RZUTZA3.PL PLKZNOWU-TO-ZROBILI-KING-W-OSTATNIEJ-SEKUNDZIE-WYRYWA-ZWYCIESTWO-CZARNYM

ZNOWU TO ZROBILI! King w ostatniej sekundzie wyrywa zwycięstwo Czarnym!

01/02/2026 00:46
Andrzej Romański/plk.pl

King znowu to zrobił! Na parkiecie Enea Areny krótkoterminowy lider tabeli wygrał z Energa Czarnymi Słupsk 84-83, choć przez większą część spotkania nic nie wskazywało na happy ending dla gospodarzy. Był to mecz pełen nerwowości, niecelnych rzutów i fizycznej walki, w którym szczecinianie długo wyglądali na drużynę kompletnie niegotową mentalnie. Wydawało się, że to słupszczanie zabiorą tak bardzo wyczekiwane zwycięstwo do domu, ostatecznie jednak znów zadecydował charakter, a także jedna, kluczowa akcja w ostatnich sekundach.

King znowu to zrobił! Na parkiecie Enea Areny krótkoterminowy lider tabeli wygrał z Energa Czarnymi Słupsk 84-83, choć przez większą część spotkania nic nie wskazywało na happy ending dla gospodarzy. Był to mecz pełen nerwowości, niecelnych rzutów i fizycznej walki, w którym szczecinianie długo wyglądali na drużynę kompletnie niegotową mentalnie. Wydawało się, że to słupszczanie zabiorą tak bardzo wyczekiwane zwycięstwo do domu, ostatecznie jednak znów zadecydował charakter, a także jedna, kluczowa akcja w ostatnich sekundach.

Rzuty wolne, zbiórki i walka z samym sobą

Rzuty wolne, zbiórki i walka z samym sobą

King tego wieczoru zdecydowanie nie był sobą. Sam trener Maciej Majcherek po meczu przyznał, że zespół źle podszedł mentalnie do spotkania, co było widoczne szczególnie w drugiej kwarcie. Szczecinianie zdobyli w niej zaledwie 9 punktów i ani jednego z gry, punktując wyłącznie z linii rzutów wolnych. Problemy w ataku potęgowała świetnie przygotowana defensywa Czarnych, która skutecznie rozbijała klasyczne akcje Kinga i odcinała połączenie między Jovanem Novakiem a Nemanją Popoviciem. Koszmarem były również rzuty za trzy punkty. King trafił tylko 4/14, podczas gdy zespół ze Słupska aż 11/26. Taka różnica zazwyczaj przesądza o losach meczu, ale tym razem szczecinianie znaleźli inne sposoby na pozostanie w grze. Kluczowe okazały się zbiórki, których King miał o 9 więcej, w tym aż o 6 ofensywnych. To właśnie po jednej z nich, dobitce Noaha Freidela na 0,6 sekundy przed końcem, gospodarze wyszarpali zwycięstwo. Ogromną rolę odegrały też rzuty wolne. Czarni szybko przekroczyli limit fauli, już w połowie drugiej i trzeciej kwarty oddając Kingowi serię rzutów z linii. Najlepiej wykorzystał to kapitan Tomasz Gielo, który rozegrał historyczny mecz, trafiając 12/12 rzutów wolnych i bijąc rekord kariery. Przy wygranej jednym punktem jego skuteczność była bezcenna. Solidnie zaprezentowali się również Nemanja Popović, który mimo trudniejszych niż zwykle okoliczności w ataku dał zespołowi jakość na zbiórce, oraz Mateusz Kostrzewski. Ten w 16 minut zdobył 12 punktów i 3 zbiórki, trafiając na bardzo wysokiej skuteczności i idealnie wypełniając rolę zadaniowca.

King tego wieczoru zdecydowanie nie był sobą. Sam trener Maciej Majcherek po meczu przyznał, że zespół źle podszedł mentalnie do spotkania, co było widoczne szczególnie w drugiej kwarcie. Szczecinianie zdobyli w niej zaledwie 9 punktów i ani jednego z gry, punktując wyłącznie z linii rzutów wolnych. Problemy w ataku potęgowała świetnie przygotowana defensywa Czarnych, która skutecznie rozbijała klasyczne akcje Kinga i odcinała połączenie między Jovanem Novakiem a Nemanją Popoviciem. Koszmarem były również rzuty za trzy punkty. King trafił tylko 4/14, podczas gdy zespół ze Słupska aż 11/26. Taka różnica zazwyczaj przesądza o losach meczu, ale tym razem szczecinianie znaleźli inne sposoby na pozostanie w grze. Kluczowe okazały się zbiórki, których King miał o 9 więcej, w tym aż o 6 ofensywnych. To właśnie po jednej z nich, dobitce Noaha Freidela na 0,6 sekundy przed końcem, gospodarze wyszarpali zwycięstwo. Ogromną rolę odegrały też rzuty wolne. Czarni szybko przekroczyli limit fauli, już w połowie drugiej i trzeciej kwarty oddając Kingowi serię rzutów z linii. Najlepiej wykorzystał to kapitan Tomasz Gielo, który rozegrał historyczny mecz, trafiając 12/12 rzutów wolnych i bijąc rekord kariery. Przy wygranej jednym punktem jego skuteczność była bezcenna. Solidnie zaprezentowali się również Nemanja Popović, który mimo trudniejszych niż zwykle okoliczności w ataku dał zespołowi jakość na zbiórce, oraz Mateusz Kostrzewski. Ten w 16 minut zdobył 12 punktów i 3 zbiórki, trafiając na bardzo wysokiej skuteczności i idealnie wypełniając rolę zadaniowca.

