Smokin' Threes - Od graczy dla graczy! Ekskluzywny wywiad cz. 1

Koszykówka oprócz rzutów, zbiórek i asyst to również sprzęt. Piłki, buty czy stroje to potężny rynek - warty miliony, jak nie miliardy dolarów. Świat ten zdominowany jest przez sportowych gigantów: Nike, Adidas, Puma czy Jordan. Jak w tym morzu pełnym rekinów radzi sobie polska, undergroundowa firma odzieżowa specjalizująca się w koszykarskiej modzie?
Zapraszamy do rozmowy z Mateuszem - jednym z pomysłodawców i założycieli Smokin' Threes.
„Smokin’ Threes – koszykarska marka odzieżowa” – takie hasło wyskakuje w wyszukiwarce Google po wpisaniu waszej nazwy. Po wejściu na stronę dowiadujemy się, że firma to trzyosobowy skład, ludzi którzy pasję do koszykówki łączą z projektowaniem odzieży - więc może na wstępie przedstaw Was i powiedz coś więcej o sobie i kolegach.
Trzyosobowa ekipa to tak naprawdę, w tym momencie, dwie osoby aktywnie działające.
Daniel – Dyrektor Kreatywny, Designer. Wszystkie nasze projekty graficzne wychodzą z pod jego ręki, oraz w znaczącej większości z jego głowy.
Był z nami również Kacper "Kejsi", który pomagał tworzyć naszą markę od samego początku. To od jego pomysłu wszystko się zaczęło i tak naprawdę, to on był inicjatorem brandu. Najlepiej z nas zna się na polskiej i europejskiej koszykówce. Obecnie skupia się bardziej na życiu rodzinnym, ale cały czas jest z nami w sercu. Teraz zdarza mu się działać z nami bardziej konsultacyjnie i networkingowo, ale głęboko wierzymy, że jak dzieci podrosną to wróci do naszego projektu Smokin’ Threes na stałe.
No i jestem ja – Mateusz – który odpowiada za część biznesową, organizacyjną, budowanie relacji i siatki kontaktów, opracowanie strategii marketingowo-biznesowej.
Dlaczego akurat koszykówka? Gracie lub kiedyś graliście w basket? A może jesteście kibicami i macie swoje ulubione drużyny lub zawodników?
Oczywiście! Graliśmy wszyscy, na różnych poziomach zaawansowania – może nie profesjonalnie, ale skończyło się na przygodach z różnymi ligami amatorskimi i półprofesjonalnymi. Wcześniej również całe studia graliśmy w lidze akademickiej, a za młodu w szkołach i klubach w naszym rodzinnym mieście – Inowrocławiu, z którego wszyscy pochodzimy. Noteć Inowrocław jest naszą Alma Mater, jeżeli chodzi o koszykówkę. Każdy z nas za szczeniaka chodził na Noteć i na pewno miała olbrzymi wpływ na to jaką pasję wybraliśmy.
Teraz już nikt z nas nie gra regularnie, oczywiście poza „salkami”, spotkaniami towarzyskimi i raz na jakiś czas gościnnym występie na jakimś koszykarskim evencie typu Poznański Mecz Gwiazd. Zdarza nam się popykać z kolegami, dlatego wszystkie nasze produkty są przez nas przetestowane w boju. Muszą spełniać nasze standardy, muszą być wytrzymałe, użyteczne i ergonomiczne. Nikt nam produktowego shitu nie wciśnie, bo wiemy jak to przetestować i na co zwracać uwagę, a z naszej pasji do koszykówki wzięło się bardzo wiele inspiracji do naszych projektów - inspiracji zarówno graficznych jak i rozwiązań technicznych.
Jak powstał pomysł na założenie Smokin’ Threes i skąd wzięła się ta nazwa?
Smokin’ Threes powstało tak naprawdę ze zdiagnozowanej niszy rynkowej. Ja osobiście interesuję się modą – od zawsze praktycznie. Zawsze miałem za dużo ciuchów, za dużo butów i bark miejsca w szafie do ich pomieszczenia. Kacper był najbardziej aktywny i najbliżej środowiska koszykarskiego, dlatego potrafił celnie zdiagnozować gdzie i czego brakuje na rynku. Oczywiście były firmy, które szyły stroje, ale nie było firm, które by je projektowały w bardziej indywidualny sposób, chciałby się z Tobą spotkać, poznać Twoje potrzeby i inspiracje, a finalnie zaprojektować dla Ciebie produkt, zadowalający Cię w stu procentach. Na rynku nie było w ogóle polskiej marki odzieżowej koszykarskiej. One się oczywiście powoli rodzą, ale my byliśmy jedną z pierwszych. Takim polskim zamiennikiem Jordana – tak chcemy o osobie myśleć.
