RZUTZA3.PL PLKWILCZA-KOLEJKA-BRACIA-WILCZKOWIE-W-SWIETNEJ-FORMIE-KING-POKONUJE-ZASTAL

Wilcza kolejka - bracia Wilczkowie w świetnej formie, King pokonuje Zastal

02/12/2024 16:12
Andrzej Romański/plk.pl
Tauron GTK Gliwice - PGE Spójnia Stargard (83-97)8 kolejka zmagań rozpoczęła się na Śląsku, a dokładniej w Gliwicach. Tam podrażnione trzema porażkami z rzędu GTK podejmowało zasmuconą odpadnięciem z rozgrywek europejskich Spójnię. Mecz był bardzo ofensywny, lecz w pierwszej połowie Spójnia pokazała większą kreatywność w ataku. Błyszczał rezerwowy Jayden Martinez, który dzięki swoim penetracjom i twardej walce pod koszem być może przesunie się w rotacji trenera Andreja Urlepa i zacznie kolejny mecz w pierwszej piątce. W drużynie GTK trafionymi trójkami imponował Matt Milon, dla którego był to najlepszy mecz w sezonie. Po przerwie oliwy do rozżarzonego pieca z trafionymi koszami dolał Luther Muhammad, który przez cały swój pobyt na boisku brylował, rzucając z półdystansu i penetrując kosz. Amerykanin uzbierał też 8 zbiórek, co warto odnotować. Dodatkowo w drużynie GTK świetne spotkanie zagrał Mario Ihring, zdobywając 19 punktów i 9 asyst. Myślę, że brakującym elementem były skuteczne akcje w wykonaniu Chrisa Czerapowicza, który być może był zmęczony po grze w kadrze Szwecji, oraz grającego w masce po urazie twarzy Martinsa Laksy.Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski - Górnik Zamek Książ Wałbrzych (80-70)Stalówka przerwę reprezentacyjną spędziła na dnie ligowej tabeli, wspólnie z Arką Gdynia zajmując ostatnie miejsce. Mecz z Górnikiem zapowiadał się jako duże wyzwanie. Wałbrzyszanie, będąc w dobrej formie i grając z dużym luzem, mogli liczyć na wsparcie licznej grupy kibiców w sektorze gości. Atmosfera w 3MK Arenie Ostrów była pełna energii, przypominając prawdziwe koszykarskie święto. Spotkanie w zasadzie przez cały czas kontrolowali gospodarze. Litwin Adas Juskevicius szybko trafił cztery trójki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W drużynie Andrzeja Adamka brakowało skuteczności Alterique Gilberta, a liderem okazał się Toodrick Gotcher, który zdobył 20 punktów. Niestety, jego wysiłki okazały się niewystarczające. Ostrowianie, dzięki drobnym zmianom w składzie, odzyskali świeżość i odnieśli swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Teraz jednak muszą potwierdzić lepszą formę w kolejnym domowym starciu, tym razem z GTK Gliwice.Śląsk Wrocław - Dziki Warszawa (62-69)Śląsk rozpoczął sezon od triumfu w Superpucharze Polski w Radomiu, gdzie zaprezentował efektowny basket, pokonując Legię i Kinga. Jednak początek sezonu zasadniczego nie poszedł po ich myśli. Przegrana u siebie z GTK Gliwice, dotkliwe porażki w Lidze Mistrzów oraz bolesny zawód w końcówce meczu z Kingiem Szczecin podcięły skrzydła drużynie. Morale spadało, co doprowadziło do nerwowych zmian personalnych. Zrezygnowano z najlepiej punktującego Isaiaha Whiteheada, pozyskując asystującego weterana D.J. Coopera oraz podkoszowego Adama Waczyńskiego. Te decyzje przyniosły zwycięstwo nad Startem Lublin i wniosły nową energię do zespołu. Dziki, które debiutują w europejskich rozgrywkach, stopniowo odnajdują się w nowej sytuacji, co