RZUTZA3.PL PLKPRZEGLAD-ARSENALU-KING-SZCZECIN
Przegląd Arsenału: King Szczecin
26/08/2026 07:50
Drugi „Przegląd Arsenału” przenosi się z Gdyni do Szczecina, gdzie na tapet bierzemy zespół tutejszego Kinga, którym trener Majcherek wraz ze swoim sztabem szkoleniowym ma zamiar rozpocząć nowy sezon. Przed jedyną ekipą z Pomorza Zachodniego w PLK nowy rozdział, choć niekoniecznie ogromna przebudowa — zmiany zostały bowiem dokonane głównie wśród zawodników zagranicznych, a polska część rotacji pozostała prawie taka sama.
Drugi „Przegląd Arsenału” przenosi się z Gdyni do Szczecina, gdzie na tapet bierzemy zespół tutejszego Kinga, którym trener Majcherek wraz ze swoim sztabem szkoleniowym ma zamiar rozpocząć nowy sezon. Przed jedyną ekipą z Pomorza Zachodniego w PLK nowy rozdział, choć niekoniecznie ogromna przebudowa — zmiany zostały bowiem dokonane głównie wśród zawodników zagranicznych, a polska część rotacji pozostała prawie taka sama.
Obiecujący sezon zakończony płytkim rozczarowaniem
Obiecujący sezon zakończony płytkim rozczarowaniem
King Szczecin w sezonie 2025/26 rósł z meczu na mecz, a jego zespołowość i zdolność do wygrywania nawet „przegranych” spotkań stanowiły powody do zachwytów w całej społeczności wokół ligi. Była to drużyna relatywnie młoda, z silnymi polskimi filarami w postaci choćby Tomasza Gielo czy Przemysława Żołnierewicza, nastawiona na bardzo fizyczną grę po obu stronach parkietu. Przez cały poprzedni sezon towarzyszyły szczecinianom jednak te same demony: brak „go-to guya”, zbyt pasywni obwodowi, kontuzje, ogromna niedojrzałość w rozgrywaniu piłki oraz tracenie punktów w sposób wręcz kuriozalny, po lekkomyślnych stratach. Mimo wszystko przez cały sezon zdawało się jednak, że King mieści się w ścisłej czołówce pretendentów do tytułu mistrza Polski. Czar jednak prysł, gdy marzenia szczecinian o powtórzeniu sukcesu z 2023 roku zostały zburzone przez Zastal Zielona Góra już na etapie ćwierćfinału, gdy zielonogórzanie triumfowali w serii zakończonej wynikiem 3:1. Po szybkim odpadnięciu w Pucharze Polski, (nawiasem mówiąc, również po meczu z Zastalem Zielona Góra) a także zwyciężeniu zaledwie jednego meczu w fazie play-off, atmosferę wokół szczecińskiego klubu dyktowała głównie jedna emocja, jaką było rozczarowanie. Był potencjał, były umiejętności, były chęci, był skład - zabrakło jedynie sukcesu.
King Szczecin w sezonie 2025/26 rósł z meczu na mecz, a jego zespołowość i zdolność do wygrywania nawet „przegranych” spotkań stanowiły powody do zachwytów w całej społeczności wokół ligi. Była to drużyna relatywnie młoda, z silnymi polskimi filarami w postaci choćby Tomasza Gielo czy Przemysława Żołnierewicza, nastawiona na bardzo fizyczną grę po obu stronach parkietu. Przez cały poprzedni sezon towarzyszyły szczecinianom jednak te same demony: brak „go-to guya”, zbyt pasywni obwodowi, kontuzje, ogromna niedojrzałość w rozgrywaniu piłki oraz tracenie punktów w sposób wręcz kuriozalny, po lekkomyślnych stratach. Mimo wszystko przez cały sezon zdawało się jednak, że King mieści się w ścisłej czołówce pretendentów do tytułu mistrza Polski. Czar jednak prysł, gdy marzenia szczecinian o powtórzeniu sukcesu z 2023 roku zostały zburzone przez Zastal Zielona Góra już na etapie ćwierćfinału, gdy zielonogórzanie triumfowali w serii zakończonej wynikiem 3:1. Po szybkim odpadnięciu w Pucharze Polski, (nawiasem mówiąc, również po meczu z Zastalem Zielona Góra) a także zwyciężeniu zaledwie jednego meczu w fazie play-off, atmosferę wokół szczecińskiego klubu dyktowała głównie jedna emocja, jaką było rozczarowanie. Był potencjał, były umiejętności, były chęci, był skład - zabrakło jedynie sukcesu.
