RZUTZA3.PL PLKROK-TEMU-ZDOBYLI-WSZYSTKO-CZY-GORNIK-JEST-GOTOW-NA-POWTORKE

Rok temu zdobyli wszystko. Czy Górnik jest gotów na powtórkę?

16/02/2026 12:10
Fot. Andrzej Romański/plk.pl

To była historia jak z bajki o biednym kopciuszku do którego w końcu uśmiechnął się los. Górnik Zamek Książ Wałbrzych po 15 latach wraca do ekstraklasy i jako beniaminek, ku zaskoczeniu wszystkich, wygrywa Pekao S.A. Puchar Polski. Brzmi cudownie, jednak życie to nie bajka, a na wygraną trzeba zapracować. Czy uda się powtórzyć ten sukces?

To była historia jak z bajki o biednym kopciuszku do którego w końcu uśmiechnął się los. Górnik Zamek Książ Wałbrzych po 15 latach wraca do ekstraklasy i jako beniaminek, ku zaskoczeniu wszystkich, wygrywa Pekao S.A. Puchar Polski. Brzmi cudownie, jednak życie to nie bajka, a na wygraną trzeba zapracować. Czy uda się powtórzyć ten sukces?

Underdog robi zamieszanie

Górnik po powrocie do ekstraklasy rozpoczął rozgrywki domowym meczem z Kingiem Szczecin. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem przyjezdnych 72:82, jednak Wałbrzyszanie przez praktycznie cały mecz stawiali silny opór i byli w kontakcie z drużyną Kinga. Dobra gra podopiecznych trenera Adamka, w rywalizacji otwierającej cały sezon 2024/25 to tylko preludium do tego co miało dopiero nastąpić. Ku zaskoczeniu wszystkich Górnik wygrał kolejne 5 spotkań i przodował w tabeli. Mocny start pozwolił drużynie z Wałbrzycha na bezproblemowe zakwalifikowanie się do Pucharu Polski z bilansem 10-5.

Górnik po powrocie do ekstraklasy rozpoczął rozgrywki domowym meczem z Kingiem Szczecin. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem przyjezdnych 72:82, jednak Wałbrzyszanie przez praktycznie cały mecz stawiali silny opór i byli w kontakcie z drużyną Kinga. Dobra gra podopiecznych trenera Adamka, w rywalizacji otwierającej cały sezon 2024/25 to tylko preludium do tego co miało dopiero nastąpić. Ku zaskoczeniu wszystkich Górnik wygrał kolejne 5 spotkań i przodował w tabeli. Mocny start pozwolił drużynie z Wałbrzycha na bezproblemowe zakwalifikowanie się do Pucharu Polski z bilansem 10-5.

