RZUTZA3.PL PLKSZOK-W-SZCZECINIE-GORNIK-TRIUMFUJE-MIMO-FATALNEGO-STARTU

Szok w Szczecinie! Górnik triumfuje mimo fatalnego startu

07/12/2025 18:09
Andrzej Romański/plk.pl

Spotkanie Kinga Szczecin z Górnikiem Wałbrzych w szczecińskiej Netto Arenie z pewnością nie należało do najpiękniejszych pod względem koszykarskiej estetyki. Mecz był pełen błędów, szarpanej gry i braku płynności w ataku. Jego rezultat jednak potrafi zaskoczyć - Górnik Wałbrzych, po fatalnym początku i miażdżącej przewadze gospodarzy, odwrócił losy spotkania, wygrywając 77:64. To zwycięstwo przyjezdnych można uznać za jedno z ciekawszych wydarzeń kolejki, głównie ze względu na przebieg meczu oraz indywidualne popisy Lovella Cabbila.

Spotkanie Kinga Szczecin z Górnikiem Wałbrzych w szczecińskiej Netto Arenie z pewnością nie należało do najpiękniejszych pod względem koszykarskiej estetyki. Mecz był pełen błędów, szarpanej gry i braku płynności w ataku. Jego rezultat jednak potrafi zaskoczyć - Górnik Wałbrzych, po fatalnym początku i miażdżącej przewadze gospodarzy, odwrócił losy spotkania, wygrywając 77:64. To zwycięstwo przyjezdnych można uznać za jedno z ciekawszych wydarzeń kolejki, głównie ze względu na przebieg meczu oraz indywidualne popisy Lovella Cabbila.

King Szczecin – szybki start, bolesny upadek

King Szczecin – szybki start, bolesny upadek

Początek meczu w wykonaniu Kinga wyglądał tak, jakby wszystko było pod pełną kontrolą. Szczecinianie grali zdecydowanie, szybko, z pomysłem na rozmontowywanie obrony Górnika. Piłka krążyła, kolektyw działał, a otwierające spotkanie akcje dawały poczucie, że gospodarze są zespołem o klasę lepszym. Jednak z biegiem czasu King zaczął tracić rytm. Zamiast konsekwentnie realizować własny plan, dał się wciągnąć w twardą, fizyczną grę narzucaną przez Górnika. Coraz ciaśniejsza defensywa gości sprawiała, że wejścia pod kosz stawały się praktycznie niemożliwe, a każda kolejna próba ataku wyglądała na bardziej wymuszoną. W kluczowych momentach zabrakło także lidera, który wziąłby ciężar gry na siebie. Nikt nie pokusił się o tzw. „hero ball”, czyli indywidualne akcje mogące odmienić losy meczu. To duży minus dla zespołu, którego największą siłą jest właśnie równy kolektyw. Tomasz Gielo mógł być takim zawodnikiem, bowiem wszedł w mecz bardzo obiecująco, natomiast szybko wyłapane cztery faule wykluczyły go z pełnienia tej roli. Brakowało także większej skuteczności z dystansu, która pozwoliłaby szybciej zamknąć mecz. Ciasna obrona Górnika bardzo mocno ograniczyła zdolności Kinga do zdobywania punktów, co z pewnością jest dla Kinga ogromną nauczką i zagadnieniem, nad którym ekipa ta musi popracować. Brakuje bowiem solidnego shootera - kogoś, kto będzie straszyć wygraniem meczu nie podchodząc bliżej kosza. Takim zawodnikiem powinien być Noah Freidel, i to w dużej mierze od jego umiejętności strzeleckich powinny zależeć takie mecze.

Początek meczu w wykonaniu Kinga wyglądał tak, jakby wszystko było pod pełną kontrolą. Szczecinianie grali zdecydowanie, szybko, z pomysłem na rozmontowywanie obrony Górnika. Piłka krążyła, kolektyw działał, a otwierające spotkanie akcje dawały poczucie, że gospodarze są zespołem o klasę lepszym. Jednak z biegiem czasu King zaczął tracić rytm. Zamiast konsekwentnie realizować własny plan, dał się wciągnąć w twardą, fizyczną grę narzucaną przez Górnika. Coraz ciaśniejsza defensywa gości sprawiała, że wejścia pod kosz stawały się praktycznie niemożliwe, a każda kolejna próba ataku wyglądała na bardziej wymuszoną. W kluczowych momentach zabrakło także lidera, który wziąłby ciężar gry na siebie. Nikt nie pokusił się o tzw. „hero ball”, czyli indywidualne akcje mogące odmienić losy meczu. To duży minus dla zespołu, którego największą siłą jest właśnie równy kolektyw. Tomasz Gielo mógł być takim zawodnikiem, bowiem wszedł w mecz bardzo obiecująco, natomiast szybko wyłapane cztery faule wykluczyły go z pełnienia tej roli. Brakowało także większej skuteczności z dystansu, która pozwoliłaby szybciej zamknąć mecz. Ciasna obrona Górnika bardzo mocno ograniczyła zdolności Kinga do zdobywania punktów, co z pewnością jest dla Kinga ogromną nauczką i zagadnieniem, nad którym ekipa ta musi popracować. Brakuje bowiem solidnego shootera - kogoś, kto będzie straszyć wygraniem meczu nie podchodząc bliżej kosza. Takim zawodnikiem powinien być Noah Freidel, i to w dużej mierze od jego umiejętności strzeleckich powinny zależeć takie mecze.