Wzmocnienie polskiego fundamentu
Wzmocnienie polskiego fundamentu
Mimo sezonu zakończonego srogą klęską, polska rotacja Kinga nie miała sobie wiele do zarzucenia. Tomasz Gielo rozegrał relatywnie dobry sezon, w którym nawet jeśli nie szło mu na boisku, to jako kapitan drużyny miał ogromny wkład w budowanie reszty zespołu. Z jego doświadczenia korzystali przede wszystkim młodzi zawodnicy, tacy jak Jeremy Roach czy Nemanja Popović. Nie był to jednak łaskawy sezon dla drugiego, równie ważnego elementu polskiej rotacji Kinga, którym był Przemysłaa Żołnierewicz. Tuż przed rozpoczęciem play-offów zawodnik ten musiał bowiem z powodu kontuzji obyć się ponad miesiąc bez grania. Mimo wszystko trener Majcherek postanowił wzmocnić polską rotację, dobierając sobie trzeci bardzo ważny element układanki koło Tomasza Gielo i Przemysława Żołnierewicza, który z pewnością będzie stanowił o sile i zespołowości Kinga. Jest nim Mikołaj Witliński, który związał się ze szczecińskim klubem trzyletnim kontraktem. Tomasz Gielo, Przemysław Żołnierewicz, Mikołaj Witliński, a tuż za ich plecami gotowi do wsparcia Max Egner, a także młodzi Antoni Majcherek z Jakubem Ucieszyńskim - to wygląda naprawdę solidnie.
Mimo sezonu zakończonego srogą klęską, polska rotacja Kinga nie miała sobie wiele do zarzucenia. Tomasz Gielo rozegrał relatywnie dobry sezon, w którym nawet jeśli nie szło mu na boisku, to jako kapitan drużyny miał ogromny wkład w budowanie reszty zespołu. Z jego doświadczenia korzystali przede wszystkim młodzi zawodnicy, tacy jak Jeremy Roach czy Nemanja Popović. Nie był to jednak łaskawy sezon dla drugiego, równie ważnego elementu polskiej rotacji Kinga, którym był Przemysłaa Żołnierewicz. Tuż przed rozpoczęciem play-offów zawodnik ten musiał bowiem z powodu kontuzji obyć się ponad miesiąc bez grania. Mimo wszystko trener Majcherek postanowił wzmocnić polską rotację, dobierając sobie trzeci bardzo ważny element układanki koło Tomasza Gielo i Przemysława Żołnierewicza, który z pewnością będzie stanowił o sile i zespołowości Kinga. Jest nim Mikołaj Witliński, który związał się ze szczecińskim klubem trzyletnim kontraktem. Tomasz Gielo, Przemysław Żołnierewicz, Mikołaj Witliński, a tuż za ich plecami gotowi do wsparcia Max Egner, a także młodzi Antoni Majcherek z Jakubem Ucieszyńskim - to wygląda naprawdę solidnie.
Rotacja zagraniczna
Rotacja zagraniczna
W poprzednim sezonie we znaki bardzo mocno dawał się niedziałający obwód, który w przeważającej większości stanowiła ta zagraniczna część składu. Jovan Novak nie był zdolny do zdobywania punktów na poziomie takim, jakiego trener Majcherek potrzebował na pozycji numer jeden, a Jeremy Roach, choć potrafił przejmować mecze, nie był na tyle regularnym zabójcą, aby King mógł opierać na nim swoją grę ofensywną w meczach o najwyższą stawkę. Noah Freidel natomiast, mimo swojej angażującej i fizycznej gry w obronie, często miewał spore problemy z celnością, a przecież to właśnie skuteczność zza łuku i rozszerzanie przestrzeni na parkiecie były jego głównymi zadaniami. Brutalna egzekucja rzutów za trzy miała być jednym z jego największych atutów, a zbyt często bywała rozczarowaniem. Trener Majcherek tym razem podszedł nieco inaczej do budowy zagranicznej rotacji. Najważniejszą zmianą zdaje się być zwiększenie liczby zawodników z wybitną umiejętnością do kreacji gry dla siebie samego. Tegoroczny King ma być mniej zależny od tego, czy jeden konkretny zawodnik będzie miał swój dzień, a bardziej elastyczny pod względem ofensywnym. Sehnal, Reynolds, Porter, McCaffery i Chassang - każdy z nich ma nieco inną charakterystykę, i każdy z nich wydaje się mieć konkretne zadanie w nowej ekipie Kinga.
