Kristers Zoriks: "To duża odpowiedzialność, ale nie chcę od niej uciekać".

Kristers Zoriks: "To duża odpowiedzialność, ale nie chcę od niej uciekać. Chcę dawać to, czego trener ode mnie oczekuje i być gotowym do gry".
28-letni reprezentant Łotwy podpisał dwuletni kontrakt z Legia Warszawa po trudnym sezonie i dwukrotnej zmianie klubów na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Rozgrywający opowiedział nam o epizodach w Hiszpanii oraz Włoszech, przygotowaniach do zbliżającego się Superpucharu Polski, a także o grze przeciwko reprezentacji Polski w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2027.
Jakub Grębla: Już niedługo Superpuchar Polski i początek sezonu. Jak wyglądają przygotowania
do sezonu z trenerem Heiko Rannulą?
Kristers Zoriks: Pracujemy ciężko, Superpuchar jest już za półtora tygodnia, więc treningi są trudne.
Zagraliśmy kilka meczów towarzyskich i myślę, że stajemy się coraz lepsi, ale nie jesteśmy jeszcze na poziomie, na jakim chcemy być. Są pewne rzeczy
do poprawy, ale na ten moment jest dobrze i budujemy chemię w zespole.
-Jak oceniasz dotychczasowe mecze towarzyskie? Na co zwracasz w nich uwagę?
-Nie uważam, żeby wynik był w nich najważniejszy. Bardziej chodzi o to, aby poznać siebie nawzajem i przyzwyczajać się do grania ze sobą. Gramy coraz lepiej, więc te mecze oceniam pozytywnie, a przed nami jeszcze dwa spotkania, więc jest jeszcze trochę czasu, aby poprawić niektóre elementy przed sezonem.
-Przyszedłeś do Legii jako zawodnik z doświadczeniem w mocnych europejskich ligach, który ma być jednym z liderów. Jak się czujesz z odpowiedzialnością związaną z twoją rolą?
-To duża odpowiedzialność, ale nie chcę od niej uciekać. Chcę dawać to, czego trener ode mnie oczekuje i być gotowym do gry.
-Co chcesz wnieść do gry drużyny?
-Wszystko, czego drużyna potrzebuje. Zdobywanie punktów, podawanie, dowództwo, obrona - cokolwiek będzie potrzebne do zwycięstwa.
-Zeszły sezon był dla ciebie bardzo intensywny, z racji, iż zmieniałeś dwukrotnie
klub. Czułeś tego lata, że potrzebujesz stabilizacji, stąd też dwuletni kontrakt z Legią?
-Poprzedni sezon był dla mnie trochę szalony. Tak jak powiedziałeś, myślę, że stabilizacja jest bardzo ważna. Legia to wielki klub i słyszałem o nim same dobre rzeczy. To z pewnością zespół profesjonalistów. Legia złożyła ofertę, a ja nie zastanawiałem się długo i ją szybko zaakceptowałem.
-Twój pobyt w Hiszpanii nie był zbyt udany, a w pewnym momencie zostałeś odsunięty od składu. Czy uważasz, że klub nie dał ci szansy, na jaką zasługiwałeś?
-Nie chcę nikogo tutaj oskarżać, bo wiem, że nie prezentowałem się wtedy tak dobrze, jak potrafiłem. To było logiczne, że nasze drogi musiały się rozejść. Klub nie był zadowolony ze mnie, a ja także nie byłem tam szczęśliwy, więc najlepszą opcją było odejście.
-Do ligi włoskiej trafiłeś na pewno z dużymi oczekiwaniami, lecz również nie zostałeś długo. Dlaczego?
-To była bardzo interesująca sytuacja. Drużyna szukała rozgrywającego, ponieważ jeden z ich graczy otrzymał zawieszenie. W taki sposób trafiłem do ligi włoskiej. Kilka tygodni później liga cofnęła zawieszenie, więc tamten zawodnik wrócił do gry, a ja wówczas nie byłem w najlepszej formie. Może trochę też nie pasowałem do zespołu i mnóstwo rzeczy nie szło po mojej myśli. Wtedy właśnie odszedłem i przeniosłem się do Turcji.
-Częste zmiany klubów z pewnością nie są łatwe. Wpływały one w jakiś sposób na
Ciebie? Jak trudno jest za każdym razem zaczynać od nowa?
-Oczywiście dołączenie do zespołu w trakcie sezonu nie jest proste. To było akurat moje
pierwsze takie doświadczenie, gdyż wcześniej grałem w jednym miejscu przez cały sezon i mogłem przygotowywać się z drużyną przed startem rozgrywek. Było dużo podróżowania, więc nawet moja dziewczyna nie była zbyt zadowolona z trzykrotnej przeprowadzki w trakcie kilku miesięcy (śmiech).
-Chciałbym teraz przejść do reprezentacji Łotwy, której jesteś ważną postacią.
Całkiem niedawno miałeś okazję grać z reprezentacją Polski. Jak wspominasz te
spotkania?
-Same złe wspomnienia (śmiech). Polska reprezentacja grała świetnie, a jej bilans w
eliminacjach też jest bardzo dobry. Wiem, że zazwyczaj grają w niej ci sami zawodnicy,
więc znają siebie świetnie i to widać na parkiecie. My mieliśmy wtedy nowego trenera i szukaliśmy dopiero naszego stylu gry. To były niestety dwie trudne dla nas porażki.
-A co jest trudniejsze - gra w klubie czy w reprezentacji, gdzie masz niewiele czasu na przygotowania z zespołem?
-Jeżeli chodzi o reprezentację, to trener zazwyczaj pracuje w niej dłużej, niż w klubie,
także myślę, że jest łatwiej. Niektórych kolegów z drużyny, szczególnie tych, którzy grają dla naszej kadry długo, znam bardzo dobrze i jesteśmy przyjaciółmi. Wtedy wiem, co potrafią na boisku, a czego nie. Sytuacja w klubie jest nieco inna - musisz się dostosować i zacząć rozumieć swoich nowych kolegów, a to zajmuje trochę czasu. Uważam, że dla reprezentacji gra jest po prostu łatwiejsza, dzięki temu, że znamy się nawzajem, a w klubie poznajesz zespół tak naprawdę dopiero w trakcie sezonu.
-Opowiesz, jak wygląda rywalizacja o miejsce w składzie tak silnej reprezentacji,
jaką jest Łotwa?
-Wiadomo, że na treningach jest dużo ciężkiej pracy, ale poza boiskiem jesteśmy
dobrymi przyjaciółmi i nie możemy narzekać na chemię w kadrze. Ciągle żartujemy, a czas spędzony na zgrupowaniach zawsze oceniam pozytywnie.
-Wróćmy do Legii - czy masz tutaj coś konkretnego do udowodnienia po ostatnim
trudnym sezonie?
-Chcę udowodnić, że jestem po prostu dobrym koszykarzem i nie jestem tutaj bez
powodu.
-Co musi się wydarzyć, żebyś po sezonie powiedział: „To był dla mnie udany
rok”?
-Teraz zbliża się Superpuchar, który chcemy wygrać. Naszymi następnymi celami będą
wygranie Pucharu Polski oraz zdobycie trzeciego mistrzostwa z rzędu. Chcemy wygrać w tym sezonie wszystko w Polsce
-A co z europejskimi pucharami? Jaki jest wasz cel w Basketball Champions League?
-Przede wszystkim musimy wyjść z grupy i dostać się do najlepszej szesnastki rozgrywek. Później każdy mecz będzie niezwykle ważny, tak jak te grupowe, ale naszym celem będzie wygrywanie i awansowanie do następnych faz rozgrywek.















