RZUTZA3.PL PLKPRZYJEMNA-DLA-OKA-KOSZYKOWKA-I-NIEWYKORZYSTANE-OKAZJE-KTORE-SIE-MSZCZA-OPIS-MECZU-PIERNIKI-VS-LEGIA
Przyjemna dla oka koszykówka i niewykorzystane okazje, które się mszczą - opis meczu Pierniki vs Legia
04/04/2025 21:39
Na piątek 4 kwietnia zostały zaplanowane aż 3 spotkania 24 kolejki Orlen Basket Ligi. Skupmy się jednak na ciekawym starciu Twardych Pierników Toruń z Legią Warszawa. Dla obu drużyn był to bardzo ważny mecz, ponieważ Pierniki liczą na grę w play-in, a Legia chce znaleźć się w TOP 6 czy nawet TOP 4 by mieć jak najwyższe rozstawienie w play-offach. Do zdrowia powrócił nieobecny w meczu Legii z Anwilem - lider stołecznego zespołu Kameron McGusty. W szeregach Twardych Pierników zabrakło kontuzjowanego Wojciecha Tomaszewskiego.
Pierwsze punkty w meczu zdobył Szwed Viktor Gaddefors, który rozgrywa bardzo dobry sezon w Polsce. Podopieczni trenera Srdjana Suboticia zaczęli mecz z dużą energią i ambicjami by pokonać drużynę ze stolicy. Pierniki niesione przez licznie zgromadzonych kibiców świetnie broniły ataku Legii i były bezwzględne w ataku. Po 5 minutach gry o przerwę na zadanie poprosił wściekły na swoich graczy po kiepskim początku trener Heiko Rannula. To nie pierwsza sytuacja w tym sezonie kiedy Zieloni Kanonierzy mają kłopot by odpowiednio wejść w mecz. Po time oucie gracze w zielonych koszulkach wyraźnie się przebudzili i złapali rytm. Dwie trójki trafił Dominik Grudziński, a and one’a dołożył Kameron McGusty. Stan meczu się wyrównał, lecz to Toruń był cały czas z przodu za sprawą świetnego początku Divine Mylesa, który raz po raz łaził celnym mid range’em. Po zablokowanym rzucie z półdystansu Dominika Wilczka zakończyliśmy intensywną 1 kwartę, której poziom mógł się podobać kibicom zgromadzonym w Arenie Toruń oraz przed ekranami.
W drugą kwartę lepiej weszli goście, którzy szybko zdobyli 4 punkty i wyszli na pierwsze prowadzenie w tym meczu. Dalsza część tej odsłony to popis gry w ataku Legionistów. Przemyślane zagrywki wykańczane subtelnymi rzutami na otwarty kosz, celne trójki Michała Kolendy czy Ojarsa Silinsa i walka pod koszem w wykonaniu Mate Vuciciem, celnymi rzutami z półdystansu po izolacjach jak zwykle imponował Kameron McGusty. Gospodarze z akcji na akcje gaśli i tracili flow prezentowane w początkowych fragmentach spotkania, punkty musieli zdobywać w znacznej części z linii rzutów wolnych, gdzie niektórzy ich zawodnicy mają z tym problemy(Gaddefors, Benson). Wynik po 20 minutach gry podszlifował celna trójka Grzegorz Kamiński, który zdobył z Legią wicemistrzostwo Polski w 2022 roku. 39:53 po 2 kwartach spotkania.
Praktycznie każdemu wydawało się, że rozpędzona Legia będzie w 3 i 4 kwarcie powiększać prowadzenie nad tracącymi ochotę do gry Piernikami. Nic bardziej mylnego, trener Srdjan Subotic wykonał świetną robotę w szatni i bojowo nastawił swoich podopiecznych na trudy 2 połowy meczu. Gospodarze tak jak w 1 meczu tych drużyn z grudnia wykorzystywali swoich niesamowicie dynamicznych rozgrywających czyli Mike’a Ertela oraz Divine Mylesa, który jest chyba najszybszym graczem z piłką w rękach w OBL. Pierniki trafiły w 3 kwarcie 3 trójki i odrobiły 13 z 14 punktów straty do przerwy pokazując Legii, że niczego nie może być pewna i w 4 kwarcie Warszawianie będą musieli znacznie poprawić poziom swojej gry.