W poprzednim sezonie we znaki bardzo mocno dawał się niedziałający obwód, który w przeważającej większości stanowiła ta zagraniczna część składu. Jovan Novak nie był zdolny do zdobywania punktów na poziomie takim, jakiego trener Majcherek potrzebował na pozycji numer jeden, a Jeremy Roach, choć potrafił przejmować mecze, nie był na tyle regularnym zabójcą, aby King mógł opierać na nim swoją grę ofensywną w meczach o najwyższą stawkę. Noah Freidel natomiast, mimo swojej angażującej i fizycznej gry w obronie, często miewał spore problemy z celnością, a przecież to właśnie skuteczność zza łuku i rozszerzanie przestrzeni na parkiecie były jego głównymi zadaniami. Brutalna egzekucja rzutów za trzy miała być jednym z jego największych atutów, a zbyt często bywała rozczarowaniem. Trener Majcherek tym razem podszedł nieco inaczej do budowy zagranicznej rotacji. Najważniejszą zmianą zdaje się być zwiększenie liczby zawodników z wybitną umiejętnością do kreacji gry dla siebie samego. Tegoroczny King ma być mniej zależny od tego, czy jeden konkretny zawodnik będzie miał swój dzień, a bardziej elastyczny pod względem ofensywnym. Sehnal, Reynolds, Porter, McCaffery i Chassang - każdy z nich ma nieco inną charakterystykę, i każdy z nich wydaje się mieć konkretne zadanie w nowej ekipie Kinga.
Czeska jedynka z Nymburka
Czeska jedynka z Nymburka
Za głównego rozgrywającego drużyny trener Majcherek powziął doświadczonego Ondreja Sehnala. Czech przyszedł do klubu ze Szczecina po trzyletnim epizodzie w gigancie czeskiej koszykówki - ERA Nymburk. Sehnal jest jednak zawodnikiem, którego nie należy traktować wyłącznie jako klasycznego rozgrywającego od rozdawania piłek. Potrafi zarówno kreować, jak i kończyć akcje, co ma dać Kingowi to, co w pewnym momencie przestał dawać Jovan Novak - realną groźbę, że rozgrywający wcale nie musi oddawać piłki, bo niewystarczająco pilnowany sam znajdzie drogę, aby umieścić ją w obręczy. Po trzech sezonach spędzonych w Nymburku Sehnal przychodzi do Szczecina z dużym doświadczeniem w europejskiej koszykówce. W poprzednim sezonie rozegrał aż 58 spotkań, notując średnio 11 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki. Szczególnie istotna dla Kinga wydaje się druga z tych liczb. Jeżeli szczecinianie chcą w nowym sezonie uniknąć chaosu, który czasami pojawiał się w ich grze ofensywnej, Sehnal będzie jednym z najważniejszych ludzi w całej drużynie.
Za głównego rozgrywającego drużyny trener Majcherek powziął doświadczonego Ondreja Sehnala. Czech przyszedł do klubu ze Szczecina po trzyletnim epizodzie w gigancie czeskiej koszykówki - ERA Nymburk. Sehnal jest jednak zawodnikiem, którego nie należy traktować wyłącznie jako klasycznego rozgrywającego od rozdawania piłek. Potrafi zarówno kreować, jak i kończyć akcje, co ma dać Kingowi to, co w pewnym momencie przestał dawać Jovan Novak - realną groźbę, że rozgrywający wcale nie musi oddawać piłki, bo niewystarczająco pilnowany sam znajdzie drogę, aby umieścić ją w obręczy. Po trzech sezonach spędzonych w Nymburku Sehnal przychodzi do Szczecina z dużym doświadczeniem w europejskiej koszykówce. W poprzednim sezonie rozegrał aż 58 spotkań, notując średnio 11 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki. Szczególnie istotna dla Kinga wydaje się druga z tych liczb. Jeżeli szczecinianie chcą w nowym sezonie uniknąć chaosu, który czasami pojawiał się w ich grze ofensywnej, Sehnal będzie jednym z najważniejszych ludzi w całej drużynie.
