RZUTZA3.PL PLKSTART-LUBLIN-TRIUMFUJE-SKUTECZNOSC-ZZA-UKU-I-ZBIORKI-KLUCZEM-DO-ZWYCIESTWA

Start Lublin triumfuje! Skuteczność zza łuku i zbiórki kluczem do zwycięstwa

02/02/2025 15:34
Dawid Wąsala

Na początku meczu to Legia dominowała na parkiecie, jednak im dalej w spotkanie, tym większa przewaga budowała się po stronie lublinian. W pierwszej kwarcie trafili oni aż sześć trójek, z czego trzy były autorstwa Jakuba Karolaka. Dobra gra Czerwono-Czarnych pozwoliła im na zbudowanie solidnej przewagi, dzięki czemu po pierwszej połowie prowadzili 51:32. Po 15-minutowej przerwie Legioniści wyszli na parkiet zmotywowani i starali się odwrócić losy meczu, jednak ich próby okazały się nieskuteczne. Kluczem do zwycięstwa Startu były zbiórki i skuteczność rzutów zza łuku.

1 POŁOWA

Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy stołecznej drużyny – punktowanie otworzył Mate Vucić, zdobywając jedyne punkty w ciągu pierwszych trzech minut spotkania. Dopiero później worek z punktami się rozwiązał, gdy gospodarze wyszli na prowadzenie 9:4. Lublinianie szybko jednak wrócili do gry dzięki trójce Jakuba Karolaka oraz punktom zdobytym przez Ousmane Drame. Ostatnie trzy minuty pierwszej kwarty to prawdziwy koncert w wykonaniu Czerwono-Czarnych. Serię rzutów zza łuku rozpoczął Tevin Brown, a goście zdobywali coraz więcej punktów. Jakub Karolak, który dobrze zna kosze tej hali po dwóch latach gry w Legii, aż trzykrotnie trafił za trzy punkty. Kwartę zwieńczył jeszcze celnym rzutem Brown. Kluczowym miejscem, był róg boiska, skąd wpadała większość rzutów. W tej części meczu Start imponująco trafił siedem razy zza linii 6,75 m, czyli o trzy więcej niż w całym poprzednim spotkaniu z drużyną z Torunia.

Lublinianie wyszli także z bardzo dobrą obroną, co mocno utrudniało grę gospodarzom. Warszawska drużyna popełniała sporo błędów, tracąc piłkę w kluczowych momentach, co tylko napędzało ofensywę Startu.

Drugą kwartę otworzył Bartłomiej Pelczar, trafiając za trzy niemal równo z syreną 24 sekund. Cała kwarta była bardziej wyrównana niż pierwsze dziesięć minut, jednak warto podkreślić nieustający popis Jakuba Karolaka, który do tej pory zdobył łącznie 19 punktów. Przez większość kwarty to jego drużyna – podopieczni Wojciecha Kamińskiego utrzymywała przewagę 15–17 punktów a w pewnym momencie różnica wzrosła nawet do 22 oczek. Ostatecznie stratę do 19 punktów zniwelował McGusty, trafiając trójkę na zakończenie pierwszej połowy. Start do przerwy prowadził 51:32.

2 POŁOWA

Dobry początek drugiej połowy miał Andrzej Pluta, który w trzy minuty zdobył sześć punktów. Dzięki poprawie skuteczności w ataku i lepszej obronie Legia zdołała zmniejszyć straty do 13 punktów na cztery minuty przed końcem kwarty. Warszawska drużyna złapała lepszy moment, ale Wojciech Kamiński nie zdecydował się na przerwę na żądanie. Za to Ivica Skelin poprosił o czas po przechwycie wykonanym przez Courtneya Rameya i Tevina Browna. W dalszej części kwarty mogliśmy oglądać popisową grę Rameya oraz Sessomsa, który zdobył punkty równo z syreną. Legioniści poprawili skuteczność rzutów z gry, jednak nadal brakowało im celnych trójek. Tymczasem lublinianie przez cały mecz trafili aż 11 rzutów zza łuku i zanotowali 13 zbiórek w ataku, co dawało im znaczącą przewagę.

Swoją siłę i umiejętność gry tyłem do kosza wykorzystał Karolak, który po przechwycie zdobył punkty spod samej obręczy. Chwilę później, po szybkim ataku Rameya, chorwacki szkoleniowiec Legii poprosił o przerwę. Gospodarze nadal mieli problemy ze skutecznością, a drużyna z Lublina bezlitośnie wykorzystywała błędy w obronie rywali. Start dominował także na ofensywnej desce, a po trzech minutach gry w ostatniej kwarcie Skelin ponownie poprosił o czas – jego drużyna przegrywała już różnicą 20 punktów.

Legia jednak nie zamierzała się poddawać. Błędy gości szybko wykorzystali Andrzej Pluta i McGusty, zdobywając pięć punktów w zaledwie 25 sekund. Chwilę później Legioniści jeszcze bardziej zbliżyli się do rywali, zmniejszając stratę do 11 punktów na ponad cztery minuty przed końcem meczu. W trudnym momencie to Courtney Ramey wziął ciężar gry na siebie – zdobył cztery punkty, najpierw trafiając za dwa, a potem wykorzystując dwa z trzech rzutów wolnych. Na 70 sekund przed końcem Tevin Brown trafił kluczową trójkę, która praktycznie przypieczętowała zwycięstwo Startu. W końcówce meczu, trzy sekundy przed końcem, Sessoms wymusił faul na Rameyu, oddając desperacki rzut zza połowy. Trafił dwa rzuty wolne, ale wydawało się, że były to ostatnie punkty meczu. Jednak na 0,2 sekundy przed końcem faul wymusił jeszcze Ramey, który również wykorzystał oba wolne.

Warto dodać, że ostatnie punkty z rzutów wolnych zdobyte przez Rameya mogą okazać się kluczowe pod koniec sezonu. Legia wygrała w Lublinie różnicą 11 punktów, natomiast Start, po trafieniach MVP grudnia, zwyciężył różnicą 12 punktów. Dzięki temu lublinianie mają jednopunktową przewagę w ewentualnej "małej tabeli".

Czerwono-Czarni zdominowali rywalizację na tablicach, wygrywając zbiórki 40-33, w tym aż 16 razy zbierając piłkę w ataku. Różnica widoczna była także w skuteczności rzutów za trzy – Start trafił ich 12, podczas gdy Legia tylko 6.

LEGIA WARSZAWA 76 - 88 PGE START LUBLINPUNKTOWALILegia: McGusty 16, Pluta 15, Sessoms 12, Vucić 10, Silins 9, Wilczek 7, Kolenda 3, Onu 2, Grudziński 2Start: Karolak 21, Ramey 20, De Lattibeaudiere 10, Lecomte 10, Brown 9, Drame 9, Pelczar 3, Put 3, Williams 3

LEGIA WARSZAWA 76 - 88 PGE START LUBLIN

PUNKTOWALI

Legia: McGusty 16, Pluta 15, Sessoms 12, Vucić 10, Silins 9, Wilczek 7, Kolenda 3, Onu 2, Grudziński 2

Start: Karolak 21, Ramey 20, De Lattibeaudiere 10, Lecomte 10, Brown 9, Drame 9, Pelczar 3, Put 3, Williams 3