RZUTZA3.PL PLKZASTAL-KONTRATAKUJE-11

Zastal kontratakuje! 1:1!

8 godzin temu
Andrzej Romański/plk.pl

Drugie spotkanie ćwierćfinałowej serii playoff pomiędzy Kingiem Szczecin a Orlen Zastalem Zielona Góra dostarczyło dokładnie tego, czego można było oczekiwać po meczu o ogromną stawkę - walki o każdy centymetr parkietu, ciągłych zmian momentum i emocji aż do ostatnich sekund. Ostatecznie to goście wywieźli ze Szczecina niezwykle cenne zwycięstwo 82:79, wyrównując stan serii przed przenosinami do Zielonej Góry. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sytuacja kadrowa obu drużyn miała ogromne znaczenie. King musiał radzić sobie bez kapitana zespołu Tomasza Gielo, natomiast do składu Zastalu wrócił Chavaughn Lewis, co zdecydowanie zwiększyło możliwości rotacyjne zespołu z Zielonej Góry. Od początku było jednak widać, że żaden z zespołów nie zamierza oddać tego meczu bez walki - każda chwila dekoncentracji natychmiast kończyła się punktami rywali, a żadna drużyna nie potrafiła wypracować sobie bezpiecznej przewagi.

Drugie spotkanie ćwierćfinałowej serii playoff pomiędzy Kingiem Szczecin a Orlen Zastalem Zielona Góra dostarczyło dokładnie tego, czego można było oczekiwać po meczu o ogromną stawkę - walki o każdy centymetr parkietu, ciągłych zmian momentum i emocji aż do ostatnich sekund. Ostatecznie to goście wywieźli ze Szczecina niezwykle cenne zwycięstwo 82:79, wyrównując stan serii przed przenosinami do Zielonej Góry. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sytuacja kadrowa obu drużyn miała ogromne znaczenie. King musiał radzić sobie bez kapitana zespołu Tomasza Gielo, natomiast do składu Zastalu wrócił Chavaughn Lewis, co zdecydowanie zwiększyło możliwości rotacyjne zespołu z Zielonej Góry. Od początku było jednak widać, że żaden z zespołów nie zamierza oddać tego meczu bez walki - każda chwila dekoncentracji natychmiast kończyła się punktami rywali, a żadna drużyna nie potrafiła wypracować sobie bezpiecznej przewagi.

King walczył mimo problemów kadrowych i kolejnej kontuzji

King walczył mimo problemów kadrowych i kolejnej kontuzji

Z perspektywy kibica Kinga Szczecin trudno nie mieć poczucia, że ten mecz był do wygrania. Po raz kolejny ogromnym problemem Kinga były straty - często zupełnie niepotrzebne i oddające rywalowi łatwe punkty. Przy większej kontroli nad piłką szczecinianie prawdopodobnie sami zamknęliby to spotkanie na swoją korzyść, szczególnie po takiej dyspozycji w końcówce. Mimo problemów kadrowych drużyna trenera Macieja Majcherka długo wyglądała bardzo solidnie. Szczególnie wyróżniali się Anthony Roberts, Jeremy Roach i Noah Freidel. Cała trójka dawała zespołowi energię po obu stronach parkietu - Roberts i Roach napędzali ofensywę, a Freidel ponownie okazał się jednym z najbardziej uniwersalnych zawodników w rotacji. Ich zaangażowanie w defensywie oraz skuteczność w ataku sprawiały, że King praktycznie przez cały mecz pozostawał w grze. Ogromnym ciosem dla gospodarzy była jednak sytuacja z czwartej kwarty. Nemanja Popović po brutalnym zagraniu Jakuba Szumerta doznał kontuzji i nie pojawił się już na parkiecie do końca spotkania. Co gorsza, jego występ w poniedziałkowym meczu numer trzy stoi pod dużym znakiem zapytania. Jeśli do wcześniej niedostępnych Przemysława Żołnierewicza i Tomasza Gielo dołączy również Popović, sytuacja kadrowa Kinga stanie się naprawdę dramatyczna. Problematyczna była ponownie także gra ławki rezerwowych. Mateusz Kostrzewski i Malcolm Dandridge rozegrali (eufemistycznie mówiąc) słabe spotkanie. Max Egner zagrał poprawnie, walczył, przejmował piłki, ale w statystykach zabrakło większych fajerwerków. W praktyce jedynym rezerwowym realnie zmieniającym obraz gry był Noah Freidel. Kontuzje sprawiły, że rotacja Kinga została bardzo mocno zawężona - trener Majcherek miał realnie czterech zawodników z ławki, a w kolejnym spotkaniu liczba ta może zmniejszyć się nawet do trzech.