Amerykański combo
Amerykański combo
Jako zawodnik na pozycje 1–2 do Szczecina przywędrował Noah Reynolds, który specjalizuje się przede wszystkim w zdobywaniu punktów. W poprzednim sezonie FIBA Europe Cup zdobywał średnio 17 punktów na mecz, trafiając aż 51% rzutów za trzy. Potrafi również wypracować okazję partnerowi z drużyny, a także nakłada wystarczającą presję na przeciwników, aby zmuszać ich do strat lub błędów w obronie. Reynolds wygląda na dużo pewniejszą alternatywę względem Jeremy'ego Roacha z poprzedniego sezonu i najpewniej będzie drugim filarem gry obwodowej Kinga. Nie oznacza to oczywiście, że Amerykanin musi wejść do ligi i natychmiast powtarzać swoje europejskie liczby ze Słowacji, jednak jego profil zdecydowanie odpowiada temu, czego Kingowi brakowało w najważniejszych momentach poprzedniej kampanii. Jest zawodnikiem zdolnym do samodzielnego wykreowania rzutu. A właśnie takich graczy brakowało Kingowi najbardziej, kiedy w końcówkach meczów piłka stawała się ciężka, a atak szczecinian przestawał funkcjonować.
Jako zawodnik na pozycje 1–2 do Szczecina przywędrował Noah Reynolds, który specjalizuje się przede wszystkim w zdobywaniu punktów. W poprzednim sezonie FIBA Europe Cup zdobywał średnio 17 punktów na mecz, trafiając aż 51% rzutów za trzy. Potrafi również wypracować okazję partnerowi z drużyny, a także nakłada wystarczającą presję na przeciwników, aby zmuszać ich do strat lub błędów w obronie. Reynolds wygląda na dużo pewniejszą alternatywę względem Jeremy'ego Roacha z poprzedniego sezonu i najpewniej będzie drugim filarem gry obwodowej Kinga. Nie oznacza to oczywiście, że Amerykanin musi wejść do ligi i natychmiast powtarzać swoje europejskie liczby ze Słowacji, jednak jego profil zdecydowanie odpowiada temu, czego Kingowi brakowało w najważniejszych momentach poprzedniej kampanii. Jest zawodnikiem zdolnym do samodzielnego wykreowania rzutu. A właśnie takich graczy brakowało Kingowi najbardziej, kiedy w końcówkach meczów piłka stawała się ciężka, a atak szczecinian przestawał funkcjonować.
Łowca punktów z doświadczeniem w Lidze Mistrzów
Łowca punktów z doświadczeniem w Lidze Mistrzów
Jeżeli Reynolds ma być drugim filarem obwodu, to Zahir Porter może być jego najbardziej bezpośrednim partnerem w zdobywaniu punktów. Amerykanin mierzy 198 centymetrów i jest urodzonym scorerem. Porter nie jest zawodnikiem prosto z amerykańskiej uczelni, który po raz pierwszy spróbuje swoich sił po drugiej stronie Atlantyku. Ma już za sobą kilka przystanków w Europie i doświadczenie w rozgrywkach pucharowych. W barwach VEF Ryga występował między innymi w Basketball Champions League, a w lidze estońsko-łotewskiej notował średnio 18 punktów na mecz, trafiając przy tym 51% rzutów za trzy. W Lidze Mistrzów jego średnia wynosiła 16 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty. To liczby, które pokazują, że Porter potrafi być produktywny również przeciwko silniejszym przeciwnikom. Najważniejsze w jego przypadku wydaje się jednak to, że może zdobywać punkty na kilka sposobów. Rzut z dystansu, półdystans, slashing, gra w przejściu - jego arsenał powinien dać Kingowi kolejne źródło punktów. I właśnie dlatego transfer Portera może być jednym z najważniejszych w całym rosterze. W poprzednim sezonie Szczecinowi często brakowało zawodnika, który po prostu weźmie piłkę i sam coś z nią zrobi, a Porter wygląda na gracza, który właśnie tego typu rolę może pełnić.
