RZUTZA3.PL PLKZAWODNICY-POD-PRESJA-KTO-MA-COS-DO-UDOWODNIENIA-W-NAJBLIZSZYCH-MECZACH

Zawodnicy pod presją – kto ma coś do udowodnienia w najbliższych meczach?

03/04/2025 19:57
Andrzej Romański/plk.pl

Wysokie kontrakty, nadzieje i oczekiwana kibiców oraz działaczy, własne ambicje to wszystko tworzy presję. To odczucie, które może paraliżować i przeszkadzać w dobrej grze, lecz potrafi także przesunąć granice czyichś możliwości. W tym artykule skupmy się jednak na tych, którzy w kolejnych meczach mają coś do udowodnienia.

Pierwszym z takich graczy jest z pewnością Justice Sueing, który został sprowadzony do Energi Icon Sea Czarnych Słupsk ze względu na swoją uniwersalność, aby pomóc słupszczanom w walce o play-offy. Sueing od początku sezonu prezentował solidną formę i unikalny styl gry. Oddawał sporo celnych rzutów z półdystansu, a do tego notował średnio 5,4 zbiórki na mecz. W ostatnich tygodniach Amerykanin zmagał się z kontuzją nadgarstka i nie mógł pomóc swojej drużynie w zdobywaniu zwycięstw. W ostatnim domowym spotkaniu z gdyńską Arką pojawił się jednak na parkiecie i zdobył 3 punkty w ciągu 14 minut gry.

Wkraczamy w decydującą fazę sezonu zasadniczego, a Czarni walczą o jak najwyższą pozycję – być może nawet o miejsce w TOP 6, które gwarantuje bezpośredni awans do play-offów. Kalendarz zespołu trenera Robertsa Stelmahersa jest wymagający – czekają ich wyjazdowe mecze z Treflem Sopot i Śląskiem Wrocław. Nikt nie chce powtórki z zeszłego sezonu, czyli zakończenia rozgrywek na 11. miejscu. Jasne jest, że notujący dotychczas średnio 11,5 punktu na mecz Sueing musi jak najszybciej wrócić do pełni zdrowia, aby wesprzeć duet obwodowych – Alexa Steina i Lorena Jacksona – w zdobywaniu punktów.

Drugą grupę zawodników, dla których nadchodzący czas jest niezwykle istotny, stanowią utalentowani i perspektywiczni reprezentanci Polski, którzy w ostatnim dniu okienka transferowego zmienili kluby. Mowa tu o olimpijczyku z Paryża, Adrianie Boguckim, oraz Szymonie Wójciku. Pierwszy z nich, po fantastycznym indywidualnie sezonie w Arce, postanowił zrobić krok naprzód i przenieść się do WKS Śląska, aby grać w Lidze Mistrzów i walczyć o medale OBL. Adrian to bardzo wysoki zawodnik (215 cm wzrostu), który potrafi zbierać piłki i skutecznie wykańczać akcje po dobrym rolowaniu. Jednak na Dolnym Śląsku jego dyspozycja była przeciętna – z meczu na mecz malało zaufanie, jakim darzył go sztab szkoleniowy. Dodatkowo musiał stawić czoła silnej rywalizacji o miejsce w pierwszej piątce, najpierw z Reggym Lynchem, a później z Holendrem Emmanuelem Nzekwesi. W efekcie dostawał mniej minut, niż oczekiwał.

Statystyki mówiły same za siebie – 6 punktów i 3 zbiórki na mecz to zdecydowanie za mało jak na zawodnika jego kalibru. Trudno jednak oczekiwać lepszych wyników, gdy na parkiecie spędza się zaledwie 13 minut, zwłaszcza że gra Śląska opiera się głównie na zawodnikach obwodowych. Teraz koszykarz z Leszna z pewnością zyska większą swobodę w grze. Być może wróci do rzutów zza łuku, ale przede wszystkim pomoże Arce w walce o miejsce w play-in, które wciąż pozostaje w zasięgu drużyny znad Zatoki. Duet podkoszowych Djordjević-Bogucki zapowiada się ciekawie, jednak rywalizacja z Serbem oznacza, że Bogucki będzie musiał wrócić do solidnej gry i udowodnić swoją wartość.