Puchar po brzegi wypełniony dramaturgią

Rywalizacja w Sosnowcu rozpoczęła się od pojedynku, z jak się okazało przyszłym Mistrzem Polski, Legią Warszawą. Choć Wałbrzyszanie przegrali drugą kwartę aż 13 punktami (Q2 13:26, wynik do przerwy 28:37), po przerwie konsekwentnie odrabiali stratę, by na niespełna 4 minuty przed końcem objąć prowadzenie, którego nie oddali już do ostatniej syreny - wynik 73:72. Szansę na odwrócenie losów spotkania miał jeszcze Andrzej Pluta, ale przestrzelił on rzut z półdystansu, tym samym kończąc udział Legii w turnieju. Górnik prowadzony przez Alterique'a Gilberta (20 punktów) i Ike Smitha (18 punktów) melduje się w półfinale.O awans do finału zadecydować miał mecz z przyszłym wicemistrzem Polski - PGE Startem Lublin. Napędzeni zwycięstwem nad Legią Górnicy nie pozostawili żadnych złudzeń Lublinianom, gładko wygrywając każdą z kwart i ostatecznie cały mecz. Świetna obrona Wałbrzyszan oraz słaba skuteczność graczy Startu zarówno zza łuku, jak i linii rzutów osobistych, zamyka ich rezultat punktowy na tylko 60 oczkach, a po ostatnim gwizdku tablica nieubłaganie wskazała wynik 60:88.Mecz finałowy z drużyną Kinga Szczecin okazał się rewanżem za pierwsze spotkanie obu drużyn, otwierające sezon. Zawodnicy Górnika dobrze weszli w mecz i do przerwy mozolnie wypracowywali przewagę 12 punktów (41:29), którą koncertowo roztrwonili w 3 odsłonie (57:56). Syndrom trzecie kwarty. O Pucharze Polski zadecydować miało ostatnie 10 minut, ale za to jakie 10 minut! Sześć zmian prowadzenia, trzy remisy i setki stanów przedzawałowych u kibiców obu drużyn. Aleksander Dziewa w bardzo dobrej dyspozycji, oraz dwojący się i trojący Jovan Novak, przeciwko wałbrzyskiej dubeltówce w postaci Ike Smitha i Toddricka Gotchera. 3,5 sekundy do ostatniej syreny. Przy stanie 78:78 trener Andrzej Adamek bierze czas i rozrysowuje ostatnią akcję. Gwizdek, piłkę do gry wprowadza Gilbert. Podanie do wybiegającego po podwójnej zasłonie Toddricka Gotchera... obrona Kinga wyraźnie zaspała... wyjście w górę... rzut... Górnik Wałbrzych zdobywa Puchar Polski fantastycznym gamewinnerem w ostatniej sekundzie. Biała fala bardzo licznych, wałbrzyskich kibiców wlewa się na parkiet, by wspólnie ze swoimi bohaterami fetować to historyczne zwycięstwo! Bardzo wyrównany i emocjonujący mecz zakończony sensacyjnym sukcesem beniaminka! Tak było rok temu.

Rywalizacja w Sosnowcu rozpoczęła się od pojedynku, z jak się okazało przyszłym Mistrzem Polski, Legią Warszawą. Choć Wałbrzyszanie przegrali drugą kwartę aż 13 punktami (Q2 13:26, wynik do przerwy 28:37), po przerwie konsekwentnie odrabiali stratę, by na niespełna 4 minuty przed końcem objąć prowadzenie, którego nie oddali już do ostatniej syreny - wynik 73:72. Szansę na odwrócenie losów spotkania miał jeszcze Andrzej Pluta, ale przestrzelił on rzut z półdystansu, tym samym kończąc udział Legii w turnieju. Górnik prowadzony przez Alterique'a Gilberta (20 punktów) i Ike Smitha (18 punktów) melduje się w półfinale.

O awans do finału zadecydować miał mecz z przyszłym wicemistrzem Polski - PGE Startem Lublin. Napędzeni zwycięstwem nad Legią Górnicy nie pozostawili żadnych złudzeń Lublinianom, gładko wygrywając każdą z kwart i ostatecznie cały mecz. Świetna obrona Wałbrzyszan oraz słaba skuteczność graczy Startu zarówno zza łuku, jak i linii rzutów osobistych, zamyka ich rezultat punktowy na tylko 60 oczkach, a po ostatnim gwizdku tablica nieubłaganie wskazała wynik 60:88.

Mecz finałowy z drużyną Kinga Szczecin okazał się rewanżem za pierwsze spotkanie obu drużyn, otwierające sezon. Zawodnicy Górnika dobrze weszli w mecz i do przerwy mozolnie wypracowywali przewagę 12 punktów (41:29), którą koncertowo roztrwonili w 3 odsłonie (57:56). Syndrom trzecie kwarty. O Pucharze Polski zadecydować miało ostatnie 10 minut, ale za to jakie 10 minut! Sześć zmian prowadzenia, trzy remisy i setki stanów przedzawałowych u kibiców obu drużyn. Aleksander Dziewa w bardzo dobrej dyspozycji, oraz dwojący się i trojący Jovan Novak, przeciwko wałbrzyskiej dubeltówce w postaci Ike Smitha i Toddricka Gotchera. 3,5 sekundy do ostatniej syreny. Przy stanie 78:78 trener Andrzej Adamek bierze czas i rozrysowuje ostatnią akcję. Gwizdek, piłkę do gry wprowadza Gilbert. Podanie do wybiegającego po podwójnej zasłonie Toddricka Gotchera... obrona Kinga wyraźnie zaspała... wyjście w górę... rzut... Górnik Wałbrzych zdobywa Puchar Polski fantastycznym gamewinnerem w ostatniej sekundzie. Biała fala bardzo licznych, wałbrzyskich kibiców wlewa się na parkiet, by wspólnie ze swoimi bohaterami fetować to historyczne zwycięstwo! Bardzo wyrównany i emocjonujący mecz zakończony sensacyjnym sukcesem beniaminka! Tak było rok temu.