Zawsze na przykład koszykówka i deskorolka były blisko - obok siebie, bo zrzeszały wokół siebie młodych tworzących subkulturę. Wiemy, że tych marek deskorolkowych jest coraz więcej. Sami mamy znajomych, którzy takie polskie marki też tworzyli. Dodatkowo widzimy jak kwitną marki zagraniczne, które mają wokół siebie nie tylko sport, ale całe community. W Polsce tego nie ma, wiec odpowiedzieliśmy na potrzebę rynku. Stwierdziliśmy, że trzeba taką markę stworzyć od zera, zbudować sieć kontaktów, pytać koszykarzy o feedback rozdając próbki ciuchów, optymalizować produkty – nie ma drogi na skróty. Dzięki temu nasza przygoda trwa już piąty rok.
Koszykówka czy streetball to sport, ale również, tak jak wspomniałeś, swojego rodzaju subkultura, z własną modą - tą na boisku, jak i poza nim. W którym kierunku Wy zmierzacie? Bardziej interesuje Was streetwaer czy jednak moda boiskowa?
Bardzo dobre pytanie… Nie chcemy wybierać kierunku. Chcemy być marką, która łączy te dwie rzeczy, czyli zarówno znajdziesz u nas modę boiskową, o czym mamy parę artykuły na naszej stronie w sekcji blogowej, gdzie opisujemy czym jest, tak naprawdę moda i projektowanie stroju – że to wychodzi poza salę treningową. Mnie na przykład inspiruje moda ulicy w Japonii, czy Korei, bo to jest tak z 8-10 lat w cyklu przed Europą i przed Stanami Zjednoczonymi. Widzieliśmy tam, kilka lat temu dosłownie, ludzi którzy chodzą w spodenkach do kosza i jerseyach, normalnie na co dzień po ulicy - do restauracji czy pracy, a tego jeszcze w Polsce nie ma. My przewidujemy, że w takim pewnym oknie czasowym to się niebawem pojawi. Dlatego stwierdziliśmy, że zaczniemy produkować spodenki dwustronne, które będą uzupełnieniem do jerseyów dwustronnych, sprawdzających się w pick-up game czy na treningach. Spodenek dwustronnych było bardzo mało. My chcieliśmy zrobić do tego spodenki dwustronne z kieszeniami, przez co musieliśmy uruchomić nową linię produkcyjną, bo tego w ogóle nie było w Polsce. Musieliśmy zainwestować w to, żeby szwalnia zechciała zrobić serię testową tych rzeczy, bo w ogóle nie było wykrojników na to i nie chcieli tego testować bez naszej inwestycji. To my jako pierwsi to przetestowaliśmy, wyprodukowaliśmy kilkadziesiąt sztuk, rozdaliśmy tego mnóstwo, no i okazało się, że ludzie zaczęli się zastanawiać, dlaczego tego nie było wcześniej. Czemu nie było dwustronnych spodenek koszykarskich z kieszeniami, które oprócz boiska możesz ubrać do knajpy czy po prostu do chodzenia po mieście.
My nie chcemy się zamykać ani na streetwear, ani na boisko, bo moim zdaniem to jest właśnie urok naszej marki. My rozumiemy modę ulicy, trendy, to jak dzieciaki się ubierają, to jak ludzie w naszym wieku się ubierają po godzinach, po wyjściu z biura, że chcą mieć po prostu wygodne ciuchy, jednocześnie z sentymentem do ulubionego sportu, z którym wielu z nas po prostu romantyzuje. Dlatego też nie robimy takich dosłownych koszykarskich T-shirtów i bluzek, tylko takie na których są jakieś linie boiska, linia rzutu za trzy – bo to dla nas śliczne rzeczy, ale pokazane w sposób nie taki dosłowny. Gdzieś jest ukryta jakaś piłka, gdzieś nasze logo – łapka, gdzieś „trójki”, gdzie indziej choinki nawiązujące do „Threes”- „Trees”, więc większość grafik, które u nas zobaczysz nie jest dosłownie koszykarska, są bardziej uniwersalne, ale właśnie na tym trochę polega połączenie tego użytkowego streetwearu, ze sztuką. Symbolika i estetyczne rzeczy, które oddają nasz klimat – my nikogo nie chcemy kopiować.
Rynek odzieży sportowej jest zdominowany przez zagraniczne molochy typu Nike, Adidas, Jordan. Czy wśród tych gigantów jest miejsce dla Was? Jak oceniacie swoje szanse na konkurowanie z tymi najpotężniejszymi, za którymi stoją gwiazdy NBA i olbrzymie pieniądze?
