Niezbędnik fana NBA - cz. 4 (Grizzlies, Timberwolves, Pelicans, Suns, Trail Blazers)

Memphis Grizzlies
Aktualny roster (na dzień 19.10.2024):
Omówienie bieżącej sytuacji:
Dla Grizzlies będzie to bardzo ważny sezon, wszak poprzedni został całkowicie stracony przez plagę kontuzji w szeregach drużyny z Tennessee. Plaga kontuzji miała tam miejsce do takiego stopnia, że Grizzlies zmuszeni byli podpisywać 10-dniowe kontrakty z zawodnikami spoza ligi. W tym sezonie na parkiecie ujrzeć powinniśmy m.in. Ja Moranta, jak i Desmonda Bane’a, którzy nieomal cały poprzedni sezon spędzili lecząc kontuzje. Do dyspozycji drużyny Grizzlies dalej jest także niedawny DPOY – Jaren Jackson Jr, oraz popularny, świeżo wydraftowany Zach Edey. Jeśli faktycznie Grizzlies w tym sezonie będą już zdrowi, to są bardzo mocnym kandydatem do powalczenia w fazie playoff, a ich mecze będą ponownie niesamowicie przyjemne do oglądania. Sam Ja Morant swoim niesamowitym atletyzmem gwarantuje wręcz radość z oglądania meczów tej drużyny, a jeszcze dokładamy niesamowity shooting w postaci Desmonda Bane’a, i dobrą obronę do spółki z bardzo jakościowymi argumentami pod koszem przeciwnika. Najbardziej ciekawi tutaj mimo wszystko powzięty z draftu Zach Edey, wszak w college’u był on kompletnym dominatorem, a efekty jego dominacji było widać m.in. w turnieju March Madness, gdzie byl on liderem w punktach zdobytych na mecz, których zdobywał średnio aż 25,2, a jego drużyna - Purdue Boilermakers przegrała dopiero w finale z renomowaną drużyną UConn Huskies. Mimo wszystko bardzo wielu fanów zarzuca Edeyowi posiadanie unikalnego stylu gry który nie przetransferuje się w sposób pożądany do NBA, gdzie może być tłamszony przez swój brak szybkości mocno upośledzający możliwości gry przykładowo na pick and rollu z Ja Morantem, oraz poprzez przymus dostosowania się do zasady defensywnych trzech sekund, której brak mocno wykorzystywał w trakcie swojej gry na uczelni. Grizzlies jako drużyna po poprzednim sezonie na 100% powróci głodna zwycięstw, a charyzma i unikalny charakter jaki posiada ta drużyna mogą nieraz zaowocować ciekawymi zagraniami, ale też boiskowymi awanturami. Tak długo jednak, jak żaden pistolet nie wystrzeli, oraz żaden zawodnik przeciwnej drużyny nie zauważy laseru mierzącego w szybe ich autobusu (patrzymy tu na Ja Moranta) nie powinno być z ich udziałem większych skandali.
Minnesota Timberwolves
Aktualny roster (dane na 19.10.2024):
Omówienie bieżącej sytuacji:
Minnesota Timberwolves to drużyna na którą naprawdę warto czynnie obserwować, oglądać jej mecze oraz mieć co do niej swoje wymagania, wszak drużyna ta pokazała nam już w zeszłym sezonie, że jest ścisłą topką drużyn na zachodzie. I nie mówimy tu jedynie o fenomenalnym Anthonym Edwardsie, którego rozwój obserwuje się z przyjemnością, a jego charyzma i cały charakter aż proszą się o uwagę. Chodzi tu także o m.in. Jalena McDanielsa, Naza Reida, czy nowe nabytki T-Wolves takie jak Donte DiVincenzo czy Julius Randle. Wspomniana wymiana między Timberwolves a Knicks doprowadziła do tego, że Naz Reid prawdopodobnie zacznie wychodzić w podstawowym składzie, a Donte DiVincenzo czy dalej fenomenalny Julius Randle będą chcieli sporo udowodnić, tym razem w zachodniej konferencji. Drużyna ta z pewnością bedzie bardzo przyjemna do oglądania pod każdym kątem, bowiem nie ma tutaj wyraźnego, słabego punktu – gra podkoszowa na bardzo dobrym poziomie, w składzie znajduje się wielokrotny DPOY Rudy Gobert, fenomalny Naz Reid, czy nowoprzybyły Julius Randle. Na obwodzie wygląda to jeszcze przyjemniej, gdyż do oglądania tutaj mamy Donte DiVincenzo, podstarzałego ale wciąż bardzo dobrego Mike Conleya, a także samego Anthonego Edwardsa, który ostatnio przyznał, że woli rzucać trójki niż wsadzać, gdyż boli go ręka po wsadzie. Do tego z ławki zarządza tą drużyną świetny trener Chris Finch. Jest to drużyna którą ujrzymy w tym roku w playoffach, a być może nawet w finale NBA.