Jeżeli Reynolds ma być drugim filarem obwodu, to Zahir Porter może być jego najbardziej bezpośrednim partnerem w zdobywaniu punktów. Amerykanin mierzy 198 centymetrów i jest urodzonym scorerem. Porter nie jest zawodnikiem prosto z amerykańskiej uczelni, który po raz pierwszy spróbuje swoich sił po drugiej stronie Atlantyku. Ma już za sobą kilka przystanków w Europie i doświadczenie w rozgrywkach pucharowych. W barwach VEF Ryga występował między innymi w Basketball Champions League, a w lidze estońsko-łotewskiej notował średnio 18 punktów na mecz, trafiając przy tym 51% rzutów za trzy. W Lidze Mistrzów jego średnia wynosiła 16 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty. To liczby, które pokazują, że Porter potrafi być produktywny również przeciwko silniejszym przeciwnikom. Najważniejsze w jego przypadku wydaje się jednak to, że może zdobywać punkty na kilka sposobów. Rzut z dystansu, półdystans, slashing, gra w przejściu - jego arsenał powinien dać Kingowi kolejne źródło punktów. I właśnie dlatego transfer Portera może być jednym z najważniejszych w całym rosterze. W poprzednim sezonie Szczecinowi często brakowało zawodnika, który po prostu weźmie piłkę i sam coś z nią zrobi, a Porter wygląda na gracza, który właśnie tego typu rolę może pełnić.
Skrzydłowy zza wielkiej wody
Skrzydłowy zza wielkiej wody
Patrick McCaffery jest jednym z bardziej nietypowych zawodników w tej zagranicznej układance. Mierzący 206 centymetrów Amerykanin nominalnie występuje na pozycji numer trzy, jednak jego warunki fizyczne pozwalają mu również na grę jako czwórka. Większość swojej kariery akademickiej spędził w Iowa Hawkeyes, gdzie w ostatnim sezonie notował średnio 9 punktów, 3 zbiórki i asystę. Następnie przeniósł się do Butler Bulldogs, gdzie jego liczby wzrosły do 11 punktów, 4 zbiórek i 2 asyst na spotkanie. McCaffery otrzymał również zaproszenie do NBA Summer League od Sacramento Kings. Nie jest to jednak zawodnik całkowicie świeży w Europie. Poprzedni sezon spędził w rumuńskim CS Valcea 1924, rywalizując zarówno w lidze krajowej, jak i w FIBA Europe Cup. Jego pierwszy profesjonalny rok nie należał może do wybitnych pod względem statystycznym, jednak warto pamiętać o tym, że był to dla niego debiut na Starym Kontynencie i grał w zespole posiadającym aż ośmiu zagranicznych zawodników w rotacji. Największym atutem McCaffery'ego ma być jego wszechstronność. Jest wysoki, mobilny, dobry w obronie i potrafi rzucać za 3 punkty. W Kingu może być zawodnikiem, który niekoniecznie będzie robił największe liczby, ale znacząco ułatwi funkcjonowanie całego zespołu.
Patrick McCaffery jest jednym z bardziej nietypowych zawodników w tej zagranicznej układance. Mierzący 206 centymetrów Amerykanin nominalnie występuje na pozycji numer trzy, jednak jego warunki fizyczne pozwalają mu również na grę jako czwórka. Większość swojej kariery akademickiej spędził w Iowa Hawkeyes, gdzie w ostatnim sezonie notował średnio 9 punktów, 3 zbiórki i asystę. Następnie przeniósł się do Butler Bulldogs, gdzie jego liczby wzrosły do 11 punktów, 4 zbiórek i 2 asyst na spotkanie. McCaffery otrzymał również zaproszenie do NBA Summer League od Sacramento Kings. Nie jest to jednak zawodnik całkowicie świeży w Europie. Poprzedni sezon spędził w rumuńskim CS Valcea 1924, rywalizując zarówno w lidze krajowej, jak i w FIBA Europe Cup. Jego pierwszy profesjonalny rok nie należał może do wybitnych pod względem statystycznym, jednak warto pamiętać o tym, że był to dla niego debiut na Starym Kontynencie i grał w zespole posiadającym aż ośmiu zagranicznych zawodników w rotacji. Największym atutem McCaffery'ego ma być jego wszechstronność. Jest wysoki, mobilny, dobry w obronie i potrafi rzucać za 3 punkty. W Kingu może być zawodnikiem, który niekoniecznie będzie robił największe liczby, ale znacząco ułatwi funkcjonowanie całego zespołu.
