RZUTZA3.PL PLKSLASK-Z-NOWYM-TRENEREM-DALEJ-NIEPOKONANY-SPOJNIA-Z-PORAZKA-PRZED-LOKALNYMI-DERBAMI
Śląsk z nowym trenerem dalej niepokonany, Spójnia z porażką przed lokalnymi derbami
15/12/2024 17:38
15 grudnia Spójnia podejmowała Śląsk Wrocław na własnej hali. W poprzednim spotkaniu Spójnia przegrała u siebie z dobrze dysponowaną Arką Gdynia, natomiast Śląsk w starciu dwóch nowych trenerów – pokonał Czarnych Słupsk Link. Przed tym meczem obie drużyny miały identyczny bilans (4-5) i zajmowały odpowiednio 9. i 10. miejsce w tabeli.
Link
Spójnia:
Śląsk:
Mecz rozpoczął lider Spójni, Luther Muhammad. Bardzo dobrze wszedł w spotkanie Emmanuel Nzekwesi, który debiutował w poprzedniej kolejce. Holender zdobył 6 punktów w ciągu pierwszych trzech minut. Lepiej spotkanie rozpoczęli goście, co mogło wynikać ze słabej skuteczności rzutowej Stargardczyków (0/4). Jeremy Senglin już w pierwszej kwarcie popełnił dwa faule, a złość na – według niego – niesłuszną decyzję sędziego doprowadziła do faulu technicznego. To wykluczyło Amerykanina na znaczną część meczu. Po tej sytuacji gospodarze zdobyli 5 punktów z rzędu i wyszli na prowadzenie, co zmusiło trenera Śląska do wzięcia przerwy. Problemem Śląska były zbiórki pod własnym koszem, co przełożyło się na kilka punktów dla Spójni po ofensywnych zbiórkach. Ładny blok Blacksheara i trójka z kontry w wykonaniu wracającego po kontuzji Angela Nuneza pozwoliły Wrocławianom objąć prowadzenie. Podobnie jak Senglin, także Muhammad wpadł w problemy z faulami – zaliczył ich trzy, w tym jeden techniczny. To duży kłopot dla gospodarzy, bo Muhammad to gwarancja około 18 punktów na mecz (8. miejsce w tej kategorii w lidze). Trójka Yama na zakończenie kwarty zmniejszyła stratę Spójni do pięciu punktów. Wynik pierwszej kwarty to 18:23. Gra Coopera pozostawiała wiele do życzenia – trafił zaledwie 1 na 5 rzutów z gry.
Druga kwarta, choć nie obfitowała w punkty, przebiegała pod dyktando Śląska. Jedynie niska skuteczność rzutowa Wrocławian pozwalała Spójni utrzymywać kontakt w wyniku. Obie drużyny nie zachwycały celnością zza łuku (Śląsk – 28%, Spójnia – 25%). W połowie kwarty gospodarze tracili tylko jeden punkt do rywali. Dobry początek Śląska nie trwał długo. Stargardczycy zaczęli mocniej bronić i skuteczniej atakować. Niemoc rzutowa za trzy punkty obu drużyn trwała, a frustracja trenera Urlepa była w pełni uzasadniona. Celność z gry obu zespołów wynosiła poniżej 40%, co przekładało się na mało widowiskowy mecz. Po akcji 2+1 Langovicia trener Śląska poprosił o przerwę. Oba zespoły często traciły piłkę, co pokazywało brak koncentracji zawodników (Spójnia – 7 strat, Śląsk – 9 strat). Przechwyt i wsad Blacksheara na praktycznie pusty kosz pozwoliły Śląskowi wrócić na prowadzenie, co zmusiło trenera Spójni do przerwy na 40 sekund przed końcem kwarty. Warto podkreślić, że aż jedna trzecia punktów gości została zdobyta z kontrataków – to imponujący wynik. Ładny zwód Boguckiego i dwa punkty po layupie ustaliły wynik pierwszej połowy na 30:35 dla Śląska. W tym trudnym do oglądania meczu najlepiej prezentowali się Aleksandar Langović ze Spójni (7 punktów, 3 zbiórki) oraz Kenan Blackshear (7 punktów, 3 zbiórki, 3 przechwyty) i wracający po kontuzji Angel Nunez (7 punktów, 2 zbiórki) w zespole Śląska.
