NA ŻYWO
20:15 ENvsEUV
Polska Liga Koszykówki09.10
18:00ZASvsLEG
PGE Basket Liga09.10
93 : 89LEGvsENE
Superpuchar Polski 26.09
77 : 81DZIvsZAS
Superpuchar Polski 26.09
110 : 96LEGvsZAS
Superpuchar Polski27.09
76 : 79ENEvsLEG
Polska Liga Koszykówki02.10
63 : 102ENEvsDZI
Polska Liga Koszykówki02.10
85 : 104ARRvsKIN
Polska Liga Koszykówki03.10
105 : 95 ENvsZAS
Polska Liga Koszykówki03.10
78 : 89EUVvsMKS
Polska Liga Koszykówki04.10
79 : 84PGEvsTAS
Polska Liga Koszykówki 04.10
95 : 70AMWvsWKS
Polska Liga Koszykówki04.10
0 : 0ANWvsGÓR
Polska Liga Koszykówki05.10
Zobacz wszystkie
ReklamaBetFan – odbierz do 600 zł na start. Kod: RZUTZA3. 18+ Hazard wiąże się z ryzykiem.
NBA

Hot Games 24/25: Sacramento Kings vs Phoenix Suns

Hot Games 24/25: Sacramento Kings vs Phoenix Suns
fot: Kyle Terada/Imagn Images

Sacramento Kings 127:104 Phoenix Suns

 
Spotkanie rozgrywane w hali Golden 1 Center było rewanżem za spotkanie sprzed trzech dni z Pheonix, w którym po dogrywce zwyciężyła ekipa Kings 127:118. Szykowało więc się nam kolejne emocjonujące starcie, mimo iż dla Suns był to back-to-back.
 
Pierwsza piątka Sacramento bez większych zaskoczeń. Aczkolwiek po stronie Phoenix widoczny jest brak kontuzjowanego Kevin Duranta oraz Bradley'a Beala.
SAC: D. Fox - K. Huerter - D. DeRozan - K. Murray - D. Sabonis
PHX: T. Jones - D. Booker - R. O'Neale - R. Dunn - J. Nurkić
 
Spotkanie celnym rzutem z półdystansu otworzył DeRozan. Natomiast Słońca na początku mieli problem ze wstrzeleniem się w obręcz (0/7 z gry w pierwszych 2 minutach). Nietrafione rzuty napędzały Kings, którzy grali szybko i skutecznie, choć też nie bez błędów (3 straty w pierwszych minutach). Po czterech i pół minutach było 15:4 dla Sacramento. Królowie utrzymywali przez dalszą część kwarty dwucyfrowe prowadzenie, głównie przez dobrą grę w ofensywnie Sabonisa, który kompletnie przyćmił niewidocznego i bezproduktywnego po obu stronach parkietu Nurkicia. Suns w grze trzymał rookie Dunn oraz rezerwowy Okogie. W końcówce 1Q wydawało się że koszykarze Sacramento jeszcze zwiększą swoją przewagę, gdyż złapali moment z 3 trójkami. Jednak równocześnie zaczęli tracić sporo piłek (7 strat łącznie w kwarcie), co było wodą na młyn dla Phoenix. Po 12 minutach było 35:29.
 
W drugą ćwiartkę Kings weszli z niesamowitą energią. Po szybkiej wymianie ciosów w pierwszej minucie, to potem Królowie przejęli własny parkiet notując serię 11:0. Atak gospodarzy opierał się w głównej mierze na Sabonisie oraz dobrze dysponowanemu strzelecko Murray'owi. Suns mieli problem ze znalezieniem "gorącej" opcji, która mogła by wziąć piłkę do swoich rąk w ataku. Znaleźli ją dopiero w drugiej połowie 2Q, gdzie na parkiecie były pierwsze piątki obu drużyn z małym wyjątkiem Josha Okogie. Zdobył on 16 punktów w pierwszej połwie (7/11 z gry). Nie pomógł on, nie pomogła nieskuteczność Sacramento w końcówce i nawet nie pomógł run 10:0 Phoenix. Pierwsza połowa zakończyła się przy stanie 61:56.
 
fot: Kyle Terada/Imagn Imagesfot: Kyle Terada/Imagn Images

 
Po przerwie na parkiet nie wyszły startowe piątki. Było to spowodowane bólem pleców DeRozana. Na parkiecie natomiast Suns szybko zdobyli punkty, co pozwoliło dogonić rywali na jedno posiadanie. Po niecałych trzech minutach i celnym rzucie zza łuku O'Neale'a Pheonix wyszło po raz pierwszy w spotkaniu na prowadzenie. Po tym wydarzeniu, coach Mike Brown wziął timeout, który okazał się bardzo skuteczny. Przez kolejne cztery minuty Sacramento grało fantastycznie w obronie, czym napędzali się w kontratakach. Run 11:2 ponownie przechylił szalę z wynikiem na stronę Kings. Pod koniec trzeciej kwarty oba zespoły zdecydowanie przyśpieszyły swoje akcje, co było znakomitym pomysłem, gdyż żaden z zespołów nie miał na to odpowiedzi w defensywie. Dla kibiców również był to bardzo fajny kawałek koszykówki. Minimalnie bardziej skuteczni byli koszykarze Sacramento, co przed decydującą częścią meczu dało im +13. Było 93:80.
 
Wchodząc w 4Q, koszykarze Suns pokazali, że w tym sezonie naprawdę dobrze sobie w nich radzą. Szybka seria 8:0 i wydawało się, że znowu będziemy mieli w ich wykonaniu zażarte spotkanie. No i NBA po raz kolejny pokazała, że tu liczą się serie. Świetna ofensywa i run 10:2 w wykonaniu Kings, sprawiły że przewaga wróciła do +13 na 8 minut do końca. Wzięcie przerwy na żądanie przez Pheonix nie przyniosło skutku, ponieważ Kings dalej grali swoją koszykówke, niezwykle skuteczną, jednocześnie zaskakująco dobrze broniąc własnej obręczy. W połowie kwarty było +20, co było już zamknięciem emocji. Trenerzy na parkiet wysłali rezerwowych i to oni dokończyli mecz.
 
Kings w tym meczu pokazali niezłą grę w ataku. Tak jak wspominałem na początku, Suns byli back-to-back i to na pewno odbiło się też na ich dyspozycję w obronie. Mimo tego warto zaznaczyć, że Sacramento trafiło 15/28 (53.6%) za trzy, gdzie ich średnia w tym sezonie wynosi zaledwie 31.8%. Warto również odnotować 38 asyst Królów.
 
 

 
 

SAC:

Fox: 29 PTS / 10 AST / 6 REB
Sabonis: 11 PTS / 10 REB / 9 AST
 

PHX:

Okogie: 25 PTS / 8 REB
Booker: 18 PTS / 5 AST / 3 REB