Drugim z graczy, który w tzw. Deadline Day zmienił klub, jest Szymon Wójcik. Podobnie jak jego brat Jan, nie miał on szczęścia do zaufania ze strony trenera. Jan po kilku kolejkach został odstawiony przez Andrzeja Urbana, a Szymon, mimo dobrej skuteczności i zaangażowania, nie dostawał odpowiedniej liczby minut, by się rozwijać. Często zdarzało się, że gdy zagrał dobry mecz, spędzając na parkiecie 15 czy 20 minut, w kolejnym spotkaniu dostawał ich nieco ponad 5. Świadomy swojego potencjału oraz warunków fizycznych pozwalających mu na wszechstronną grę, Wójcik postanowił przenieść się do klubu walczącego o utrzymanie – zielonogórskiego Zastalu. W jego miejsce do Szczecina powędrował Maciej Żmudzki, ale szerzej o tej wymianie przeczytacie w artykule Jakuba Baranowskiego pt. „Transfery last minute – ostatnie ruchy klubów w oknie transferowym”.

Syn legendarnego Adama Wójcika w Winnym Grodzie z pewnością otrzyma więcej minut niż w Szczecinie, a trener Vladimir Jovanović wykorzysta jego warunki fizyczne. Szymon potrafi rzucać zza łuku, dynamicznie wchodzić pod kosz i uczestniczyć w akcjach pick & roll. Trener Kinga Szczecin, Arkadiusz Miłoszewski, cenił perspektywicznego zawodnika z Warszawy, lecz w rozmowie z nami na konferencji prasowej po meczu Legia Warszawa – King Szczecin wskazywał na błędy popełniane w defensywie przez Wójcika. Być może to właśnie kość niezgody, która sprawiła, że zawodnik będzie teraz reprezentował barwy Zastalu. Najlepszy polski debiutant OBL z 2023 roku w nowym otoczeniu – choć patrząc na miejsce Zastalu w tabeli, o nieco mniejszym potencjale sportowym – powinien udowodnić, że stać go na bycie ważnym punktem polskiej rotacji drużyn z czołówki. Szymon musi utrzymać zaangażowanie i zaprezentować swój szeroki skillset w ataku.

Brytyjski rozgrywający Luke Nelson to chyba jedno z większych rozczarowań tej kampanii. Absolwent college’u UC Irvine przychodził na Kujawy, by stać się gwiazdą ligi i błyszczeć w każdej rozgrywce. Jak sam przyznał, najbardziej zależało mu na FIBA Europe Cup (gdzie włocławianie już odpadli). Niestety, jego dotychczasowe losy w Anwilu nie układają się najlepiej. Sporo czasu spędził w gabinetach fizjoterapeutów z powodu problemów z mięśniem dwugłowym uda, a później miał trudności z wejściem w rytm meczowy i nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Nelson w koszulce Anwilu często nadużywa kozłowania, tracąc piłkę lub oddając nieprzygotowany rzut w ostatnich sekundach akcji. A przecież mówimy o graczu z przeszłością w lidze ACB i Bundeslidze. Jego statystyki, jak na zawodnika z tak wysokim kontraktem, są przeciętne – 9,8 punktu na mecz, 2,2 zbiórki i 4,1 asysty. Mimo wszystko pamiętajmy, że to doświadczony gracz z bogatym CV i w każdej chwili może – kolokwialnie mówiąc – odpalić. Teraz ma ku temu idealną okazję. Po problemach zdrowotnych wraca do pełni sił i to właśnie ten moment, by odbudować się po kontuzji. Oczekiwania wobec niego są wysokie, ale teraz ma szansę udowodnić wszystkim, na co go naprawdę stać, gdy jest w pełni formy. Jeśli chce odnieść sukces w Anwilu, musi poprawić poziom koncentracji, a co za tym idzie – jakość swojej gry.

Czas na decydującą fazę sezonu Orlen Basket Ligi.