fot: 1LM

Kolejny „Przegląd Arsenału” poświęcony jest drużynie Enea Łaciate Astorii Bydgoszcz. Po trzech latach spędzonych na zapleczu ekstraklasy bydgoszczanie wreszcie dopięli swego. Sezon 2025/26 zakończyli w najlepszy możliwy sposób - zwycięstwem w finale 1 Ligi i upragnionym awansem do Polskiej Ligi Koszykówki.

Droga do ekstraklasy nie była jednak usłana różami. Astoria w poprzednich sezonach kilkukrotnie znajdowała się bardzo blisko celu, ale dopiero trzecie podejście okazało się skuteczne. Poprzedni sezon to jednak dominacja podopiecznych Skiby i skupienie się na jednym bardzo ważnym celu ,który jak wiemy udało się spełnić.

Last Season

Można powiedzieć, że Astoria miała już serdecznie dość pierwszej ligi. Po dwóch przegranych podejściach do awansu bydgoszczanie po raz kolejny zbudowali zespół, którego głównym celem było jedno - wydostać się z zaplecza.

Tym razem się udało. Najpierw dominując sezon zasadniczy ,dalej przez play-offy ,aż do finału ,w którym drużyna Grzegorza Skiby wygrała finał z ŁKS-em Coolpack Łódź 3:2, a decydujące spotkanie zakończyło się wynikiem 96:87. Asta po raz drugi w swojej historii wywalczyła awans do ekstraklasy pod wodzą Skiby.

Pierwsza liga została już za Astorią. W PLK nie będzie taryfy ulgowej, a każdy mecz może okazać się walką o utrzymanie. Bydgoszczanie doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego latem nie ograniczyli się do kosmetycznych zmian. Zespół przeszedł sporą przebudowę, a najważniejsza zmiana nastąpiła na ławce trenerskiej.

„Master and his staff”

Największym transferem Astorii tego lata nie był jednak zawodnik. Był nim Anders Sommer. 42-letni Duńczyk przychodzi do Bydgoszczy z bardzo ciekawym CV. W roli pierwszego trenera Bakken Bears czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Danii, a w sezonie 2023/24 wygrał również ENBL. Ostatni sezon spędził natomiast w Paris Basketball jako asystent. To właśnie doświadczenie na różnych poziomach europejskiej koszykówki może być jednym z największych atutów Astorii. Sommer nie przychodzi bowiem do Bydgoszczy jako trener, który dopiero uczy się europejskiego rynku. Przychodzi jako szkoleniowiec, który wie, jak budować zespół.

Co więcej, otrzymał sztab, który łączy doświadczenie z polskich parkietów z jego zagraniczną perspektywą. Grzegorz Skiba zna Astorię od podszewki ,bo fukncjonuje w jej strukturach od wielu wielu lat.

Co więcej, sztab został uzupełniony o Marka Zapałowskiego - byłego pierwszego trenera Resovii Rzeszów, a wcześniej asystenta Igora Milicicia w Napoli Basket oraz członka sztabu Legii Warszawa. Teraz będzie miał okazję wykorzystać swoje doświadczenie już na poziomie ekstraklasy, pomagając Sommerowi w Bydgoszczy.

Przed Astorią stoi więc jasne zadanie - nie tylko wrócić do ekstraklasy, ale zrobić wszystko, aby zostać w niej na dłużej.

Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

„The Nigerian Power”

Jednym z najciekawszych transferów Astorii jest Reprezentant NIgerii - Jordan Ogundiran. 29-letni Nigeryjczyk przychodzi do Bydgoszczy po bardzo intensywnym sezonie, w którym zdążył odwiedzić aż trzy kluby.

Rozgrywki 2025/26 rozpoczął w greckim Maroussi BC, następnie przeniósł się do duńskiego Bakken Bears, a sezon zakończył w słowackim Patrioti Levice. To właśnie tam wywalczył mistrzostwo Słowacji.

W Levice rozegrał 20 spotkań i notował średnio 12,8 punktu, 4 zbiórki oraz 4,9 asysty na mecz. Jeszcze ciekawiej wyglądały jego występy w FIBA Europe Cup w barwach Bakken Bears (W zespole ,z którym Sommer zdobył cztery razy mistrza Dani) - w sześciu spotkaniach zdobywał średnio 16,8 punktu, 3 zbiórki i 5,5 asysty, trafiając 42,1% rzutów za trzy.

To pokazuje, z jakim typem zawodnika Astoria ma do czynienia.

Ogundiran nie jest rozgrywającym, który ogranicza się wyłącznie do podawania piłki. Potrafi kreować grę, samemu zdobywać punkty i brać odpowiedzialność za ofensywę. Jest to gracz ,który potrafi również uruchamiać partnerów.