Francuskie doświadczenie pod koszem
Francuskie doświadczenie pod koszem
Ostatnim, a jednocześnie jednym z najbardziej doświadczonych elementów zagranicznej układanki jest Alexandre Chassang. Francuz ten mierzy 206 centymetrów wzrostu i od ponad dekady funkcjonuje na wysokim poziomie europejskiej koszykówki. Reprezentował on przez wiele lat czołowe kluby francuskiej koszykówki, w międzyczasie raz sięgając po mistrzostwo Francji z ASVEL. Najważniejsze dla Kinga może być jednak jego doświadczenie w europejskich pucharach, bowiem Chassang występował zarówno w EuroCupie, jak i Basketball Champions League. Jest również reprezentantem Francji, mając na koncie 11 spotkań w seniorskiej kadrze Les Bleus. Sam profil zawodnika również wygląda bardzo interesująco. Jest silny fizycznie, dobrze zbiera, walczy na obu tablicach i powinien dać Kingowi sporo jakości pod własnym oraz przeciwnym koszem. Świetnie się odnajduje w pick'n'rollu, ale ma również rzut z dystansu, dzięki czemu może rozszerzać grę. To może być niezwykle ważne w kontekście obecności Mikołaja Witlińskiego, bowiem jest to dwóch centrów o wyraźnie innych charakterystykach, co daje trenerowi Majcherkowi większą swobodę w dobieraniu podkoszowej rotacji zależnie od przeciwnika. W drużynie, która przechodzi częściową wymianę zagranicznej rotacji, doświadczenie zawodnika mającego za sobą francuską ekstraklasę, turecką ligę i europejskie puchary może okazać się bezcenne, szczególnie w sezonie, w którym King sam wraca do europejskiej rywalizacji.King Szczecin - roster 2026/27PG: Ondrej Sehnal, Antoni MajcherekSG: Noah Reynolds, Zahir Porter, Jakub UcieszyńskiSF: Przemysław Żołnierewicz, Patrick McCaffery, Max EgnerPF: Tomasz Gielo, Mateusz KostrzewskiC: Alexandre Chassang, Mikołaj Witliński
Ostatnim, a jednocześnie jednym z najbardziej doświadczonych elementów zagranicznej układanki jest Alexandre Chassang. Francuz ten mierzy 206 centymetrów wzrostu i od ponad dekady funkcjonuje na wysokim poziomie europejskiej koszykówki. Reprezentował on przez wiele lat czołowe kluby francuskiej koszykówki, w międzyczasie raz sięgając po mistrzostwo Francji z ASVEL. Najważniejsze dla Kinga może być jednak jego doświadczenie w europejskich pucharach, bowiem Chassang występował zarówno w EuroCupie, jak i Basketball Champions League. Jest również reprezentantem Francji, mając na koncie 11 spotkań w seniorskiej kadrze Les Bleus. Sam profil zawodnika również wygląda bardzo interesująco. Jest silny fizycznie, dobrze zbiera, walczy na obu tablicach i powinien dać Kingowi sporo jakości pod własnym oraz przeciwnym koszem. Świetnie się odnajduje w pick'n'rollu, ale ma również rzut z dystansu, dzięki czemu może rozszerzać grę. To może być niezwykle ważne w kontekście obecności Mikołaja Witlińskiego, bowiem jest to dwóch centrów o wyraźnie innych charakterystykach, co daje trenerowi Majcherkowi większą swobodę w dobieraniu podkoszowej rotacji zależnie od przeciwnika. W drużynie, która przechodzi częściową wymianę zagranicznej rotacji, doświadczenie zawodnika mającego za sobą francuską ekstraklasę, turecką ligę i europejskie puchary może okazać się bezcenne, szczególnie w sezonie, w którym King sam wraca do europejskiej rywalizacji.
King Szczecin - roster 2026/27
PG: Ondrej Sehnal, Antoni Majcherek
SG: Noah Reynolds, Zahir Porter, Jakub Ucieszyński
SF: Przemysław Żołnierewicz, Patrick McCaffery, Max Egner
PF: Tomasz Gielo, Mateusz Kostrzewski
C: Alexandre Chassang, Mikołaj Witliński