RZUTZA3.PL PLKTREFL-W-FINALE-DOMINACJA-W-CZWARTEJ-KWARCIE-I-NIEPOKOJ-O-SCHENKA

Trefl w finale - dominacja w czwartej kwarcie i niepokój o Schenka

15 godzin temu
fot. Andrzej Romański/plk.pl

Energa Trefl Sopot pokonał zespół Górnika Zamek Książ Wałbrzych 92-67 i zameldował się w finale Pucharu Polski. Sopocianie kontrolowali spotkanie przez większość czasu, a losy meczu definitywnie rozstrzygnęli m.in serią czterech trójek z rzędu na początku czwartej kwarty. Cieniem na zwycięstwie kładzie się jednak uraz Jakuba Schenka.

Szybki start i pełna kontrola

Od pierwszych minut widać było różnicę w tempie i fizyczności. Zespół trenera Larkasa biegał do kontr, grał agresywnie w ataku i szybko zbudował przewagę. Na 4,5 minuty przed końcem pierwszej kwarty było już 17-8, a po punktach Szymona Zapały 19-8. Timeout trenera Andrzeja Adamka niewiele zmienił. Górnik miał problemy w defensywie i brakowało mu intensywności. Skuteczny był Mindaugas Kacinas, który po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie 8 punktów. Po 10 minutach Trefl prowadził 28-15.

Ofensywna zapaść i groźne zderzenie

Druga kwarta stała na bardzo niskim poziomie skuteczności. Obie drużyny miały problemy z trafianiem skuteczność z gry spadła poniżej 30%. Mimo ofensywnego zastoju Trefl utrzymywał bezpieczne prowadzenie (36-23 do przerwy). W Górniku ciężar zdobywania punktów spoczywał głównie na Averym Andersonie (11 pkt do przerwy) i Taurasie Jogėli (9). Pod koniec drugiej kwarty doszło do groźnie wyglądającego zderzenia Jakuba Schenka z Kacprem Marchewką. Kapitan Trefla opuścił parkiet i nie wrócił już do gry, a po meczu trafił pod opiekę medyczną.

Górnik po przerwie z inną energią oraz decydujący koncert Trefla w czwartej kwarcie

Po przerwie wałbrzyszanie wyszli z zupełnie inną energią. Napędzani dopingiem kibiców zaczęli odrabiać straty. Po punktach Andersona przewaga stopniała do 43-37. Trzecia kwarta była bardziej ofensywna, ale Trefl utrzymywał kontrolę i po 30 minutach prowadził 58-48. Decydujący moment nastąpił na początku ostatniej odsłony. Trefl rozpoczął od serii 9-0, na tablicy pojawiło się 70-50 i było jasne, że Górnik raczej nie wróci już do gry. Ławka sopocian w całym spotkaniu wniosła więcej jakości, a przewaga fizyczna i organizacyjna była wyraźna do samego końca. Ostatecznie Trefl pokonał Górnika 92-67.