Strasznie Nam miło, że nas porównujesz do tych marek. Ja jak widzę mojego wspólnika, który ma spodenki Adidasa, pytam go czemu chodzi w konkurencji? (Śmiech)
Ale tak na serio, to świat marketingowo-brandingowy w ostatnich latach uległ przebudowie. Wchodzi nowe pokolenie, ludzi świadomie kupujących, o innych przyzwyczajeniach zakupowych. Im nie chodzi tylko o produkt. Liczy się również wszystko, co jest dookoła tego produktu. Wystarczy, że Twój ulubiony zawodnik będzie się pojawiał w naszych ciuchach, zrobimy ciuchy drużynie z Twojego miasta, albo której kibicujesz, zrobimy współpracę z jakimś influencerem i to nagle sprawia, że wolisz nasz ciuch od Jordana. Z drugiej strony – no ile lat można chodzić w ciuchach Jordana? Oczywiście lubię i szanuję – i postać, i markę, ale wszystko ma jakiś cykl przydatności. Jest bardzo mało firm, które są evergreen i one będą zawsze tak samo kochane. Jordan pewnie jest evergreenem, natomiast są osoby, które szukają alternatywnych rzeczy czy lokalnych produktów – taki trochę lokalny patriotyzm. To jest nasza nisza, że my jesteśmy jednak bliżej tego klienta niż Michael Jordan czy Adolf Dassler. Wiadomo, że wyników nigdy nie zrobimy nawet zbliżonych i nikt z nas się nie łudzi. To nadal jest dla nas bardziej zajawka, niż źródło utrzymania, bo każdy z nas pracuje zawodowo, ale robimy to czysto z miłości do koszykówki - For the love of the game.
Jednym z Waszych projektów była współpraca z naszą redakcją Rzutza3.pl oraz chłopakami z youtubowego podcastu Polski Two Pointer? Jak do tego doszło i jaki macie stosunek do tego typu kooperacji?
Po prostu odezwaliśmy się do siebie nawzajem na Instagramie, padła propozycja wyprodukowania danej ilości koszulek z brandingiem Rzutuza3, a że nazwa się zgrywa, od słowa do słowa i umówiliśmy się na spotkanie projektowe. Zaproponowałem tą formułę współpracy, z którą wchodzimy w większość kolaboracji, czyli współpraca projektowa w której produkty lądują również na naszej stronie. Jeżeli Ty masz jakikolwiek fanbase, ludzi którzy Cię regularnie oglądają i się z Tobą utożsamiają, a masz na sobie ciuchy, które są estetyczne, jakościowe itd. – ludzie Cię widzą w nich: czy na eventach, czy na podcastach czy social-mediach – coraz częściej pytają: „ej, a skąd to masz? Fajny ciuch, chciałbym to kupić” – i my to umożliwiamy twórcom.
Poza Rzutza3.pl i Polskim 2-Pointerem, mieliśmy współpracę i to dłuższą, bo ponad 2-letnią z PolskimKoszem oraz youtubowym Rosterem. Chłopaki w tym momencie co prawda zrobili sobie małą pauzę, ale z nimi też zrobiliśmy kolaborację i to w sezonie pierwszym i w drugim. My umożliwiamy temu community – waszych odbiorców: Rzutza3.pl, PolskiegoKosza czy Rostera – zamówienia przez dedykowany link na stronie, produktów z tej współpracy. Dlatego jesteśmy otwarci na takie działania, współpracujemy też z różnymi klubami – mniejszymi i większymi, związkami sportowymi i takich współpracy mamy już kilka na koncie. One są zazwyczaj sezonowe i jak się pojawia nowa, to inna znika.
Mamy też fajną kolaborację z oficjalnym polskim fanclubem Boston Celtics. Zawsze jesteśmy na ich zlotach w Poznaniu i co roku robimy im nową kolekcję T-shirtów, bluz, czapek, takich rzeczy. Wysyłamy wcześniej ciuchy dla uczestników tego eventu, a to jest prawie 200 osób, a dla tych którzy przegapili zamówienie lub nie mogli dotrzeć, produkty są dostępne online i w takiej formule działamy praktycznie od samego początku.
Link do produktów w ramach współpracy z Rzutza3.pl []
Jak już o współpracy mowa, to nie sposób nie powiedzieć o serii koszulek sygnowanych przez bardzo charakterystyczną postać PLK, Strzelca z Bolestraszyc, lidera i kapitana Górnika Zamek Książ Wałbrzych – Dariusza Wykę. Skąd pomysł na stworzenie koszulek właśnie dla Darka i jak wyglądała praca nad tym projektem?