Górnik Wałbrzych – od fatalnego początku do pokazowej defensywy

Górnik Wałbrzych – od fatalnego początku do pokazowej defensywy

Górnik rozpoczął mecz dramatycznie słabo, zdobywając jedynie 7 punktów w pierwszej kwarcie. W ataku panował chaos, a King punktował po błędach i złych decyzjach wałbrzyszan. Mało kto spodziewał się, że spotkanie może potoczyć się inaczej niż jednostronny mecz na korzyść gospodarzy. Jednak od drugiej kwarty obraz gry zaczął się diametralnie zmieniać. Górnik stopniowo odzyskiwał rytm, koncentrował się na twardej obronie, a ich działania zaczęły przynosić efekty. Z sekundy na sekundę zamykali Kingowi drogę pod kosz, odbierając szczecinianom komfort i zmuszając ich do rzutów z trudnych pozycji. Nieocenioną rolę odegrał Lovell Cabbil, który rozegrał fenomenalny mecz. Zanotował aż 9 przechwytów, będąc absolutnym królem defensywy, a jednocześnie był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania. Jego energia i aktywność były fundamentem wałbrzyskiego powrotu do meczu. Górnik z minuty na minutę grał też coraz bardziej bezwzględnie w ataku, często wymuszając przewinienia przeciwników. Fizyczność Kinga obracała się przeciwko gospodarzom, dając wałbrzyszanom kolejne wizyty na linii rzutów wolnych. Do tego dochodziła dominacja pod tablicami - 15 ofensywnych zbiórek to statystyka, która musiała zrobić różnicę.

Górnik rozpoczął mecz dramatycznie słabo, zdobywając jedynie 7 punktów w pierwszej kwarcie. W ataku panował chaos, a King punktował po błędach i złych decyzjach wałbrzyszan. Mało kto spodziewał się, że spotkanie może potoczyć się inaczej niż jednostronny mecz na korzyść gospodarzy. Jednak od drugiej kwarty obraz gry zaczął się diametralnie zmieniać. Górnik stopniowo odzyskiwał rytm, koncentrował się na twardej obronie, a ich działania zaczęły przynosić efekty. Z sekundy na sekundę zamykali Kingowi drogę pod kosz, odbierając szczecinianom komfort i zmuszając ich do rzutów z trudnych pozycji. Nieocenioną rolę odegrał Lovell Cabbil, który rozegrał fenomenalny mecz. Zanotował aż 9 przechwytów, będąc absolutnym królem defensywy, a jednocześnie był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania. Jego energia i aktywność były fundamentem wałbrzyskiego powrotu do meczu. Górnik z minuty na minutę grał też coraz bardziej bezwzględnie w ataku, często wymuszając przewinienia przeciwników. Fizyczność Kinga obracała się przeciwko gospodarzom, dając wałbrzyszanom kolejne wizyty na linii rzutów wolnych. Do tego dochodziła dominacja pod tablicami - 15 ofensywnych zbiórek to statystyka, która musiała zrobić różnicę.

Podsumowanie

Podsumowanie

Choć nie był to mecz pełen fajerwerków, jego dramaturgia i zwrot akcji sprawiają, że trudno przejść obok niego obojętnie. King Szczecin rozpoczął spotkanie jak zespół pewny siebie i lepszy, jednak dał się wybić z rytmu i nie potrafił znaleźć lidera w kluczowych momentach. Górnik Wałbrzych z kolei, mimo fatalnego początku, pokazał charakter, twardą obronę i skuteczność pod presją, odwracając losy meczu w imponujący sposób. Wałbrzyszanie wracają do domu ze zwycięstwem i z optymizmem mogą przygotowywać się do starcia z mistrzem Polski. King natomiast musi wyciągnąć wnioski - zwłaszcza w obszarze wdrażania planu B w trudnych momentach - przed nadchodzącą konfrontacją z GTK Gliwice.Kacper Prążyński & NB

Choć nie był to mecz pełen fajerwerków, jego dramaturgia i zwrot akcji sprawiają, że trudno przejść obok niego obojętnie. King Szczecin rozpoczął spotkanie jak zespół pewny siebie i lepszy, jednak dał się wybić z rytmu i nie potrafił znaleźć lidera w kluczowych momentach. Górnik Wałbrzych z kolei, mimo fatalnego początku, pokazał charakter, twardą obronę i skuteczność pod presją, odwracając losy meczu w imponujący sposób. Wałbrzyszanie wracają do domu ze zwycięstwem i z optymizmem mogą przygotowywać się do starcia z mistrzem Polski. King natomiast musi wyciągnąć wnioski - zwłaszcza w obszarze wdrażania planu B w trudnych momentach - przed nadchodzącą konfrontacją z GTK Gliwice.

Kacper Prążyński & NB

Kacper Prążyński & NB