RZUTZA3.PL PLKWILCZY-CHARAKTER-W-PELNEJ-KRASIE-KING-WYRYWA-ZWYCIESTWO-Z-RAK-LEGII

Wilczy charakter w pełnej krasie! King wyrywa zwycięstwo z rąk Legii

11/01/2026 18:30
Andrzej Romański/plk.pl

Starcie Kinga Szczecin z Legią Warszawa dostarczyło kibicom wszystkiego, czego można oczekiwać od ligowego hitu: dobrej koszykówki, dramaturgii, zwrotów akcji i niesamowitej końcówki. Pomimo problemów zdrowotnych po obu stronach - plagi kontuzji w zespole mistrzów Polski oraz wirusa, z którym szczecinianie walczą od blisko tygodnia, mecz stał na bardzo dobrym poziomie i do ostatnich sekund trzymał w napięciu.

Wilczy charakter mimo przeciwności - King Szczecin

Wilczy charakter mimo przeciwności - King Szczecin

Od pierwszych minut King zmuszony był radzić sobie w niesprzyjających okolicznościach. Wirus, który przeszedł przez zespół, wykluczył z gry m.in. Maxa Egnera, a Nemanja Popović - filar gry podkoszowej Kinga - dzień przed meczem zmagał się z 39-stopniową gorączką. Choć Serb był jak zwykle niesamowicie skuteczny pod koszem, mógł pojawiać się na parkiecie jedynie w krótkich, 2–3 minutowych fragmentach. Po raz pierwszy w sezonie ciężar gry na pozycji centra spadł więc głównie na Mateusza Kostrzewskiego, który bardzo dobrze wywiązał się z tej roli, dając drużynie solidność i energię. King przez całe spotkanie zmagał się z fatalną skutecznością rzutów za trzy punkty, co powodowało ciągłą niepewność w jego grze ofensywnej. Mimo to szczecinianie nadrabiali to zespołowością i walką. Choć w drugiej połowie ich gra defensywna zaczęła się sypać, a Legia wykorzystywała kolejne błędy, w końcówce gospodarze pokazali prawdziwy „wilczy charakter”. Na trzy minuty przed końcem przegrywali aż dwunastoma punktami, lecz wtedy nastąpił niesamowity zryw. Kluczowa trójka Noaha Freidela, fantastyczna, dwustronna postawa Anthony’ego Robertsa i Jeremy’ego Roacha oraz ogromna determinacja całego zespołu pozwoliły odrobić straty i wyszarpać zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach.

Niedomknięty mecz mistrza - Legia Warszawa

Niedomknięty mecz mistrza - Legia Warszawa

Legia przez długie fragmenty spotkania wyglądała jak drużyna bardziej poukładana i kontrolująca wydarzenia na parkiecie. To właśnie warszawianie częściej budowali kilkupunktowe, a w drugiej połowie nawet dwucyfrowe prowadzenia. Świetnie egzekwowali proste błędy Kinga w obronie, co owocowało dużą liczbą rzutów z otwartych pozycji. Jayvon Graves i Race Thompson regularnie punktowali, a rozegranie Andrzeja Pluty długo było bardzo skuteczne w rozbijaniu defensywy gospodarzy. Problem Legii ujawnił się jednak w samej końcówce. Przy wysokim prowadzeniu zabrakło decyzyjności, spokoju i konsekwencji. Trener Heiko Rannula oraz Ojārs Siliņš po meczu mówili wprost o „mental boomie”, który dotyka zespół w momentach, gdy powinien on domykać spotkania. Kibice natomiast zwracali uwagę przede wszystkim na dużą liczbę strat Andrzeja Pluty (4) oraz fatalny występ Bena Shungu. Sam trener Rannula podkreślał, że problem Legii leży przede wszystkim na obwodzie, uspokajając jednocześnie nastroje wokół ewentualnych zmian na pozycjach podkoszowych. Dla mistrzów Polski to kolejny mecz, w którym roztrwoniona została bardzo wyraźna przewaga.

Podsumowanie

Podsumowanie

Zwycięstwo 83:81 to dla Kinga Szczecin coś znacznie więcej niż tylko wygrany mecz z mistrzem Polski. Dzięki temu triumfowi szczecinianie kończą pierwszą rundę Orlen Basket Ligi w czołowej czwórce, co daje im rozstawienie w losowaniu par Pucharu Polski. Równie ważny jest aspekt mentalny - po porażkach w Dąbrowie Górniczej i Lublinie oraz w trakcie trudnej walki z wirusem, King pokazał siłę charakteru i wrócił na zwycięską ścieżkę. Bilans 10–5 po pierwszej rundzie, poparty wygranymi z topowymi zespołami ligi, pozwala z optymizmem patrzeć na rundę rewanżową. Dla Legii natomiast to bolesna lekcja i kolejny sygnał, że bez poprawy gry mentalnej i stabilności na obwodzie, nawet duże przewagi nie gwarantują zwycięstw. I choć potencjał koszykarski w ekipie z Warszawy jest, to bez znaczącej poprawy nie obroni się on przeciwko topowym drużynom Orlen Basket Ligi.

Kacper Prążyński & NB

Kacper Prążyński & NB