Trzecia kwarta rozpoczęła się od straty Spójni i punktów z kontry zdobytych przez Gołębiowskiego. Jayden Martinez szybko odpowiedział celną trójką, co nadało dynamiczny ton tej części meczu. Akcja za trzy punkty Marcela Ponitki powiększyła przewagę Śląska do 7 punktów. Po pięciu minutach gry w trzeciej kwarcie Wrocławianie prowadzili 6 punktami, co zawdzięczali dobremu odczytywaniu akcji przeciwników. Mimo prowadzenia Śląska, ich skuteczność za trzy punkty pozostawiała wiele do życzenia (15%). Dwie celne trójki Martineza oraz jedna Yama wyprowadziły Stargardczyków na prowadzenie, co zmusiło trenera Śląska do wzięcia przerwy na żądanie. Po wznowieniu gry goście zdołali doprowadzić do remisu, i na 12 minut przed końcem tablica wyników pokazywała rezultat 49:49.Pomimo problemów z faulami Jeremy Senglin był kluczową postacią Śląska w tej części gry. Zdobył 9 punktów z rzędu, wyprowadzając swój zespół na minimalne prowadzenie 54:55. Obie drużyny wyraźnie poprawiły celność rzutów, co przełożyło się na znacznie bardziej emocjonujące widowisko niż w pierwszej połowie.
Czwarta kwarta rozpoczęła się w stylu typowym dla Śląska – od punktów zdobytych z kontry. Akcja Ponitki zwiększyła prowadzenie gości do 5 punktów, ale gospodarze nie zamierzali się poddawać. Szybkie trzy faule Spójni znacznie utrudniły jednak ich grę. Kolejna skuteczna akcja Śląska zmusiła trenera Andreja Urlepa do wzięcia przerwy na żądanie. Wkrótce po wznowieniu Emmanuel Nzekwesi trafił trójkę, zwiększając przewagę swojego zespołu do dwucyfrowego poziomu. Rzut za trzy punkty Kowalczyka, wykonany niemal na granicy 24 sekund, dał chwilowy oddech Spójni. Jednak Jeremy Senglin odpowiedział podobnym rzutem równo z syreną kończącą akcję, powiększając przewagę gości. Cztery punkty zdobyte przez Muhammada zmniejszyły przewagę Śląska do 6 punktów, ale walka Blackshera pod koszem przyniosła kolejne punkty dla gości, co skutecznie hamowało zapędy Spójni na odwrócenie losów meczu. Na dwie minuty przed końcem Gołębiowski trafił rzut za trzy punkty, zwiększając przewagę Śląska do 11 punktów i praktycznie przekreślając szanse gospodarzy na zwycięstwo. Muhammad raz jeszcze próbował poderwać swój zespół do walki, co skłoniło trenera Śląska do wzięcia przerwy. Jednak mimo determinacji Spójni, ich wysiłki okazały się niewystarczające. Mecz zakończył się wynikiem 69:76. Najlepszym graczem Śląska był Jeremy Senglin, mimo początkowych problemów z faulami. Jego statystyki na zakończenie meczu wyniosły 15 punktów, 3 zbiórki i 2 asysty. Na wyróżnienie zasłużył także Emmanuel Nzekwesi, który zanotował najlepszy wynik w zespole – 19 punktów, 5 zbiórek i 1 asystę. W Spójni najlepiej spisał się Luther Muhammad, który zakończył mecz z dorobkiem 16 punktów, 4 zbiórek i 1 asysty. Trener Aleksandar Jonchevski kontynuuje swoją dobrą passę i wciąż pozostaje niepokonany w pracy z zespołem Śląska. Już w przyszłym tygodniu jego drużyna zmierzy się w Ostrowie Wielkopolskim z miejscową Stalą. Z kolei Spójnię czekają lokalne derby z Kingiem Szczecin, który będzie chciał się zrehabilitować po sobotniej porażce z Czarnymi Słupsk na własnym parkiecie.
Punktacja
Spójnia : Muhammad 16, Kowalczyk 10, Kikowski 9, Martinez 8, Yam 8, Langovic 7, Gordon 4, Cooper 4, Słupiński 3
Śląsk : Nzekwesi 19, Senglin 15, Gołębiowski 12, Nunez 9, Blackshear 7, Ponitka 6, Bogucki 5, Penava 2, Waczyński 1