RZUTZA3.PL PLKTOP-5-1-ZAWODNIKOW-NA-KTORYCH-WARTO-ZWROCIC-UWAGE-W-NOWYM-SEZONIE-PLK

TOP 5 (+1) zawodników, na których warto zwrócić uwagę w nowym sezonie PLK

02/10/2025 12:00
Fot. Andrzej Romański/plk.pl

Już jutro ruszają rozgrywki Orlen Basket Ligi sezonu 2025/26. Zaczynamy nietypowo, bo od 2 kolejki, w której mecz otwarcia zagrają: Zastal Zielona Góra i Górnik Zamek Książ Wałbrzych. Jest to spowodowane zmianą daty Super Pucharu im. Adama Wójcika, który odbył się w Warszawie w zeszły weekend. Mecze pierwszej kolejki rundy zasadniczej zostały przełożone na 23 grudnia i 6 stycznia. Ostatnia, 30 kolejka sezonu zasadniczego zaplanowana jest na 5 maja 2026 roku. Co przyniesie nadchodzących siedem miesięcy koszykówki? Kto okaże się „stealem”, a kto przepłaconym „bustem”? O kim będziemy chcieli jak najszybciej zapomnieć, a kto stanie się gwiazdą ligi? Oczywiście w tej chwili wszelkie dywagacje na ten temat to jawne wróżenie z fusów, mimo to postanowiłem wskazać pięciu zawodników, którzy „mają papiery” na zdominowanie ligi i których na pewno warto mieć na oku.

#5 – Jordan Wright Tevin Mack (Start Lublin)

W tym miejscu miał się znaleźć opis 25-letniego Jordana Wrighta. Gracza ogranego przede wszystkim w amerykańskiej lidze uczelnianej NCAA, w której to spędził 5 lat. Zawodową karierę rozpoczął w lidze tureckiej wraz z drużyną Aliaga Petkim Spor jednak nie był to start jaki mógłby sobie wymarzyć. Turkish Dream zakończył się po siedmiu występach ligowych, kwalifikacjach do Basketball Champions League i czterech spotkaniach koszykarskiej Ligi Mistrzów. Jego drugie podejście do europejskiej koszykówki zaczyna się w Starcie Lublin, ale z piątego miejsca strącił go dosłownie w ostatnim momencie klubowy kolega Tevin Mack – MVP Super Pucharu im. Adama Wójcika. Tevin świetnie odnalazł się na warszawskim parkiecie hali Bemowo i zanotował statystki na poziome 17 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty w półfinale z Górnikiem, oraz 25 punktów, 3 zbiórki i 4 asysty w meczu finałowym z Treflem Sopot, w którym Lublinianie musieli odrobić dwucyfrową stratę. Bardzo dobrze dysponowany Mack przyczynił się do zdobycia pierwszego Superpucharu Polski w historii klubu. 28-letni Amerykanin oprócz znakomitych warunków fizycznych posiada bagaż doświadczeń wyniesionych z wielu lig na całym świecie. Grał m.in. w amerykańskiej NCAA, Europie (Kosowo, Włochy, Portugalia i Grecja) oraz Azji i Afryce. Ostatni sezon zaczął w Libii, by poprzez Tajwan – gdzie zdobywał średnio 21,6 pkt/mecz – i saudyjski Al Ittihad Jeddah, zakończyć zeszłosezonowe granie w amerykańskim The Basketball Tournament. Sezon w PLK rozpoczął wyśmienicie i być może doprowadzi on Start Lublin do kolejnego finału PLK – Zobaczymy!

#4 Elvar Fridriksson (Anwil Włocławek)

Czy na Islandii gra się w koszykówkę? W kraju, którego populacja jest niewiele większa od populacji Szczecina urodził się Elvar Fridriksson, który jest żywym dowodem na to, że tak – na Islandii gra się w kosza! I to na całkiem dobrym poziomie, o czym świadczyć może nagroda MVP Ligi Litewskiej zdobyta przez Elvara w sezonie 2020/21 w barwach BC Šiauliai. Swoją koszykarską karierę kontynuował w Belgi, Włoszech oraz Grecji, gdzie grał w PAOK Saloniki oraz - w ostatnim sezonie – w drużynie Maroussi Ateny, notując średnie statystki na poziomie 11,9 punktu na mecz i 6,2 asysty.

Jako reprezentant Islandii wystąpił on również w zakończonym niedawno turnieju EuroBasket 2025 rozgrywanym m.in. w Polsce – w katowickim spodku. Jego drużyna, co prawda, nie wygrała żadnego meczu i nie wyszła z grupy, jednak Fridriksson zaprezentował się całkiem dobrze, zdobywając średnio 12,4 punktu na mecz.

#3 A.J. Slaughter (Anwil Włocławek)

A.J. Slaughter to nowy klubowy kolega, znajdującego się na pozycji czwartej naszej listy, Elvara Fridrikssona. Amerykanin z polskim paszportem, podobnie jak Islandczyk wzmocnią szeregi Anwilu Włocławek. Ale od początku… A.J. swoją karierę rozpoczął w I dywizji ligi NCAA reprezentując uczelnię Western Kentucky University. Średnie statystki na poziomie 11,7 punktu, 2,5 zbiórki i 2,5 asysty nie zbudziły zainteresowania klubów NBA, dlatego po nieudanym drafcie w 2010 roku przeniósł się do Europy. W swojej koszykarskiej karierze odwiedził takie kraje jak: Włochy, Belgia, Francja, Grecja i Hiszpania. Poznał wiele lig, rozgrywek międzynarodowych, oraz przez długi czas stanowił ważny filar reprezentacji Polski, jednak nigdy nie grał w naszej lidze. Aż do teraz, czyli sezonu 2025/26. Po tych wszystkich latach spędzonych w europejskich drużynach Slaughter ma bardzo duże doświadczenie, ale czy wiek (38 lat) pozwoli zostać gwiazdą polskiej ligi? - Oby nie spadającą!