Zajebisty człowiek i zajebista współpraca. Nie wpadłbym na nic, co można powiedzieć o nim negatywnego. Jak go ostatnio zobaczyłem z Marylą Rodowicz podczas Dni Wałbrzycha, to po prostu serce się samo uśmiecha. A do współpracy doszło, po rozmowach z działem marketingu Polskiego Kosza, bo zrobiliśmy udaną akcję przed Eurobasketem w Katowicach, gdzie wypuściliśmy serię ciuchów Eurobasketowych, które można było sobie po prostu zamówić jadąc na to wydarzenie. Jakoś nikt inny o tym nie pomyślał. Nie mogliśmy natomiast wyprodukować jerseyów na Euro, mimo że mieliśmy na to czas i zasoby - żeby taki projekt zrealizować, ale nie chcieliśmy wchodzić w jakieś prawne utarczki, bo byśmy je prawdopodobnie przegrali. Dlatego skupiliśmy się na T-shirtach z motywacyjnymi hasłami w wersji czarnej i czerwonej – można było sobie to zamówić jadąc na Euro. Nie mogliśmy mieć tam straganu, o czym tak naprawdę dowiedzieliśmy się w ostatniej chwili i nie ukrywam, że nas to trochę zabolało. Może byliśmy za mali? Nie wiem…
Monopol na sprzedaż produktów związanych z koszykarską reprezentacją Polski miała inna firma. Sami nie zrobili nic i zabronili wszystkim innym, mieć tą możliwość działania. My mieliśmy oczywiście pomysł, że jedziemy kombi, stajemy pod „Spodkiem” i otwieramy stragan – tym bardziej, że ja mam w działalności wpisane dosłownie słowo „stragan”. To była by typowo partyzantka.
AND1 też tak zaczynał, sprzedając ciuchy z bagażnika…
Tak, to jest też nasza inspiracja!
Ale odpuściliśmy… Ja finalnie poleciałem do Albanii, na okres całego prawie Eurobasketu, bo kosztowało to mnie dużo stresu, bo się przygotowywaliśmy, a ostatecznie wyszło tak, że zabrano nam możliwość jakiegokolwiek rozwoju.
Dlatego cieszę się na współpracę Adidasa z KoszKadrą. Adidas działa zgodnie ze sztuką i promują w fajny sposób koszykówkę. To jest przestrzeń na takie rzeczy i to jest platforma, która ma inspirować i łączyć ludzi. Adidas Polska wie jak to robić i propsy od nas.
A wracając do Wyksona – jak to było?
Skończył się Eurobasket i myśleliśmy nad kolejną formą współpracy z PolskimKoszem. Wymyśliłem, że skoro PolskiKosz przeszedł rebranding i chciał zatrzeć swoje wizerunkowe potknięcia i przywrócić dawny blask portalu, to skoro macie kontakt do Wyksona, a to jest moim zdaniem – numer jeden – jeżeli chodzi o postać w polskiej koszykówce - jako persona – to ja chcę Wyksona! Umówiliśmy się tydzień później na calla, zrobiliśmy projektowe spotkanie, pogadaliśmy przez godzinkę co go inspiruje, jaka symbolika i jakie hasła go motywują. Dwa tygodnie projektowania i przedstawiliśmy serię grafik i projektów na napisy. Ruszyliśmy ze sprzedażą i ona nadal jest. Dosłownie w ubiegłym tygodniu Darek zamawiał kolejne koszulki u nas, bo on też je rozdaje swoim znajomym i rodzinie, więc współpraca ma się bardzo dobrze, a człowiek po prostu wspaniały!
[]
Czy w planach są kolejne tego typu kolaboracje z innymi zawodnikami naszej ekstraklasy lub klubami?
Powiedz mi z kim możemy, to będziemy próbować. My żyjemy też całkiem nieźle z koszykarskim kolektywem PrettyBoysDon’tSweet z Trójmiasta, więc możliwe, że stamtąd urodzi się jakaś współpraca. Ogólnie jesteśmy bardzo otwarci na wszelkiego rodzaju podpowiedzi, kontakty, sugestie – ale na pewno nie będę mówił, że mamy kogoś w planach – bo nie mamy, ale jeżeli perspektywa jakiejś współpracy się pojawi – to czemu nie.
W naszej działalności staramy się niczego nie forsować na siłę. Bardzo lubimy tą taką organiczność. Wierzymy, że rzeczy mają swój czas, swoją potrzebę. Parę razy na początku próbowaliśmy coś forsować – ale z reguły traciliśmy na to energię, czas i pieniądze… Dlatego teraz wierzymy, że jak coś ma się wydarzyć to i tak się wydarzy.




