przynosi zaskakująco dobre rezultaty. Mimo że faworytem meczu był Śląsk, Dziki to drużyna nieprzewidywalna, zdolna do sprawienia niespodzianki. Spotkanie w Hali Orbita było niezwykle wyrównane, a prowadzenie zmieniało się wielokrotnie. Nie był to jednak pokaz ofensywy – zwłaszcza sympatycy rzutów osobistych mogli czuć się zawiedzeni, bo obie drużyny trafiły jedynie 17 z 30 prób, co bardziej przypomina poziom juniorski niż elitę krajowych rozgrywek. Warto odnotować, że w Śląsku brakowało centra Reggy'ego Lyncha, który prawdopodobnie nie widzi już swojej przyszłości w klubie. Najlepiej w zespole gospodarzy zaprezentował się reprezentant Polski Daniel Gołębiowski, zdobywając 15 punktów. Z kolei w Dzikach na wyróżnienie zasługuje Estończyk Jannari Joessar, który po raz kolejny udowodnił swoją wszechstronność. Mimo nienajlepszej skuteczności Dziki wykazały się większym wyrachowaniem i lepiej poradziły sobie z trudnościami, co pozwoliło im triumfować tego dnia.Zastal Zielona Góra - King Szczecin (80-101)W Zielonej Górze powrót klubowej legendy Waltera Hodge’a sprawił, że frekwencja na meczach znacząco wzrosła. Tym razem kibice zgromadzeni w hali CRS mogli także zobaczyć Macieja Żmudzkiego, który wrócił do gry po kontuzji, mierząc się z byłym klubem. Powiązań z rywalami było więcej – dla Filipa Matczaka, który miniony sezon spędził głównie w barwach Wilków Morskich, było to spotkanie o szczególnym znaczeniu. Niestety, ani Żmudzki, ani Matczak nie zaprezentowali się z najlepszej strony. Pierwsza połowa w wykonaniu gospodarzy nie była zła, ale to King Szczecin zszedł do szatni z 3-punktowym prowadzeniem. Po przerwie ekipa Arkadiusza Miłoszewskiego pokazała się z jeszcze lepszej strony, a kluczową postacią okazał się James Woodard. Rozegrał on fantastyczne zawody, zdobywając 31 punktów, do których dołożył 6 zbiórek i 4 asysty. Szczecinianie imponowali skutecznością zza łuku, trafiając aż 13 trójek. Teraz drużyna Kinga wybiera się do Turcji na kolejny mecz w Lidze Mistrzów, podczas gdy zielonogórzanie z nadzieją oczekują pracy pod wodzą nowego trenera, Aleksandara Jovanovicia.Legia Warszawa - Anwil Włocławek (86-94 po dogrywce)W sobotnie popołudnie na warszawskim Bemowie odbył się hit 8. kolejki Orlen Basket Ligi. Anwil Włocławek przystępował do meczu z zamiarem kontynuowania serii siedmiu ligowych zwycięstw. Początek spotkania wskazywał, że włocławianie są na dobrej drodze do odniesienia ósmego triumfu – fantastycznie spisywał się duet Luke Petrasek i Kamil Łączyński. W barwach Legii wyróżniał się Kameron McGusty, który w swoim stylu popisywał się skutecznymi rzutami z półdystansu. Atmosfera w hali przy ul. Obrońców Tobruku była niesamowita, a emocji dostarczali zarówno kibice, jak i zawodnicy. W drugiej połowie Anwil, jakby zbyt wcześnie uwierzył w zwycięstwo, tracąc koncentrację. W kluczowym momencie regulaminowego czasu gry Maks Wilczek popisał się rzutem na dogrywkę, który wydłużył nadzieje Legii. Jednak w dodatkowych minutach gospodarze stracili skuteczność, co Anwil bezlitośnie wykorzystał, m.in. dzięki brakowi Andrzeja Pluty na boisku – zawodnik Legii musiał opuścić parkiet z powodu pięciu fauli. Dla Legii porażka może stać się impulsem