Sosnowiec pod wielkim znakiem zapytania

Sezon 2025/26 dla drużyny z Wałbrzycha nie zaczął się najlepiej. Plaga kontuzji zdziesiątkowała rotację i uniemożliwiła odpowiednie przygotowanie do rozgrywek. Mimo problemów kadrowych i widocznego braku zgrania, Górnik rozpoczął rundę jesienną od trzech zwycięstw, jednak każde z nich mogło zakończyć się zgoła innym rezultatem. Mecz otwarcia z Zastalem Zielona Góra wygrany po dogrywce, mecz ze Śląskiem Wrocław zakończony gamewinnerem Lovella Cabbila i kolejne spotkanie z Dzikami Warszawa, w którym po heroicznej walce w obronie udało się utrzymać dwupunktowe prowadzenie do ostatniego gwizdka. Dalsza część sezonu to istna sinusoida zwycięstw i porażek, zależna od dyspozycji dnia poszczególnych zawodników i kondycji rywali. Przy tak niepewnej sytuacji podopiecznym trenera Adamka udało się powtórzyć zeszłoroczny sukces, czyli zakwalifikować się do turnieju Pekao S.A. Pucharu Polski zajmując jedno z ostatnich wolnych miejsc, kosztem m. in. Anwilu Włocławek.Swoją rywalizację w Sosnowcu zespół z Wałbrzycha rozpocznie 19 lutego, od pojedynku ćwierćfinałowego z AMW Arką Gdynia. Drużyna z Trójmiasta po świetnym początku sezonu zalicza dołek. W nowym roku ich bilans wynosi 2-4, a ostatnie trzy mecze z Zastalem, Anwilem i Stalą zakończyły się porażką. Kryzys Gdynian może okazać się szansą dla Górnika, jednak zawodnicy z Pomorza na pewno tanio skóry nie sprzedadzą, tym bardziej że już raz w tym sezonie triumfowali nad ekipą z Wałbrzycha.Z drugiej strony pech nie chce opuścić dolnośląskiej drużyny. Do składu powrócili co prawda Maciej Bojanowski i Grzegorz Kulka, którzy pauzowali przez znaczą część rundy jesiennej, ale ich forma i kondycja znacząco odbiega od stanu do którego nas przyzwyczaili. Dariusz Wyka gra cały czas ze złamanym palcem stopy, a w ostatnich dwóch meczach zabrakło nominalnego rozgrywającego i lidera - Lovella Cabbila. Jakby tego wszystkiego było mało w niedzielnym pojedynku z Treflem Sopot urazu doznał Ike Smith, który pod nieobecność Cabbila, wspólnie z Averym Andersonem, prowadził grę wałbrzyszan. Smith bez kontaktu z rywalem przewrócił się z grymasem bólu na twarzy trzymając się za udo. Na pomeczowej konferencji prasowej udało nam się zapytać trenera Adamka o dyspozycję Cabbila w kontekście turnieju w Sosnowcu oraz stan zdrowia Smitha, jednak otrzymana odpowiedź nie napawała optymizmem. Szkoleniowiec na oba pytania odpowiedział:

Sezon 2025/26 dla drużyny z Wałbrzycha nie zaczął się najlepiej. Plaga kontuzji zdziesiątkowała rotację i uniemożliwiła odpowiednie przygotowanie do rozgrywek. Mimo problemów kadrowych i widocznego braku zgrania, Górnik rozpoczął rundę jesienną od trzech zwycięstw, jednak każde z nich mogło zakończyć się zgoła innym rezultatem. Mecz otwarcia z Zastalem Zielona Góra wygrany po dogrywce, mecz ze Śląskiem Wrocław zakończony gamewinnerem Lovella Cabbila i kolejne spotkanie z Dzikami Warszawa, w którym po heroicznej walce w obronie udało się utrzymać dwupunktowe prowadzenie do ostatniego gwizdka. Dalsza część sezonu to istna sinusoida zwycięstw i porażek, zależna od dyspozycji dnia poszczególnych zawodników i kondycji rywali. Przy tak niepewnej sytuacji podopiecznym trenera Adamka udało się powtórzyć zeszłoroczny sukces, czyli zakwalifikować się do turnieju Pekao S.A. Pucharu Polski zajmując jedno z ostatnich wolnych miejsc, kosztem m. in. Anwilu Włocławek.

