RZUTZA3.PL PLKWALECZNY-ZASTAL-BLISKI-CUDU-LECZ-SLASK-NIE-DA-SOBIE-WYRWAC-ZWYCIESTWA

Waleczny Zastal bliski cudu, lecz Śląsk nie dał sobie wyrwać zwycięstwa

15/11/2024 21:57
Andrzej Romański/plk.pl
W Zielonej Górze po trzeciej kwarcie na tablicy wyników widniał rezultat 45-71, co było efektem bardzo słabej skuteczności Zastalu z gry we wcześniejszych kwartach. Jednak w czwartej kwarcie Zielonogórzanie odmienili swoją grę, zdobywając aż 37 punktów. Na niespełna 14 sekund przed końcem meczu przegrywali już tylko sześcioma punktami. W kluczowym momencie Michał Pluta, próbując rzutu za trzy, został zablokowany, a Śląsk szybko przeszedł do kontrataku, zdobywając punkty, które definitywnie przypieczętowały ich zwycięstwo.Pierwszą kwartę obie drużyny rozpoczęły w następujących składach:Zielona Góra: Matczak - Thornwell - Saylus - Sitnik - MurphyWrocław: Ponitka - Senglin - Gołębiowski - Nunez - LynchObie drużyny rozpoczęły mecz bardzo wyrównanie. Po 2,5 minutach gry na prowadzeniu byli goście, 6-5. Śląsk dał znać przeciwnikom, że nie będzie im łatwo zdobywać punkty, dwukrotnie blokując ich w jednej akcji. Podczas kwarty mieliśmy wiele bloków z obu stron, ale na boisku panował chaos. Ani Zastal, ani Śląsk nie mogli wyjść na większe prowadzenie. Gdy tylko Śląsk obejmował prowadzenie, zawodnicy Zastalu kilka akcji później wyrównywali stan meczu, i tak aż do końca. Na koniec kwarty goście wyszli na czteropunktowe prowadzenie, 20-16. Obie drużyny popełniły sporo strat: 5 Zastalu i 4 Śląska. Na pewno do poprawy jest skuteczność zawodników Zastalu, która wynosiła tylko 35%. Widoczne dodatkowo było sporo nerwowości w akcjach gospodarzy.Na siedmiopunktowe prowadzenie wyszli goście tuż po rozpoczęciu drugiej kwarty, a to wszystko po celnej trójce Angela Nuneza. Wrocławianie, oprócz rzutów za trzy, skupiali swoją grę na ataku w „pomalowanym”. Zielonogórzanie chcieli grać szybko, jednak nie wychodziło im to zbyt dobrze, co stwarzało okazje do szybkich kontrataków dla przeciwników. Mimo dobrego momentu Wesleya Harrisa – najpierw efektowny wsad, potem celny rzut wolny – gospodarze nie zbliżyli się do rywali. Na 5 minut przed końcem pierwszej połowy za trzy z faulem trafił Ajdin Penava, a następnie celnie wykorzystał rzut wolny, 37-24. Takie prowadzenie było możliwe dzięki świetnej celności Kulikowskiego za trzy – trafił 3 razy z rzędu. Drużyna Zastalu popełniała wiele strat – po 16 minutach gry miała ich aż 9, a do tego nie trafiała w dużej ilości rzutów, co stawiało ich w trudnej sytuacji. Przeciwnie, wrocławianie poprawili skuteczność i podejmowali lepsze decyzje, co pozwoliło im zwiększyć przewagę. W drugiej kwarcie Zastal grał długie akcje, wykorzystując całe 24 sekundy, ale nie przynosiły one wielu pozytywnych efektów ani punktów. W dalszym ciągu nie byli skuteczni. Oprócz Błażeja Kulikowskiego, świetnie dysponowanym graczem w tym meczu był Angel Nunez, który – podobnie jak jego kolega – trafił 3 trójki w pierwszej połowie. Po świetnej kwarcie Wrocławian, wygranej 29-20, prowadzili oni do przerwy 49-36. Zielonogórzanie nie potrafili trafić do kosza, zaledwie 11 rzutów z gry – 39%, ale za to mieli bardzo dużo rzutów wolnych (aż 17), z czego wykorzystali 12. WKS Śląsk z kolei trafiał dużo rzutów, szczególnie zza łuku – aż 12 celnych na 16 prób, co pozwoliło im wyjść na takie prowadzenie. Najlepiej punktujący w tej połowie: Angel Nunez (Śląsk) - 13 punktów, 6 zbiórek I Ajdin Penava (Śląsk) - 13 punktów I Sindarius Thornwell (Zastal) - 9 punktówW trzeciej kwarcie dalej grę