Przegląd Szatni - Memphis Grizzlies

Memphis Grizzlies to zdecydowanie drużyna oparta na młodości, w której kiełkuje pojęcie "Grit & Grind". Każdy z zagorzałych fanów NBA wie o co chodzi, a dla tych nowych czy mniej zaangażowanych wytłumaczę. "Grit & Grind" to pojęcie o ciężkiej pracy, zaangażowaniu i zbieraniu z tego plonów, a takim mianem była określana drużyna Memphis na początku drugiej dekady XXI wieku. Pytanie tylko jak wielu z tych młodych osób będzie w stanie rozwijać swój talent i pozostać na dłuższy okres w ekipie Niedźwiadków.
Aktualny skład prezentuje się następująco, jednak jak widać przekracza on dozwoloną liczbę koszykarzy. Sytuacja wyklaruje się więc w najbliższych dniach podczas okresu przygotowawczego, ale walka o miejsce w rotacji będzie naprawdę zacięta.
Roster:
PG: Ty Jerome | Scotty Pippen Jr. | Javon Small (TW) | D'Angelo Russell
SG: Cedric Coward | Cam Spencer | Jordan Hawkins
SF: GG Jackson | Jaylen Wells | Olivier Maxence-Prosper
PF: Cameron Boozer | Jerami Grant | Karim Lopez | Taylor Hendricks
C: Zach Edey | Isaiah Stewart | Quinten Post
Coach: Tuomas Iisalo
Poprzednie rozgrywki były przełomowe jeśli chodzi o Grizzlies. Zmiany personalne dotknęły wszystkich kluczowych koszykarzy z poprzednich lat. Przed sezonem 2025/2026 do Orlando Magic został wymieniony Desmond Bane. W lutym do Utah Jazz przeniósł się Jaren Jackson Jr. W maju dostaliśmy smutną informacje o śmierci Brandona Clarke'a. A w to lato do Portalnd Trail Blazers został wytrade'owany ostatni na statku, skonfliktowany z trenerer, Ja Morant. Tym samym zakończyła się całkowicie era składu, który zajął drugie miejsce w sezonie zasadniczym 2021/2022 i dotarł do półfinału konferencji.
Podczas tego offseason musiała więc nastąpić spora rewolucja i ułożenie drużyny na nowo. Los uśmiechnął się do Memphis, którzy mimo 6 najgorszego bilansu w lidze, dostali pick numer 3 w drafcie. Do zespołu trafił Cameron Boozer, czyli syn byłego koszykarza NBA, Carlosa Boozera. Dzięki kreatywnym wymianom, zdołali również sięgnąć z 21 wyborem po utalentowanego, meksykańskiego koszykarza, Karima Lopeza. W ramach pozostałych trade'ów do klubu z Tennessee dołączył Stewart czy Grant, a z rynku wolnych agentów, kontrakt podpisał Post.
To właśnie Cam Boozer ma być jedną z najjaśniejszych gwiazd w składzie Grizzlies. Mimo iż jest to 3 pick draftu, jest to już gotowy koszykarz na warunki NBA. Cechuje go wszechstronność, zmysł do gry. Jest nominalną "4", ale ma dobry przegląd pola i potrafi obsłużyć kolegów z drużyny. Dodatkowo nie boi się rzucać z każdego miejsca na parkiecie. Oczywiście ma pole do rozwoju, chociażby w grze obronnej. Jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do zdobycia nagrody ROY. Szczególnie że powinien dostać sporo minut, w zespole, od którego nikt niczego nie oczekuje.
Ale nie tylko on będzie stanowił zagrożenie. Memphis posiadają całą masę młodych i ambitnych zawodników. Przejdźmy po kolei pozycjami. Jerome i Pippen Jr. mieli bardzo podobny porzedni rok, gdzie obaj stracił prawie cały sezon z powodu kontuzji. Jerome zarówno w Cavaliers jak i w 15 meczach w Grizzlies udowodnił że jest świętny w zdobywaniu punktów, średnio 19.7 na mecz. Scotty od momentu dołączenia do Grizzlies w 2023 pokazuje się z bardzo dobrej strony jako backup point guard. A w rezerwie jeszcze mamy Smalla, który w poprzednich rozgrywkach wykorzystał swoją szansę i pokazał się naprawdę z solidnej strony.
