RZUTZA3.PL PLKRAPORT-Z-KUJAW-Z-GRUDNIOWEGO-CIENIA-DO-NOWOROCZNEGO-BLASKU
Raport z Kujaw - Z Grudniowego cienia do Noworocznego blasku
06/01/2025 10:54
Anwil Włocławek miał trudny grudzień, spowodowany lekkim spadkiem formy zespołu. Bilans grudniowych meczów wyniósł 2-4, a główną przyczyną porażek była słaba gra w obronie. Mimo problemów, Anwil rozpoczął Nowy Rok pozytywnym akcentem, wygrywając ostatnie spotkanie z Kingiem Szczecin. To zwycięstwo daje nadzieję kibicom Anwilu, że drużyna prowadzona przez Selçuka Ernaka wróci do swojej optymalnej formy w najbliższych spotkaniach.
SŁABE WYNIKI W GRUDNIU
Drużyna Anwilu Włocławek nie zachwycała swoją grą swoich kibiców w grudniu. Miesiąc rozpoczął się od porażki z niemieckim zespołem z Ludwigburga a zakończył również na porażce tym razem z okrojonym zespołem WKS Śląska Wrocław. Na czym polega geneza problemów Anwilu w grudniu? Przyczyn porażek należy doszukiwać się przede wszystkim w słabej grze defensywnej. Obrona, która w poprzednich meczach była mocną stroną Anwilu, stała się jednym z największych problemów zespołu. W ostatnich meczach przeciwnicy zdobywali zbyt wiele punktów, często wykorzystując luki w formacji defensywnej oraz błędy indywidualne zawodników. Brak komunikacji na parkiecie oraz nieskuteczne krycie liderów drużyn przeciwnych sprawiały, że Anwil tracił wiele punktów. Anwil wygrał co prawda dwa razy w grudniu z Górnikiem Wałbrzych oraz GTK Gliwice ale ogólny bilans zespołu jest na minus. Na szczęście Anwil wypracował sobie taką przewagę w tabeli że kibice nie odczuli za bardzo tych porażek. Co innego, w FIBA Europe Cup tam Anwil z bilansem 0-2 jest na ostatnim miejscu w tabeli i jeśli chce myśleć o dalszej grze w tych rozgrywkach musi zacząć wygrywać.
BEZRADNOŚĆ
To słowo klucz całego spadku formy zespołu Anwilu Włocławek. Anwil tak jak już pisaliśmy w poprzednich artykułach, będzie miał w trakcie sezonu potknięcia. Ciężko jest przejść przez cały sezon bezbłędnie. Na tym polega sport. Na czym polegała jednak ta bezradność w grze Anwilu Włocławek? Dobitnie mogliśmy to zobaczyć w meczu z AMW Arką Gdynia. Zespół z Gdyni na parkiecie Hali Mistrzów w ataku robił co chciał. Bardzo dobitnym obrazkiem w trakcie spotkania był trener Selcuk Ernak, który w trakcie meczu usiadł po prostu lekko obrażony na zespół. Trener chciał wyrazić w ten sposób swoje niezadowolenie z postawy i zaangażowania drużyny w to spotkanie.
Nie da się wygrać spotkania jeśli obrona nie działa na pełnych obrotach. Liderzy zespołu z Gdyni a szczególnie Nemanja Nenadić robili tego dnia co chcieli. Arka realizowała swoje akcje niemal bez przeszkód, od wejść pod kosz po efektowne rzuty za trzy punkty. Później przyszedł mecz z osłabionym zespołem Śląska Wrocław. Tutaj również mimo, że gra w ataku zespołu prowadzonego przez Selcuka Ernaka nie była zła to drużyna gospodarzy praktycznie robiła, co chciała w ataku, a Anwil nie miał żadnych argumentów żeby te akcje zatrzymywać. W drugiej połowie zespół Anwilu stracił aż 51 punktów, co najlepiej obrazuje problemy w defensywie. Brakowało większej agresji w tym spotkaniu na zawodnikach Śląska. DJ Cooper tak jak Nemanja Nenadić skutecznie punktował bezradność Anwilu w defensywie. Zawodnicy Anwilu w pewnym momencie nie wiedzieli jak poruszać się w obronie.
NOWOROCZNE ZWYCIĘSTWO - WYJŚCIE Z MAŁEGO DOŁKU?