W Bydgoszczy będzie musiał jednak zrobić kolejny krok. PLK to zdecydowanie wyższy poziom fizyczności i talentu niż liga słowacka. Jeżeli jednak szybko odnajdzie się w systemie Sommera, może zostać jednym z najważniejszych zawodników całego zespołu.

Fot:  Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

„The Finnish sniper”

Jeżeli mamy wskazać zawodnika, który może być jednym z największych odkryć Astorii, trudno nie wspomnieć o Jaydenie Taylorze. 23-letni Amerykanin został ostatnim transferem bydgoskiego beniaminka. Poprzedni sezon spędził w Finlandii, gdzie najpierw występował w Kataja Basket, a następnie w KTP Basket. I właśnie w Finlandii pokazał, że potrafi być bardzo produktywnym zawodnikiem.

W Kataja Basket zdobywał średnio 21,7 punktu, 5,3 zbiórki i 3,3 asysty. Po zmianie klubu nadal utrzymywał bardzo wysoką produkcję - w KTP Basket było to 19,8 punktu, 6,6 zbiórki i 3,3 asysty.

Oczywiście przeniesienie takich statystyk do PLK jest nierealne. Nie o to jednak chodzi. Taylor ma być jednym z głównych źródeł ofensywy Astorii. Potrafi stworzyć sobie rzut. Potrafi zaatakować close-out. Potrafi wejść pod kosz. A przy odpowiedniej przestrzeni może również wykorzystywać rzut z dystansu. Beniaminek potrzebuje takich zawodników.

 Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

„MVP prosto z Holandii”

Drugim najważniejszym pytaniem dotyczącym zagranicznej rotacji będzie Jalen Thomas. 208 centymetrów wzrostu, doświadczenie NCAA, epizod w G-League, a przede wszystkim - MVP finałów ligi holenderskiej. Thomas poprzedni sezon rozpoczął w Bułgarii, a następnie przeniósł się do Landstede Hammers Zwolle. To właśnie w Holandii zrobił największe wrażenie i został wybrany najlepszym zawodnikiem finałów.

Astoria potrzebowała centra, który nie będzie wyłącznie „dużym człowiekiem” pod koszem. Thomas ma dawać więcej. Może być groźny na pick-and-rollu. Może kończyć akcje przy obręczy. Ma warunki do walki na tablicach.

A jego doświadczenie z NCAA i G-League sprawia, że nie powinien być zawodnikiem całkowicie nieprzygotowanym do fizyczności zawodowego basketu. Największym wyzwaniem będzie jednak regularność.

MVP finałów ligi holenderskiej brzmi świetnie.

Teraz trzeba to przełożyć na PLK.

 Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

„Szwed wraca do Polski”

Denzel Andersson to kolejny zawodnik, który ma wnieść do zespołu coś, czego beniaminek będzie potrzebował niemal w każdym meczu - fizyczność. Szwed mierzy 204 centymetry i ma doświadczenie z polskiej ligi. W poprzednim sezonie występował w hiszpańskim Obradoiro, a do Polski wraca po kilku latach gry poza naszym krajem. Nie jest to transfer nastawiony wyłącznie na statystyki. Andersson ma być zawodnikiem od zadań specjalnych: Obrona, Zbiórka, Fizyczna walka, Zasłona. I jeszcze jedna ważna rzecz - uniwersalność. W lidze, w której różnica między silnym skrzydłowym a niskim środkowym potrafi być bardzo niewielka, możliwość bronienia kilku pozycji jest ogromnym atutem.

Andersson może nie być największą gwiazdą Astorii. Może być za to jednym z jej najważniejszych zawodników.

 Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

„Old school”

Nie samymi Amerykanami i Skandynawami Astoria stoi. Jednym z najważniejszych transferów krajowych jest David Brembly. 33-letni skrzydłowy zna polską ligę bardzo dobrze. W przeszłości reprezentował między innymi Trefl Sopot, Zastal Zielona Góra oraz BM Stal Ostrów Wielkopolski. Ma również na koncie trofea zdobyte na polskich parkietach.

Astoria nie sprowadza więc zawodnika, którego forma jest oczywista. Sprowadza doświadczenie. Jeżeli zdrowie pozwoli mu wrócić do dawnej dyspozycji, bydgoszczanie mogą zyskać jednego z najbardziej wartościowych Polaków w rotacji.

A jeżeli nie? Wtedy jego rola będzie musiała zostać odpowiednio zmodyfikowana. Tak czy inaczej - jego doświadczenie w drużynie beniaminka może okazać się bezcenne.

 Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

„Martyce stays”

Martyce Kimbrough pozostaje w Bydgoszczy. I jest to niezwykle ważna informacja. Gracz ,który dawał Astorii setki arcy ważnych punktów, nie raz ratując wyniki spotkań - zostaje na kolejny sezon. Amerykanin był bardzo ważną częścią drużyny, która wywalczyła awans, notując 15 pkt na mecz. Kimbrough jest już w Astorii dwa sezony, więc zna zarówno klub, jak i system pracy, który doprowadził Astorię do ekstraklasy. Teraz jednak wszystko zaczyna się od nowa. Teraz będzie musiał odnaleźć się w drużynie, w której obok niego pojawi się kilku nowych zagranicznych zawodników. Jego doświadczenie z poprzedniego sezonu może jednak być bardzo cenne. Zna halę. Zna kibiców. Zna polską koszykówkę.

I wie, co oznacza walka o każdą piłkę. Dla nowego zespołu taki zawodnik jest czymś więcej niż tylko kolejnym obcokrajowcem. Jest częścią ciągłości.

Fot: 1LM

„MVP zostaje w domu”

Karol Kamiński nie potrzebuje chyba wielkiej prezentacji. To właśnie on był jedną z twarzy poprzedniego sezonu.

W sezonie regularnym zdobywał średnio 11,3 punktu, 3,6 zbiórki i 3,5 asysty, trafiając 34,3% rzutów za trzy. Jeszcze ważniejszy był jednak jego występ w finale. W decydującym spotkaniu z ŁKS-em rzucił 34 punkty i poprowadził Astorię do awansu. Został MVP finałów. Teraz czeka go najtrudniejsze zadanie w karierze. Nie wystarczy już być jednym z najlepszych zawodników pierwszej ligi. Kamiński musi udowodnić, że jego wszechstronność przełoży się również na ekstraklasę.

I tutaj pojawia się bardzo ciekawy aspekt. Nie musi być pierwszą opcją. Nie musi rzucać 15 razy w meczu. Może być zawodnikiem, który robi trochę wszystkiego. Rzuci za trzy. Znajdzie kolegę pod koszem. Zbierze piłkę. Zagra w obronie.

Jeżeli zaakceptuje rolę bardziej podporządkowaną zespołowi, jego wartość dla Astorii może być ogromna.

Fot: 1LM

„The veteran”

Marcin Nowakowski jest jednym z zawodników, którzy najlepiej łączą starą i nową Astorię. Doświadczony rozgrywający zna zarówno klub, jak i poziom ekstraklasy. W przeszłości występował między innymi w Sokole Łańcut, a wcześniej miał już okazję reprezentować Astorię na poziomie PLK. Jego historia w Bydgoszczy sięga również sezonu 2020/21.

W poprzednim sezonie był jednym z elementów zespołu, który wywalczył awans. Teraz jego rola może być jeszcze ważniejsza. Dlaczego? Bo Astoria będzie miała w składzie zawodników, którzy dopiero poznają PLK.

A kiedy młody zespół zacznie się spieszyć, potrzebny jest ktoś, kto potrafi powiedzieć: spokojnie. Nowakowski nie musi być gwiazdą. Ma być stabilizatorem. Człowiekiem od trudnych minut. Zawodnikiem, który wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. W przypadku beniaminka może być to jedna z najbardziej niedocenianych ról.

Fot: 1LM

„Second unit”

Wojciech Dzierżak to zawodnik, którego nie należy sprowadzać wyłącznie do roli zmiennika. W poprzednim sezonie z powodu kontuzji rozegrał 23 mecze, spędzając na parkiecie średnio 18,5 minuty. Zdobywał 6,7 punktu i dokładał 3 asysty. Dzierżak jest ważny przede wszystkim dlatego, że daje trenerowi kolejną opcję na rozegraniu. Nie jest klasycznym „pass-first” point guardem. Potrafi zaatakować kosz. Potrafi również rzucić z dystansu. A przy odpowiedniej roli może dać drużynie ogromną energię z ławki.

Najważniejsze będzie jednak ograniczenie strat i utrzymanie odpowiedniego poziomu organizacji gry. W PLK każda strata w złym miejscu może skończyć się kontrą. Dzierżak musi więc udowodnić, że potrafi podejmować dobre decyzje również pod presją.