do poprawy i zacieśnienia współpracy w zespole. Z kolei Anwilowi należy pogratulować przedłużenia pięknej serii zwycięstw i życzyć powodzenia w środowym meczu FIBA Europe Cup z niemieckim Ludwigsburgiem.Start Lublin - MKS Dąbrowa Górnicza (95-81)Lublinianie w trakcie przerwy reprezentacyjnej musieli zmierzyć się z bolesną stratą – kontuzją Manu Lecomte’a. Belg, będący liderem drużyny i architektem gry zespołu Wojciecha Kamińskiego, będzie wyłączony z gry przez co najmniej miesiąc. Skupmy się jednak na samym meczu, w którym kluczowe okazało się dominujące wystąpienie gospodarzy w drugiej kwarcie, wygranej różnicą 12 punktów. Świetną formę zaprezentował Jamajczyk Tyran De Lattobeaudare. Były gracz Legii błyszczał wszechstronnością – skutecznie penetrował strefę podkoszową, grał na low poście oraz trafiał z dystansu. Z dorobkiem 33 punktów był głównym autorem zwycięstwa Lublinian. Dąbrowianie potrafili zagrozić rzutami za trzy, jednak ich słabością była powolna reakcja w powrotach do obrony, co rywale bezlitośnie wykorzystali. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również Tyler Cheese, który w swoim powrocie do OBL zaprezentował się znakomicie – zdobył 23 punkty i zanotował aż 14 asyst, imponując wszechstronnością i skutecznością. Zwycięstwo gospodarzy pokazuje, że mimo osłabienia potrafią zmobilizować się do walki i zdominować rywala.Arka Gdynia - Czarni Słupsk (88-80)Arka, podobnie jak Stal Ostrów, spędziła zimową przerwę na samym dnie ligowej tabeli. Bilans 1-6 był zdecydowanie poniżej oczekiwań stawianych przed sezonem. Mimo to w meczu przeciwko Czarnym udało się odnieść drugie zwycięstwo w rozgrywkach, prezentując przyzwoity poziom gry. Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia gospodarzy. Świetną formę zaprezentował Łukasz Kolenda, który doskonale współpracował z serbskim środkowym Stefanem Djordjeviciem, kreując akcje w ofensywie. W drugiej kwarcie Czarni Słupsk zaczęli odrabiać straty, a liderem gości został Alex Stein. Niewysoki Amerykanin imponował skutecznością z półdystansu i rozdał 5 asyst, napędzając grę swojej drużyny. Po przerwie emocje wzrosły, szczególnie na ławkach obu ekip. Trener Czarnych, Mantas Cesnauskis, otrzymał faul techniczny, lecz jego zespół nie potrafił wykorzystać tego impulsu, by przełamać dobrą grę gospodarzy. Arka utrzymała koncentrację i kontrolę, odnosząc ważne zwycięstwo. Jeśli jednak Gdynianie chcą myśleć o czymś więcej niż walka o utrzymanie, muszą poprawić efektywność swojej polskiej rotacji. W meczu z Czarnymi punktów nie zdobyli Grzegorz Kamiński, Wiktor Sewioł ani Daniel Szymkiewicz, co pokazuje, że w krajowym składzie jest jeszcze spory potencjał do wykorzystania.Trefl Sopot-Twarde Pierniki Toruń (75-68)Kibice Sopocian z pewnością nie mogą narzekać na nudę w grudniu, jeśli chodzi o mecze domowe ich drużyny. 