#2 Kadre Gray (WKS Śląsk Wrocław)

Po sezonie, w którym rotacja Śląsk Wrocław zmieniała się jak obrazy w kalejdoskopie, a kibice nie nadążali z nauką nazwisk nowych zawodników, przyszedł czas na ostateczne zmiany przynoszące stabilizację. Przede wszystkim ze stołkiem pożegnał się ówczesny prezes – Michał Lizak. Zastąpiła go Karolina Pokorska – wcześniej związana z sekcją piłkarską wrocławskiego klubu. Wprowadzono również zmianę na stanowisku trenera, które objął Ainars Bagatskis. Miejmy nadzieję, że Łotysz zwiąże się z drużyną WKS na dłużej, ponieważ trzykrotna zmiana szkoleniowaca w trakcie poprzedniego sezonu, zaowocowała brakiem awansu do fazy play-off oraz stosunkowo słabym -ósmym miejscem w tabeli. Oczywiście po raz kolejny zmienił się także skład wrocławian, a do roli lidera zatrudniony został Kanadyjczyk - Karde Gray. Część kibiców może pamiętać go z występów w polskiej lidze w barwach GTK Gliwice w sezonie 2023/24. W 28 rozegranych spotkaniach zdobywał średnio 15,7 punktu, 5,7 zbiórki i aż 9 asyst. Ostatni sezon spędził w rumuńskim klubie CS Vâlcea, z którym wywalczył 3 miejsce w krajowych rozgrywkach zaliczając statystyki na poziomie 21,2 punktu, 5,3 zbiórki i 5,8 asysty. Popis swoich umiejętności dał w pierwszej kolejce Eurocupu, gdzie Śląsk pewnie pokonał litewski Neptunas 95:85. Gray zanotował w tym meczu największą ilość punktów, bo aż 21 spędzając na parkiecie niecałe 27 minut. Po takim występie wrocławscy kibice mają apetyt na więcej!

#1 Jayvon Graves (Legia Warszawa)

Gdy trafiasz do drużyny aktualnego Mistrza Polski i to w podtekście zastępstwa za zeszłorocznego MVP sezonu zasadniczego i MVP finałów - Kamerona McGusty - to nie możesz być pierwszym lepszym grajkiem, a Twoje nazwisko musi już coś znaczyć w świecie basketu. Graves - myślę, że właśnie to nazwisko, będzie padało bardzo często z ust komentatorów i ekspertów w nadchodzącym sezonie. 26-latek ze Stanów Zjednoczonych zaczynał od NCAA, by przez jeden sezon w G-League (Austin Spurs 2021–2022) trafić do Europy. W lidze francuskiej reprezentował barwy Limoges Cercle Saint-Pierre (średnio 8,7 pkt). W kolejnym roku wraz z BG Ludwigsburg zagrał w niemieckiej BundesLidze (średnio 15,2 pkt), a ostatni sezon spędził w Wilnie gdzie z drużyną BC Rytas zdobył wicemistrzostwo Litwy (średnio 8,0 pkt). Przez wszystkie lata gry w Europie, oprócz rozgrywek krajowych, występował również w Basketball Champions League (BCL) notując średnie zdobycze punktowe kolejno na poziomie: 10,8 pkt, 17,1 pkt, 9,5 pkt. Pewne jest, że w Legii nie zastąpi McGustiego w stosunku 1:1, ponieważ są to innego typu gracze, o innej budowie ciała i innej charakterystyce gry, jednak zarówno jeden jak i drugi potrafią punktować - każdy na swój własny sposób. Trener Heiko Rannula, decydując się na ściągnięcie Jayvona Gravesa nad Wisłę, na pewno miał już ułożony plan, jak z pomocą tego świetnego zawodnika, obronić tytuł Mistrza Polski. Nadchodzący sezon zweryfikuje czy koncept Rannuli był dobry i dokąd jest wstanie zaprowadzić Legię Jayvon Graves.

+1 Luther Muhammad (MKS Dąbrowa Górnicza) - Bonus

Tego zawodnika nie trzeba nikomu przedstawiać. Doskonale pamiętamy go z zeszłego sezonu, w którym w koszulce PGE Spójni Stargard wrzucał kolejnym zespołom średnio 19 punktów w każdym meczu, a rozegrał ich 20. Z taką statystyką brany był pod uwagę jako potencjalny pretendent do miana króla strzelców. Po ostatnim swoim meczu rozegranym na polskim parkiecie ogłosił transfer do Izraela - do drużyny Maccabi Ramat Gan. Sezon zakończył zaś w Nowej Zelandii, gdzie dla zespołu Auckland Tuatara zdobywał średnio 22,3 punktu i 6,4 asysty na mecz. Obecnie wraca do polskiej ligi jako lider MKS-u Dąbrowa Górnicza i właśnie w tym klubie, w którym ciężar gry będzie spoczywał na jego barkach, ma szansę ponownie zabłysnąć. Warto zwrócić na niego szczególną uwagę - dlatego zdecydowałem się na dodanie go do mojej listy jako bonus.