Fot: Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz

„Młodzi gniewni”

Bartosz Ptak jest jednym z najciekawszych młodych zawodników w składzie Astorii. Rocznik 2006. 200 centymetrów wzrostu. Pozycje trzy-cztery. W poprzednim sezonie w 1. Lidze rozegrał 32 spotkania i zdobywał średnio 2,5 punktu w niespełna osiem minut. Statystyki nie robią wielkiego wrażenia. I właśnie dlatego trzeba patrzeć trochę dalej. Ptak nie został w zespole jako gotowy zawodnik. On ma się nim dopiero stać.

Ma warunki fizyczne, aby grać na kilku pozycjach, a jego zadaniem będzie przede wszystkim wykorzystanie minut, które dostanie od trenera. Nie można od niego oczekiwać, że nagle stanie się pełnoprawnym uczestnikiem rotacji. Ale kilka dobrych minut? Dobra obrona? Dwie zbiórki? Rzut za trzy? Tak może wyglądać jego droga do większej roli.

Fot: 1LM

Podobną drogę może przejść Mikołaj Kachelski. Rocznik 2005. 198 centymetrów wzrostu. Niski skrzydłowy.

W poprzednim sezonie Kachelski wystąpił w 29 spotkaniach pierwszej ligi, spędzając na parkiecie średnio niespełna siedem minut i zdobywając 1,8 punktu. Ale jego historia nie kończy się na tych liczbach. Kiedy dostawał większą odpowiedzialność w drugiej lidze, potrafił pokazać zupełnie inne oblicze. W sezonie 2024/25 zdobywał tam średnio aż 17,5 punktu, 3,4 zbiórki i 1,5 asysty, trafiając 33,7% rzutów za trzy.

To pokazuje, że potencjał jest. Teraz pozostaje pytanie, czy Kachelski będzie w stanie przenieść go na wyższy poziom.

W nowej Astorii jego rola może być przede wszystkim rozwojowa, a większej liczby minut należy spodziewać się również na parkietach drugiej ligi. Ale podobnie jak w przypadku Ptaka, nie chodzi tutaj o to, aby od razu oczekiwać wielkich liczb. Chodzi o rozwój. O kolejne minuty. O nabieranie doświadczenia. I o to, aby za rok czy dwa z zawodnika, który dziś czeka na swoją szansę, stać się pełnoprawnym elementem rotacji Astorii.

Fot: 1LM

„College boys”

Piotr Wińkowski wraca do Bydgoszczy.

I jest to powrót szczególny, bo młody środkowy ma już za sobą epizod w ekstraklasie właśnie w barwach Astorii. Wińkowski ma 22 lata i 207 centymetrów wzrostu. W swojej dotychczasowej karierze przechodził przez kolejne szczeble bydgoskiej koszykówki, a ostatni sezon spędził w NCAA. Teraz wraca już jako znacznie bardziej doświadczony zawodnik.

Jego rola prawdopodobnie będzie ograniczona przez obecność Thomasa, ale Astoria potrzebuje również kogoś, kto będzie gotowy wejść na parkiet i zostawić na nim serce dla drużyny. Wińkowski ma warunki, aby dać zespołowi bardzo ważne i bardzo dobre minuty pod koszem. A przy odpowiednim rozwoju może zostać naprawdę bardzo solidnym, co ważne -polskim graczem podkoszowym.

Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

Kacper Kłaczek to z kolei kolejny zawodnik, którego rozwój warto obserwować. Młody Polak ma za sobą doświadczenie amerykańskiej koszykówki akademickiej, gdzie w barwach Elon Phoenix notował średnio 11,4 punktu, 6 zbiórek i 2,8 asysty. Jego 204 centymetry wzrostu pozwalają mu występować zarówno na pozycji niskiego, jak i silnego skrzydłowego.

I właśnie uniwersalność może być jego największym atutem.

W przypadku beniaminka zawodnicy tego typu są niezwykle cenni. Jeżeli jeden gracz potrafi zagrać na dwóch pozycjach, trener zyskuje możliwość łatwiejszego reagowania na wydarzenia boiskowe. Kłaczek nie musi od razu zostać gwiazdą. Ma przede wszystkim wykorzystać doświadczenie zdobyte za oceanem i udowodnić, że jest gotowy na pełnoprawną rolę w PLK.

Fot: Łukasz Grzybowski / Warsztat Fotografa

Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz - skład na sezon 2026/27

PG: Jordan Ogundiran, Marcin Nowakowski, Wojciech Dzierżak

SG: Jayden Taylor, Martyce Kimbrough

SF: David Brembly, Karol Kamiński, Bartosz Ptak, Mikołaj Kachelski

PF: Denzel Andersson, Kacper Kłaczek

C: Jalen Thomas, Piotr Wińkowski

Trener: Anders Sommer

Asystenci: Grzegorz Skiba, Marek Zapałowski