Podrażniona Legia rozpoczęła decydujący fragment z przytupem. Kilka skutecznych wjazdów pod kosz zaliczył Kam McGusty, a bardzo zaangażowany był duet podkoszowych - Grudziński, Vucić. Chorwat na parkiecie swojego byłego klubu w którym uzyskał tytuł najlepszego zbierającego ligi pokazał, że to nie przypadek, iż był liderem tej klasyfikacji. Większość piłek po niecelnych rzutach trafiało właśnie w jego ręce, a środkowi Torunia - Barrett Benson oraz Abdul Malik Abu byli bezradni. Grudziński był świetny w ataku i często dostawał się na linie rzutów wolnych pokazując, że może być istotną częścią rotacji solidnej drużyny jaką jest warszawska Legia. Minuta po minucie czas upływał, a obraz gry się nie zmieniał. Widowisko było ciekawe, lecz różnica punktów pomiędzy obiema drużynami była stała. Trzeba przyznać, że gospodarze nie wykorzystali też kilka szans na kontratak, chcieli efektownie skończyć go alley-oopem, a 2 razy taką próbą skończyło się spotkaniem piłki z obręczą i stratą szansy na łatwe punkty. Zmiana nastąpiła dopiero w ostatniej minucie, kiedy to duet Ertel i Myles wspólnie z kolegami założyli obronę na całym boisku przez co wyłuskali szybko piłkę z rąk Michała Kolendy i zbliżyli się do podopiecznych trenera Rannuli na 3 oczka. Estoński coach wziął time-out w trakcie którego omawiał scenariusze i zagrywki do których jego zawodnicy mają się stosować. 2 rzuty wolne wykorzystał McGusty i Warszawianie byli bardzo blisko 15 wiktorii w tym sezonie. Bardzo niecelny rzut zza łuku oddał Dominik Wilczek i po szybkiej rozbiciu wysokiej obrony Torunian przez Legię wsadem popisał się Łotysz Ojars Silins. Była to akcja zamykająca ten bardzo pasjonujący i miły dla oka mecz. Z pewnością była to dobra wizytówką koszykówki, głośny doping, solidny poziom sportowy i efektowne akcje z obu stron.
Estoński trener Legii Heiko Rannula i jego gracz podkreślali w różnych rozmowach z mediami, że pracują nad przyspieszeniem gry i lepsza kondycja by biegać szybciej do kontr. Efekty tej pracy było widać dzisiaj, wiele przemyślanych zagrywek, a także szybkich kontr. Twarde Pierniki pokazały niezły basket i walczyły do samego końca, lecz zmarnowali sporo dogodnych okazji do zdobycia punktów. Świetny występ duetu Ertel i Myles, którzy ciągną w tym sezonie zespół z Kujaw i ubarwiają nasze rozgrywki poprzez swoją szybkość a także umiejętność kreowania pozycji w pojedynke. Mimo tego Warszawianie pokazali, że mają szeroką rotację i są w stanie zdobywać punkty na różne sposoby. Warto wyróżnić Dominika Grudzińskiego, który dał impuls drużynie do powrotu w 1 kwarcie i był niesamowicie waleczny co dokumentuje 13 zdobytych punktów oraz 4 zbiórki. Kolejny bardzo dobry mecz zagrał Kameron McGusty z dorobkiem 20 punktów tym samym przeganiając Łukasza Kolendę w statystyce średniej punktowej na mecz. Podopieczni trenera Srdjana Suboticia równo za tydzień podejmą u siebie wałbrzyski Górnik, a Legia zagra przed własną publicznością w Mistrzem Polski - Treflem Sopot. A zatem emocje w fazie zasadniczej PLK gwarantowane do ostatniej syreny…