Z perspektywy kibica Kinga Szczecin trudno nie mieć poczucia, że ten mecz był do wygrania. Po raz kolejny ogromnym problemem Kinga były straty - często zupełnie niepotrzebne i oddające rywalowi łatwe punkty. Przy większej kontroli nad piłką szczecinianie prawdopodobnie sami zamknęliby to spotkanie na swoją korzyść, szczególnie po takiej dyspozycji w końcówce. Mimo problemów kadrowych drużyna trenera Macieja Majcherka długo wyglądała bardzo solidnie. Szczególnie wyróżniali się Anthony Roberts, Jeremy Roach i Noah Freidel. Cała trójka dawała zespołowi energię po obu stronach parkietu - Roberts i Roach napędzali ofensywę, a Freidel ponownie okazał się jednym z najbardziej uniwersalnych zawodników w rotacji. Ich zaangażowanie w defensywie oraz skuteczność w ataku sprawiały, że King praktycznie przez cały mecz pozostawał w grze. Ogromnym ciosem dla gospodarzy była jednak sytuacja z czwartej kwarty. Nemanja Popović po brutalnym zagraniu Jakuba Szumerta doznał kontuzji i nie pojawił się już na parkiecie do końca spotkania. Co gorsza, jego występ w poniedziałkowym meczu numer trzy stoi pod dużym znakiem zapytania. Jeśli do wcześniej niedostępnych Przemysława Żołnierewicza i Tomasza Gielo dołączy również Popović, sytuacja kadrowa Kinga stanie się naprawdę dramatyczna. Problematyczna była ponownie także gra ławki rezerwowych. Mateusz Kostrzewski i Malcolm Dandridge rozegrali (eufemistycznie mówiąc) słabe spotkanie. Max Egner zagrał poprawnie, walczył, przejmował piłki, ale w statystykach zabrakło większych fajerwerków. W praktyce jedynym rezerwowym realnie zmieniającym obraz gry był Noah Freidel. Kontuzje sprawiły, że rotacja Kinga została bardzo mocno zawężona - trener Majcherek miał realnie czterech zawodników z ławki, a w kolejnym spotkaniu liczba ta może zmniejszyć się nawet do trzech.

Zastal wykorzystał doświadczenie i ofensywną jakość

Zastal wykorzystał doświadczenie i ofensywną jakość

Zastal zagrał po prostu bardzo solidny mecz i potrafił wykorzystać momenty słabości gospodarzy. Bardzo ważnym wydarzeniem był powrót Andy’ego Mazurczaka po krótkim, i dość słabym występie w meczu nr 1. Gracz ten swoimi charakterystycznymi floaterami regularnie rozbijał defensywę Kinga i dzisiaj dużo bardziej zabłysnął jako scorer niż podający. Kolejny świetny występ zanotował także Conley Garrison. Amerykanin był zabójczo skuteczny zarówno jako kreator gry, jak i strzelec zza łuku. Jego rzuty za trzy wielokrotnie zatrzymywały próby przejęcia inicjatywy przez szczecinian. Bardzo ważną rolę odegrał również Patrick Cartier, na którym rozgrywający Zastalu mogli polegać zawsze, gdy tylko był na parkiecie. Nieoczywistym "bohaterem" spotkania został także Krzysztof Sulima. Dwie trafione trójki środkowego okazały się niezwykle cenne i w dużej mierze pomogły gościom utrzymać przewagę w kluczowych momentach spotkania. Paradoksalnie słabo zaprezentował się natomiast wracający do gry Chavaughn Lewis. Jego skuteczność była bardzo słaba, a sam zawodnik tyle samo razy trafiał do kosza, co tracił piłkę. Momentami było również widać, że jego współpraca z będącym w znakomitej dyspozycji Mazurczakiem nie funkcjonowała jeszcze tak dobrze, jak mogliby oczekiwać kibice Zastalu. Mało przekonywujący był także występ Jakuba Szumerta, którego najgłośniejszym zagraniem tego meczu niestety było brutalne wejście w Nemanje Popovicia które doprowadziło do kontuzji Serba.