Najlepszy mecz od miesięcy i nowa nadzieja

Najlepszy mecz od miesięcy i nowa nadzieja

Choć Energa Czarni Słupsk schodzili z parkietu pokonani, trudno mówić o porażce, która boli tak jak wiele wcześniejszych. Był to zdecydowanie najlepszy występ tej drużyny od około trzech miesięcy i bardzo obiecujący debiut Ivicy Skelina w roli pierwszego trenera. Zespół przez długi czas grał na nosie liderowi tabeli i realnie pachniało wyjazdowym zwycięstwem w Szczecinie. Taktycznie Czarni wyglądali znacznie dojrzalej. Świetnie wykorzystany został Tim Lambrecht, który przy średniej 3,5 zbiórki na mecz tym razem zebrał ich aż 11. Ofensywa była dobrze zorganizowana wokół izolacji dla Jordena Duffy’ego, a zadaniowcy, tacy jak Michał Nowakowski czy Chico Carter Jr, dokładali swoje cegiełki po obu stronach parkietu. Całość złożyła się na bardzo solidny opór, który niemal zakończył się tak wyczekiwanym przez słupszczan zwycięstwem. Ostatecznie jednak Czarni znów musieli obejść się smakiem. Wilczy charakter Kinga pozwolił gospodarzom wyjść obronną ręką z meczu, którego teoretycznie nie powinni wygrać. Mimo trudnego terminarza przed słupszczanami, ten występ pokazuje, że drużyna nie zamierza składać broni i wciąż może napsuć krwi faworytom. Jedynym niepokojącym sygnałem jest drobny uraz Aigarsa Šķēlego, przez który trener Skelin nie korzystał z niego w drugiej połowie, choć i z tym problemem Czarni powinni sobie poradzić.

Choć Energa Czarni Słupsk schodzili z parkietu pokonani, trudno mówić o porażce, która boli tak jak wiele wcześniejszych. Był to zdecydowanie najlepszy występ tej drużyny od około trzech miesięcy i bardzo obiecujący debiut Ivicy Skelina w roli pierwszego trenera. Zespół przez długi czas grał na nosie liderowi tabeli i realnie pachniało wyjazdowym zwycięstwem w Szczecinie. Taktycznie Czarni wyglądali znacznie dojrzalej. Świetnie wykorzystany został Tim Lambrecht, który przy średniej 3,5 zbiórki na mecz tym razem zebrał ich aż 11. Ofensywa była dobrze zorganizowana wokół izolacji dla Jordena Duffy’ego, a zadaniowcy, tacy jak Michał Nowakowski czy Chico Carter Jr, dokładali swoje cegiełki po obu stronach parkietu. Całość złożyła się na bardzo solidny opór, który niemal zakończył się tak wyczekiwanym przez słupszczan zwycięstwem. Ostatecznie jednak Czarni znów musieli obejść się smakiem. Wilczy charakter Kinga pozwolił gospodarzom wyjść obronną ręką z meczu, którego teoretycznie nie powinni wygrać. Mimo trudnego terminarza przed słupszczanami, ten występ pokazuje, że drużyna nie zamierza składać broni i wciąż może napsuć krwi faworytom. Jedynym niepokojącym sygnałem jest drobny uraz Aigarsa Šķēlego, przez który trener Skelin nie korzystał z niego w drugiej połowie, choć i z tym problemem Czarni powinni sobie poradzić.

Podsumowanie

Podsumowanie

Mecz w Szczecinie był starciem dwóch historii. Z jednej strony King, który zagrał jedno z najsłabszych spotkań sezonu, a mimo to po raz kolejny udowodnił, że potrafi wygrywać nawet w największym chaosie. Z drugiej Energa Czarni, którzy przegrali, ale pokazali nową jakość i dali swoim kibicom powody do ostrożnego optymizmu. Jedno jest pewne - to spotkanie na długo zostanie w pamięci, zwłaszcza tych, którzy do samego końca nie wierzyli, że gospodarze jeszcze zdołają wyrwać zwycięstwo.Kacper Prążyński & NB

Mecz w Szczecinie był starciem dwóch historii. Z jednej strony King, który zagrał jedno z najsłabszych spotkań sezonu, a mimo to po raz kolejny udowodnił, że potrafi wygrywać nawet w największym chaosie. Z drugiej Energa Czarni, którzy przegrali, ale pokazali nową jakość i dali swoim kibicom powody do ostrożnego optymizmu. Jedno jest pewne - to spotkanie na długo zostanie w pamięci, zwłaszcza tych, którzy do samego końca nie wierzyli, że gospodarze jeszcze zdołają wyrwać zwycięstwo.

Kacper Prążyński & NB

Kacper Prążyński & NB