Na pozycji rzucającego obrońcy mamy przede wszystkim drugoroczniaka Cowarda, który znalazł się w pierwszej piątce debiutantów w minionym sezonie, a teraz ma być jeszcze lepszy. Za jego plecami czai się jeden z braci Spencer, odkryty na dobre w rozgrywkach 2025/2026. Jego średnie to 11.1 PPG, 5.6 APG i blisko 45% zza łuku! Memphis nie mają typowego koszykarza na pozycję 3, ale śmiało możemy tam wrzucić atletycznego świra GG Jackosna (SF/PF). Niezwykle skoczny, energiczny koszykarz, którego widowiskowe akcji wywołują uśmiech na twarzy fanów. Ważne jest by był w pełni zdrowy i gotowy do gry Może też tam zagrać Wells, dla którego będzie to sezon numer trzy w lidze - ostatnio 12.5 PPG.
Wchodzimy teraz w strefę podkoszową, w której oprócz wyżej wspomnianego Boozera, jest cała lista ciekawych koszykarzy. Zacznijmy od tego najwyższego, czyli 224 centymetrowej bestii jaką jest Zach Edey. Prawie całe poprzednie rozgrywki opuścił, jednak w 11 spotkaniach jakie rozegrał notował średnie na poziomie double-double. I przynajniej powtórzenie takich statystyk, wydaje się być jak najbardziej realistycznym celem dla Edey'a. Jego zastępcą będzie najprawdopodobniej Stewart, który idealnie powinien wpisać się w "Grit & Grind". Solidny obrońca, a do tego potrafi rozciągnąć grę. Znany ze swojego wybuchowego charakteru, waleczny, nie daje sobie w "kaszę dmuchać". W składzie mamy również Posta, który swoją grą może nieco przypominać Jocka Landale, choć nie jest to na pewno ten sam poziom.
Pozostał nam jeszcze Grant, weteren, wszechstronny w ataku, z solidną trójką, którego kontrakt jest najwyższy w całej drużynie - 34 milionów dolarów na ten sezon, kolejny to opcja gracza. Jest również Lopez, który może być bardzo ciekawą opcją do rozwoju w przyszłości. Jego mocnymi punktami powinny być: fizyczność i defensywa. Warto również wspomnieć o Hendricksie czy Maxence-Prosperze. Mogą nie dostawać wielu minut, ze względu na dużą rywalizację na tych pozycjach, jednak w poprzednim sezonie coach Iisalo chętnie na nich stawiał. Hendricks to dobry obrońca czy to na piłce czy pod obręczą. Natomiast Prosper jest skrzydłowym który może rozciągać grę - 40.5% zza łuku przy blisko 3 próbach na mecz. Obaj więc są w stanie wnieść coś dobrego, gdy dostaną okazję do gry.
Jak widać skład tej drużyny jest bardzo bogaty, interesujący i nad wyraz wyrównany. Może nie ma tam jeszcze nikogo z poziomu all-star, ale jest paru bardzo dobrych, wielu przyzwoitych, przydatnych czy perspektywicznych zawodników, po których możemy się spodziewać progresu. Memphis jest zatem bardzo ciekawą drużyną i mimo skazywania ich na porażkę, istnieje taki scenariusz, w którym nas zaskoczą i będą lepsi niż myślimy. Mogą być nieprzyjemną ekipą do gry przeciwko, mogą bić się o play-inny, ale równie dobrze mogą spokojnie przejść przez ten sezon i być na dole Konferencji Zachodniej. Nie mniej Grizzlies warto obserwować, gdyż widać, że ten projekt ma swój cel i krok po krok zespół będzie stawał się coraz lepszy. Niedźwiadki są na początku budowy czegoś większego i jako organizacji w małego rynku pozostaje im życzyć by z tej drogi nie zeszli, dokonując mądrych wyborów.


