Zastal zagrał po prostu bardzo solidny mecz i potrafił wykorzystać momenty słabości gospodarzy. Bardzo ważnym wydarzeniem był powrót Andy’ego Mazurczaka po krótkim, i dość słabym występie w meczu nr 1. Gracz ten swoimi charakterystycznymi floaterami regularnie rozbijał defensywę Kinga i dzisiaj dużo bardziej zabłysnął jako scorer niż podający. Kolejny świetny występ zanotował także Conley Garrison. Amerykanin był zabójczo skuteczny zarówno jako kreator gry, jak i strzelec zza łuku. Jego rzuty za trzy wielokrotnie zatrzymywały próby przejęcia inicjatywy przez szczecinian. Bardzo ważną rolę odegrał również Patrick Cartier, na którym rozgrywający Zastalu mogli polegać zawsze, gdy tylko był na parkiecie. Nieoczywistym "bohaterem" spotkania został także Krzysztof Sulima. Dwie trafione trójki środkowego okazały się niezwykle cenne i w dużej mierze pomogły gościom utrzymać przewagę w kluczowych momentach spotkania. Paradoksalnie słabo zaprezentował się natomiast wracający do gry Chavaughn Lewis. Jego skuteczność była bardzo słaba, a sam zawodnik tyle samo razy trafiał do kosza, co tracił piłkę. Momentami było również widać, że jego współpraca z będącym w znakomitej dyspozycji Mazurczakiem nie funkcjonowała jeszcze tak dobrze, jak mogliby oczekiwać kibice Zastalu. Mało przekonywujący był także występ Jakuba Szumerta, którego najgłośniejszym zagraniem tego meczu niestety było brutalne wejście w Nemanje Popovicia które doprowadziło do kontuzji Serba.

Seria przenosi się do Zielonej Góry. Kluczowe mogą być kontuzje

Seria przenosi się do Zielonej Góry. Kluczowe mogą być kontuzje

Po dwóch meczach w Szczecinie seria jest remisowa, a rywalizacja przenosi się teraz do Zielonej Góry. Patrząc na przebieg drugiego spotkania, można odnieść wrażenie, że oba zespoły są bardzo blisko siebie pod względem sportowym, jednak w kolejnych meczach ogromną rolę może odegrać zdrowie zawodników. King mimo osłabień przegrał jedynie różnicą jednego posiadania i pokazał ogromny charakter. Problem w tym, że playoffy nie wybaczają braków kadrowych, a szczecinianie z każdym kolejnym urazem mają coraz mniejsze pole manewru. Powrót choć jednego z kontuzjowanych zawodników może okazać się absolutnie kluczowy dla dalszych losów tej serii.

Po dwóch meczach w Szczecinie seria jest remisowa, a rywalizacja przenosi się teraz do Zielonej Góry. Patrząc na przebieg drugiego spotkania, można odnieść wrażenie, że oba zespoły są bardzo blisko siebie pod względem sportowym, jednak w kolejnych meczach ogromną rolę może odegrać zdrowie zawodników. King mimo osłabień przegrał jedynie różnicą jednego posiadania i pokazał ogromny charakter. Problem w tym, że playoffy nie wybaczają braków kadrowych, a szczecinianie z każdym kolejnym urazem mają coraz mniejsze pole manewru. Powrót choć jednego z kontuzjowanych zawodników może okazać się absolutnie kluczowy dla dalszych losów tej serii.