NA ŻYWO
20:15 ENvsEUV
Polska Liga Koszykówki09.10
18:00ZASvsLEG
PGE Basket Liga09.10
93 : 89LEGvsENE
Superpuchar Polski 26.09
77 : 81DZIvsZAS
Superpuchar Polski 26.09
110 : 96LEGvsZAS
Superpuchar Polski27.09
76 : 79ENEvsLEG
Polska Liga Koszykówki02.10
63 : 102ENEvsDZI
Polska Liga Koszykówki02.10
85 : 104ARRvsKIN
Polska Liga Koszykówki03.10
105 : 95 ENvsZAS
Polska Liga Koszykówki03.10
78 : 89EUVvsMKS
Polska Liga Koszykówki04.10
79 : 84PGEvsTAS
Polska Liga Koszykówki 04.10
95 : 70AMWvsWKS
Polska Liga Koszykówki04.10
0 : 0ANWvsGÓR
Polska Liga Koszykówki05.10
Zobacz wszystkie
ReklamaBetFan – odbierz do 600 zł na start. Kod: RZUTZA3. 18+ Hazard wiąże się z ryzykiem.
KoszKadra

Drugi dzień rywalizacji w Trydencie! Biało-Czerwoni podjęli Islandię

Drugi dzień rywalizacji w Trydencie! Biało-Czerwoni podjęli Islandię
Wojciech Figurski/PZKosz
Po wczorajszej porażce z Senegalem, reprezentacja Polski wróciła na parkiet w Trydencie, by rozegrać drugi mecz miniturnieju towarzyskiego organizowanego przez włoską federację. Tym razem rywalem Biało-Czerwonych była Islandia – zespół teoretycznie słabszy, ale wciąż wymagający.
 
Wojciech Figurski/PZKoszWojciech Figurski/PZKosz

 

Pierwsza połowa

Spotkanie rozpoczęło się inaczej niż to z Senegalem – w grze Polaków było więcej odwagi i znacznie mniej chaosu. Gra zawodników obwodowych była coraz bardziej zgrana, a atuty naszych centrów – zwłaszcza Dominika Olejniczaka – wykorzystywane znacznie efektywniej. Wyraźną poprawę dało się też zauważyć tam, gdzie dzień wcześniej najbardziej nam brakowało jakości – w walce na tablicach. Owszem, Islandia to rywal mniej atletyczny, ale trudno nie dostrzec, że duet Olejniczak–Balcerowski radził sobie ze zbiórkami dużo lepiej niż w pierwszym meczu, choć główny ciężar spoczywał na Olejniczaku.
 
Niestety, wciąż brakowało uporządkowanej gry – akcje często wynikały bardziej z improwizacji niż z konkretnych zagrywek. Mimo lepszej postawy pod koszem, gra wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnym problemem okazał się rzut z dystansu – w pierwszej połowie Polacy nie trafili ani jednej trójki, podczas gdy Islandczycy robili to z wysoką skutecznością. Choć w pomalowanym wyglądaliśmy solidniej, nadal oddawaliśmy rywalom zbyt wiele ofensywnych zbiórek, co przekładało się na łatwe punkty.
 
W ofensywie natomiast było znacznie lepiej – Olejniczak dominował rywali pod koszem, pewnie kończąc akcje, a Balcerowski efektownie wsadzał piłkę lub odrzucał ją na obwód. Niestety, bardzo zawiodła skuteczność z linii rzutów wolnych – trafiliśmy zaledwie 3 z 8 prób. A że „trzy to więcej niż dwa”, to właśnie trójkami Islandczycy wypracowali sobie przewagę i zeszli do szatni prowadząc 46:38.
 

Druga połowa

Druga część spotkania była bezpośrednią kontynuacją pierwszej – ale tym razem to Polacy zaczęli dyktować warunki. Islandczycy byli wyraźnie mniej skuteczni, nawet z otwartych pozycji, co w połączeniu z bardzo dobrą postawą Kamila Łączyńskiego, Dominika Olejniczaka i Andrzeja Pluty pozwoliło nam odrobić straty w trzeciej kwarcie.
 
Niestety, długo nie mogliśmy przełamać niemocy zza łuku, co uniemożliwiało zbudowanie bezpiecznej przewagi – mecz pozostał wyrównany. Kluczową postacią tej części gry został jednak Andrzej Pluta, który w drugiej połowie przejął rolę lidera na obwodzie. To właśnie on "rozgrzał" naszą drużynę i dzięki jego trafieniom zza łuku w końcu zaczęliśmy zdobywać punkty również z dystansu. Dyrygowanie grą przez zawodnika Legii Warszawa wniosło więcej finezji do poczynań Biało-Czerwonych w drugiej połowie meczu. Dzięki temu nasi koszykarze potrafili znacznie skuteczniej odpowiadać na obwodową grę Islandczyków, trafiając również zza łuku.
 
Mimo rosnącego zmęczenia, Islandczycy powrócili do świetnej skuteczności z dystansu, co sprawiło, że końcówka spotkania była nerwowa. Ostatecznie jednak Polacy zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wynik? 92:90 – wygrana, choć nie w stylu, który chcielibyśmy oglądać.
 
Warto pamiętać, że za zawodnikami intensywny okres przygotowań w Krakowie, gdzie skupiano się m.in. na treningach siłowych. To mogło przełożyć się na trudności z utrzymaniem równej formy, szczególnie rzutowej. Przez oba mecze w Trydencie oszczędzani byli Jeremy Sochan i Mateusz Ponitka – kluczowi gracze naszej kadry – więc nie ma powodów do niepokoju. Trener Igor Milicić z pewnością otrzymał cenny materiał do analizy.
 
Reprezentacja Polski już jutro uda się do Belgradu, gdzie w środę zmierzy się z reprezentacją Serbii, w której może wystąpić Nikola Jokić.
 
Współpraca: PolskiKosz.pl