New Orleans Pelicans
Aktualny roster (dane na 19.10.2024):
Omówienie bieżącej sytuacji:
Pelicans zakończyli poprzedni sezon w “ciszy” bowiem dostali się oni do playoffów za pośrednictwem fazy play-in, jednakże trafili tam na Oklahomę City Thunder którzy wykonali na nich tzw. “clean sweep”, czyli 4:0 w siedmiomeczowej serii. Zakończyli go w ciszy, gdyż o Pelicans nie było wiele słychać, mecze tej drużyny nie były najchętniej oglądane, i nie za bardzo ktokolwiek się nimi przejmował. W tym offseasonie jednak dokonali ważnego ruchu który może zmienić dynamikę gry tej drużyny, bowiem powzięli oni Dejounte Murraya z Atlanta Hawks. Dejounte Murray po nieudanym eksperymencie w Atlancie poszukuje z pewnością odbudowy, jednakże, wątpliwe jest aby profil gracza jakim jest Murray pasował do drużyny Pelicans, wszak bazują oni na drużynowej koszykówce w wykonaniu gwiazd, takich jak Zion Williamson, Brandon Ingram, czy podstarzały już CJ McCollum. Dejounte Murray natomiast, jest zawodnikiem niekoniecznie słynącym z dobrej obrony, a jeszcze bardziej niekoniecznie słynącym z rewelacyjnej gry bez piłki w rękach, co oznacza że to on musi mieć na sobie “spotlight” w wykańczaniu akcji. Zion i ekipa to jednak zawodnicy potrafiący się dostosować i odstawić dumę do kieszeni, tylko zostawia nas to z pytaniem, “Czy Dejounte Murray wystarczy, aby powalczyć w playoffach”, na które raczej środowisko fanów NBA nie patrzy z aprobatą. Pelicans wykonali ruch, który być może da radę zostać uznanym za dobry, ale jest równie duże ryzyko, że będzie to niewypał. Warto natomiast obserwować mecze tej drużyny, chociażby dla Ziona Williamsona, który wedle pogłosek nareszcie zrzucił zbędne kilogramy, które były współwinne jego częstym kontuzjom, i jest w stanie czynnie dominować strefę podkoszową w NBA. Jednak po drugiej stronie parkietu przed Williamsonem ciężkie zadanie, bowiem nominalny center Pelicans odszedł w wymianie za Dejounte Murraya, i obecnie na pozycji środkowego w Pelicans jest wakat.
Phoenix Suns
Aktualny roster (dane na 19.10.2024):
Omówienie bieżącej sytuacji:
Phoenix Suns to bardzo ciężki przypadek. Organizacja po przejęciu przez Mata Ishbię odrazu rzuciła się na głęboką wodę biorąc w swoje szeregi legendarnego Kevina Duranta grającego wówczas w Brooklyn Nets oraz Bradleya Beala grającego wówczas w Washington Wizards. Aby ściągnąc obu tych zawodników Suns poświęcili ogromną dozę swojej przyszłości, czy to w postaci zawodników których bezpośrednio oddali w wymianie, takich jak Cam Johnson czy Mikal Bridges, a także oddając ogromną ilość wyborów w drafcie. Poświęcili także głębie składu, która okazała się niemalże kluczowa dla wspierania trójcy Durant – Booker – Beal, gdyż szczególnie ten ostatni nieczęsto jest dysponowany, a podstarzały Kevin Durant nie powinien grać przez 46 minut na mecz, jak to czasem bywało w trakcie sezonu regularnego. Drużyna ta w obecnym stanie przegrywa 4:0 w pierwszej rundzie playoffów, co nie jest najgorszą informacją, bowiem jeszcze gorsze od przegrywania 4:0 jest brak możliwości zoptymalizowania swojej drużyny, wszak gdy tzw. “second apron” w NBA wynosi około 188 milionów dolarów, to na całą, średnio dysponowaną do gry przez cały sezon, wyżej wspomnianą trójcę Phoenix Suns wydają... 150 milionów dolarów. Co prawda daje im to jeszcze 38 milionów wolnych, zanim zaczną ich spotykać niebotyczne kary za przekroczenie “second apron”, ale... już go przekroczyli. Pomimo przekroczenia “second apron” udało im się dokonać dwóch bardzo ważnych rzeczy. Po pierwsze – wymiana trenera, który wydawał się niedogadywać m.in. z Kevinem Durantem (Franka Vogela), na Mike’a Budenholzera (mistrz NBA z 2021 roku z Bucks), oraz powzięcie prawdziwego rozgrywającego do drużyny, którego wcześniej im bardzo brakowało (Tyus Jones). Mimo tych małych pozytywnych akcentów Suns fizycznie nie są już w stanie zmienić swojej sytuacji, zatem nie patrzyłbym optymistycznie na to, co mogą dokonać w tym sezonie. Ich najbliższą okazją do jakiegokolwiek zoptymalizowania finansów i składu swojej drużyny jest koniec kontraktu Kevina Duranta, który to wygasa za... 2 lata.
Portland Trail Blazers
Aktualny roster (dane na 19.10.2024):
Omówienie bieżącej sytuacji:
Drużyna Trail Blazers stoi pod jednym wielkiem znakiem zapytania, i choć ich przyszłość jest niepewna, to raczej nie ma złudzeń co do tego, że kandydują oni do tytułu najgorszej drużyny w sezonie zasadniczym. Nie do końca oczywiste decyzję, takie jak wydraftowanie Donovana Clingana posiadając DeAndre Aytona czy nadmierna ilość skrzydłowych w składzie a także wątpliwa posada trenera dla Chaunceya Billupsa ukierunkowuje wizerunek tej drużyny jako bardzo niepewnej, ale przy okazji niewygrywającej spotkań. Mimo tego że w Portland raczej kibice nie nastawiają się na dobry sezon, to jest to bardzo ważny sezon aby obserwować młodego Scoota Hendersona, gdyż to ten sezon może być kluczowy w odpowiedzi na pytanie “Jak dobry jest Scoot Henderson” lub “Jak daleko może się rozwinąć Scoot Henderson”, a jak wiadomo zawodnik ten ma potencjał na zostanie twarzą organizacji w przyszłości.
CYKL NIEZBĘDNIK FANA NBA

