Swoją rywalizację w Sosnowcu zespół z Wałbrzycha rozpocznie 19 lutego, od pojedynku ćwierćfinałowego z AMW Arką Gdynia. Drużyna z Trójmiasta po świetnym początku sezonu zalicza dołek. W nowym roku ich bilans wynosi 2-4, a ostatnie trzy mecze z Zastalem, Anwilem i Stalą zakończyły się porażką. Kryzys Gdynian może okazać się szansą dla Górnika, jednak zawodnicy z Pomorza na pewno tanio skóry nie sprzedadzą, tym bardziej że już raz w tym sezonie triumfowali nad ekipą z Wałbrzycha.

Z drugiej strony pech nie chce opuścić dolnośląskiej drużyny. Do składu powrócili co prawda Maciej Bojanowski i Grzegorz Kulka, którzy pauzowali przez znaczą część rundy jesiennej, ale ich forma i kondycja znacząco odbiega od stanu do którego nas przyzwyczaili. Dariusz Wyka gra cały czas ze złamanym palcem stopy, a w ostatnich dwóch meczach zabrakło nominalnego rozgrywającego i lidera - Lovella Cabbila. Jakby tego wszystkiego było mało w niedzielnym pojedynku z Treflem Sopot urazu doznał Ike Smith, który pod nieobecność Cabbila, wspólnie z Averym Andersonem, prowadził grę wałbrzyszan. Smith bez kontaktu z rywalem przewrócił się z grymasem bólu na twarzy trzymając się za udo. Na pomeczowej konferencji prasowej udało nam się zapytać trenera Adamka o dyspozycję Cabbila w kontekście turnieju w Sosnowcu oraz stan zdrowia Smitha, jednak otrzymana odpowiedź nie napawała optymizmem. Szkoleniowiec na oba pytania odpowiedział:

Nie potrafię Panu odpowiedzieć niestety na żadne z tych pytań. Ike w tej chwili jest właśnie badany, a drugie pytanie - chciałbym bardzo aby Lovell był z nami w Sosnowcu, aczkolwiek nawet jak będzie z nami w Sosnowcu, to umówmy się, po tylu tygodniach jego dyspozycja będzie mocno ograniczona.Trener podkreślił, że o składzie biorącym udział w turnieju zadecyduje przede wszystkim stan zdrowia poszczególnych zawodników, ale każdy kto wyjdzie na parkiet zrobi wszystko by odnieść korzystny rezultat.

Nie potrafię Panu odpowiedzieć niestety na żadne z tych pytań. Ike w tej chwili jest właśnie badany, a drugie pytanie - chciałbym bardzo aby Lovell był z nami w Sosnowcu, aczkolwiek nawet jak będzie z nami w Sosnowcu, to umówmy się, po tylu tygodniach jego dyspozycja będzie mocno ograniczona.

Trener podkreślił, że o składzie biorącym udział w turnieju zadecyduje przede wszystkim stan zdrowia poszczególnych zawodników, ale każdy kto wyjdzie na parkiet zrobi wszystko by odnieść korzystny rezultat.

Czy serce do walki i górniczy charakter wystarczą by powtórzyć zeszłoroczny sukces? Dowiemy się niebawem. Wiemy na pewno, że na Śląsku nie zabraknie wałbrzyskich kibiców, a "biała ściana" nieść będzie zespół Górnika swoim bardzo głośnym dopingiem.

Czy serce do walki i górniczy charakter wystarczą by powtórzyć zeszłoroczny sukces? Dowiemy się niebawem. Wiemy na pewno, że na Śląsku nie zabraknie wałbrzyskich kibiców, a "biała ściana" nieść będzie zespół Górnika swoim bardzo głośnym dopingiem.

Fot. Andrzej Romański/plk.pl