dominował Śląsk Wrocław, który popisywał się szybkimi akcjami. W dalszym ciągu skupiali się na ogrywaniu zawodników znajdujących się pod koszem. Bezradni w ataku Zielonogórzanie mogli korzystać z błędów w obronie Śląska i starać się szukać celowych fauli (Wrocławianie byli już po maksymalnej liczbie przewinień w tej kwarcie), co dawało im nadzieję na poprawę wyniku. Mimo to, Wrocławianie bezlitośnie wykorzystywali błędy obrony gospodarzy. Na 3 minuty przed końcem kwarty wkradł się większy chaos do gry gości, jednak gospodarze nie potrafili wykorzystać wielu nadarzających się okazji. Ich skuteczność nadal była słaba, a nadmierne skupienie na grze zespołowej często kończyło się niepowodzeniem. Mimo błędów Śląska, gospodarze nie potrafili przejąć inicjatywy, a ich skuteczność pozostawała na niskim poziomie. Na koniec kwarty za trzy trafił Daniel Gołębiowski, co wyprowadziło Śląsk na prowadzenie 71:45. Wrocławianie nie wyróżniali się rewelacyjną obroną, jednak Zastal nie trafiał po prostu większości swoich rzutów – tylko 34% skuteczności oraz zaledwie dwie celne trójki na 13 prób Zastal przez cały mecz prezentował duże problemy z koncentracją, co było widoczne także w tej kwarcie. Mimo kilku udanych akcji wciąż popełniali proste, niewymuszone straty. Starali się zmniejszyć stratę, oddając kilka celnych rzutów za trzy, podczas gdy Śląsk nie trafiał nawet spod kosza. Wrocławianie zaczęli grać chaotycznie, podejmując złe decyzje, co zmusiło trenera Miodraga Rajkovicia do wzięcia przerwy na żądanie po tym, jak Zastal zanotował serię punktową 8-0.Gdy na 3,5 minuty przed końcem Zastal przegrywał 16 punktami, pojawił się cień nadziei na odrobienie strat. Jednak lepszy moment Angela Nuneza – najpierw celna trójka, a potem trudny rzut z półdystansu – zdawał się zamknąć gospodarzom możliwość powrotu do meczu. Mimo to, Zastal odpowiedział kolejną serią 8-0, a dwie ważne trójki Michała Sitnika sprawiły, że na 1:32 do końca meczu przegrywali już tylko 82-72. Na 68 sekund przed końcem Bogucki został zablokowany przez Murphy’ego. Początkowo sędziowie przyznali punkty Śląskowi, ale po użyciu challenge’u decyzja została zmieniona, a punkty anulowane. Chwilę później, Thornwell zdobył łatwe punkty, zmniejszając prowadzenie Śląska do 8 punktów. Kluczowe okazały się punkty Angela Nuneza po ofensywnej zbiórce – trafił on rzut, który praktycznie pozbawił Zastal nadziei. Warto podkreślić, że Nunez w tym meczu trafił wszystkie rzuty z gry, które oddał. Koszykówka jednak potrafi zaskakiwać. Faulowany Marcel Ponitka trafił tylko jeden rzut wolny, a Filip Matczak szybko pobiegł do kontry i trafił trudną trójkę, utrzymując nadzieję gospodarzy. Zastal przegrywał już tylko 5 punktami. Na 13,5 sekundy przed końcem Ponitka ponownie trafił tylko jeden rzut z linii, a trener Sirvydis wziął czas. Po wznowieniu gry piłkę otrzymał Thornwell, ale zamiast rzucać, podał do Michała Pluty, który został zablokowany. W kontrze Ajdin Penava wykończył akcję efektownym wsadem, pieczętując zwycięstwo Śląska. Zastal przez pierwsze trzy kwarty trafił zaledwie dwa rzuty za trzy punkty, jednak w ostatniej kwarcie ich skuteczność znacząco wzrosła – trafili aż osiem trójek! W tej części meczu zdobyli aż 37 punktów, podczas gdy ich przeciwnicy zaledwie 17.PUNKTOWALIZielona Góra: Matczak 14, Kołodziej 12, Thornwell 12, Saylus 11, Sitnik 11, Harris 11, Murphy 4, Pluta 3, Woroniecki 2, Hodge 2Wrocław: Nunez 22, Penava 15, Gołębiowski 12, Kulikowski 9, Blackshear 9, Ponitka 8, Bogucki 5, Senglin 4, Lynch 2, Cooper 2