Po słabym grudniu w wykonaniu Anwilu. Przyszedł mecz w Nowym Roku z Kingiem Szczecin. Anwil wygrał to spotkanie, od początku zespół prowadzony przez Selcuka Ernaka narzucił swój styl gry jaki prezentował na początku sezonu. Zespół z Włocławka dominował praktycznie w każdym elemencie gry. Zespół Kinga nie mógł znaleźć odpowiedzi na rewelacyjną grę Anwilu Włocławek. Goście przez cały mecz popełniali proste błędy i nie mogli złapać właściwego rytmu a to wszystko za sprawą działającej defensywny Rottweilerów. King rzucił dużo punktów w tym spotkaniu ale głównie wynikało to z rzutów wolnych. Anwil tym meczem pokazał, że potrafi odpowiedzieć na mały kryzys i przezwyciężyć chwilowy spadek formy. To bardzo ważny sygnał, szczególnie w kluczowych momentach sezonu, kiedy odporność psychiczna i umiejętność podniesienia się z trudności mogą decydować o dalszych wynikach. Jeśli potrafią utrzymać tę mentalność, mogą zbudować jeszcze silniejszy zespół na kolejne wyzwania, ten zespół ma charakter!
KAMIL ŁĄCZYŃSKI - WIEK TO TYLKO LICZBA
Kamil Łączyński, po raz kolejny udowodnił, że wiek to tylko liczba. Mając 35 lat, nadal potrafi wziąć piłkę w swoje ręce i zaprezentować się na parkiecie jak w najlepszych latach swojej kariery. W noworocznym starciu z Kingiem Szczecin zachwycił wszystkich kibiców. W tym meczu zdobył imponujące 20 punktów i dołożył 7 asyst, pokazując, że jest prawdziwym liderem zespołu. Kamil Łączyński to zawodnik, który wie, jak kierować grą swojej drużyny. W meczu z Kingiem Szczecin nie tylko był skuteczny w ataku, ale również perfekcyjnie rozdawał asysty do swoich kolegów. Jego boiskowa inteligencja i precyzyjne decyzje sprawiły, że Anwil prezentował się jak doskonale naoliwiona maszyna. Każdy ruch Łączyńskiego na parkiecie był przemyślany, a jego asysty otwierały drogę do łatwych punktów.
Obecność Kamila Łączyńskiego na parkiecie to nie tylko statystyki. Dzięki niemu cała drużyna gra lepiej. Młodsi zawodnicy mogą liczyć na jego wsparcie i wskazówki. Dzięki jego postawie zespół z Włocławka grał z dużą energią i pewnością siebie, co ostatecznie przyniosło im zwycięstwo.
Dla kibiców Anwilu Włocławek Kamil Łączyński to coś więcej niż zawodnik. To symbol determinacji i profesjonalizmu. Każdy jego mecz pokazuje, że mimo upływu lat wciąż potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. Jeśli noworoczny występ przeciwko Kingowi Szczecin jest zapowiedzią tego, co zobaczymy w kolejnych miesiącach, kibice Anwilu mogą być spokojni. Z Kamilem Łączyńskim na czele drużyna z Włocławka ma szansę na kolejne sukcesy. Wiek? Dla Kamila to tylko liczba. Oczywiście, jak każdy sportowiec, Kamil Łączyński ma też gorsze mecze. Zdarzają się mecze, w których nie trafia zawsze swoich rzutów lub ma problem z innym elementem gry. Jednak to, co wyróżnia go na tle innych zawodników, to jego zdolność do podnoszenia się po takich chwilach. Dla Łączyńskiego każdy słabszy występ to tylko motywacja do cięższej pracy. Kibice doskonale wiedzą, że nawet jeśli zdarzy mu się słabszy występ, to nigdy nie odpuszcza.
PERSPEKTYWA
Najbliższe spotkanie Anwil rozegra już w środę z Fribourg Olympic. Będzie to bardzo ważny mecz ponieważ sytuacja w tabeli FIBA Europe Cup obecnie nie wygląda zbyt kolorowo dla Anwilu Włocławek. Bilans Anwilu obecnie wynosi 0-2, jeśli Anwil chce przejść do kolejnej rundy rozgrywek musi zacząć wygrywać. Jeśli chodzi o rozgrywki w Orlen Basket Lidze to Anwil uda się do Dąbrowy Górniczej by zmierzyć się z zespołem Borisa Balibrei, który w tym sezonie nie spisuje się zbyt dobrze bilans 3-10 i ostatnie miejsce w tabeli. Jeśli Anwil zagra z takim samym zaangażowaniem jak z Kingiem Szczecin to nie powinien mieć problemów aby osiągać kolejne zwycięstwa.
Wszystkich kibiców Anwilu zachęcamy do śledzenia naszej strony a szczególnie cyklu artykułów „Raport z Kujaw”, przygotowany specjalnie dla kibiców Anwilu Włocławek, będzie on pojawiał się na stronie rzutza3.pl raz na jakiś czas. W artykułach tych będą zbierane analizy na temat tego co dzieje się obecnie w ekipie Selcuka Ernaka.
#1 Anwil zdał egzamin Link
Link
#2 Trenerze Ernak - czapki z głów Link
Link