1 grudnia, w Hali 100-lecia Sopotu, Trefl zmierzył się z Twardymi Piernikami. Kilka dni później drużyna zagra w EuroCup z włoskim Trento, a w połowie miesiąca w Ergo Arenie pojawi się zawsze groźna Legia. Skupmy się jednak na spotkaniu, które miało miejsce w niedzielny wieczór. Pierwsza kwarta to zdecydowana dominacja podopiecznych Żana Tabaka, której podstawą były liczne trafienia spod samej obręczy wykonane przez środkowych: Mikołaja Witlińskiego i Geoffa Groselle’a. W drugiej kwarcie Torunianie zaczęli zbliżać się do wyniku, dzięki skutecznym akcjom Dominika Wilczka. Wilczek, który w zeszłym sezonie był ważną postacią MKS-u Dąbrowa Górnicza, w Twardych Piernikach wciąż nie może znaleźć swojej optymalnej formy. Po przerwie obie drużyny miały trudności ze znalezieniem rytmu, co przejawiało się licznymi niecelnymi rzutami za trzy. Dopiero czwarta kwarta pokazała, która drużyna ma szerszą rotację i lepszy pomysł na grę. Błyszczał nowy nabytek Trefla, Nick Johnson, który mimo słabej skuteczności za dwa punkty w czwartej kwarcie (2/10), znacząco przyczynił się do wygranej swojego zespołu. Teraz Torunianie udadzą się na mikołajkowy mecz do Warszawy, gdzie zmierzą się z Legią, a Trefl wybierze się na wyjazdowy mecz z niemiecką drużyną Ratiopharm Ulm.MVP Kolejki: Kamil Łączyński Jego drużyna czyli Anwil Włocławek podchodziła do meczu z Legią w roli faworyta, lecz zapewni wielu kibiców Włocławian drżało o triumf, gdyż ta drużyna nie pokonała Zielonych Kanonierów od przeszło 4 lat na parkiecie rywala. Kamil jest graczem idealnym dla każdego trenera. Gdy trzeba oddać się defensywie robi to, a gdy z powodu braku kadrowych czy innych przyczyn trzeba zdobyć punkty czy rozdać parę asyst Łączyński także to czyni. Tym razem ,,Łączce” zaczęło wszystkie wchodzić od pierwszych minut i później przez cały mecz niczym rasowy strzelec dodawał czy to punkty z półdystansu czy zza łuku lub linii rzutów osobistych. Doświadczony rozgrywający dołożył także imponujące 11 asyst i 7 zbiórek, a dogrywce dyrygował swoją koszykarską orkiestrą niczym wybitny dyrygent w trakcie Koncertu Noworocznego w Wiedniu.Flop kolejki: Alterique Gilbert Górnik Wałbrzych Andrzeja Adamka jako beniaminek nie spodziewał się wiele PO tym sezonie OBL. Zależało im po prostu na spokojnym utrzymaniu i pokazaniu się z dobrej strony w oczach fanów. Pierwsze kolejki pokazały jednak, że nie taki diabeł straszny jak go malują i że Górnik jest w stanie wygrać z prawie każdym. Gilbert do spółki z Todrickiem Gotcherem i Darkiem Wyką był jedną z gwiazd tego zespołu.23 punkty w meczu z MKS-em Dąbrowa Górnicza czy 21 z PGE Spójnią świadczą o jego wielkim potencjale. W piątkowe popołudnie był jednak niemrawy i nieskuteczny. W oczy kole statystyka 0/8 trafionych trójek. Ta jego nieskuteczność przełożyła się na wynik drużyny i Górnik odniósł 10-punktową porażkę ze Stalą.Odkrycie kolejki: Maks WilczekPrzez początkowe fragmenty tego sezonu koszykarz z Wrocławia był jednym z ostatnich graczy w rotacji trenera Ivicy Skelina. Jednak od pewnego momentu sytuacja się zmieniła. Punktem zwrotnym był mecz z Bakken Bears w ENBL, gdzie Maks zdobył 9 punktów i był aktywny w obronie. Później łapał on coraz więcej minut, a w sobotę występ Wilczka był naprawdę godny podziwu. Utrudnianie gry w obronie koszykarzom Anwilu było częstym zjawiskiem, dodatkowo do 11 punktów dołożył 2 zbiórki i 2 asysty, a wizytówką był rzut na dogrywkę tuż przed końcową syreną. W kuluarach słychać że brat Dominika jest bardzo zmotywowany i chce się rozwijać tak by był kluczową postacią drużyny.